środa, 23 sierpnia 2017

Dwa zachowania, którym mówię NIE, gdy w domu pojawia się dzidziuś.


Gdy myślę o tym, jak wychowywać zgodne rodzeństwo to nasuwa mi się mnóstwo pomysłów, wskazówek i rzeczy, które można zrobić każdego dnia by ich relacja była dobra. Co zrobić, by bawiło się razem z chęcią, nie kłóciło się, nie biło i by wszystko było dobrze miedzy nimi? Z pewnością chcielibyśmy by tak było przez większość czasu. Jednak, jak każdy rodzic wie, rzeczywistość potrafi nieźle zaskoczyć. Czasem brakuje nam cierpliwości, a może czasem pomysłu jak pogodzić dwójkę małych, walczących o swoją autonomię dzieci. Kochamy momenty, gdy nasze dzieci się przytulają, dają buziaki i chodzą za rączki jak papużki nierozłączki. Jeszcze nie wiem co będzie za 10, 15 lat jak moje dzieci dorosną. Mogę sobie życzyć, że ich relacja będzie bardzo silna i będą się wspierać. Robię też mnóstwo ważnych rzeczy, bez których pewnie by się to nie udało. Unikam też tych zachowań, które oddalają mnie od tego celu i dziś trochę Wam o nich napiszę, ale o tych dobrych również :)

Już od czasu gdy oczekujemy na drugie potomstwo, przygotowujemy starsze dziecko na pojawienie się nowego członka rodziny. To bardzo przyjemny czas, ale czy to na pewno jest tak, że gdy wytłumaczymy maluchowi, że dzidziuś będzie słodki, że to brat lub siostra, to na pewno zrozumie i przyjmie go z radością, przywita i zaakceptuje? Jak zachowanie dorosłych wpływa na samopoczucie starszego dziecka? Czasem postępujemy nieświadomie i nie zauważamy drobnych rzeczy, które są dla starszaka ważne. Mały gest, spojrzenie, czułe słowo.

Zauważmy ciekawą sytuację, a nawet dwie, które regularnie odbywają się w domach, gdy rodzi się kolejne dziecko. Pierwsza z nich jest taka, że dziecko po powrocie mamy z noworodkiem często dostaje prezent - zabawkę. To dość modny trend panujący w Polsce. Taka rekompensata za to, że Mamy nie było tak długo. Dziecko pewnie się bardzo ucieszy z tego prezentu i jest on dla dziecka ważny. Nam daje poczucie ulgi? Satysfakcji? Ale czy nie ważniejszym powinien być fakt, że mama wróciła z dzidziusiem do domu? Dzidziusiem, który tak długo był wyczekiwany.
Prezent to wg mnie odwrócenie uwagi od tego co naprawdę istotne. To fakt pierwszego spotkania dzidziusia i to on powinien być tym prezentem, który dziecko może przeżywać razem z nami. Bo czy nie jest? Nie musimy odwracać uwagi dziecka od tej nowej sytuacji kolejnym gadżetem. Czy to o to chodzi w tym pierwszym dniu po powrocie ze szpitala? To pytanie zadajcie sobie, gdy podejmiecie decyzję, czy dawać dziecku prezent po powrocie z noworodkiem do domu, czy nie. I nie mam nic do prezentów, są fajne, miłe dla dziecka, jednak ten moment kiedy go wręczamy w tym wyjątkowym momencie jest kluczowy. Tak więc na prezenty dla dziecka po powrocie z noworodkiem do domu, mówię nie. Można go dać w każdym innym momencie, później, żeby dziecko miało czas na zabawę gdy mama karmi malucha itp., ale w tym wyjątkowym dniu najważniejsze powinno być to, że jesteśmy razem.

