czwartek, 25 września 2014

10 jesiennych przyjemności dla każdej Mamy!

Pierwsze dni jesieni były szare, zimne i deszczowe. Brak słońca, deszcz i wiatr nie zachęcają do wyjścia z domu. A w trakcie dnia w domu, przy zaświeconym w dzień świetle dosłownie nic się nie chce. Takie bywają początki jesieni. Pomyślałam, nie dam się zwieźć. Czy da się w takim szarym klimacie normalnie funkcjonować? Stworzyłam listę przyjemności na jesień. Wpisałam w plan dnia kilka sprawdzonych pomysłów na szybką poprawę nastroju, którymi się z Wami podzielę. Aby każdej Mamie żyło się lepiej ;)

PORANNY SPACER
Dzień zaczynamy na świeżym powietrzu. Choćby miał trwać 5 minut. Choćby miał nas zmoczyć deszcz, to od kilku kropel nic nam nie będzie, a po powrocie do domu i mama i dziecko poczują się 100 razy lepiej! To mój sprawdzony sposób na przypływ pozytywnej energii - zawsze działa!

SPACER PO PARKU/LESIE/OKOLICY
Codziennie możesz wybrać się na długi spacer z dzieckiem. Dobrze jest co jakiś czas zmienić trasę, odkryć nowe miejsce, pójść gdzieś indziej niż zwykle. W ten sposób unikniesz monotonii. 

PYSZNE SEZONOWE JEDZENIE
Ulubione. Razem. Czy to śniadanie, czy obiad, czy podwieczorek czy kolacja - warto choć jedną z tych okazji przygotować najlepiej jak się da. Zjeść w spokoju i na siedząco. Z dzieckiem, gdy mąż w pracy. I przynajmniej raz dziennie zjeść obiad razem. Przy jednym stole, bez telewizji w tle, bez komórek, bez laptopa. Po prostu usiąść i cieszyć się jedzeniem i sobą! To rytuał, który w każdej rodzinie powinien zagościć każdego dnia!

ROZGRZEWAJĄCE JESIENNE ZUPY (polecam zupy krem z dyni, z papryki, z cukinii)
Zamiast narzekać na chłody i szarość dnia, ugotuj zupę! Brzmi banalnie i jest banalne, ale daje 100% ciepła, radości, zdrowia i poprawia nastrój!

AROMATYCZNE ŚWIECE
Zapalając świece w szary, pochmurny dzień stworzysz w domu klimat, który poprawi Ci nastrój. Wpłynie na Twój sposób postrzegania tego co dookoła w bardziej optymistyczny sposób.

10 MINUT NA PYSZNĄ GORĄCĄ KAWĘ 
Nawet gdy wszyscy dookoła mówią, że Matki piją tylko zimną kawę, wcale nie musisz w to wierzyć. Ja odkąd zaczęłam pić kawę na nowo, zawsze to robię gdy córka idzie na drzemkę. Mam te kilka minut na zupełny relaks ze szklanką najlepszej kawy! 

KOLORY
Otaczaj się kolorami. Możesz to zrobić na różne sposoby. Ja ubarwiam swój dom ulubionymi kolorowymi świeczkami, doniczkami, kwiatami czy lampami. Kuchnię ubarwiam sezonowymi owocami i warzywami i kolorowymi kuchennymi akcesoriami ;)

KOLOROWY UBIÓR
Gdy przychodzi sezon jesienno/zimowy ludzie najczęściej ubierają się w odcienie szarości. Ja chętnie wkładam kolorowe ubrania, szczególnie dodatki. Niech ten szary dzień nabierze więcej kolorów! 

MASAŻ LUB DOMOWE SPA
Chwila relaksu raz czy kilka razy w tygodniu to coś o czym marzy każda Mama. Osobiście jestem na etapie marzeń o regularnym masażu. Ale przecież w domu też można zrobić sobie SPA! Nie tak dawno odkryłam świetnego bloga o pielęgnacji, o pomysłach na domowe spa i naturalnych kosmetykach - KLIK

DOBRZE NASTRAJAJĄCA KSIĄŻKA, CIEPŁA HERBATA, KOC I WYGODNE ŁÓŻKO
Poniosło mnie trochę :) No ale powiedzcie, która Mama nie chciałaby spędzać tak czasu wolnego. Może czasem warto zostawić obowiązki na boku i zrobić sobie chwilę przyjemności?

