czwartek, 27 marca 2014

Co robić, gdy dziecko się boi?

Dzisiaj kolejny post o lękach dziecięcych. To temat bardzo ważny i każdy rodzic powinien się z nim zapoznać. To już ostatni post z tej serii, przynajmniej na razie. Kolejne posty będą dotyczyć przyjemniejszych tematów, które z pewnością bardziej wolicie od tych "lękowych" W ostatnim poście pisałam Wam o najczęstszych powodach powstawania lęku u dziecka, możecie go znaleźć TU


Pewnie wielokrotnie w życiu słyszeliście taką historię: 
Dziecko bardzo bało się wody, nie umiało pływać, a rodzic, chcąc go szybko zapoznać z tą umiejętnością, wrzucił dziecko do basenu, a ono instynktownie zaczęło płynąć. Ach jaka to musiała być radość! Dla jednych dzieci metoda szokowa, dla pozbycia się lęku, jest skuteczna, innym, bardziej wrażliwym może spowodować traumę. Więc jeśli podejmujemy się takich czynów, lepiej zastanówmy się dwa razy na konsekwencjami. Czasem pozbycie się lęku wymaga stopniowego oswajania się z nim, tak zwaną metodą "małych kroków". Przykładowo, jeśli dziecko boi się pociągu. Pokaż mu go najpierw na obrazku, kup pociąg zabawkę, pokaż w filmie, a dopiero na końcu spróbuj pokazać i zabrać do prawdziwego pociągu. Stopniowe oswajanie dziecka, nie zawsze musi się sprawdzić. Niektóre dzieci potrzebują czasem nagłego bodźca, wówczas się przełamią, lęk minie, a pojawi się wielkie zainteresowanie rzeczą, której wcześniej się bały. 



W zależności od wieku dziecka, rozmowa o rzeczach, których maluch się boi wymaga od nas innego podejścia. Starszemu dziecku, gdy boi się na przykład: policji czy złodziei, możesz wyjaśnić kim są dane osoby, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Wiedza o przedmiocie, osobie czy zdarzeniu pozwoli dziecku łatwiej się z nim oswoić.

Jak się czujecie, gdy ktoś próbuje Was do czegoś zmusić, a Wy bardzo tego nie chcecie? Prosty przykład. Wyobraź sobie co może czuć dziecko, które bardzo boi się psów, a Ty widząc psa zachęcasz malucha do pogłaskania go. Kiedyś sami byliśmy dziećmi i baliśmy się różnych rzeczy. Dlatego, jeśli się trochę wysilimy i wykażemy się empatią, łatwiej będzie nam zrozumieć obawy naszego dziecka. 

Co możesz zrobić, gdy dziecko się boi:
Pokaż dziecku, że rozumiesz jego lęk i obawy. Powiedz mu o tym.
Zanim zachęcisz dziecko do stopniowego oswajania się z przedmiotem, osobą, sytuacją, której się boi, poczekaj. Daj dziecku czas, aż samo się zdecyduje (choć czasem możemy się nie doczekać). Czasem lepiej uniknąć lękotwórczej sytuacji. 
Zastanów się i znajdź przyczynę lęku u twojego dziecka.
Bądź cierpliwy. 

Lęki to coś normalnego, z wiekiem zmieniają się, w zależności od wieku dziecka, pojawiają się nowe i zanikają, najczęściej samoistnie. W sytuacjach lękotwórczych, okaż dziecku czułość i zrozumienie. Nigdy nie śmiej się z jego obaw i nie pozwól, aby jego lęk był powodem wstydu przed innymi dziećmi czy dorosłymi. Jeśli będzie na to gotowe, pozwól mu zmierzyć się z tym czego się boi. Pamiętaj! Jeśli lęk utrudnia dziecku funkcjonowanie, jest silny i utrzymuje się na wysokim poziomie przez długi czas, a Ty nie wiesz jak pomóc dziecku, skonsultuj się z psychologiem dziecięcym. 


niedziela, 23 marca 2014

Skąd bierze się lęk u dziecka? O lęku i strachu słów kilka.

Strach czy lęk towarzyszy nam i naszym dzieciom w różnych sytuacjach życiowych. Nie jesteśmy w stanie całkowicie ochronić dziecka, przed tym czego się boi.

