piątek, 6 kwietnia 2018

Jesteś mamą i wiecznie brakuje Ci czasu? Zobacz, jak możesz sobie z tym poradzić.




Czasami czujemy żal, bo chciałybyśmy zrobić ważne dla 
nas rzeczy tu i teraz, a nie możemy. A dlaczego nie możemy? Bo dziecko dziś ma gorszy dzień, rozchorowało się, szczególnie potrzebuje bliskości, więc masz dziś związane ręce. A potem? Pojawia się frustracja, bo chcesz coś zrobić. Masz do załatwienia mnóstwo spraw, a nie możesz. Próbujesz, a to na nic. 
Jednak jak się okazuje, będąc mamą możesz odnosić sukcesy, piąć się w górę i pracować z satysfakcją. 

Potrafisz sobie wyobrazić taką sytuację? 

Na początek, warto sobie uświadomić, że każdy człowiek kieruje się w życiu innymi wartościami. Mamy różne potrzeby, oczekiwania, marzenia. Dlatego pewnie nie ma jednego prostego rozwiązania. Jednak jest jedna prosta rzecz jaką możesz zrobić.

Przyjrzyj się organizacji swojego czasu

Chcesz zrobić coś bardzo ważnego, a z dzieckiem na rękach nie jest to możliwe? Poczekaj na odpowiedni moment. Wybierz czas na przykład, gdy dziecko śpi, w dzień lub wieczorem. W tym przypadku idealnie sprawdza się codzienny rytuał wieczornego zasypiania, codziennie o tej samej porze. Gdy dziecko zasypia o 19, 20 to masz jeszcze sporo czasu na swoje sprawy, bez obaw, że zaśniesz na stojąco. 

Kolejna sprawa, może rzecz, którą masz do zrobienia może być zrealizowana z dzieckiem? Sprawy w urzędzie, sprzątanie, zakupy? Zaplanuj swoje działania. Wyobraźcie sobie, że na szkolenie w urzędzie pracy zabrałam 14 miesięcznego wtedy synka, a gdy na kontrolę z urzędu zorganizowałam dla niego opiekę, pani była na tyle uprzejma, że nie widziałaby problemu gdybym ją przyjęła z synkiem przy sobie. 
Jak się chce to się da, a jak się nie da, to znajdzie się rozwiązanie, jak nie teraz to później. Co więcej, znasz swoje dziecko i z pewnością opieracie część swojego dnia na rytuałach. Dopasuj siebie do dziecka i dziecko do siebie. Możesz przyjąć taki plan działania, albo żyć w wiecznym niedoczasie, a chyba nikt tego nie lubi?


Mam kilka ważnych zasad, których staram się przestrzegać, by lepiej wykorzystać swój czas. 

1. Pierwsza najważniejsza. Gdy jadę z dzieckiem samochodem, na krótki dystans, nie pozwalam na drzemkę w aucie. Dziecku wystarczy 5 minut by naładować baterie, obudzi się zmęczone, ale nie zaśnie już drugi raz w domu. (chyba, że będzie naprawdę zmęczone). Drzemka = zawsze w miejscu i o czasie, gdzie mogę spokojnie popracować lub zrobić ważne rzeczy i ewentualnie odpocząć ;) 

Dzięki temu, Ty i ja nie będziemy czuły tego rozdarcia, że z jednej strony potrzebuje Cię dziecko, a z drugiej praca i obowiązki wzywają.

2. Gdy jest czas dla dziecka to niech on będzie dla niego zarezerwowany. Gdy spędzasz czas z maluchem i się wspólnie bawicie, wywal z głowy to, co jeszcze masz do zrobienia. Zanim to wywalisz to spisz na kartce plan. Wtedy poczujesz, że zarządzasz swoim czasem. Wiem, czasami się nie da, bo są rzeczy w życiu tak trudne, że nie ma opcji. Ale w większości spraw możesz powiedzieć STOP i skupić się na dziecku i Waszej relacji tu i teraz.

Spisywanie planu na kolejny dzień, krok po kroku, nawet najmniejszych spraw, pomaga zachować porządek w głowie i w życiu. 