Mamy, zazwyczaj nie mają czasu na tyle przyjemności, wiem. Też często mi go brakuje. Ale wiem, że niektóre z tych przyjemności nie wymagają od nas poświęcania dodatkowego czasu. Można je zrobić w tak zwanym międzyczasie. Spróbujcie, polecam! :) 

Mamusie! Co dorzucicie do tej listy? :) Bardzo Was proszę o inspiracje na jesienne dni z dzieciaczkiem o boku! 

wtorek, 23 września 2014

Jak nauczyć dziecko korzystać z nocnika. Trening czystości. Część 1 - Przygotowania. Kiedy zacząć i kiedy dziecko jest gotowe.

Przyszedł czas na post, z którym czekałam do czasu aż nauka korzystania z nocniczka czyli trening czystości rozpocznie się u nas na dobre. Przeszukałam swoją biblioteczkę i muszę przyznać, że znalazłam kilka książek, w których temat pożegnania z pieluszką, wydalania, korzystania z nocnika jest opisany naprawdę świetnie! Dodaję do tego 'moje'  doświadczenia i obserwacje z ostatnich miesięcy oraz wiedzę psychologiczną. Liczę na to, że będzie to wyczerpujący tekst z sporą dawką wiedzy o treningu czystości. Będzie to seria postów, ponieważ temat jest bardzo rozległy. Mam nadzieję, że bezpośredniość słownictwa stosowanego w tym poście, nie będzie dla Was problemem i nie powinna być, bo to przecież ludzka rzecz i należy o tym mówić normalnie.

Są dzieciaki, o których rodzice mogą powiedzieć, że same i z chęcią nauczyły się korzystać z nocnika. Wystarczyło kilka razy pokazać o co chodzi i już umiały! Tak się zdarza. Jeśli Twoje dziecko nie należy do tej grupy, nie martw się! Z czasem na pewno zapomni o pieluszkach! Jeśli już rozpoczynacie przygodę z nocnikiem, trzeba sprawdzić czy dziecko jest już na to gotowe.

Kiedy rozpocząć naukę korzystania z nocnika?

Bo sąsiadka już umie...
Rozpocznijcie przygodę z nocnikiem, wtedy kiedy dziecko będzie na to gotowe(o tym za chwilę),  a nie wtedy kiedy inne dziecko w tym samym wieku już biega bez pampersa, więc Twoje też już musi! Kierowanie się porównaniami z innymi dziećmi w tym przypadku (i nie tylko w tym) jest zgubne. To kiedy i w jakim wieku Twoje dziecko nauczy się korzystać z nocnika to kwestia absolutnie indywidualna i niech tak pozostanie. 

Sukcesy w nauce dziecka samodzielnego korzystania z nocnika to nie tylko wytrwałość mamy i jej umiejętność zapanowania nad tym oraz chęci dziecka. To dojrzałość systemu nerwowego, która pozwala dziecku kontrolować pęcherz i rozwija się u jednych szybciej, a u pozostałych wolniej, ma tutaj kluczowe znaczenie.

Kiedy dziecko będzie gotowe?

Martwisz się bo znajomej córka gdy miała roczek to już potrafiła zrobić siku do nocnika, a Twoje dziecko, które ma ponad 18 miesięcy nadal nie potrafi. 

Między 10, a 12 miesiącem życia...  
Gdy sadzasz dziecko na nocnik może ono chętnie na nim siedzieć i co jakiś czas odnieść 'sukces' lecz nie będzie to żadna gwarancja, że kolejnym razem znów mu się uda. Zazwyczaj to przypadek i tak szybkie rozpoczynanie odpieluchowania to tylko wstęp, po którym długo długo nic poważnego nie nastąpi. Przedłuży tylko ten czas 'nauki', który trwający zbyt długo może nam tą całą przygodę z odpieluchowaniem dziecka uprzykrzyć.