Przypuśćmy, że maluszek był na pobieraniu krwi. Początkowo niczego się nie bał, do czasu gdy pani w białym fartuchu ukłuła go w palec i przez jakiś czas, chcąc nie chcąc, dziecko musiało trwać bez ruchu. Nie rozumiało dlaczego, bardzo się bało. Tak tworzy się lęk odtwórczy. Występuje na widok czegoś, co kiedyś było nieprzyjemne i spowodowało silny dyskomfort oraz chęć ucieczki. 

Strach i lęk.
Strach to reakcja na zagrożenie pochodzące z zewnątrz, widoczne dla oczu. Lęk, z kolei występuje wtedy gdy niebezpieczeństwo nie jest widoczne, a kształtuje je nasza wyobraźnia.

W zależności od wieku dziecka, etapu rozwoju, często też indywidualnych uwarunkowań, dziecko czegoś się boi. Niektóre dzieci są bardziej lękliwe, inne mniej. Oczywiście do każdego dziecka należy podejść indywidualnie, bo na odczuwane przez nie lęki wpływa wiele czynników: 
  • Ciąża - rozwój prenatalny. W łonie matki, dziecko ma zaspokojone wszystkie podstawowe potrzeby. Odczuwa ciepło, kołysanie, bicie serca Mamy, absolutne poczucie bezpieczeństwa. Co może zaburzyć ten stan? Nieodpowiedni tryb życia, palenie papierosów, alkohol, silny, długotrwały stres, ogólny zły stan emocjonalny, wszystko to wpływa na stan naszego maluszka. Częste przeżywanie silnych stanów emocjonalnych przez przyszłą mamę, brak jej ostrożności w przyjmowaniu leków w ciąży i inne wymienione wyżej czynniki, mogą powodować nadmierną aktywność płodu, a nawet nadpobudliwość. W przyszłości może to skutkować większą lękliwością dziecka. Maluch zapamiętuje stany towarzyszące mu w okresie płodowym. Ciąża, dla niektórych kobiet nie jest sielanką, niekiedy trudno trzymać emocje na wodzy. Łatwo się mówi  "nie stresuj się", życie pisze różne scenariusze. Jednak jeśli to tylko możliwe, starajmy się unikać silnie stresujących sytuacji, dla swojego dobra i dla dobra naszego dziecka. Niektóre sprawy, lepiej przeczekać i załatwić po okresie ciąży.
  • Poczucie bezpieczeństwa. Jedna z podstawowych potrzeb człowieka. Zaspokojenie jej, jest niezwykle ważne w kształtowaniu się poszczególnych cech osobowości, wyrażania uczuć i nawiązywaniu więzi z innymi ludźmi. Aby dziecko czuło się bezpiecznie, najważniejsza jest dla niego obecność, miłość i bliskość Mamy, Taty, bezpieczny dom. Co jeszcze? W miarę ustabilizowany tryb dnia, rytuały (kąpiel, kołysanka, spacer). Częste zmiany miejsca, otoczenia, często pojawiające się nowe osoby, to nie zawsze wpływa dobrze, na poczucie bezpieczeństwa naszego dziecka. Frustracja potrzeby bezpieczeństwa w okresie dzieciństwa (rodzina rozbita, śmierć rodzica, przemoc, alkohol) może skutkować w przyszłości poważnymi konsekwencjami w życiu dorosłym. Wówczas człowiek większość sytuacji życiowych odczytuje jako zagrożenie i reaguje na nie lękiem. Ma niskie poczucie własnej wartości, często męczy go poczucie winy, boi się nowych sytuacji, jest niepewny siebie.
  • Straszenie dziecka. Jedna z częstszych przyczyn kształtowania się lęku, czy strachu u dziecka. Mamy, babcie, opiekunki często nieświadomie zwracają się do dziecka w taki sposób, na przykład: "Karolku wracaj, bo pan Cię zabierze", "Nie idź tam bo tam jest bobo, duch, buka", "Jak będziesz niegrzeczny to pani Cię zbierze", "Jak nie pójdziesz teraz spać, to "ktoś" przyleci i Cię zabierze"Ta metoda działa na dziecko, lecz krzywdząco wpływa na jego psychikę, dlatego nie należy w ten sposób przekonywać dziecka! Istnieje wiele bezpiecznych sposobów, aby przekonać czy zachęcić dziecko do zrobienia lub niezrobienia czegoś. Często powtarzające się tego typu sytuacje wzbudzają lęk u dziecka. Może się on objawiać koszmarami, strachem przed pozostawaniem samemu w pokoju, bezsennością. Dziecko wierzy w to co mówi mu najbliższa osoba, wierzy w to, że ten pan, czy pani faktycznie go zabierze. Boi się, traci poczucie bezpieczeństwa.Co więcej, w ten sposób dziecko traci zaufanie do bliskiej mu osoby, bo ta która ma go chronić, nagle okazuje się, że go straszy. Tworzy się także, nieufność wobec innych osób, a także lęk przed obcymi osobami. 
  • Programy telewizyjne, bajki - niestety, w bajkach także możemy zobaczyć sceny agresji, zła i nienawiści. Wyobraźnia dziecka sięga daleko. Małe dzieci nie mają jeszcze wystarczająco ukształtowanej umiejętności odróżniania rzeczywistości od fikcji, dlatego powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na to, jakie programy telewizyjne ogląda nasze dziecko. 
  • Kary cielesne. Grożenie dziecku uderzeniem pasem czy podnoszenie na niego ręki. Czy to naprawdę pomaga rozwiązać problem? Co z tego, że dziecko stanie się posłuszne, jeśli będzie cierpiało i bało się rodzica?! Agresja fizyczna niezwykle silnie wpływa to na jego psychikę. Zaburza poczucie bezpieczeństwa i powoduje lęk. Rodzic, który kocha, a bije, uczy dziecka łączyć miłość z agresją. Szukajmy innych sposobów wychowawczych, mądrzejszych i nie sprawiających dziecku bólu.
Jak rodzic powinien się zachować, gdy dziecko czegoś się boi? Kiedy poziom lęku zostaje przekroczony i kiedy warto skonsultować się z psychologiem? O tym na blogu w niedalekiej przyszłości!