Jest też trzecia opcja. Zaangażuj w TE sprawy dziecko. Obowiązki domowe nie należą tylko do Ciebie, a dziecko z chęcią będzie robić to co Ty, jeśli potraktujecie to jako wspólną zabawę. Tak samo jeśli chodzi o delegowanie. Nie musisz wszystkiego robić sama. Niestety mamy taki wzorzec wpojony baaardzo często, że najlepiej zrobimy wszystko same. A to guzik prawda. Warto dać szansę innym się wykazać. Ja mogę liczyć na mojego partnera, który dzieciakami świetnie się zajmie, a ja wtedy uciekam i robię swoje. Staram się nie kontrolować, nie upominać. Tata, podobnie jak mama chce dla swoich dzieci wszystkiego co najlepsze! 

Proste rozwiązania najczęściej są najlepsze! Zamiast się skupiać na tym czego NIE MOŻESZ, znajdź sposób na realizację tego, co mogę zrobić z dzieckiem lub w odpowiednim momencie. Zaplanuj, zapisz i uświadom sobie tych kilka spraw. Będzie Ci lepiej. Stosuję te metody na sobie i działa.

Kiedy zapominam, zatrzymuję się na chwilę. Spisuję, zastanawiam się, analizuję i pędzę dalej. 
Czytanie i obserwowanie takich działań wydaje się czasem takie perfekcyjne, przesadne. Ludzie mówią, że się nie da, wmawiają sobie to, widzą czarne scenariusze. A ja wierzę, że mimo trudnych sytuacji, mimo przeszkód można wiele zdziałać. Trzeba sobie uświadamiać, że jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie i to my nim kierujemy. 

środa, 21 marca 2018

Moja droga do realizacji celów.

Gdy stajesz się mamą, wiele rzeczy niemożliwych, staje się możliwe. Trudno to opisać słowami. Ktoś, kto nie ma dzieci nie zrozumie tego, że miłość wtedy nabiera innych barw. Strach nabiera innego znaczenia. Okazuje się, że bez snu da się przeżyć, a bez kawy nie przetrwasz;) Makijaż zrobisz w minutę, a jedną ręką jesteś w stanie ogarnąć niemal wszystko.

To tak pół żartem, pół serio. Dziś robię krótki bilans tego, co udało mi się osiągnąć, gdy w moim życiu pojawiły się dzieci. Kiedyś nie przypuszczałabym, że to dzięki nim będę się tak spełniać.

Najczęściej słyszymy, że gdy pojawia się dziecko, to świat staje do góry nogami. Jedni ogarniają tą sytuację bardziej, inni mniej. Bo do macierzyństwa trudno się przygotować. Na każdym etapie życia dziecka pojawiają się inne problemy, wyzwania, kryzysy. Uczymy się wtedy na bieżąco.

Mnie macierzyństwo nauczyło tego, że dziecko nie jest żadną przeszkodą w realizowaniu celów. Nigdy. Możemy tak założyć, że z dzieckiem się nie da, ale po co sobie utrudniać życie i siedzieć z założonymi rękami. Mnie macierzyństwo pochłonęło bez reszty, ale nie stało się żadną przeszkodą do realizacji wyznaczonego celu. Oczywiście, gdy chcemy osiągnąć sukces, z dzieckiem u boku, potrzebujemy więcej cierpliwości, kreatywności, sprytu i wytrwałości.

Poniżej przedstawiam mój krótki bilans. Pominęłam niektóre rzeczy z życia, bo nie sposób pisać o wszystkim. Trochę prywatności każdemu jest potrzebne ;) Jak szukałam drogi do celu?


  • Będąc mamą skończyłam studia psychologiczne, napisałam i obroniłam pracę magisterską. 




Kiedy pisałam magisterkę, to wyglądało to mniej więcej tak. A najciekawszy był koniec, gdy został tydzień do oddania pracy, a ja z córeczką wylądowałyśmy wtedy w szpitalu. I to był ciężki pobyt. 6 dni i nocy w fotelu, starym i niewygodnym. Komentarze odnośnie karmienia 10 miesięcznego wtedy dziecka. Dla niektórych był to szok, ale jak to, jeszcze karmisz? Że też wtedy nie wiedziałam tego, co teraz.😉Większa trauma została mi po szpitalu, niż po pisaniu tej pracy w takich warunkach.😉Życie mi pokazuje, że naprawdę najczęściej się da, jak się chce.