Po 12 miesiącu życia...
Dziecko załatwia się najczęściej w pozycji stojącej i nawet gdy próbujemy je posadzić na nocniczku to i tak dopiero po wstaniu się wypróżnia. Chowa się w swoich ulubionych miejscach i często zdarza się, że woli 'załatwiać się' w samotności.

Między 15, a 18 miesiącem życia...
Może nastąpić duży krok do przodu jeśli chodzi o przygody z nocnikiem. W tym okresie dziecko coraz chętniej może przybierać postawę siedzącą, choć ciągle łatwiej wypróżnia się na stojąco. Często zdarza się, że dziecko biegając bez pampersa znajduje sobie ulubione w domu miejsce, w którym robi siku i zadowolone ogląda, dotyka i bada 'co zrobiło' ;)

Krok po kroku poznaje i staje się coraz bardziej gotowe do częściowej kontroli  oraz dostrzegania swoich potrzeb fizjologicznych i sygnalizowania ich. Do około 20 miesiąca życia  możemy zaobserwować, że dziecko wypróżnia się bardzo często, co może znacznie utrudnić rozpoczęcie czy kontynuację t. czystości.

Po 20 miesiącu życia próby sadzania na nocnik i 'siusianie' do nocnika zdarza się coraz częściej i dziecko potrafi usiąść na nocniku, czy to w ubraniu, w pampersie, czy też bez. Często dzieciaki usiądą i będą chciały siedzieć bez spodenek i bez butów. Tak mają i już.

Niektóre sygnały, które świadczą o gotowości dziecka do nauki korzystania z nocniczka:

Jeśli pracowałaś nad odpieluchowaniem dziecka to w wieku około dwóch lat dziecko powinno już wiele rozumieć jak działa cały 'nocnikowy mechanizm'. Rozumie i odpowiada na Twoje prośby czy polecenia. Z miesiąca na miesiąc świadomość dziecka na temat funkcjonowania organizmu znacznie się zwiększa i przy pomocy gestów, postękiwań czy innych podobnych zachowań dziecko jest w stanie poinformować Cię, że chce siku czy kupkę. T o dla Ciebie znak, że dziecko jest gotowe do t.czystości.

Jeśli wypróżnia się w miarę regularnie to kolejny powód, dla którego warto zacząć uczyć dziecko. Po przebudzeniu, po jedzeniu, po powrocie ze spaceru - jeśli ma suchą pieluszkę, to dobry czas by posadzić je na nocniczku.

Dziecko odkrywa swoje ciało. 
Bieganie bez pampersa jest dla malucha niesamowitą frajdą. 'Wypadki' które, z pewnością nie raz się zdarzą to okazja, aby wytłumaczyć dziecku co, jak i dlaczego. To okazja, aby poznać słownictwo związane z wypróżnianiem się. Możecie ustalić swój język dot. części ciała i wydalania, tak aby dziecko zrozumiało o czym mowa - 'siku' 'siusiu' 'sisi'. Jeśli od początku wolicie używać formalnego języka, bez przekształceń i nazywać części ciała i czynności według ogólnie przyjętych nazw, czyli 'mocz' 'pochwa', 'penis' 'odbyt' itp., to jest to jak najbardziej wskazane - tak mówią ;)

Przygotowania:

Wybór nocniczka, to kwestia indywidualna jaki nocnik wybierzesz. Najważniejsze jest to żeby był stabilny, nieprzewrotny, wygodny i żeby podobał się maluchowi. Przy wyborze możesz zapytać malucha o zdanie, może któryś szczególnie mu się spodoba. Może się okazać, że za jakiś czas w Waszym domu będziecie mieć komplet nocników :) W każdym razie, przy wyborze weź zdanie dziecka pod uwagę.

Nakładka na toaletę to druga dobra opcja. Dziecko często na podstawie obserwacji i chęci do naśladowania chce wszystko robić tak jak rodzice. Jeśli wie jak korzystać z toalety to warto przemyśleć zakup specjalnej nakładki. Zwróć uwagę na to aby była stabilna i dobrze dopasowana, aby dziecko czuło się na niej bezpiecznie.

