niedziela, 2 marca 2014

Szybka rezygnacja z karmienia piersią. Dlaczego mamy rezygnują?

Na początek kilka pytań ode mnie. Dlaczego mleko modyfikowane postrzegane jest przez wiele osób, jako lepsze niż mleko matki? Dlaczego ludzie mówią, że po jakimś czasie mleko matki to nie mleko tylko woda. Dlaczego ludziom, często nie podoba się karmienie piersią?

Dlaczego kobiety szybko rezygnują z karmienia piersią? Nie wiem. Odpowiedzi nasuwa się wiele. To indywidualna sprawa kobiety, czy chce karmić czy nie. Zdarza się, że kobieta nie chce i nie powinniśmy jej do tego zmuszać. Jednak, przed podjęciem decyzji o rezygnacji z karmienia warto dokładnie ją przemyśleć. Karmienie piersią niesie dla Mamy i dziecka ogromne korzyści. Mówi się o nich wszędzie, ale samo gadanie nie wystarczy. Mleko matki jest stworzone dla dziecka, to najlepszy dar dla niego, warto o mleko mamy zawalczyć. Niestety coraz częściej zbyt szybko zastępujemy mleko mamy, mlekiem modyfikowanym, podając je zamiast piersi. Producenci mieszanek przekonują, że jest równie dobre, że nie jest gorsze. Owszem, mieszanki również zapewniają dziecku prawidłowy rozwój, są stworzone z myślą o dzieciach, które z różnych powodów nie mogą być karmione naturalnie. Nie każdy ma czas i możliwości, żeby szukać dokładnych informacji na ten temat, a slogany i hasła reklamowe np. na wzór mleka matki czy inspirowany mlekiem matki, przekonują do kupna i zastąpienia naturalnego mleka kobiecego, sztucznym. Zawsze staram się zrozumieć kobietę, która nie chce karmić piersią, nic na siłę, jednak bliżej mi do tego, aby zachęcać kobiety do karmienia piersią. Przeciwności, jakie mama spotyka na mlecznej drodze jest wiele, od problemów z przystawieniem dziecka do piersi, po alergie, dietę, ból. Często kobieta nie otrzymuje wsparcia ze strony bliskich... 

O szybkiej rezygnacji z karmienia piersią w dużym stopniu decyduje:

Przede wszystkim mama, jej stan zdrowia, nastawienie, wiedza, chęci lub ich brak. Nie możemy kobiety zmusić do karmienia piersią, jeśli ona sama nie chce, nie potrafi, czuje niechęć do tego typu bliskości z dzieckiem, nie mamy prawa jej zmusić. Przymus nie jest dobrym rozwiązaniem. Zachęcenie owszem. Możemy kobiecie już w okresie ciąży przekazać informacje o karmieniu piersią, o jego zaletach. Kobiety w ciąży często nie wgłębiają się w temat karmienia. Dopiero po porodzie, gdy pojawiają się pierwsze problemy z karmieniem , lub gdy pojawia się ból, wtedy szukają pomocy. Gdy jej w odpowiednim czasie nie uzyskają, rezygnują. Oczywiście, nie każda kobieta szybko zrezygnuje. Jest miliony takich, które będą walczyć o to, aby karmić swojego maluszka piersią. Dlatego warto wcześniej zapoznać się z podstawowymi informacjami na temat karmienia piersią. Porozmawiać z położną, zapytać o dostępność konsultantki laktacyjnej. Jeśli kobieta nie ma takich osób w pobliżu, zawsze znajdzie się siostra, kuzynka, przyjaciółka, ktoś znajomy, kto karmi lub karmił piersią. Taka osoba z pewnością pomoże, jeśli karmiła, przynajmniej kilka miesięcy.