  • Stworzyłam tego bloga, który choć miał teraz 3 miesięczną przerwę, nadal odwiedza go miesięcznie ponad 30 tysięcy użytkowników. To kilkadziesiąt postów merytorycznych, psychologicznych i po prostu życiowych. Zrealizowałam ciekawe projekty i podjęłam współpracę z licznymi firmami, dzięki blogowaniu właśnie. I nadal tak jest. Dzięki blogowaniu dostałam propozycję napisania serii książeczek dla najmłodszych. Otrzymałam od czytelniczek setki maili, gdzie starłam się doradzić im i pomóc w miarę możliwości, jakie daje internet. 




  • Samodzielnie od A do Z stworzyłam rozwojowe warsztaty dla dzieci i rodziców, gdzie inspirowałam rodziców, jak można w ciekawy sposób bawić się z dzieckiem. Poznałam mnóstwo ciekawych ludzi, z którymi od wielu lat jestem w kontakcie, a dzieciaki do tej pory (już kilka lat) wspominają Dzieciaki Bystrzaki i zabawy z tego czasu. 





  • Zmieniłam podejście do diety i żywienia o 180 stopni. Po narodzinach synka (zdjęcie sprzed tego czasu:)), nauczyłam się tworzyć posiłki bez glutenu, bez mleka i bez jajek i da się z tym żyć ;) 





  • Zostałam zwolenniczką i specjalistką w praktyce od karmienia piersią ;) córkę karmiłam prawie 2,5 roku, a synka do tej pory (18 mc). Wierzę, że mleko matki to najlepszy pokarm, jaki możemy dać dziecku. Jest o co walczyć!!:) 






  • Zostałam narzeczoną, a partnera poznałam na studiach. Jesteśmy parą psychologów ;) Kiedy tylko mamy okazję, wychodzimy sami na randki. Nie jest to często, kilka razy do roku, ale doceniamy każdy taki moment. 











  • W 2017 roku napisałam książkę dla dzieci "Urodziny Lamy Lenki", a ten projekt dopiero się rozpoczyna (kolejne książki powstają: Lama Lenka wychodzi z domu, Lama Lenka przy stole. I kolejne, o których dowiecie się w niedalekiej przyszłości. Realizujemy projekty wspólnie z partnerem, który czuwa nad merytorycznym przygotowaniem treści. Co dwóch psychologów, to nie jeden ;)




W tym czasie (czyt.kilka lat) robiłam i robię wszystko to, co robi każda mama. Raczej nie da się wszystkiego opisać ;)  Tulę, całuję, czytam, karmię, kocham, opiekuję się, wychowuję, czasem tracę cierpliwość, czasem mam dość, wygłupiam się i śmieję i tego chcę jeszcze więcej! Przetrwałam kilkanaście przeziębień, chorób dzieci (lekkich i cięższych) pewnie jak każda matka - wiecie o czym mówię ;) Do tej pory walczymy z alergiami synka (a szukanie wiedzy o naturalnych sposobach leczenia jest bardzo czasochłonne) pracujemy, spełniamy się, podróżujemy - na ile tylko mamy możliwość.




W tym czasie nie byłam w spa, nie wyjechałam na wakacje bez dzieci, nie miałam niani, babcie tylko czasami mogły być na posterunku ;), nie miałam i nie mam cateringu. Załatwiłam setki spraw z dzieckiem u boku (urzędy, dotacja, szkolenia), staram się dbać o siebie, swoje zdrowie, wygląd, by czuć się pięknie jako kobieta i narzeczona. Co więcej, w życiu od zawsze uśmiech dominował na mojej twarzy i ciągle tak jest, oby tak zostało na zawsze! ;)

Tylko tyle i aż tyle. To nie zawsze była łatwa droga, nikt nie jest idealny, czasem brakowało cierpliwości, ale wytrwałości nigdy ;)




czwartek, 28 grudnia 2017

Jak rok 2017 mnie zaskoczył?

Fot: Joanna Zawiślan

Odkąd zostałam mamą, codziennie zadaję sobie pytania, dotyczące często wychowania, zdrowia, żywienia, planów, marzeń, zmian itp.itd. Szukam odpowiedzi. Nieraz jest tak, że zanim znajdę satysfakcjonującą odpowiedź mija dużo czasu. Dni, miesiący, nawet lat. 
Pomysłów w głowie mam tysiące, pewnie jak każdy z nas. Jednak co z ich realizacją? 