Zamiast pampersa - majteczki.
Kup dziecku majteczki z ciekawymi wzorkami, czy obrazkami. Gdy je zmoczy, powiedz, że są mokre, niech dotknie, sprawdzi. Z czasem zrozumie kiedy coś jest mokre, a kiedy suche. Zakładaj dziecku majteczki i informuj je, że gdy będzie chciało siku to należy je robić do nocniczka, tak jak lala czy kaczuszka. Z czasem to zaprocentuje.

Po zakupie nocnika przychodzi czas na 'zapoznawanie się z nim'.
Pomocne mogą okazać się lalki, które piją, a później robią siusiu do nocniczka. Kaczuszki do kąpieli czy inne zabawki, dzięki którym dziecko będzie mogło poznać do czego służy to nowe urządzenie :)

Nie musisz sadzać dziecka od razu bez pampersa. Pozwól mu na siadanie w pampersie i ubraniu. Niech posiedzi i poczuje się bezpiecznie. Przy tej okazji możesz dać mu do czytania i oglądania bajki o nocniczku. U nas nawet obyło się bez bajeczek, lecz wiem, że inne Mamy chętnie je polecają :)





W tym miejscu się zatrzymujemy, a ciąg dalszy nastąpi. Pierwsza część miała służyć odkryciu tego, co jest ważne zanim zaczniemy uczyć dziecko korzystania z nocnika. Był to także wstęp do tego jak się przygotować i jakie są dobre sposoby na rozpoczęcie odpieluchowania. 

Jak to wyglądało u Was? Jak wyglądały przygotowania? Zachęcam do dzielenia się doświadczeniami z innymi rodzicami. Jeśli macie pytania, piszcie!

poniedziałek, 15 września 2014

Rozbrajające teksty dzieciaków - AKCJA Mamo uśmiechnij się - weźmiesz udział?

Codziennie nasze dzieci czymś nas zaskakują. Nowymi umiejętnościami, zdolnościami i mądrościami. To coś co nadaje naszemu macierzyństwu kolorów. Każdy uśmiech, mały gest dziecka daje nam szczęście. Prawdziwa przygoda zaczyna się gdy nasz maluch wypowiada pierwsze słowa. Pierwsze mama, pierwsze tata i pierwsze nie! Słowo do słowa i zaczyna się prawdziwa sałatka słowna! :) Mowa bo właśnie z tym związana jest Akcja Mamo uśmiechnij się to główna tematyka w jakiej będziemy się obracać. 

Ile razy Wasze dzieci powiedziały coś co Was zupełnie zaskoczyło, rozbawiło i chciałyście tego słuchać jeszcze i jeszcze? :) Z pewnością mnóstwo! Wiem z doświadczenia. Czasem dzielę się z Wami rozmówkami, które prowadzę z Amelką lub jej monologami. Czasem kilka zdań wystarczy, żeby poprawił się nastrój w nawet najbardziej pechowy dzień. 

Lubimy się dzielić tym co nasze dzieciaki potrafią. A swoją mową potrafią powalić na łopatki każdego! Dlatego właśnie powstała ta Akcja. Dla uśmiechu! Dla poprawienia nastroju Mam. 


Podziel się z innymi Mamami tym co powiedziało Twoje dziecko! Czymś zaskakującym, śmiesznym, mądrym. Razem możemy pozytywnie się nastrajać. Dawka dobrego humoru przyda się każdej Mamie :)

Jak to działa?

Możecie przysyłać do mnie Wasze rozmówki poprzez formularz kontaktowy, który znajdziecie na dole strony oraz w wiadomości prywatnej na facebooku. Podpiszcie dialog czy monolog Waszym imieniem, imieniem dziecka i pamiętajcie, aby napisać ile Wasz maluch ma miesięcy, lat. Wasze wiadomości będą publikowane na blogu i fanpage'u Mama Daje Radę.