Druga sytuacja jest taka, że gdy rodzi się dziecko, a my w końcu wracamy z nim do upragnionego domu, to ustawia się przed naszym domem 'kolejka' oczekujących gości. Jest to zrozumiałe, każdy chce zobaczyć noworodka. Sama bardzo oczekuje na takie pierwsze spotkania :) Co tutaj jest problemem? Ano to, że goście przychodzą do nowego członka rodziny, a gdzieś na drugim planie jest starsze dziecko. To przykry obrazek, ale niestety bardzo częsty! Porozmawiajcie z gośćmi. Czy to jest Babcia, czy Dziadek, czy Wujek, Ciocie, niech okażą zarówno małemu dzidziusiowi, który wzbudza najsłodsze emocje, tą uwagę, ale starszemu dziecku również nie mniejsze zainteresowanie jest potrzebne. Starsze dziecko jest na tym etapie bardzo wrażliwe. Czasem mam wrażenie, że ono potrzebuje od nas więcej niż młodsze.

Te dwa tematy do przemyślenia i oczywiście przygotowanie do pojawienia się na świecie rodzeństwa, traktuję  jako wstęp do tego jak starsze dziecko przyjmie młodsze. To taka podstawa, na której budujemy nową relację.

Kolejna sprawa, to kwestia czułości. Starsze dziecko jeszcze nie wie jak obchodzić się z młodszym rodzeństwem. I naszym zadaniem jest mu to pokazać, dosłownie pokazać jak może okazać czułość. Jedno dziecko będzie delikatne, inne poklepie mocno po głowie noworodka i to będzie wg niego czułość. Wszelkie próby bicia, pokazują, że starsze dziecko jeszcze nie zaakceptowało nowej sytuacji. Jednak z czasem to się zmienia. I tutaj kluczowe jest nasze podejście. Po pierwsze, stopowanie wszelkich prób agresji wobec młodszego dziecka, ale też zaakceptowanie uczuć starszego dziecka. Próby zrozumienia, dlaczego akurat tu i teraz on chce uderzyć młodszego brata/siostrę? Taka sytuacja to SYGNAŁ dla nas. 

Nie jest to proste. Bo jednak zazdrość prędzej czy później się pojawi i jest zjawiskiem naturalnym.  Raz objawia się silniej, raz jest prawie niewidoczna. Ujawnia się w małych rzeczach. Czasem jest niedosłowna, a czasem bardzo bezpośrednia. I pamiętajmy, że ma swoje granice, które my wyznaczamy. My pokazujemy starszakowi co można, a co nie w relacji z młodszym rodzeństwem. Potem te granice się zmieniają, stają się płynne.

Czasem, może niesprawiedliwie, oczekujemy od starszego dziecka by zawsze zgodnie przyjmowało to czego chce rodzeństwo. By ze spokojem zgadzało się na to, że mama teraz zajmuje się młodszym rodzeństwem. Jednak zanim dziecko to zaakceptuje i zrozumie mija sporo czasu. Towarzyszy nam przy tym cały wachlarz emocji. Bo kochamy dzieci i chcemy dla jednego i drugiego jak najlepiej, a czasem trudno nam tak po prostu stanąć obok i zrozumieć, co czuje i czego potrzebuje nasze dziecko. Szczególnie gdy zmęczenie, nieraz frustracja czy nadmiar obowiązków utrudniają nam racjonalnie i świadomie spojrzeć na problem.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Jesteś rodzicem? Powiedz mi, jak sobie radzisz ze złością!



O złości dziecka pisałam już niejednokrotnie. Jest to bardzo ważny temat, o który rodzice bardzo często pytają, a jednej prostej odpowiedzi niestety nie ma. Warto uświadomić sobie czym jest złość. Zrozumieć, że jest to nieodłączny 'element życia.'  Dlaczego tu i dlaczego właśnie teraz się pojawia. Wtedy łatwiej nam będzie zrozumieć dziecięcą złość i podążać za dzieckiem, wspierać je by potrafiło sobie z tą złością radzić. A co z nami? Przecież to normalne, że się złościmy. Raz częściej, raz rzadziej, raz bardzo, raz mniej. Co jednak, gdy złość pojawia się coraz częściej i wraca jak bumerang? Co gdy czujemy wewnętrzny niepokój i czujemy, że złość jest silniejsza od nas? Jak nie popaść w tą niebezpieczną pułapkę?