Co jeszcze wpływa na szybką rezygnację z karmienia piersią?
  • presja otoczenia, wytykanie palcami, ciągłe pytania w stylu: "Ty jeszcze karmisz?, Masz coś w tych piersiach, Nie gryzie Cię?" to tylko niektóre z popularniejszych haseł kierowanych w stronę karmiącej Mamy
  • negatywne postawy wobec karmienia piersią osób z otoczenia
  • duża dostępność i popularność mleka modyfikowanego 
  • brak zainteresowania i wiedzy na temat karmienia piersią
  • brak wsparcia ze strony bliskich
  • brak odpowiedniej pomocy i brak dostępu do osób wykwalifikowanych do niesienia pomocy kobiecie karmiącej,
  • problemy z przystawianiem dziecka do piersi,
  • ból związany z karmieniem, bolące brodawki, zapalenie piersi
  • potrzeba swobody, wolności, wygody,
  • przyjmowanie leków,
  • obawa o wygląd piersi,
  • nieumiejętność ssania piersi przez maluszka(!).Gdy dziecko nie chce lub nie potrafi ssać piersi lub gdy jest nieodpowiednio przystawianie, można poprosić o pomoc położną lub konsultantkę laktacyjną, lub jak wyżej pisałam, inną karmiącą piersią kobietę. Jeśli to nie poskutkuje, uważam, że pokarm można regularnie odciągać laktatorem i podawać z butelki. Czasami trzeba trochę powalczyć o mleko matki.


Pink, gwiazda karmiąca piersią swojego
maluszka. To naprawdę piękny obrazek.

Nie będę wyliczać, co jest lepsze, czy karmienie piersią czy mlekiem modyfikowanym. Bo sprawa jest jasna. Ja wiem, że karmienie piersią. Kobieta odpowie wedle swojego uznania. Mleko modyfikowane zostało stworzone dla kobiet, które nie mogą karmić piersią i w takich sytuacjach, podanie mieszanki jest czymś normalnym i wskazanym. Gdy lekarz stwierdzi, że kobieta powinna dokarmiać dziecko mm i jest to uzasadnione, powinna to zrobić. Lekarz ginekolog, pediatra, każdy inny, powinien zachęcać kobietę do karmienia piersią, dać wskazówki na temat wspomagania laktacji. Niestety coraz mniej jest lekarzy, którzy wspierają karmienie piersią. 

Pamiętajmy! Światowa Organizacja Zdrowia oraz Amerykańska Akademia Pediatrii zaleca karmienie dziecka wyłącznie piersią przez pierwsze sześć miesięcy życia i kontynuowanie karmienia piersią przynajmniej do 12 miesiąca i dłużej.

Znam wiele, wiele, wiele przykładów, kiedy kobiety zrezygnowały z karmienia piersią. W trudnych sytuacjach, kryzysach, braku wsparcia, nieumiejętności karmienia piersią. Może zamiast od razu podawać dziecku mleko modyfikowane, warto zaczerpnąć informacji od lekarza, położnej, kogokolwiek, kto pomoże, podpowie, wesprze. Dlaczego tak szybko rezygnujemy z największego skarbu jakim jest mleko matki?

Oczywiście, istnieją sytuacje, choroba Mamy czy dziecka, które uniemożliwiają karmienie piersią. Więcej informacji na ten temat udzieli Ci lekarz lub położna.


10 komentarzy:

  1. U mnie tylko na początku było ciężko. Przy pierwszym dziecku karmiłam sztucznym mlekiem przez pierwszych 7 dni. Ale tylko dlatego, że dziecko nie umiało jeszcze ssać, a ja nie miałam na ten temat żadnej wiedzy i wsparcia. Później przez 14 miesięcy karmiłam naturalnie i jestem z tego dumna. Chociaż często spotykałam się z krytycznymi uwagami, że za długo karmię. Cieszę się, że mogłam karmić piersią, żałuję tylko, że tak krótko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja karmiłam piersią tylko przez 3 tygodnie, potem musiałam zrezygnować bo trafiłyśmy do szpitala. Jednak gdyby nie to karmiłabym pewnie dużo dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy pierwszym dziecku tez na początku synek miał problemy bo nie umiał ssać ale miałam dobra położna która mi podpowiedziała jak go nauczyć i według jej wskazówek ćwiczyłam z synkiem aż się nauczył ale karmiłam go 3 miesiące później niestety ale z powodów zdrowotnych nie mogłam go karmić i bardzo tego żałuje jak byłam jeszcze w ciąży z 2 dzieckiem modliłam się tylko bym miała pokarm i bym mogła karmić jak najdłużej i tak się stało córcia ma rok i 7 miesięcy i dalej ja karmie naturalnie nie powiem ale nie było łatwo umiała ładnie ssać ale później jak miała pierwsze ząbki strasznie gryzła czasem aż krew leciała ale wystarczyło iść do lekarza poprosić o maść która by jej nie zaszkodziła i nie było problemu rany znikały mała coraz mniej gryzka. Dziwie się i to bardzo kobietą które przez takie błahostki przestają dalej karmić trzeba zacisnąć zęby i wytrwać, pamiętając ze nie robimy tego dla siebie tylko dla naszej pociechy. Również moim zdaniem to ze matka powraca do pracy i dlatego odstawia dziecko od piersi tez jest błędem przecież można rano przed wyjściem do pracy nakarmić swoja pociechę odciągnąć mleko i później po pracy również wziąć przytulic i nakarmić tym lepiej ponieważ po długiej nie obecności matki dziecko później poczuje ciepło i jej dotyk oraz zapach i będzie czuło się bezpieczne, będzie odczuwać ze wróciła mama także mamy nie przestawajcie karmić piersią nie po to jest ten pokarm by go marnować a z niego mądrze korzystać

    OdpowiedzUsuń
  4. Na szczęście mleka to mam nadmiar i codziennie starczy jeszcze do ściągnięcia na czarną godzinę albo na wieczorne wyjście.
    Przyznam szczerze, że czasem chciałabym przerzucić się na butelkę, z czystego lenistwa i wygody, ale jak tylko widzę jak mały ciągnie pierś i mruczy przy tym to rozwiewa moje wszystkie wątpliwości.
    Kilka dni temu lekarz chirurg przepisał mi antybiotyk rzucając przy tym: "Proszę odstawić dziecko na okres brania antybiotyku." Zalałam się łzami, bo wiedziałam, że to dopiero pierwszy miesiąc i możliwe, że mały nie będzie chciał piersi, albo po prostu laktacja nie pozwoli mi dalsze karmienie. Na szczęście moja położna jest też doradcą laktacyjnym i wyjaśniła mi, że akurat przy tym antybiotyku można karmić piersią.
    Dlatego warto szukać odpowiedzi u kilku źródeł i nie poddawać się:)
    Dumna mama karmiąca:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja swojego pierwszego synka karmiłam 6,5 miesiąca. Tak krótko, tylko dlatego że wróciłam do pracy i bałam się czy będę wstanie pogodzić karmienie z obecnością w pracy. Drugą córeczkę karmię już ponad 7 miesięcy. Nie piła w ogóle sztucznego mleka, do tej pory nie umie pić z butelki. Je już dodatkowe pokarmy. Dla mnie karmienie piersią to duża wygoda, a przede wszystkim najpiękniejsze chwile spędzone z dzieckiem. Jego wspaniała minka po napiciu się mleczka mamusi. Życzę każdej mamie możliwości karmienia piersią. I przeżycia tych wspaniałych chwil z maleństwem.
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  6. Karmienie piersią to najpiękniejsze chwile spędzone z maleństwem. życzę każdej mamie by mogła tego doświadczyć. Widzieć ucieszoną minkę dzidziusia po wypiciu mleczka mamusi.
    Monika mama Kamilka i Natalki