Na facebooku będę co jakiś czas dodawać to co do mnie wyślecie. Jak często, to zależy od tego ile Mam weźmie udział w zabawie. Co tydzień na blogu będą pojawiać się najlepsze rozmówki, monologi, hasełka Waszych dzieci, którymi chcecie się podzielić i rozbawić inne Mamy. Więcej uśmiechu, więcej dobrego humoru - tego potrzebuje każda Mama! 

Podajcie dalej, zachęcie inne Mamy do dzielenia się swoją radością i zdolnościami Waszych pociech! :)

Czas start! 

piątek, 12 września 2014

Co matkę z dzieckiem w tramwaju spotkało...

Ostatnio w Internecie wszędzie widzę to zdjęcie. Uważam, że jest to dość powszechny problem. Zdjęcie obrazuje, że to tylko mężczyźni nie ustępują miejsc, z czym nie mogę się do końca zgodzić, bo zarówno mężczyźni i kobiety nie ustępują! 


Będąc w ciąży nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją. Inaczej jest gdy do tramwaju/autobusu wsiadam z dzieckiem - najczęściej na rękach. Ostatnio spotkała mnie bardzo dziwna sytuacja. Tym razem to kobieta nie ustąpiła i zupełnie nie widziała w tym problemu...:

Wchodzę do zatłoczonego tramwaju, kupuję w automacie bilet, Amelkę trzymam na rękach. Kupiłam bilet, zrobiłam dwa kroki i nagle pewien starszy mężczyzna chwycił mnie mocno pod rękę, przepchnął się przez tłum, podszedł do młodej kobiety siedzącej i głośno mówi do mnie:

- Proszę, ta Pani ustąpi Pani miejsce!
Zmieszałam się trochę i powiedziałam tej kobiecie, żeby nie wstawała, na co ten Pan odrzekł:
- No proszę ustąpić pani z dzieckiem miejsce! - kobieta w dalszym ciągu siedziała i oburzona wręcz wykrzyczała do tegoż Pana:
- Przepraszam bardzo, co to za rozkazywanie! 
Ja w międzyczasie wtrąciłam, że jest w porządku, niech sobie siedzi. 
Oczywiście zrobiło się wielkie zamieszanie. Inni pasażerowie przyglądali się całej sytuacji. Ja chciałam się zapaść pod ziemię.Wcale nie oczekiwałam, żeby ktoś ustąpił mi to miejsce. Trudno jakoś przejedziemy ten kawałek.

Przejęty Pan powiedział do w dalszym ciągu siedzącej kobiety:
- POKAŻ KLASĘ KOBIETO! - ona nic...ani słowa, ani drgnęła. 
Nagle siedząca kilka siedzeń dalej starsza Pani zawołała mnie i ustąpiła mi miejsce....


Nie wymagam od ludzi, żeby ustępowali mi miejsce. Być może nie ustępują bo w danym momencie źle się czują, może boli ich noga? Jest wiele powodów. Ale zbyt często zdarza się, że ludzie z czystego lenistwa nie ustąpią miejsca bardziej potrzebującej osobie. Gdy tylko mogę to ustępuję. zawsze kobietom w ciąży i kobietom z dziećmi. Robię to między innymi dlatego, że wiem jak w zaawansowanej ciąży może być ciężko i wiem, że w tramwaju/autobusie najbezpieczniej i po prostu najwygodniej jest z dzieckiem siedzieć. Co więcej takie mamy prawo...

Ustępujecie miejsca w tramwajach/autobusach? A może spotkała Was kiedyś sytuacja podobna jak na zdjęciu? 

środa, 10 września 2014

Dziecko u lekarza. Jak pokonać strach przed wizytą malucha w gabinecie lekarskim?



Choć gabinety lekarskie najchętniej omijalibyśmy szerokim łukiem, to jednak zdarzają się sytuacje kiedy wyprawa do lekarza z dzieckiem to konieczność. Czy możliwe jest żeby maluch z uśmiechem na twarzy przetrwał wizytę? Czy należy dziecko do tego jakoś specjalnie przygotowywać? Co zrobić, gdy tuż za progiem przychodni dziecko zanosi się płaczem i wylewa morze łez? 