Już od samego początku, gdy córka miała kilkanaście miesięcy starałam się nazywać emocje. Radość, smutek, złość, zdziwienie. To cztery podstawowe emocje, których uczy się dziecko jako pierwszych. W przyszłości pomoże nam to mówić o swoich uczuciach, opisywać je i nie skrywać ich w środku, a otwarcie o nich mówić. To bardzo ważne w komunikacji i tworzeniu dobrej relacji.

Czasem gdy dziecko zachowuje się w sposób, który wzbudza w nas złość możemy spróbować tu i teraz zmienić bieg sytuacji. Złość niekiedy postępuje bardzo szybko i gdy nie zatrzymamy się w odpowiednim momencie to możemy powiedzieć coś, czego wcale nie chcemy. Możesz zrobić to inaczej. Skup się na sobie i swoich emocjach.

Możemy codziennie starać się zrobić mały krok by mniej się złościć i wyrażać swoje emocje w bardziej akceptowalny sposób. Nie krzywdzący drugiej osoby. W taki sposób by nie zasypiać z wyrzutami sumienia i niesprawiedliwym poczuciem i oskarżeniami "jestem złą matką". Świadomość tego, że możesz coś zmienić, powoli, stopniowo bez narzucania sobie wygórowanych wymagań sprawi, że będziesz kończyć dzień z myślą "jest lepiej, zrobiłam dziś jedną konkretną rzecz, dzięki której panowałam nad złością". 

Co możesz zrobić? 
Skup się na swoim oddechu. Kilka głębokich oddechów w skupieniu pozwoli Ci na chwilę oderwać myśli i odświeżyć umysł. Znajdź spokojne miejsce. Spróbuj się wyciszyć. Napij się wody. Wyjdź na świeże powietrze. Odwróć uwagę od złych myśli. Wyjdź z pokoju i znajdź miejsce, w którym poczujesz się lepiej. To są metody, które możesz zrobić w każdej chwili. Jednak by odnaleźć wewnętrzny spokój potrzebujesz przestrzeni dla siebie.

A może żadnej z tych technik działania nie odnajdujesz siebie? Co wtedy? 
Przyjrzyj się sytuacji. Co powoduje Twoją złość? Czy to zachowanie dziecka, jego sfrustrowane potrzeby, czy może odmienne zdanie, zupełnie inne oczekiwania?
A może odbiór sytuacji? Myślisz, że dziecko robi Tobie na złość? A może ono wyraża swoje potrzeby otwarcie, a Ty próbujesz pokazać mu, że oczekujesz czegoś innego? Może znajdziecie wspólny punkt, który sprawi, że lepiej zrozumiesz sytuację?

Często gdy się złościmy, obwiniamy druga osobę za to, że to ona zrobiła coś źle. Szukamy winnego w osobie, rzeczy lub wydarzeniu, które tą emocję wywołało. Zapominamy w tym wszystkim o sobie.

Pisząc ten tekst myślę sobie, że dobrze byłoby zawrzeć w nim konkretne scenki z życia. Wskazówki jak się zachować gdy złość się w nas kumuluje. Ale czy istnieje jeden prosty scenariusz? Złość i emocje trudne łatwo pozamiatać pod dywan. Jest to jednak niebezpieczna metoda bo kiedyś te emocje będą musiały ujrzeć światło dzienne. W przeciwnym razie zjedzą nas od środka i popsują relację z dzieckiem. TEGO NIE CHCEMY.

