piątek, 8 lipca 2016

Pamiątka i wspomnienia na całe życie.

Zwykłe zdjęcie, a potrafi przywołać najbardziej wzruszające chwile z życia...



W pierwszej ciąży, nie było mi dane, nie miałam tego czasu ani możliwości nawet pomyśleć o sesji ciążowej. Głównie z racji tego, że już w połowie drugiego trymestru musiałam na stałe zaprzyjaźnić się z łóżkiem. Leżałam i ogarniałam sprawy studiów, wyprawki, kolejnych badań. Rozmyślałam każdego dnia jak to będzie mieć przy sobie cudną kruszynkę. Czas stał w miejscu. Odkreślałam wtedy każdy dzień w kalendarzu i cieszyłam się, że udało się utrzymać ciążę...Jak się okazało, mimo zagrożeń przedwczesnym porodem, urodziłam zdrową, śliczną córeczkę w 39 tyg ciąży i 6 dniu :) Dzień przed planowanym terminem. Był listopad. 

Jeśli drogie Mamy przyszło Wam przeżywać czas ciąży w pozycji leżącej to życzę Wam mnóstwa siły i wytrwałości. Spoczynek, wg zaleceń lekarskich, na pewno wyjdzie Wam i Waszemu maleństwu na dobre. Każdy dzień, każdy tydzień w brzuchu Mamy jest na wagę złota dla maluszka. Wiem, że zazdrość bierze, gdy widzimy kobiety w ciąży jeżdżące na rowerze, aktywne każdego dnia. Czasem jednak na pewne sprawy nie mamy wpływu...

Moja druga ciąża. Jak do tej pory zupełnie inna. Inne samopoczucie, wygląd, waga. Termin porodu wypada na końcówkę sierpnia. Dokładnie dzień przed moimi urodzinami!!!! :) 

Tym razem nie śmiałam nie skorzystać z tej wspaniałej okazji i dzięki świetnej fotografce Agnieszce Surowiec mam i ja...pamiątkę na całe życie. Będę mogła za 5, 10 lat zaglądnąć na te zdjęcia i pomyśleć, jaki magiczny był ten czas...

Polecam sesję ciążową każdej Mamie. Ten dzień jest wyjątkowy. Możesz poczuć się wyjątkowo. Przygotowania, fryzura, makijaż, sukienki, plener... :) Wspaniałe przeżycie! Daje możliwość zapomnieć na chwilę o niedogodnościach ciążowych, a we wspomnieniach pozostawić te cudowne chwile... ;) 

Miało być krótko, jednak wierzcie mi o ciąży i o dzieciach można tak godzinami...







 



Jak Wam się podobają efekty sesji? :) 
Zapraszam Was również na Instagram

czwartek, 23 czerwca 2016

'Masz łatwiej, bo masz grzeczne dziecko'. Jak znaleźć nić porozumienia z dzieckiem, gdy 'zły dzień' ciągnie się tygodniami?

Masz łatwiej, bo masz grzeczne dziecko. Spokojne, opanowane. Mało płacze, o wszystko pięknie poprosi, robi to o co poprosisz, ze wszystkim się zgadza, słucha, przeprasza, sprząta. 

Chciałabyś by Twoje dziecko takie było? Czego oczekujesz?

Zastanów się chwilę. Tak? Nie? Dlaczego? Bo to byłoby sprzeczne z jego rozwojem. Każde dziecko ma... dobre i złe chwile. Czasem jedne przeważają i trudniej Wam się porozumieć.

A my rodzice, podobnie, czasem mamy więcej siły, cierpliwości i zrozumienia dla dziecka, czasem nam go brakuje i postępujemy nie tak jak sobie założyliśmy. Potem żałujemy, może wyciągamy wnioski i kolejnym razem nie popełniamy tych samych błędów. 

Nie zawsze. Czasem nie potrafimy wyjść poza strefę komfortu. Nie mamy motywacji by szukać, uczyć się, doskonalić. Odnosimy się do najpopularniejszych metod, które nie pomagają, ale szkodzą.


W takim razie,  jak odnaleźć nić porozumienia z dzieckiem, gdy 'zły dzień' ciągnie się tygodniami? 

Każdy płacz coś wyraża. Każdy. Jeśli to płacz noworodka, niemowlaka, dwulatka, trzylatka, dorosłego itd. to każdy wyraża emocje, niezaspokojone potrzeby, frustracje. Płacz dziecka to dla nas sygnał. Nie jest przyjemny bo nie ma być. Ma sygnalizować, że dzieje się coś niepokojącego, a naszym zadaniem jest reagować. Czy możemy mieć pretensje do dziecka, że płacze? Często nam się wydaje, że nie ma powodu by płakało. Może próbujemy znaleźć razem z dzieckiem złoty środek, który nakieruje dziecko na inny sposób proszenia o coś czego chce, zamiast proszenie płaczem. 

Dziecko potrzebuje zrozumienia. My potrzebujemy również zrozumienia. Tylko czy my dorośli możemy wymagać od dziecka, aby nas zrozumiało, nasze odczucia i emocje? Kiedy samo jeszcze nie radzi sobie ze swoimi? 