Często jedno bolesne, nieprzyjemne przeżycie może uwarunkować dziecko tak, że za każdym kolejnym razem będzie reagować na nie silnymi, negatywnymi emocjami. 
Dziecko u lekarza przeżywa całe spectrum doświadczeń. Jakie emocje zostaną mu w pamięci raz, będą odtwarzane prawdopodobnie przy każdej kolejnej wizycie. Dlatego niezwykle ważna jest ta cała "otoczka". W psychologii mówi się o uwarunkowanym strachu (to skojarzenie bodźca obojętnego z czymś co w naturalny sposób wzbudza strach) Wszystkie bodźce z zewnątrz, które do tej pory były zupełnie neutralne, a towarzyszyły przykremu wydarzeniu są bardzo szybko zapisywane w pamięci i kojarzone z przykrym wydarzeniem.

Przedstawię Wam to na przykładzie:
Małe dziecko przychodzi na zastrzyk. Wchodzi do gabinetu, widzi dwie panie w białych fartuchach, Widzi białe ściany dookoła, obca pani się zbliża, wyciąga strzykawkę, jest dziwnie ale cały czas wszystko jest w porządku, Nagle maluch czuje, że ta obca pani mocno uciska rączkę i wbija igłę. Dziecko się przestraszyło, czuje ból. I nagle wszystko co widzi dookoła, cała "otoczka" także wywołuje w nim strach i chęć ucieczki. 
W takim razie jak zareaguje kolejnym razem na to samo miejsce? Czasem wystarczy jedna taka sytuacja i dziecko na sam widok osoby w białym fartuchu zareaguje strachem. To co zostało mu w pamięci z ostatniego razu, w sekundę przypomni mu wszystkie negatywne emocje...

Jak przygotować małe dziecko do wizyty lekarskiej?

Przygotuj dziecko odpowiednio wcześniej.
Jeśli wiesz, że niebawem czeka Was wizyta u lekarza spróbuj dziecko na to przygotować. Jak to zrobić? Możesz wykorzystać do tego zabawki, książeczki czy bajki prezentujące pracę lekarza. Świetnie sprawdzi się np. zestaw małego lekarza. Możesz pokazać dziecku, jak pani doktor bada dzieci, wykorzystując do tego celu misie czy lalki. Od czasu do do czasu opowiedz dziecku o lekarzu, którego ono zna. Powiedz, że jest bardzo miły, uśmiecha się do dzieci, rozdaje naklejki (jeśli faktycznie tak jest), że lubi dzieci i leczy je gdy są chore. Staraj się mówić w sposób zrozumiały dla dziecka. Sama wiesz najlepiej jak zwracać się do swojego malucha :) Im więcej dziecko będzie wiedzieć o lekarzach, pielęgniarkach i o gabinecie lekarskim tym strach przed nimi będzie mniejszy. 

Przyjdź do przychodni wcześniej (tyczy się zdrowej części przychodni, w strefach dla chorych dzieci najlepiej gdy będziemy jak najkrócej).
W przychodniach dla dzieci korytarze i poczekalnie najczęściej są wypełnione kolorowymi plakatami, zabawkami i gadżetami, które przyciągają wzrok dziecka i mają wzburzać pozytywne emocje. Choć zabawkami w poczekalni nigdy nie pozwalam się bawić dziecku, bo to istne siedlisko zarazków to plakaty na ścianach, zdjęcia innych dzieci czy sama obecność innego dziecka w poczekalni może umilić dziecku to miejsce i przygotować je na wejście do gabinetu. Przed wejściem opowiedz maluchowi mniej więcej czego może się spodziewać...Przemawiaj ze spokojem i uśmiechem, oboje nastawcie się pozytywnie.

Wiele zależy od Ciebie...
Naucz się bycia odważną/odważnym. Gdy boisz się zastrzyków i sam widok igły Cię przeraża, to mimo wszystko postaraj się nie pokazywać tego po sobie. Twoje nerwowe reakcje bardzo szybko udzielą się dziecku. Lepiej zamknąć oczy bez słowa, niż drżeć ze strachu. Z resztą zastanów się, co będzie lepsze i kiedy Twoje dziecko poczuje się bezpieczniej? 