Oto przykłady komunikatów, które pozwolą Ci pokazać dziecku TWOJE uczucia. Wypowiadane spokojnie i konsekwentnie pomogą Ci rozwiązać problem i się uspokoić. Spróbuj skupić się na tym by zbliżyć się do rozwiązania problemu.  Przykłady: "Gdy krzyczysz,  bolą mnie uszy. Nie chcę byś teraz krzyczał, możesz powiedzieć to inaczej". "Zamiast krzyczeć możesz powiedzieć to inaczej" - tutaj mamy miejsce na to by pokazać dziecku, że jeśli potrafi mówić, to każdą emocję może wyrazić: "Czuję się źle, bo..." "Czuję się smutny, bo..."
Jeśli my się złościmy z powodu zachowania dziecka możemy mu powiedzieć: "Kiedy mówisz w ten sposób, zaczynam się złościć. Nie chcę się na Ciebie złościć. Jeśli będziesz nadal krzyczeć będę musiała na chwilę wyjść i pobyć w ciszy." "Może razem spróbujemy być cichutko?"

Więcej radości, a mniej złości. Jak to zrobić?

Codzienny rytm dnia z dzieckiem z czasem staje się nudny i oklepany. Wiesz, że wcale nie musi tak być? Wiele zależy od organizacji czasu, o której poczytać możesz TUTAJ. Co więcej,
lato to IDEALNY okres na to by urozmaicić swój dzień. Jako mama masz naprawdę wiele możliwości do odkrycia.

Wykorzystaj czas by spędzać go z maluszkiem poza domem. Może to być spacer, przejażdżka rowerem, wycieczka samochodem w magiczne miejsce. Codziennie możesz zrobić coś innego. Świat nie ogranicza się tylko do kilku kilometrów od domu. Nie musisz mieć też milionów na koncie by cieszyć się naturą i tym co nas otacza :) Czas spędzony z dzieckiem w pięknych okolicznościach przyrody to wspaniałe, bezcenne chwile.

Zabierz ze sobą inne mamy, spotykaj się z ludźmi. 

Kontakt z dzieckiem '24h' sprawia, że masz potrzebę na więcej kontaktu z dorosłymi i jest to całkowicie normalne. Jestem pewna, że masz koleżanki, sąsiadki, znajome mamy, które z chęcią wyrwą się z domowych pieleszy i wyskoczą gdzieś wspólnie...z dziećmi :)

Możesz zorganizować wspólny piknik w parku czy spotkanie na placu zabaw. Kilka telefonów i smsów do znajomych mam i możesz to zrobić! Wystarczy, że przyjdą dwie, trzy (lub więcej)) inne mamy z dzieciakami i już będzie przyjemna atmosfera do tego, by porozmawiać i powymieniać się doświadczeniami. 

Sprawdź czy w Twojej okolicy są organizowane zajęcia dla Mam albo dla dzieci. Jeśli tak, wybierz się na nie! Zmiana otoczenia na pewno sprawi, że się uśmiechniesz. 

TELEFON DO PRZYJACIELA
Gdy czujesz, że na dziś masz już dosyć i złościsz się o każdą małą rzecz, zadzwoń do osoby której ufasz. Zadzwoń do kogoś kto Cię wysłucha, zrozumie i powie dobre słowo. NIE DZWOŃ do osób które łatwo Cię ocenią i powiedzą, że inni mają gorzej. Na pewno masz osoby serdeczne, które obdarzą Cię pozytywną energią, a nie wykorzystają Twojej słabości przeciwko Tobie. UNIKAJ toksycznych ludzi.
ZŁAP CHWILĘ NA ODDECH I TWÓJ CZAS. 
Wiem, wiem. Obowiązki wzywają. Drzemka dziecka to czas na obowiązki domowe. Ale wcale nie musi tak być. Wiele z tych obowiązków możesz wykonać gdy dziecko jest z Tobą :) A czas kiedy maluszek śpi wykorzystaj na swoje 5 minut. Obejrzyj odcinek ulubionego serialu, napij się kawy, zrób trening, stwórz coś swojego (ja na przykład teraz piszę ten tekst dla Ciebie - to mój czas). Zrób coś dla siebie. Ta chwila jest na wagę złota. Szukaj aktywności, które sprawią, że poczujesz wewnętrzny spokój. To bardzo ważne!