poniedziałek, 17 marca 2014

Zabawki dla malucha w podróży pociągiem i nie tylko.


O podróżowaniu z dzieckiem pociągiem mogliście przeczytać w tym poście: KLIK Po powrocie z weekendu w Warszawie i spędzeniu w sumie siedmiu godzin w pociągu, mogę Wam opowiedzieć jak było i co robiliśmy, aby nasza córeczka była zadowolona w tak małej przestrzeni i szybko nie zaczęła się nudzić.

Moja córka lubi jeździć pociągiem. Zazwyczaj dobrze znosi podróż, grzecznie się bawi i tylko czasem trochę marudzi. Jednak większość czasu spędzamy na zabawie. Doliczyć do tego trzeba czas kiedy Amelka z nami rozmawia lub zaczepia uśmiechem innych pasażerów. Gdy jedziemy pociągiem w ciągu dnia, jesteśmy nastawieni na to, że może być tłoczno. W pierwszą stronę tak było. Pełny przedział i pełny korytarz ludzi. Amelka chciała chodzić, lecz gdy wstała i zobaczyła jak jest ciasno, stwierdziła: "nie da sie" ;) więc pozostała jej zabawa na stojąco lub siedząco.


Lista rzeczy, które warto mieć podczas podróży pociągiem:

Po pierwsze, jedzenie. Różnego rodzaju przekąski, ale nie słodycze. Istnieje wiele innych, smacznych, zdrowych przekąsek dla dziecka. Przed wyjazdem przygotowałam dla małej dwa rodzaje zupek, aby w razie pogardzenia jedną była jakaś alternatywa. Do chrupania wzięłam owoce, chrupki kukurydziane, wafelki owsiane i bułeczkę. Nie mogłam zapomnieć o ulubionej potrawie Amelki jaką jest makaron :) Na drogę powrotną, miałam mniej czasu na przygotowania więc oprócz gotowanego przeze mnie wzięłam także słoiczek. I choć różne są opinie o gotowym jedzeniu dla dzieci, ja uważam, że w podróży czy w nagłej sytuacji można dziecku taki obiadek podać. Więc na samo jedzenie w podróży, schodzi już dużo czasu.