    OdpowiedzUsuń
  7. Po cdesarce pokarmu nie miałam, ale walczyłam o niego przez kilka pierwszych dni z krzyczącą wniebogłosy o mleko córcią. Udało się, ale 2 miesiące miałam potworny ból brodawek, krew leciała. Przeszło, wszystko super, ale mała ma 6 miesięcy, na 5 dni musiałam ją odstawić z racji andybiotyku i ból powrócił. Szczerze? Naprawdę myślę o odstawieniu jej od piersi, walczyłam już tyle że jestem tym zmęczona, dodatkowo mam trochę swoich problemów zdrowotnych i dziecko przy okazji jeszcze budzi się co chwila w nocy na cycka, gryzie. Frustracja nie jest dobra ani dla mnie ani dla małej.. boję się że to odbije się na nas i będę próbowała coraz więcej karmień zastępować pokarmem stałym aż będę w stanie odstawić ją całkiem. Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaplanowałam cesarkę, zaplanowałam karmienie piersią i plan realizuję, nie ulegam dobrym radom, wiem, co dla nas dobre. Bywa różnie, jestem uwiązana, bo Malutka nie lubi jeść poza domem, ale świadomie zostałam mamą i cieszę się tymi chwilami. Jakby opieka medyczna przy porodzie i po służyła kobietom i dzieciom naturalne porody i karmienie byłyby normą. Najgorsze jak same kobiety atakuję się (karmiące kontra butelkowe), nie osądzajmy inne, bo inna jest ich historia, ja nie jestem pewna czy uda mi się przez rok karmić cycem. Słyszę uwagi, że rozpuszczam dziecko rezygnując ze spotkać lub je ograniczając, bo dziecko nie chce jeść poza domem. A kogo to obchodzi, kto tak patrzy mi w oczy jak moje Malutkie? Wrócę do pracy i chcę wiedzieć, że był czas tylko dla Dziecka. Karmienie buduje relacje, używam też pieluch wielorazowych, bo to też wspiera naszą więź. Jestem zmęczona i szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jusz od 10 miesiecy pompuje I karmie mojego maluszka butelka bo po cesarce nie chcial pic' z biustu za nic. Pomagala polozna i pani od laktacji i wszystko konczylo sie tylko godzina, placzu za kazdym jednym razem. Po kilku tygodniach zaprzestalam tej mordegi, I synek zrobil sie zupelnie spokojniejszy. Pompuje 7 razy na dzien' i pomimo czarnych proroctw z wielu stron mleka mam pod dostatkiem. Muj Krzys' nigdy jeszcze nie chorowal, i jest jak na jego wiek wysoki I silny. Szkoda ze nie moge karmic' naturalnie, ale sie nie poddaje i mam z tego powodu satysfakcje. Jest mi i tak l latwiej niz wielu innym mamom bo nie musialam wracac' do pracy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem na samym pczątku drogi o nazwie "karmienie piersia" 3 tydzień mija, obiecałm sobie i tej małej istocie że przynajmniej przez miesiąc będzie dostawać moje mleko, jeszcze tylko tydzien i męka sie skończy, chyba ze coś się zmieni na lepsze. Z mojej perspektywy wyglad to tak: mała rośnie pomału bo pomału ale rośnie więc niby dostaje to co najlepsze ale mimo usilnych prób 8 razy na dobę mamy 40 minutowy cyrk pod tytułem "nie bedę jeść" jak już zacznie brodawki bolą tak ze mam ochote po ścianach chodzić (technika przykładania jest poprawna wg położnej i doradcy), i trwa to w nie skonczoność bo mała zamiast jeść spi, więc jeśli chodzi o bliskość to nie ma żadnej bo marzę tylko o tym żeby ją już położyc i jestem przerażona wizją następnego karmienia, tak że ból przy poródzie naturalnym to błahostka w porównaniu z tym przynajmniej jest jednorazowy. Co do połoznych i doradców laktacyjnych owszem sa bardzo pomocni, ale przez pół godziny jak sa u nas w domu a resztę doby trzeba się samemu męczyć z przystawianiem dziecka do pierśi i efekty sa mizerne.
    Reasumując podziwiam wszystkie matki którym się udało, ale nie jest to taka sielanka jak wszyscy opisuja, zaczyna to chyba działać po 2 miesiacach bo po 3 tygodniach nie widać nawet poprawy, więc czekam na skończony miesiąc i z namaszczeniem wyjmę butelki i mieszanki.

    OdpowiedzUsuń