czwartek, 19 listopada 2020

Smoczek okiem neurologopedy.


Smoczek  jedni rodzice nie wyobrażają sobie bez niego życia, inni są przeciwnikami podawania go dzieciom. Jak to w końcu ma być? Podawać czy nie podawać? Kiedy, jak długo? W tym obszarze pojawia się wiele pytań


Jako mama trójki dzieci z doświadczenia wiem, że smoczek potrafi uratować niejedną kryzysową sytuację, np. podczas jazdy samochodem. Mam porównanie kiedy dziecko korzysta ze smoczka,    a kiedy w ogóle go nie używa. Moja pierwsza córka nigdy nie zaakceptowała smoczka. Synek z kolei używał smoczka i naprawdę cieszę się, że podjęłam taką decyzję. Teraz moje trzecie maleństwo ma dwa miesiące i nadal nie zaprzyjaźniła się ze smoczkiem. Widzę, że nie ma takiej potrzeby, ale rzeczywiście są momenty, w których dzięki niemu i dziecko, i rodzice, i rodzeństwo czuliby się lepiej ;)


Na temat smoczka rozmawiałam ze specjalistką w tym temacie  Magdaleną Borowską neurologopedą, która na co dzień pracuje            z dziećmi w gabinecie. 

Na co zwrócić uwagę przy wyborze smoczka? 

Przede wszystkim na jego rozmiar, kształt (okrągły, symetryczny, anatomiczny), miękkość, materiał (silikonowy, kauczukowy). Swoim podopiecznym zazwyczaj zalecam, aby końcówka była miękka, nie za długa. Im twardsza tym bardziej oddziaływuje na podniebienie, zakłócając jego prawidłowy rozwój.        W tarczy smoczka powinny być otwory umożliwiające swobodne oddychanie.

Czy smoczek w kształcie ‚zgniecionej wisienki’ też będzie dobrym wyborem?

Tak. O ile dziecko go zaakceptuje :)

Dlaczego rozmiar smoczka jest ważny? 

Zbyt mały smoczek będzie dziecku ciężko utrzymać w buzi, co może przyczyniać się do zbyt dużego napięcia mięśni w jamie ustnej. Zbyt duży zaś, może za mocno podrażniać podniebnie wywołując np. odruch wymiotny. Zazwyczaj nasz maluch sam nam pokaże, który smoczek mu odpowiada.

Czy polecasz jakieś konkretne marki smoczków? 

Nie, ponieważ nie ma smoczka uniwersalnego. Dla jednego dziecka odpowiedni będzie smoczek

Lovi, a dla innego Avent. A dla jeszcze innego Bibs. Firma nie ma tu większego znaczenia.

Kiedy jest odpowiedni czas na podanie dziecku smoczka? 

Generalnie uważa się, że w przypadku dzieci zdrowych karmionych piersią, bez żadnych komplikacji okołoporodowych wskazane byłoby się wstrzymać z podaniem smoczka do momentu ustabilizowania się laktacji, czyli co najmniej do ukończenia 4 tygodnia życia. Zasada ta nie obowiązuje dzieci karmionych butelką od urodzenia, tych które urodziły się przedwcześnie, z różnymi ciężkimi wadami rozwojowymi lub karmionymi sondą/przez PEG. U takich maluszków smoczek może pomóc odzyskać równowagę, wspiera autoregulację, daje poczucie bezpieczeństwa, a także zapewnia stymulację sensoryczną w obrębie jamy ustnej w przypadku dzieci karmionych sondą donosową lub przez PEG (żywienie dojelitowe)

Kiedy dziecko nie potrafi chwycić smoczka, czy to może być powód do niepokoju? 

Są dzieci, które po prostu smoczka nie chwycą i nie potrzebują. Nie mają bardzo silnego odruchu ssania, a emocje regulują w inny sposób np. poprzez bliski kontakt z rodzicem. Takim dzieciom niewkładamy smoczków na siłę do buzi :) Są jednak dzieci, u których brak umiejętności zassania smoczka i utrzymania go w jamie ustnej będzie sygnałem np. skróconego wędzidełka podjęzykowego. Ale u dzieci z ankyloglosją (skróconym wędzidełkiem podjęzykowym) pojawiają się zazwyczaj równocześnie problemy z karmieniem piersią lub jedzeniem z butelki, wypróżnianiem się itp.

O tym jak smoczek pomaga wiemy – wspiera samoregulację, daje poczucie bezpieczeństwa, może wspomagać funkcję ssania w celu pobierania pokarmu, ułatwia nieraz życie ;) Do jakiego wieku spokojnie możemy podawać dziecku smoczek? 

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Najpierw zastanówmy się kiedy używać smoczka? Tylko i wyłącznie w sytuacjach trudnych dla dziecka(duży stres, zmęczenie, zabiegi medyczne, jazda samochodem, o ile wywołuje u dziecka bardzo duży niepokój). Marudzenie z nudów nie jest wystarczającym powodem.

Kiedy jesteśmy w stanie uspokoić maluszka w inny sposób to nie podajemy mu smoczka. Naszabliskość jest niezastąpiona i daje dużo dobrego :) Po 6 miesiącu życia dziecko zaczyna wokalizować, gaworzyć, spożywać stałe pokarmy. Zatem w tym czasie jeśli już musimy, ograniczajmy podawanie smoczka np. tylko do usypiania. Jest to też okres intensywnego wkładania rączek do buzi. Pozwalajmy dziecku na to! To jest świetne przygotowanie sensoryczne i motoryczne jamy ustnej do spożywania różnych pokarmów.