Po drugie, zabawki. Zabieram małe, podręczne, ulubione i takie, którymi można się bawić na wiele sposobów. Mając ze sobą bagaże i torby podręczne ciężko nam będzie zabrać duże lalki czy misie. Biorę dla małej to co zmieści mi się w torebce. Tym razem zabrałyśmy:

1. Zabawki - zwierzątka. Różnego rozmiaru, nie za duże. Dziecko może się nimi bawić na różne sposoby. Amelka bawi się już "na niby" więc udaje, że zwierzaczki chodzą, biegają itd. Co więcej, potrafi już nazywać zwierzątka, więc to także dla niej absorbująca zabawa, gdy zgaduje nazwy zwierząt i ich odgłosy,

2. Puzzle Czu-Czu - to nasza nowa zdobycz. Dziecko może układać, dopasowywać, uczyć się nazw i odgłosów zwierząt. Wkładać do pudełka i wyciągać. Bardzo jej się podobają, a zabawa nimi, nie nudzi się szybko. 




3. Karty Czu-Czu. Przeróżne obrazki zamieszczone na kartach można oglądać, obrysowywać palcem, nazywać, uczyć dziecko nowych odgłosów, kolorów i nazw. Tak zwana zabawka wielofunkcyjna, mam ją zawsze w torebce, gdy gdzieś wychodzimy.




4. Malowanki, kolorowanki z naklejkami. Nie wiem czy Wasze dzieci lubią naklejki, ale moja córcia je uwielbia. To niezwykle zajmująca zabawa, doskonaląca zdolności manualne. W zależności od tematyki jaką przedstawiają naklejki można uczyć się nazw nowych przedmiotów. Amelka klei je nie tylko w książeczkach, tylko wszędzie gdzie się da. 

5. Kredki, długopisy i kolorowanki. Zabawa znana od lat i chyba nigdy się nie nudzi. Nadaje się jednak dla nieco starszych już dzieci. Na pewno ponad rocznych, jednak najlepiej sama wyczujesz moment, kiedy dziecko będzie gotowe na pierwsze użycie długopisu i na pierwsze bazroty -(najczęściej dzieje się to około drugiego roku życia). O fazach rozwoju rysunku u dziecka będę jeszcze pisać. 

6. Bajki. Czytamy, opowiadamy, nazywamy obrazki. Dziecko w towarzystwie rodzica, z pewnością chętniej zainteresuje się bajką, niż gdyby miało oglądać ją samo.

Po trzecie, nowe zabawki.
Gdy dziecku znudzą się zabawki, które miałaś przygotowane, miej przy sobie coś nowego, małą lalkę, bajkę czy karty. Dziecko nowością, na pewno się zainteresuje.

A gdy już wszystkie zabawy w pociągu się znudzą, a dziecko staje się niespokojne i marudzi, na pewno zainteresują je przedmioty, którymi zazwyczaj nie pozwalasz mu się bawić. Otwórz swoją torebkę, na pewno coś ciekawego się znajdzie :)

A jakie są Wasze pomysły na zabawę z dzieckiem w podróży?



czwartek, 13 marca 2014

Rozwój motoryczny. Co się zmienia, gdy dziecko zaczyna samodzielnie chodzić.

Zanim Amelka zaczęła chodzić, słyszałam dużo komentarzy o tym, co to będzie jak już zacznie. Najczęściej, że trzeba mieć wtedy, przynajmniej na początku, "oczy dookoła głowy". Z czasem, gdy i mi przyszło doświadczyć widoku pierwszych samodzielnych kroków mojej córci, potwierdzam, miejcie oczy dookoła głowy ;) 

Pierwsze kroczki, a później samodzielne chodzenie to ogromny skok rozwojowy w życiu dziecka. I choć dziecko zaskakuje nas nową umiejętnością czasem z dnia na dzień to poszczególne zdolności ruchowe u dziecka powstają stopniowo. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z ilości procesów zachodzących w rozwoju zdolności dziecka. Nowa umiejętność powstaje poprzez koordynacje umiejętności percepcyjnych i ruchowych naszego maluszka. 

Samodzielne przemieszczanie się, to dla dziecka radość, wiele nowych możliwości rozwoju i przede wszystkim chęć poznawania. Dla rodzica z kolei to wielka radość i nowe obowiązki. Dzieciątko, niedawno spędzało jeszcze większość czasu na rączkach, czy spokojnie leżąc lub siedząc, teraz stawia pierwsze samodzielne kroki.  Mimo, że dziecko jest już bardzo samodzielne, ciągle potrzebuje maksimum naszej uwagi. Jesteśmy dla dziecka bezpieczną bazą, od której ono na chwilę odchodzi, żeby później z radością i uśmiechem na twarzy wrócić. To pierwsze próby samodzielności u dziecka. Rodzic w tym czasie powinien wspierać dziecko i dawać mu jak najwięcej możliwości do poznawania świata. Teraz dziecko samo może wybrać miejsce, gdzie chce pójść, wybrać rzecz, którą chce dotknąć i osobę, do której chce przyjść. 

