niedziela, 16 lutego 2014

"Dziecko wymusza płaczem"

To post o trudnej tematyce, bo o 'nie zawsze grzecznych' dzieciach. Opisywany tu problem i przykłady jego rozwiązań dotyczą szczególnie dzieci między pierwszym, a drugim rokiem życia

W życiu naszego dziecka przychodzi taki moment kiedy na wszystko odpowiada "nie" i jest to jego ulubione słowo. Dzieje się tak około 18 miesiąca, a nawet wcześniej. Często zdarza się, że nasz maluszek zachowuje się zupełnie odwrotnie niż byśmy tego chcieli. Zaczyna odkrywać i budować swoją autonomię. "Dziecko nie rozumie tego, co do niego mówimy, krzykiem potrafi zdobyć to na co ma ochotę w danej chwili" mówią rodzice. I to wcale nie znaczy, że dziecko jest złe, czy robi nam na złość. Ono nie osiągnęło jeszcze tego etapu rozwoju, w którym słowa, rozkazy i nasze oczekiwania są dla niego na tyle zrozumiałe, by skutecznie wpływały na jego zachowanie. Ono uczy się świata, uczy się zachowań, kształtuje swoje 'ja'. 

Zastanawiamy się co zrobić, dlaczego tak się dzieje? Przyzwyczajamy się do tego, jesteśmy bezsilni, a może złościmy się i krzyczymy na dziecko, a to i tak nie przynosi poprawy. 

Jak sobie radzić w takich sytuacjach? Jak zrozumieć maluszka i do niego dotrzeć? Czego unikać, a co jest wskazane w takich momentach? Postaram się odpowiedzieć Wam na te pytania, bo myślę, że spotyka to prawie każdego rodzica, jednych częściej, drugich rzadziej. 


Dziecko krzykiem lub płaczem osiąga swój cel?
Za każdym razem, gdy będzie głośno krzyczeć (bo nie potrafi jeszcze inaczej wyrazić swoich potrzeb), bo np. chce jakiś przedmiot, który jest zakazany, a my dla świętego spokoju, damy go dziecku, powielamy jego zachowanie. Maluch, bardzo szybko nauczy się, że krzykiem osiągnie wszystko. A przecież może to zrobić inaczej, my wskażmy mu drogę. W takiej sytuacji "nie i koniec" nie wystarczy. Dziecko. Ważne jest, aby rodzic był konsekwentny i stanowczy. Niech to co mówisz, będzie spójne z tym co robisz. Co więcej, rodzice powinni się nawzajem wspierać, oboje powinni być konsekwentni. Oczywiście, zawsze istnieją różnice między rodzicami w poglądach na temat trzymania dyscypliny. Starajcie się jednak znaleźć wspólną drogę, a nie krytykować się nawzajem. 

Co robić gdy dziecko krzykiem próbuje nas do czegoś przekonać? Znajdź złoty środek.
  • "Kuszące" i zakazane przedmioty sprzątnij z pola widzenia dziecka lub powiedz mu, że są zakazane. 
  • Jeśli chcesz, żeby dziecko trzymało się z dala od określonych przedmiotów, należy uniemożliwić mu dojście do nich (często bariery fizyczne działają lepiej niż nasze ciągłe prośby i zakazy)
  • Zainteresuj malucha czymś innym, równie ciekawym i atrakcyjnym, ale dozwolonym. 
  • Odwróć uwagę dziecka, zadbaj o delikatny ton głosu, pokaż coś interesującego, weź dziecko na ręce, szepcz do uszka. Z czasem, na pewno odkryjesz swój sposób na uspokojenie wrzeszczącego maluszka.
  • Wyjaśnij dziecku poprzez ostrzeżenie, że pewnych rzeczy nie można dotykać (gdy moje dziecko idzie w stronę kontaktu i chce go koniecznie dotknąć, mówię nie wolno w taki sposób, aby to zrozumiało, czyli np.( no, no, no). Teraz, gdy córka przechodzi obok kontaktu, mówi "nio nio nio" i po prostu go nie dotyka. Grunt, żeby dziecko Cię zrozumiało. 
  • Stwórz dla dziecka określone miejsca do zabawy. Dzieci często mają swoje ulubione miejsca, w których lubią się bawić. 
  • Gdy dziecko lubi się bawić przedmiotami, które może łatwo zniszczyć, np. telefon, zdjęcia, biżuteria itp. zastąp jest podobnymi lub np. starym telefonem, albo daj dziecku kilka zdjęć, a nie cały album.
  • Kiedy widzisz, że dziecko bawi się czymś zakazanym, lub w nieodpowiedni, mało bezpieczny dla niego sposób, zrób coś ciekawego, co je zaskoczy, zacznij śpiewać, klaskać, pójdź na drugi koniec pokoju i pokaż mu, że bawisz się jego zabawką lub wydobądź interesujący dla ucha malucha dźwięk, ani się obejrzysz, będzie przy Tobie ;)
  • Gdy chcesz, aby dziecko do Ciebie podeszło, wyciągnij do niego ręce i z uśmiechem zawołaj jego imię. Prośba "chodź tu" raczej nie poskutkuje. Jeśli dziecko ucieka, zachęć go zabawką, zwab czymś lub weź na ręce. 
  • Usiądź przy dziecku, wsłuchaj się, bądź blisko i pobawcie się razem lub zróbcie razem coś ciekawego, co odciągnie uwagę od zakazanych rzeczy.
Wymagać to będzie od Ciebie dużej cierpliwości. Bycie stanowczą i konsekwentną to dwie podstawowe cechy, które prowadzą do sukcesu. W trudnych chwilach, krzycząc na dziecko, uwalniasz z siebie negatywne emocje, ale dziecko nic z tego nie zrozumie, na pewno nie zmieni to jego zachowania na dłużej. Poszukaj sposobu i go znajdziesz. Gdy już brakuje Ci cierpliwości w danej chwili, poproś o pomoc męża czy partnera, czy inną bliską osobę, może oni zainteresują czymś maluszka, a Ty odpoczniesz i emocje opadną. 

