poniedziałek, 2 czerwca 2014

Mama wychodzi z domu. Jak sobie poradzić, gdy dziecko protestuje.

Do napisania tego posta, zainspirowała mnie jedna z czytelniczek. Myślę, że najwięcej w tym temacie mogłyby powiedzieć Mamy, które etap urlopu macierzyńskiego mają już za sobą, rozpoczęły pracę, więc prawie regularnie wychodzą z domu bez dziecka. Nie należę, do tej grupy, ale to nie przeszkadza, abym napisała Wam kilka ciekawych wskazówek, jak poradzić sobie gdy musimy wyjść z domu, a nasz maluch głośno protestuje, wręcz nie chce nas wypuścić. Niektóre dzieci nic sobie z tego nie robią, inne bardzo źle znoszą rozłąkę z Mamą.

Kilka wskazówek, jak wyjść z domu i zostawić w nim spokojne dziecko.

1. Przygotuj dziecko na swoje wyjście. Zanim zaczniesz się przygotowywać, a maluch wyczuje, że coś się święci poinformuj go, że dzisiaj wychodzisz, a maluch zostanie z Tatą lub inną osobą i opowiedz mu o tym. Możesz powiedzieć dziecku gdzie idziesz. Jeśli wychodzisz regularnie o tej samej porze w danym dniu, to z czasem dziecko zapamięta sobie, że wyszłaś, ale za jakiś czas wrócisz, wtedy będzie spokojniejsze. 

2. "Nie rób szumu" - przed wyjściem często nerwowo biegamy po domu. Próbujemy zrobić jeszcze kilka rzeczy jednocześnie, a dziecko wyczuwa, że coś się święci i to może powodować w nim niepokój. Dlatego jeśli to możliwe, przygotuj się do wyjścia na tyle wcześniej, żebyś nie musiała robić wszystkiego na ostatnią chwilę (choć wiadomo, nie zawsze nam się to udaje).

3. Pożegnaj się z dzieckiem. Zawsze! Rodzice często stosują jakże niewłaściwą metodę "uciekania i znikania". Gdy dziecko odwróci wzrok lub pójdzie do innego pokoju, wychodzą z domu bez całusa i bez pożegnania. Czy zastanowili się przez chwilę jak wtedy może czuć się dziecko, gdy nagle dostrzeże nieobecność rodzica? Często powoduje to u dziecka dezorientację, budzi nieufność i jeszcze większy strach przed rozstaniem. Gdy wychodzisz z domu pożegnaj się z dzieckiem, powiedz mu papa, daj buziaka, uściskaj, niech wie, że właśnie wychodzisz. 

4. Zorganizujcie dobrą zabawę. Gdy się pożegnacie i wyjdziesz z domu, a dziecko płacze, ważne aby mogło od razu zainteresować się zabawą lub czymś co pozwoli zapomnieć o niechcianej rozłące. To wyzwanie dla towarzysza, z którym zostaje maluch :)

5. Spacer jest dobry na wszystko - gdy Twój maluszek źle znosi rozłąkę to na spacerze, na placu zabaw czy na zakupach humor z pewnością mu się poprawi i na chwilkę zapomni, że Mamy nie ma w pobliżu. 

6. Po powrocie bądź z dzieckiem. Gdy wrócisz do domu, a dziecko było bardzo stęsknione, pierwsze co, to poświęć mu swoją uwagę. Pobawcie się razem, przytulajcie, przynieś mu jakąś zabawkę. Spraw, aby dziecko poczuło, że mimo, że wyszłaś na dłużej, jesteś z powrotem i tak już zostanie.

Pożegnanie przed wyjściem z domu to często trudne zadanie dla Mamy i Dziecka. Dlatego, warto regularnie wychodzić, nawet na chwilę. Dziecko będzie miało więcej okazji, aby przyzwyczaić się do chwilowych lub dłuższych nieobecności Mamy. Niezwykle ważne jest też to z kim zostawiamy malucha. Jeśli z nową opiekunką, to na pewno nie wyjdziemy z domu na dłużej z dnia na dzień. Dziecko i opiekunka potrzebują sporo czasu, aby się zapoznać i aby maluch spokojnie mógł zostać pod jej opieką. Wg mnie najlepiej dziecko pod nieobecność Mamy będzie czuło się z najbliższą osobą czyli Tatą, Babcią czy inną ukochaną
ciocią.

A jak Wy sobie radzicie, gdy wychodzicie z domu, a maluch płacze i trudno go uspokoić? 



3 komentarze:

  1. Na pewno skorzystam w przyszłości. Póki co, wyjścia rzadkie i krótkie najczęściej gdy mały śpi:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczęście nie mamy z tym problemu. Viki robi mamie "papa" ibardzo chętnie zostaje z tatą. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz zostawiłam Polę samą jak miała 2 tygodnie- jak tylko w miarę wydobrzałam po cesarce. Codziennie wychodzę z domu i zostawiam dziecko z moim ojcem (mieszka 2 bramy dalej) lub z moim mężem i wiecie co? Nigdy nie płakałam za drzwiami bo dzidzia sama. Wiem, uznacie mnie za wyrodną i złą matkę, bo jak to tak- wyjść z domu i nie ryczeć z tęsknoty? Nie wydzwaniać co 4 minuty czy dzidzi się krzywda nie stała? Masakra...Przecież tato lub dziadek też potrafią zająć się dzieckiem. A ja, zła i niedobra matka, nie ukrywam, że potrzebuję tej godziny dziennie na spacer z psem. Pewnie mi nie uwierzycie, ale naprawdę kocham moje dziecko ( tak, można kochać dziecko i nie wyć z rozpaczy że się go chwilę nie widzi, choć to abstrakcyjne dla Was, Matki Polki).
    Pozdrawiam serdecznie- i więcej dystansu, bo na dzieciach świat się nie kończy.

    OdpowiedzUsuń