Zmiany, zmiany, zmiany:

1. W wózku. Ooo tak! Siedzenie w wózeczku było przyjemne do czasu... ;) Teraz gdy, przecież można iść samodzielnie, siedzenie przez dłuższy czas w wózku jest dla dziecka nudne, do momentu aż się zmęczy chodzeniem. Początki bywają trudne, szczególnie, gdy mały szkrab chce samodzielnie maszerować po betonie, a jego kroki nie są jeszcze aż tak stabilne. Każde potknięcie i serce szybciej zaczyna bić ;) 

2. W sklepie. Wszystko chce dotknąć, wszystko wziąć do rączki, a potem wyrzucić :) I to jest świetna zabawa, tyle że pod ścisłą kontrolą rodzica. Nigdy nie wiadomo, co wpadnie dziecku w ręce i co zechce wziąć do buzi. 

3. W domu. Powinniśmy zabezpieczyć nieco miejsca, które mogłyby być dla dziecka zagrożeniem. Nie zawsze da się odgrodzić dostęp np. do kontaktu. Na szczęście są od tego specjalne zabezpieczenia. Dziecko w domu chętnie będzie zaglądać do szuflad, szafek, wyciągać z nich rzeczy i przenosić je z pokoju do pokoju ;) Muszę przyznać, że odkąd moja córka chodzi to ciężko utrzymać mi porządek w ciągu dnia. Non stop potykam się o jakieś nowe przedmioty zostawione na środku pokoju. 


Co jeszcze nas czeka?  Pierwsze samodzielne chodzenie na spacerze, pierwsze wyjście na krótki spacer bez wózeczka, powolny spacerek za rączkę z rodzicami, samodzielne spacery po sklepach...i wiele innych przyjemności. Samodzielne chodzenie pozwala dziecku na oddalanie się od rodzica, jednak w tym czasie potrzebuje ono mieć bezpieczną bazę w pobliżu, żeby czuć się pewniej.





Rozwój zdolności lokomocyjnych:
Między 14, a 20 miesiącem życia, dziecko osiąga kolejne zdolności lokomocyjne (biega). Do 18 miesiąca życia powinno nabyć umiejętność chodzenia do tyłu, choć ta granica jest dość płynna i może to nastąpić nieco później. W wieku 24 miesięcy będzie potrafiło już samodzielnie chodzić po schodach, stawiając obie stopy na każdym stopniu. 



A tak wyglądał nasz pierwszy spacer bez wózeczka: https://www.youtube.com/watch?v=oK3aQ2VqyYg&feature=youtu.be



niedziela, 9 marca 2014

Psychologia. Porównywanie siebie z innymi.



Mamy, często porównują swoje dzieci z innymi. Chętnie opowiadamy o naszych dzieciach, chwalimy ich osiągnięcia i cieszymy się każdym małym sukcesem. Porównujemy z innymi dziećmi. Chętnie, wtedy gdy ich dziecko świetnie się rozwija, jest zdolne, mądre i bystre. Najczęściej, jednak wtedy, gdy dzieje się coś niepokojącego. Ostatnio, przeglądając forum dla Mam, napotkałam na wiele komentarzy, w których Mamy wyrażały swoje obawy na temat swoich dzieci. To normalne, gdy coś nas niepokoi, szukamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania, bo najzwyczajniej w świecie martwimy się o nasze dzieci. Z wypowiedzi Mam, które czytałam, wiele z nich nawiązywało do porównań. Na przykład: "Moja 5 miesięczna córka nie obraca się jeszcze z plecków na brzuszek i odwrotnie, a 5 miesięczny synek koleżanki już się przekręca, bardzo się martwię" albo "Moje dziecko dużo je, ale nie ma tyle ciałka co inne dzieci w jego wieku". Porównywanie swojego dziecka do innych, nie zawsze przynosi nam zadowolenie i satysfakcję. Często przynosi odwrotny skutek i jeszcze bardziej się niepokoimy. Martwisz się, że Twoje dziecko jest szczupłe, a nie pomyślisz o tym, że przecież nie zjada dziennie dwóch batonów z czekoladą, tak jak dziecko koleżanki.