Oprócz tego, że przychodzi po prostu taki czas i na tym etapie rozwoju (mam na myśli tutaj dzieci od pierwszego do drugiego roku życia) większość dzieci zachowuje się w ten sposób, powody mogą być inne. 

Pamiętajmy, że dziecko w tym wieku, nie jest jeszcze w stanie wyrazić wszystkich swoich potrzeb. Płaczem i krzykiem dziecko bardzo często chce zwrócić na siebie uwagę, potrzebuje Twojego wsparcia i zrozumienia, dopiero uczy się wyrażania siebie, zaczyna odkrywać swoje 'ja'. Być może potrzebuje więcej zainteresowania. Empatia i przyjęcie perspektywy dziecka może nam pomóc zrozumieć malucha i jego potrzeby. Sprawdź, czy gdy usiądziesz przy dziecku i pobawisz się razem z nim nadal będzie takie marudne. Na zachowanie dziecka wpływa także to, czy się wyspało, czy jest głodne, czy chce mu się pić, a może ma mokrą pieluszkę. 

PAMIĘTAJMY! Dziecko około 18 miesiąca życia to naprawdę mała istotka. Trudno jej zrozumieć język dorosłych, ono nie domyśli się, że czegoś chcemy. Nie jest na tyle dojrzałe emocjonalnie, fizycznie i językowo. Szukaj takich zabaw dla dziecka, które dadzą mu ujście od nadmiaru energii. 

Tak naprawdę, każdy rodzic najlepiej wie jakie metody najlepiej skutkują w przypadku jego maluszka. Jest to sprawa indywidualna, bo rodzic najlepiej zna swoje dziecko i w końcu odnajduje złoty środek na uspokojenie swojego dziecka. 

Klaps to też bicie. Nigdy nie bij dziecka. Bicie to agresja. Przykład idzie z góry. Gdy Ty bijesz dziecko, ono uderzy też Ciebie i innych. 
Smutna prawda jest taka, że niektórzy rodzice biją swoje dzieci. Może to świadczyć o ich bezsilności. Może nie zastanowili się nad innym, lepszym sposobem na wprowadzenie dyscypliny? Kara fizyczna NIE JEST skutecznym środkiem do wychowywania dzieci. Co prawda, dziecko wie, że jego zachowanie nie podoba się rodzicom, ale w dalszym ciągu  NIE WIE jak chcielibyście żeby się zachowywało. Nie należy łączyć miłości i przemocy. To bardzo zgubna droga, która w przyszłości może prowadzić do agresywnych zachowań u dziecka oraz do kierowania swojej agresji na innych członków rodziny.

Zapraszam Was do dzielenia się swoimi doświadczeniami. Może znacie jakieś dobre sposoby na trudne chwile? 