Do kiedy zatem stosować smoczek?

Pierwsze próby odstawienia smoczka warto podjąć w drugim półroczu życia dziecka, kiedy odruch ssania zaczyna wygasać i przekształca się w funkcję. Ukończenie roczku to dobry sygnał do ostatecznego rozstania. Musimy oczywiście zrobić to z wyczuciem, rozwagą, zapewniając dziecku poczucie bezpieczeństwa.

Co jeśli decydujemy się na dłuższe stosowanie smoczka, bo widzimy, że dziecko go potrzebuje? Szczególnie przed snem? 

Stosując smoczek przez dłuższy okres czasu musimy być świadomi, że może mieć on wpływ napojawienie się wady zgryzu, nieprawidłowej niskiej pozycji spoczynkowej języka, a w konsekwencji również wad wymowy. Starajmy się wyciągnąć smoczek z buzi po zaśnięciu dziecka. I zastanówmy się nad tym, czy naprawdę nie jesteśmy w stanie uśpić dziecka bez smoczka. To, że dziecko zareaguje na zmianę płaczem i niepokojem jest naturalną reakcją. Jesteśmy obok niego właśnie po to, żeby go wspierać w tej trudnej i nowej sytuacji. Poszukajmy sposobu na zapewnienie dziecku poczucia bezpieczeństwa w tym okresie. Można spróbować zastąpić smoczek przytulanką, pieluszką, przytulaniem, głaskaniem, śpiewaniem.


Magdalena Borowska logopeda/neurologopeda. 

Na co dzień mierzy się z różnorodnymi trudnościami, które posiada 2, 4, 6, 30, 60, a nawet 80 latek. Jako neurologopeda...docieka, dyskutuje, szuka, sprawdza, uczy się i współpracuje z różnymi specjalistami. Zajmuje się usprawnianiem mowy oraz terapią karmienia. Prywatnie – mama dwóch córeczek. Swój gabinet prowadzi w Wieliczce, gdzie przyjmuje swoich pacjentów i ich rodziców.


Jeśli macie jeszcze jakieś pytania i wątpliwości odnośnie stosowania smoczka – napiszcie w komentarzu. 





środa, 29 kwietnia 2020

Chwalić dziecko? Ale jak? Czy pochwała to też nagroda?



Chwalić dziecko? Ale jak? 

Czy na widok kilkusetnego rysunku od dziecka, za każdym razem będziemy naprawdę szczerzy mówiąc 'ślicznie?’ 

Z drugiej strony, czy wyobrażasz sobie nie zareagować, nie krzyknąć: 'PIĘKNIE, brawo, cudownie!!!' na widok nowej umiejętności, którą Twoje dziecko właśnie osiągnęło? Bo ja nie...

Krzyknę z radości i to z wielkim optymizmem, całkiem spontanicznie! Nie dajmy się zwariować, zastanawiając się za każdym razem, co powiedzieć...bo to powoduje, że nie jesteśmy naturalni, prawdziwi. PAMIĘTAJ tylko:

Gdy chwalisz dziecko dostrzegaj, ZAUWAŻAJ to, jaką pracę dziecko wykonało, doceniaj dziecko za trud: 
'widzę, że bardzo się starałaś, widzę, że długo nad tym pracowałaś, widzę, że potrafisz już narysować koło! Widzę, że malowanie krajobrazów idzie Ci rewelacyjnie! Widzę, że poćwiczyłaś ten fragment utworu'

Co wtedy SŁYSZY dziecko?: pracowałam/em, próbowałam/em, więc widzę efekty. One biorą się z mojego działania, (a nie tylko z tego, że jestem zdolny). 


Docenianie samych cech charakteru sprawia, że jeśli dziecku powinie się noga, samo bycie zdolnym nie wystarczy, pomyśli wtedy hmmm może wcale nie jestem taki zdolny? Będzie wątpiło w siebie i będzie się bało podejmować kolejne, trudniejsze wyzwania, bo co jeśli okaże się, że nie jest takie zdolne jak słyszało, myślało? Nie chcemy do tego dopuścić!

Dlatego doceniaj drogę do celu i zwracaj uwagę na poszczególne KROKI, jakie dziecko zrobiło by wykonać daną pracę, czynność itp. 

Doceniaj STARANIA i bądź uważny. Jeśli chcesz docenić dziecko, podaruj mu swoją uwagę, przyjrzyj się temu co zrobiło, zadaj pytanie jak udało mu się to zrobić. 

To da dziecku informację zwrotną i da mu szansę zobaczyć, ze to ONO potrafi coś zrobić, nie tylko dlatego, że jest mądre ale też dlatego, że to ile pracy w coś włoży przyniesie mu efekt, z którego samo będzie dumne... z siebie. 

Bezmyślne chwalenie powoduje często to, że dziecko czeka na aprobatę z zewnątrz, co za tym idzie, szuka potwierdzenia swoich działań i tego, że jest dobre w czymś na zewnątrz (nagroda, pochwała, brak nagrody, kolejny punkt za dobre zachowanie itp)! 

Z kolei dostrzegając swoje postępy, możliwości - uwierzy w siebie. Będzie chętniej sięgać po kolejne wyzwania, bo będzie chciało, będzie wiedziało, co i jak robić by osiągnąć sukces, próbując, ćwicząc - nie myśląc przy tym o kolejnej super nagrodzie, ale czując własną satysfakcję z tego co robi. 


Chwalicie swoje dzieci? Zwracacie uwagę również na szczegóły Waszych komunikatów? Warto! Bez wielkiej presji, z odrobiną uważności...