Porównywanie z innymi to powszechnie znane zjawisko. Porównujemy siebie z innymi Mamami, nasze dzieci z innymi dziećmi. Wymieniamy się informacjami, doświadczeniami i osiągnięciami zarówno swoimi jak i naszych dzieci. To normalne. Wiedza człowieka rozwija się przede wszystkim poprzez kontakty z innymi ludźmi. Kontakty z innymi są nam potrzebne do kształtowania własnego wizerunku i poczucia "ja". 

Kiedy najczęściej zdarza nam się porównywać z innymi?

Gdy nie jesteśmy pewni swojej racji w danej sytuacji i gdy nie wiemy czy coś dzieje się tak jak powinno (np. nie wiesz, czy to że Twoje dziecko jeszcze samodzielnie nie siedzi, w wieku 8 miesięcy, nie znaczy czegoś niepokojącego - dla uspokojenia dodam, że niektóre dzieci siadają mając 5-6 miesięcy, inne mając nawet 10 miesięcy).

Dlaczego i po co, porównujemy siebie z innymi? Prawda jest taka, że robimy to najczęściej po to, aby polepszyć swoją samoocenę i swoje samopoczucie. Porównanie społeczne w dół, tak w psychologii nazywamy proces, gdy porównujemy siebie z kimś, komu gorzej się wiedzie, jest w gorszej sytuacji od nas, ma mniejsze zdolności w danej dziedzinie. Często pozwala nam to poczuć się lepiej i podnieść własną samoocenę. Znane powiedzenie "Inni mają gorzej" przedstawia właśnie ten proces, porównywania w dół. 
Z kolei porównywanie w górę, jest wtedy, gdy porównujemy się z kimś kto jest od nas lepszy i lepiej mu się w życiu wiedzie. Jest to dla nas wzmacniające wtedy, gdy widząc taką osobę nasza motywacja do działania wzrasta i jesteśmy bardziej zdolni do doskonalenia się, aby uzyskać sukces. Wówczas chcemy być podobni to tej osoby i dążymy do tego. Niebezpiecznie jest wtedy, gdy nie uda ci się dojść do tego, co posiada i prezentuje osoba, do której się porównujesz, wtedy skutek będzie przeciwny do zamierzonego. Możesz poczuć się gorzej i Twoja samoocena spadnie. Jednak jeśli uwierzysz w siebie i przekonasz siebie, że należysz do tego typu osób, tylko musisz jeszcze trochę popracować, z pewnością twoje zadowolenie z siebie wzrośnie. Porównując się z innymi, należałoby przekonać samego siebie, że należysz do tej samej klasy osób, co ci lepsi od ciebie i chętnie chciałbyś do nich dołączyć.
Ludzie lubią porównywać się z tymi, którym lepiej się powodzi. Często podkreślają swoje znajomości z osobami, które odniosły sukces, to tak zwane świecenie czyimś blaskiem. Z kolei unikamy związków ze źle spostrzeganymi osobami lub wydarzeniami i odcinamy się od cudzej porażki. 
Wszystkie te zjawiska mają na celu wzmocnienie własnego wizerunku i poczucia własnej wartości. 

O porównaniach ciąg dalszy....

Uwaga! Staraj się unikać porównywania swojego dziecka z jego rówieśnikami. Dlaczego? Załóżmy, że chwalisz swoje dziecko, że pięknie zagrało na cymbałkach, mówisz: zagrałeś piękniej niż Twój kolega Jacek. Z jednej strony dziecko będzie szczęśliwe, z drugiej jednak strony, gdy następnego dnia dziecko usłyszy piękną grę na cymbałkach innego kolegi i okaże się, że ów kolega gra piękniej niż on, może to prowadzić do rozczarowania i rezygnacji z dalszego działania. 