Żródło zdjęcia: www.witalnamama.pl

26 komentarzy:

  1. Wszystko ok, ale błagam, nie pisze, że "wymusza", nie tędy droga

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie do końca rozumiem Twój komentarz...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie pisze, ze dziecko cokolwiek "wymusza", bo jeszcze ktoś w to uwierzy, zwłaszcza że piszesz o sobie "mama-psycholożka".
    Druga sprawa- chcesz mieć "posłusznego maluszka", czy dziecko, ktore swobodnie, normalnie się rozwija i nie musi być posłuszne? W ogole po co komu posłuszne dziecko?? Nie mylic z niestawianiem granic, bo tego potrzebuje kazdy, ale nie trzeba tego robic poprzez egzekwowanie posluszenstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jestem psychologiem i nie widzę w słowie "wymusza" nic niestosownego. Ten post powstał na prośbę rodziców, którzy mają swobodne, normalnie rozwijające się dzieci, ale są nieposłuszne i mówią to wprost: wymuszające, na tyle, że szukają sposobu, aby coś zmienić w zachowaniu dziecka, lub swoim aby było lepiej. Nie muszą wcale ograniczać dziecka. Nie sądzę, że po przeczytaniu tego posta, rodzic nagle uwierzy w to, że aha! jego dziecko wymusza, jeśli tego nie robi. A jeśli tak robi to rodzice najczęściej tak lub podobnie to zachowanie nazywają. Są tutaj wskazówki (nie nakazy), jak postępować, aby zrozumieć swoje dziecko i ułatwić komunikację z nim. Absolutnie nie mówię tutaj o ekstremalnym posłuszeństwie i ograniczeniu dziecku swobody, nie o to tutaj chodziło.

      Usuń
    2. Wolę posłuszne dziecko. Swoją drogę w życiu jeszcze znajdzie, bez twojego mentorskiego tonu koleś. Autorka tekstu ma rację.

      Usuń
  4. o tak, moje dziecko właśnie przechodzi ten okres. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. @Anonimowy A czy ty w ogóle czytałaś (czytałeś) tego posta? Bo tam nie ma nic o robieniu z dziecka "posłusznego maluszka". Wręcz przeciwnie, są opisane sposoby, jak pokazać dziecku, że czegoś nie można (bo na przykład jest niebezpieczne) jednocześnie pozwalając mu bawić się i rozwijać w normalnej, pełnej akceptacji atmosferze. Swoją drogą świetne przykłady jak pokazać dziecku, że je kochamy i jest dla nas ważne, bez konieczności stawiania zbyt rygorystycznych granic. Ja niestety nie zawsze mam tyle cierpliwości, ale bardzo fajne przykłady i chyba sobie trochę przemyślę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobry tekst. Moje dzieciaki są teraz na etapie, kiedy próbują za wszelką cenę dostać to na co mają ochotę. Nieważne czy chodzi o jedzenie, zabawkę czy wzięcie na ręce. I tu się zgodzę że próbują to wszystko wymusić - płaczem i krzykiem. Tylko w taki sposób potrafią to robić. No nic, trzeba przeczekać i tyle, nie zapominając o ustaleniu granic naszego "swobodnego wychowania" ;-) pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Tobą i myślę,że każdy rodzić powinien wypracować swój własny sposób, który działa na jego dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A propo braku cierpliwości nasuwa mi się, że o tym też możemy dziecku komunikować. W najprostszy sposób możemy pozbyć się napięcia wyrażając wprost swoje uczucia. Z mojego doświadczenia wynika, że dzieci to świetnie rozumieją! I często "idą nam na rękę" na tyle, na ile potrafią. Polecam książkę o tej tematyce: "Rozwiązywanie konfliktów poprzez porozumienie bez przemocy" Marshall B. Rosenberga.. jest bardzo ciekawie napisana.

    OdpowiedzUsuń
  9. K.
    Mój synek jest właśnie na tym etapie. :) ale jesteśmy na dobrej drodze. :) Tzn. Mama, bo tatuś się zawsze "zlituje" ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mój partner również ulega w większości sytuacji. Mała okrecila go sobie wokół palca. Głośny płacz, a nawet krzyki działają na tatusia - zaraz robi mu się szkoda córeczki. Przy mnie już nie próbuje, bo pokazałam jej, że to nie działa. Ignorowalam płacz i starałam się zaproponować jakąś zabawę. Najczęściej pomagalo przytulanie. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Przytulanie, bo to daje dziecku poczucie bezpieczeństwa.