Czasem jest tak, że mamy mnóstwo marzeń, ale sytuacja nie jest dogodna ku temu, by je spełnić tu i teraz. Warto wyznaczać sobie cele, nawet jeśli masz małe dziecko i wydaje Ci się, że nic teraz nie zrobisz, to wiedz, że ten czas baardzo szybko mija. Mam pięcioletnią córkę. Teraz patrząc z perspektywy czasu widzę, że każda chwila z nią spędzona dawała mi siłę i motor do działania. Tyle się nauczyłam! Postawiłam na macierzyństwo, odnalazłam się w nim w pełni. Teraz gdy mam dwójkę dzieci, jest trudniej pogodzić wszystkie obowiązki, ale mam tyle motywacji i powera, że działam! I przyszedł czas, kiedy rozwinęłam skrzydła, że sama nie wierzę, że jestem w tym miejscu, w którym jestem. 
Zawsze starałam się spędzać czas kreatywnie. Wymyślałam córce najdziwniejsze zabawy, potem zaczęłam pisać blog o tych zabawach i o życiu, o psychologii i macierzyństwie. Potem stworzyłam warsztaty dla dzieci i rodziców, gdzie właśnie te świetne zabawy z domu poszły dalej w świat i zostały w pamięci wielu rodziców i dzieci ;) Cały czas jako mama i psycholog się rozwijałam i stale to robię. Pomysły w mojej głowie pojawiają się nagle, niespodziewanie. Gdy mi coś wpadnie do głowy to mam ochotę tu i teraz zacząć działać! A nie zawsze jest to proste, kiedy maluszek potrzebuje uwagi Mamy i tylko Mamy ;) Najczęściej moje pomysły konsultuję z moim narzeczonym, który potrafi słuchać i zawsze szczerze powie co myśli, a ja potem jeszcze analizuję, aż podejmuje decyzję. I było tak też pewnego razu i tak właśnie zdecydowałam...napiszę książkę. Niezwykłą, a z szczególnym przesłaniem. 

Zabawy dla dzieci wymyślałam niestworzone, kreatywne, rozwojowe, a przychodziło i nadal przychodzi mi to z łatwością. Pewnie dlatego, że lubię dzieci, potrafię z nimi rozmawiać, otoczyć uwagą i przemawiać do nich tak, by z ciekawością słuchały. Tak już mam, że dzieci przyciągam :) Ciągle uczę się o rozwoju dzieci, zarówno w teorii jak i w praktyce. Wiele rozmawiam z rodzicami, spotykam się z Mamami i szukam rozwiązań na przeróżne problemy rodzicielskie tego świata. Bardzo mi zależy, by rodzice świadomie wychowywali dzieci. By dzieci były szanowane, miały pewny grunt, czuły się bezpiecznie. 
Chciałabym uświadamiać rodziców, jak ważne są ich czyny, słowa, obecność. I też chciałabym pokazać, jak mogą sobie poradzić, gdy wychowanie staje się trudne, a często takim bywa. Czasami nie rozumiemy dziecięcych zachowań. Chcemy po dorosłemu załatwiać sprawy, a dziecko w swoim świecie widzi to co my,  zupełnie inaczej. Sztuką jest wejść w ten świat, ale można się tego nauczyć. Sama się uczę, ale to co wiem przelewam na papier. Gdy wiem, że coś jest dobre dla dziecka i dla rodzica i dla relacji to piszę o tym. Wiem też, że każdy z nas popełnia błędy. I nie ma ideałów. Idealnie będzie,  gdy nauczymy się wyciągać wnioski. Gdy nauczymy się jak nie popełniać dwa razy tych samych błędów. To chciałabym przekazać. Takie są nasze książki. Wydawnictwa Tuli Mama Tuli Tata. I już trzeciego stycznia premiera pierwszej książki o emocjach i radzeniu sobie "Urodziny Lamy Lenki". O czym jest? Jak powstała? :) Niebawem o tym film! 

Gdyby ktoś w styczniu 2017 powiedział mi, że w grudniu będę trzymać w ręku książkę swojego autorstwa, nie uwierzyłabym. Teraz mamy wydawnictwo, mamy książkę i tworzymy następne.  Nie była to droga łatwa. Wchodząc na głęboką wodę trzeba wiedzieć, że nie zawsze będzie różowo. Ale cieszę się ogromnie, że jestem tu gdzie jestem. Jestem wdzięczna i wiem jedno, gdyby nie macierzyństwo tego wszystkiego by nie było. 

Efekty naszej pracy możecie zobaczyć na www.tulimamatulitata.pl