Mamy zadają wiele pytań na temat rozwoju motorycznego ich dzieci. Czy już powinien się obracać, a dlaczego jeszcze nie siedzi, a dlaczego jeszcze nie chodzi, skoro inne dzieci w jego wieku już chodzą. Dane i normy są po to, aby struktura wiedzy w danej dziedzinie była stała. Granice w których dziecko osiąga poszczególne etapy rozwoju jest płynna. Na dziecko trzeba też spojrzeć indywidualnie Często porównania z innymi dziećmi mogą nam przysporzyć tylko niepotrzebnych zmartwień. Jeśli nie jesteś pewna czy Twoje dziecko prawidłowo się rozwija porozmawiaj z lekarzem, fizjoterapeutą, z kimś kto udzieli ci profesjonalnej, fachowej odpowiedzi. Nie bagatelizuj swoich odczuć i przeżyć, jeśli wydaje ci się, że coś jest nie tak, porozmawiaj z mężem, z bliską Ci osobą, z kimś do kogo masz zaufanie i spojrzy na twój problem z innej perspektywy, ale będzie chciał ci naprawdę pomóc. Nie kieruj się opiniami osób, które mówią, żeby mówić, często nie mając pojęcia w jakiejś dziedzinie. Jeśli się martwisz, szukaj informacji. Jeśli wiesz, że Twoje dziecko jest zdrowe, rozwija się prawidłowo ale nieco wolniej, daj mu czas, nie ucz go na siłę, bo inne dziecko już to umie. Możesz mu pomóc, poprzez zabawę. Wiele informacji na temat rozwoju motorycznego dziecka znajdziesz w książkach Pawła Zawitkowskiego. Rady udzieli Ci także zaufany i doświadczony fizjoterapeuta. Jeśli szukasz odpowiedzi, niepokoisz się czymś, napisz do mnie, może razem znajdziemy rozwiązanie. 

Zapraszam na facebooka: https://www.facebook.com/MamaDajeRade


niedziela, 2 marca 2014

Szybka rezygnacja z karmienia piersią. Dlaczego mamy rezygnują?

Na początek kilka pytań ode mnie. Dlaczego mleko modyfikowane postrzegane jest przez wiele osób, jako lepsze niż mleko matki? Dlaczego ludzie mówią, że po jakimś czasie mleko matki to nie mleko tylko woda. Dlaczego ludziom, często nie podoba się karmienie piersią?

Dlaczego kobiety szybko rezygnują z karmienia piersią? Nie wiem. Odpowiedzi nasuwa się wiele. To indywidualna sprawa kobiety, czy chce karmić czy nie. Zdarza się, że kobieta nie chce i nie powinniśmy jej do tego zmuszać. Jednak, przed podjęciem decyzji o rezygnacji z karmienia warto dokładnie ją przemyśleć. Karmienie piersią niesie dla Mamy i dziecka ogromne korzyści. Mówi się o nich wszędzie, ale samo gadanie nie wystarczy. Mleko matki jest stworzone dla dziecka, to najlepszy dar dla niego, warto o mleko mamy zawalczyć. Niestety coraz częściej zbyt szybko zastępujemy mleko mamy, mlekiem modyfikowanym, podając je zamiast piersi. Producenci mieszanek przekonują, że jest równie dobre, że nie jest gorsze. Owszem, mieszanki również zapewniają dziecku prawidłowy rozwój, są stworzone z myślą o dzieciach, które z różnych powodów nie mogą być karmione naturalnie. Nie każdy ma czas i możliwości, żeby szukać dokładnych informacji na ten temat, a slogany i hasła reklamowe np. na wzór mleka matki czy inspirowany mlekiem matki, przekonują do kupna i zastąpienia naturalnego mleka kobiecego, sztucznym. Zawsze staram się zrozumieć kobietę, która nie chce karmić piersią, nic na siłę, jednak bliżej mi do tego, aby zachęcać kobiety do karmienia piersią. Przeciwności, jakie mama spotyka na mlecznej drodze jest wiele, od problemów z przystawieniem dziecka do piersi, po alergie, dietę, ból. Często kobieta nie otrzymuje wsparcia ze strony bliskich... 