      Usuń
  10. Mój synek ma 4 latka i jest radosnym dzieckiem ale tylko gdy wchodzimy do marketu to sie zaczyna płacz kładzenie sie na ziemi piski ale staram sie nie ulegac choc nieraz jest ciężko najgozej jak sie wszyscy patrzą i pod nosem cos mruczą ale nie wiedzą jak sie czuja rodzice w takich sytyłacjach

    OdpowiedzUsuń
  11. Każdy powienien wypracować swój własny sposób, ale jedno jest pewne sposób daleki od bicia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój syn jestem tego święcie pewna wymusza w nocy aby wozić go w wózku. W zeszłym roku dużo wędrował po szpitalach. Już za kolejnym razem gdy Welfom miał w główce nie mógł swobodnie spać, na pewno go to bolało. Mąż przywiózł mi do szpitala spacerówkę po starszej córce. I od tamtej pory usypiany w ciągu dnia był w wózku. Teraz żąda wożenia również w środku nocy. Okej ale oboje pracujemy i jest to nie wykonalne. Po jednej takiej nocy popełniłam szereg pomyłek w pracy. Dzisiejszej nocy tłumaczyłam, że nie ma wózka musi spać w łóżeczku. Niestety ale gdy zmęczył się płaczem na moich rękach, tuląc go pomimo że ze złości wyrywał mi włosy i drapał :P :P W końcu sam pokazał na łóżeczko. Mam nadzieję, że uda nam się dojść do konsensusu bo ani z nami spać nie chce ani u siebie. Jednak nie jest tak co noc to też mnie dziwi. Do czego zmierzam, uważam że czasem określenie wymusza jest słuszne

    OdpowiedzUsuń
  13. "Kara fizyczna NIE JEST skutecznym środkiem do wychowywania dzieci."
    Tu bym się kłócił. Nie bije swoich dzieci ale sam w domu wiele razy dostawałem po tyłku i to działało... Bardzo szybko głupoty uchodziły z głowy.

    PS nie mam żadnej traumy z dzieciństwa, nie mam pretensji - wiem, że gdyby nie stanowczość rodziców skończyłby kiepsko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stanowczość można wyrazić na wiele różnych sposobów. Odniesienie się do karania i bicia świadczy o słabości rodzica, poza tym obecnie bicie dzieci jest karalne i wg mnie zupełnie nieskuteczne. Powoduje lęk, strach, budzi agresję. Jest sygnałem, że ktoś kto mnie kocha mnie bije. Nigdy nie zgodzę się z tym, że kara cielesna działa...działa na psychikę krzywdząc drugiego człowieka.

      Usuń
  14. Dla mnie jest idiotyzmem wmawianie ludziom, że tego już nie wolno, tamtego sie nie powinno, klaps to bicie itp. Niedlugo bedzie zabronione podnoszenie głosu na dziecko, bo gdzie jest granica między stanowczością a krzykiem? Może dziecko będzie miało uraz psychiczny jak będę mówił stanowczym głosem? Przez tysiące lat ludzkość nie wymyśliła tylu bredni ile nam serwują od 10 lat. Czy przez tysiące lat ludzkość źle wychowywała dzieci? Czemu dzisiejsi nastolatkowie są tak nieodporni na stres, niezaradni, często nie potrafią się odnaleźć i się izolują? Czy nie jest to skutek beztroskiego wychowania i cackania się na każdym kroku? Nowa moda na poprawność rodzicielską?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaps to jest bicie, to bezsilność starszego wobec młodszego, gdy każda ze znanych metod zawodzi. Karanie w domu nie załatwi sprawy odporności na stres, bo dom powinien być bezpiecznym środowiskiem. Nie znaczy to, że dziecko w ten sposób unika sytuacji stresowych, bo świat dostarcza ich wiele a rodzice są po to, aby uczyć metod radzenia sobie z tymi sytuacjami i pozwalać im się z nimi mierzyć(a nie ich unikać). Osoby, które dostawały "klapsa" w dzieciństwie, a sprawy załatwiało się krzykiem lub podniesionym tonem często w dorosłym życiu są klientami gabinetów terapeutycznych.

      Wystarczy odwrócić myślenie.

      Wzmacnianie pozytywnych zachowań sprawia, że dziecko chętniej będzie powtarzało to zachowanie, za które jest chwalone. Ważne jest stawianie granic i niekoniecznie trzeba to robić biciem, krzykiem itp dziwnymi sposobami. Wymaga to jednak kreatywności i analizy własnego zachowania, na co, z bólem i przykrością muszę stwierdzić, często nie stać Nas dorosłych. Łatwiej dorosłym zwrócić uwagę na coś, co dziecko robi źle i dać karę, niż chwalić gdy dziecko postąpi słusznie, bo przecież zrobił jak należy to nie trzeba na to zwracać uwagi. Tymczasem myślenie powinno być zupełnie odwrotne i nie ma nic wspólnego z "cackaniem się", tylko z uważnością na małego człowieka i jego potrzeby. Każdy człowiek lubi być chwalony, szczególnie ten malutki, a zwracanie uwagi tylko na negatywne zachowanie nie spowoduje, że dziecko będzie bardziej grzeczne. Często skutek jest odwrotny.