Często gdy dziecko się złości, my też się złościmy. I odwrotnie. Gdy my jesteśmy sfrustrowani, dziecko doskonale to wyczuwa i odczuwa podobnie. Więc może warto zastanowić się, gdy dziecko wpada w złość i brakuje nam nici porozumienia z nim, DLACZEGO tak się dzieje. Skąd ta frustracja? Może to moje niewyjaśnione sytuacje z życia, trudności w pracy, stres, zmęczenie powoduje, że jestem poirytowany, zmęczony i nie mam siły rozumieć drugiego człowieka. 
Znacie zdanie szczęśliwa Mama równa się szczęśliwe Dziecko? Jest niezwykle prawdziwe. Dziecko czuje się szczęśliwe, gdy rodzic jest szczęśliwy. Proste. 

Gdy nasze potrzeby są niezaspokojone, odczuwamy dyskomfort i choć jako dorośli jesteśmy w stanie wytrzymać i rozumiemy to, że za chwilę sytuacja się poprawi, a nasze potrzeby zostaną zaspokojone, to dziecko odczuwa to zupełnie inaczej. 

We wspaniałej książce "Dialog zamiast kar', którą z całego serca polecam wszystkim rodzicom, znalazłam taki cytat:

"Dzieci nie są w stanie odraczać zaspokojenia własnych potrzeb, bo nie potrafią znieść towarzyszącego temu napięcia. Kiedyś uważano, że trzeba je w tym celu ćwiczyć. Dziś wiemy, że efekt takiego treningu jest wręcz odwrotny. Dziecko, które doświadcza stresu lub napięcia, nie rozwija się zgodnie z wewnętrznym rytmem. Jeśli jego delikatny system nerwowy byt wcześnie jest poddawany stresującym bodźcom, utrwala się w nim naturalna reakcja na stres, którą wg neurobiologów jest: ucieczka, atak lub zastygnięcie w bezruchu. Wykonując polecenia ze strachu, dziecko traci kontakt ze sobą i nie nawiązuje kontaktu z innymi".

ZROZUMIENIE dziecka, to klucz do sukcesu. To nie zawsze jest łatwe. Łatwiej jest obserwować z boku i zastanawiać się jakby się zachowało wobec dziecka w danej chwili. Łatwo też jest oceniać, jak postępuje inny rodzic i myśleć, że sami byśmy tak nie zrobili.

Łatwo jest też powiedzieć, że Twoje dziecko jest grzeczne. Warto jednak pamiętać, że nic nie dzieje się bez przyczyny. 

To nie jest tak że: "ono tak już ma" "robi mi na złość" "nie rozumie mnie" "ja robię tyle dla mojego dziecka, a ono tak mi się odpłaca". Dziecko rodzi się z natury dobre. Nigdy nie robi nam na złość. Ono próbuje pokazać nam, że jego potrzeby nie są zaspokojone. Jak my na to spojrzymy to już nasza kwestia. Ale spojrzenie na dziecko jako na "złe", "złośliwe" nie pomaga nam go zrozumieć. 
Zdaję sobie sprawę jakie zachowania powodują, że moje dziecko 'jest grzeczne', a kiedy nie. Pracuję nad tym prawie każdego dnia. 

Słucham, rozmawiam, wyrażam zrozumienie. 

Wierzę, że MOŻNA cały czas się doskonalić jako rodzic po to by nawiązać kontakt z dzieckiem. Wówczas lepiej będzie nam zrozumieć zachowania naszej pociechy. Jeśli można stać się lepszym człowiekiem, można lepiej się komunikować z innymi, można się rozwijać i szkolić to stać lepszym rodzicem też MOŻNA. Trzeba chcieć. To bardzo ciężka praca. Wymaga czasu, myślenia, analizowania. Bycie rodzicem to też wiele wylanych łez, poczucie niezrozumienia, bezradności. 

Wiem, że w dzisiejszych czasach MAMY MOŻLIWOŚCI. Mamy mnóstwo wspaniałych książek, które pomagają nam zrozumieć psychikę dziecka, jego potrzeb. Mamy możliwość rozmawiania z ludźmi, innymi rodzicami, którzy także starają się ŚWIADOMIE podchodzić do rodzicielstwa.

Nie odnosząc się do karania, izolowania dziecka, oskarżania, współzawodnictwa, pouczania. Bo to metody, które wydają się być pozornie skuteczne. Działają w chwili, a po chwili znów musimy się do nich uciekać bo nic nie zmieniły. Tylko pogarszają...relację. 

Moje dziecko nie jest zawsze grzeczne. Ma trudne momenty. Ja mam trudne momenty. Bywają tygodnie kiedy staram się zrozumieć, dlaczego właśnie teraz więcej jest płaczu, krzyku, histerii. 
Po każdej trudnej sytuacji, zastanawiam się, analizuję, dlaczego tak trudno mi zrozumieć dziecko. 

Wtedy szukam wsparcia, w mądrej książce, w rozmowie z partnerem, w rozmowie z samą sobą. Analizuję swoje zachowanie i jak ono mogło wpłynąć na kontakt z moim dzieckiem. 

Gdy już udaje mi się ZROZUMIEĆ DZIECKO I SIEBIE, znacznie łatwiej nam się porozumieć.