Rób więcej rzeczy w towarzystwie MUZYKI. 

Śmiej się z małych rzeczy.

Ciesz się drobnostkami.

Ze złością możesz sobie poradzić i znaleźć w sobie więcej spokoju. Wiele zależy od tego jak odbierasz sytuację i jakie są Twoje pokłady energii na to by sobie z nią radzić. Gdy złość pojawia się zbyt często do znak, aby przyjrzeć się swoim potrzebom i obserwować siebie. Wtedy dopiero będziesz w stanie wprowadzić zmiany na lepsze w swoim życiu. 


środa, 12 lipca 2017

Nie dotykaj mojego dziecka.

Lubię gdy ludzie serdecznie odnoszą się do mojego dziecka. Sama też tak odnoszę się do ludzi. Niemowlaki potrafią wzbudzać w nawet najbardziej poważnych osobach ogrom pozytywnych emocji. Miło mi, gdy pani szeroko uśmiecha się do dziecka i powie dobre słowo. W niektórych miejscach dziecko noszone w chuście wzbudza sensację. Ale u większości ludzi, których spotkałam na swojej drodze, powoduje to jednak pozytywny odzew. Przypływ pozytywnych emocji sprawia, że granice się zacierają. Panie nielegalnie głaszczą dziecko po głowie, łapią za stopy itp. Generalnie przymykam oko na takie sytuacje, choć nie zawsze podoba mi się to gdy ktoś brudnymi rękami dotyka rączki mojego dziecka, które po sekundzie wkłada te brudne już ręce do buzi. Co więcej, gdy dziecko jest na przykład alergikiem, czego czasem nie widać na pierwszy rzut oka, to takie nawet małe drobnostki, jak dotknięcie brudną ręką, czy ręką, która akurat dotykała czegoś co powoduje alergię, może wywołać reakcję. I wydaje się, że pogłaskanie czy chwycenie za stopę to jest ok. Bez przesady pomyślisz, nie popadajmy w skrajności. Jakość dziecko musi się uodparniać...oczywiście!

Ja do pewnego momentu wszystko akceptuję, ale TYM RAZEM ZUPEŁNIE WYPROWADZIŁO MNIE TO Z RÓWNOWAGI...gdy pani na ryneczku, która sprzedaje warzywa... brudną, czarną z ziemi rękawiczką mizia moje dziecko po buzi to nie wytrzymuję i MÓWIĘ stop.

Pani tą brudną z ziemi i pieniędzy rękawiczką dotyka niemowlę po buzi?! ( a rękawiczka była czarna od brudu).

Mina pani była bezcenna. Nie powiedziała nic. A raczej głupio jej się zrobiło.  Myślę, że zapamiętała, żeby drugi raz nie zrobić takiej głupoty. Tak się składa, że moje dziecko miewa ranki na buzi, bo się zadrapie czy ma alergię. Czy ja mogę przejść obojętnie wobec takiego dotykania dziecka?! Nie. W ogóle gdy spotykam po raz pierwszy maluszka to staram się zachować odpowiednią odległość, czy to ze względów higienicznych, czy szczególnie emocjonalnych (to już chyba skrzywienie zawodowe) bo przecież skąd wiemy czy malec lubi obcych ludzi, a czy może na nasz widok nie wystraszy się?! Podchodźmy do dzieci z wyobraźnią!

Jak Wy reagujecie na tego typu sytuacje? Zwracacie uwagę, czy może z grzeczności nic nie odpowiadacie, a może Wam to nie przeszkadza?