O szybkiej rezygnacji z karmienia piersią w dużym stopniu decyduje:

Przede wszystkim mama, jej stan zdrowia, nastawienie, wiedza, chęci lub ich brak. Nie możemy kobiety zmusić do karmienia piersią, jeśli ona sama nie chce, nie potrafi, czuje niechęć do tego typu bliskości z dzieckiem, nie mamy prawa jej zmusić. Przymus nie jest dobrym rozwiązaniem. Zachęcenie owszem. Możemy kobiecie już w okresie ciąży przekazać informacje o karmieniu piersią, o jego zaletach. Kobiety w ciąży często nie wgłębiają się w temat karmienia. Dopiero po porodzie, gdy pojawiają się pierwsze problemy z karmieniem , lub gdy pojawia się ból, wtedy szukają pomocy. Gdy jej w odpowiednim czasie nie uzyskają, rezygnują. Oczywiście, nie każda kobieta szybko zrezygnuje. Jest miliony takich, które będą walczyć o to, aby karmić swojego maluszka piersią. Dlatego warto wcześniej zapoznać się z podstawowymi informacjami na temat karmienia piersią. Porozmawiać z położną, zapytać o dostępność konsultantki laktacyjnej. Jeśli kobieta nie ma takich osób w pobliżu, zawsze znajdzie się siostra, kuzynka, przyjaciółka, ktoś znajomy, kto karmi lub karmił piersią. Taka osoba z pewnością pomoże, jeśli karmiła, przynajmniej kilka miesięcy.

Co jeszcze wpływa na szybką rezygnację z karmienia piersią?
  • presja otoczenia, wytykanie palcami, ciągłe pytania w stylu: "Ty jeszcze karmisz?, Masz coś w tych piersiach, Nie gryzie Cię?" to tylko niektóre z popularniejszych haseł kierowanych w stronę karmiącej Mamy
  • negatywne postawy wobec karmienia piersią osób z otoczenia
  • duża dostępność i popularność mleka modyfikowanego 
  • brak zainteresowania i wiedzy na temat karmienia piersią
  • brak wsparcia ze strony bliskich
  • brak odpowiedniej pomocy i brak dostępu do osób wykwalifikowanych do niesienia pomocy kobiecie karmiącej,
  • problemy z przystawianiem dziecka do piersi,
  • ból związany z karmieniem, bolące brodawki, zapalenie piersi
  • potrzeba swobody, wolności, wygody,
  • przyjmowanie leków,
  • obawa o wygląd piersi,
  • nieumiejętność ssania piersi przez maluszka(!).Gdy dziecko nie chce lub nie potrafi ssać piersi lub gdy jest nieodpowiednio przystawianie, można poprosić o pomoc położną lub konsultantkę laktacyjną, lub jak wyżej pisałam, inną karmiącą piersią kobietę. Jeśli to nie poskutkuje, uważam, że pokarm można regularnie odciągać laktatorem i podawać z butelki. Czasami trzeba trochę powalczyć o mleko matki.


Pink, gwiazda karmiąca piersią swojego
maluszka. To naprawdę piękny obrazek.

Nie będę wyliczać, co jest lepsze, czy karmienie piersią czy mlekiem modyfikowanym. Bo sprawa jest jasna. Ja wiem, że karmienie piersią. Kobieta odpowie wedle swojego uznania. Mleko modyfikowane zostało stworzone dla kobiet, które nie mogą karmić piersią i w takich sytuacjach, podanie mieszanki jest czymś normalnym i wskazanym. Gdy lekarz stwierdzi, że kobieta powinna dokarmiać dziecko mm i jest to uzasadnione, powinna to zrobić. Lekarz ginekolog, pediatra, każdy inny, powinien zachęcać kobietę do karmienia piersią, dać wskazówki na temat wspomagania laktacji. Niestety coraz mniej jest lekarzy, którzy wspierają karmienie piersią. 

Pamiętajmy! Światowa Organizacja Zdrowia oraz Amerykańska Akademia Pediatrii zaleca karmienie dziecka wyłącznie piersią przez pierwsze sześć miesięcy życia i kontynuowanie karmienia piersią przynajmniej do 12 miesiąca i dłużej.

Znam wiele, wiele, wiele przykładów, kiedy kobiety zrezygnowały z karmienia piersią. W trudnych sytuacjach, kryzysach, braku wsparcia, nieumiejętności karmienia piersią. Może zamiast od razu podawać dziecku mleko modyfikowane, warto zaczerpnąć informacji od lekarza, położnej, kogokolwiek, kto pomoże, podpowie, wesprze. Dlaczego tak szybko rezygnujemy z największego skarbu jakim jest mleko matki?

Oczywiście, istnieją sytuacje, choroba Mamy czy dziecka, które uniemożliwiają karmienie piersią. Więcej informacji na ten temat udzieli Ci lekarz lub położna.