      Usuń
  15. Każdy ma prawo do własnej opinii. Uważam, że do wychowania dzieci należy podchodzić ŚWIADOMIE. Skoro świat idzie do przodu to my również możemy iść z duchem czasu, a nie zatrzymywać się w średniowieczu. Korzystać z wiedzy, badań oraz możliwości LEPSZEGO podejścia do rodzicielstwa i do naszych dzieci. To tak jakbyśmy w świecie telefonów i komputerów stwierdzili, że nie będziemy w ogóle z nich czerpać bo źle wpływają na wiele sfer naszego życia. Nie wiem czym dla Ciebie jest beztroskie wychowanie i cackanie się? Bicie dzieci jest karalne, to jest agresja fizyczna i nie mam zgody na aprobowanie tego typu podejścia do wychowania.

    OdpowiedzUsuń
  16. Do Patrycji Filak.
    Natomiast ja odnoszę wrażenie, że przez takie podejście jakie masz Ty oraz wielu innych ludzi niestety obserwujemy to co występuje od kilku lat. Zgadzam się z Tobą że bicie jest zabronione. Tylko mylisz pojęcie dać dziecku klapsa że się nie słucha lub zrobił źle, to nie to samo co katować i znęcać się nad dziećmi. To są zupełnie dwa różne modele zachowań i przez to że nie widzisz różnic mamy to co napisał wyżej Marcin K. - czyli zamiast prawdziwych mężczyzn miękkie kluchy w rurkach z pomalowanymi włosami oczami i kolczykami wszędzie. Wiem że zaraz mnie ktoś poprawi że co mi przeszkadzają rurki u chłopaków czy kolczyki wszędzie. Odpowiadam to jest właśnie bezradności rodziców o której piszesz która doprowadziła do tego że dziecko robi co chce bo mama tłumaczyła a dziecko miało to w nosie. Dostał by taki kilka pasów i efekty były by natychmiast. A tu masz szanowna Patrycjo bezstresowe wychowanie gdzie dzieci wychowywane normalnie jak wszyscy kiedyś niszczą wasze słabiutkie bezstresowo chowane dzieci które potem zmieniają się w chorych psychicznie morderców i gwałcicieli. Wiem trochę mnie poniosło w opisie sytuacji ale to są właśnie te skrajne przypadki kiedy psychika młodego człowieka zderza się z brutalnym światem.

    OdpowiedzUsuń
  17. A co jeśli dziecko chce być ciągle na rękach od urodzenia? W tej chwili ma 11 miesięcy i już niemal chodzi, potrafi bawić się sam przez maks. 5 minut, ze mną może 20-30 minut i później znowu na ręce. Najlepiej już na stałe. A bywają dni, że z rąk nie chce schodzić, najmniejsza próba posadzenia na ziemi spotyka się z rzewnymi łzami i mega płaczem. Staram się zapewniać mnóstwo rozrywek, jednak żadna z nich nie jest tak dobra, jak noszenie na rękach. Jak w tym przypadku postępować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można spróbować nosisz maluszka w chuście lub dobrym nosidle.to zaspokoi potrzebę bliskości i uwolni rodzicom ręce :)

      Usuń
  18. Już mnie mdli od tekstów że klapsy są złe - jak coś przeskrobalem w dzieciństwie konkretnie (wybite szyby itp) dostawałem klapsy. W szkole każdy z nas za jakąś konkretna głupotę dostawał po dupie - żaden z nas nie ma urazu. Wszyscy są normalni i ogarnieci. Zgodzę się z opinią powyżej że ludzie mylą klapsy od znecania się i katowania. Nigdy nie miałem poczucia krzywdy czy żalu do rodziców za klapsy. To że świat idzie do przodu nie znaczy że wymyśla lepsze rzeczy. We wszystkim trzeba zachować zdrowy umiar - a najlepsza podpowiedzi jak postępować z dzieckiem są nie wszystkie mądre rady a intuicja rodzica. Nasze babcie i mamy nie miały tyłu mądrych podpowiedzi a jakoś potrafiły nas wychować.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dla ciebie klaps to nie bicie to jest przemoc fizyczna

    OdpowiedzUsuń