Staraj się unikać sytuacji, w których mówisz dziecku: "Nic nie będzie bolało" kiedy wiesz, że będzie inaczej. Lepiej delikatnie powiedzieć dziecku o tym, że może je troszkę zaboleć, ale ból szybko minie. Dlaczego tak? Otóż w ten sposób możesz choć trochę przygotować dziecko na to co je czeka. 

Nie strasz dziecka lekarzem. Często rodzice popełniają ten błąd mówiąc: "Ubierz czapkę, bo jak nie to będziesz chory i pójdziemy do lekarza, albo pani doktor przyjdzie". W ten sposób dziecko bardzo szybko się nauczy, że doktor to ten zły, a spotkanie z nim to kara za złe zachowanie.

Gdy wiesz, że Twoje dziecko może się przestraszyć to wchodząc do gabinetu delikatnie powiedz lekarzowi o tym. Nie wprost, lecz użyj słów, które nie spotęgują strachu u malca. Jeśli doktor pracuje z dziećmi, powinien wiedzieć jak się zachować.

W trakcie wizyty, gdy maluch się przestraszy, zacznie płakać, wić się, wyginać powinnaś się wykazać się spokojem i opanowaniem nawet gdy serce pęka. Nie krzycz na dziecko, nie mów mu, że jest niegrzeczne, to w tej sytuacji nic nie da. Z resztą krzyk to nigdy nie jest dobra droga. Bądź blisko, trzymaj, przytulaj, pocieszaj i wspieraj. Powiedz, że to tylko chwilę potrwa, że zaraz przejdzie, że zaraz pani doktor skończy i sobie pójdziecie. Warto mieć ze sobą jakąś nową zabawkę czy coś co dziecko szczególnie zainteresuje, choć wiem, że czasem u lekarza to zupełnie NIC nie jest w stanie dziecka uspokoić. Ale tak naprawdę to tylko chwila...

Po wizycie, pochwal dziecko szczególnie za te momenty kiedy było grzeczne i współpracowało. Dzięki temu poczuje się bardziej pewne siebie i może kolejnym razem nabierze więcej odwagi?

A gdy już wizyta u lekarza przejdzie do historii zróbcie razem coś miłego, coś co będzie nagrodą dla dziecka i dla Ciebie! 

A jeszcze więcej od lekarza...
Podejście lekarza do dziecka jest niezwykle ważne. To bardzo wiele znaczy czy potraktuje je z uśmiechem, spokojnie do niego podejdzie, pokaże coś ciekawego, zainteresuje, odwróci uwagę. Są tacy lekarze, stworzeni do tego aby pracować z dziećmi. Niekiedy gabinety lekarskie wyglądają jak prawdziwy plac zabaw :) Zatrzymam się na tych miłych aspektach. Nie chcę tutaj ganić lekarzy za to, że czasem zupełnie nie mają podejścia do dzieci i nie powinni z nimi pracować, bo takich jest sporo, niestety!


Jak wyglądają Wasze wizyty u lekarza z dzieckiem? Jakie macie sposoby na uspokojenie malucha?


czwartek, 4 września 2014

Mamo rozchmurz się i uśmiechnij się! Chyba że dopadła Cię szarość dnia codziennego...

Odkąd zostałam Mamą zwracam większą uwagę na Mamy z dziećmi. Spotykam je na każdym kroku, kiedy jestem z Amelką na spacerze. Idąc z dzieckiem najczęściej towarzyszy nam oprócz wielkiej torby z gadżetami na każdą okoliczność, uśmiech i spora dawka energii. Co zazwyczaj pozytywnie wpływa na przechodzących obok nas przechodniów. To się ktoś pod nosem uśmiechnie, to ktoś zagada. Gdy tak idziemy to sobie coś śpiewamy, to mówimy wierszyki, albo czasem tylko ja mówię, pocieszam i koję płacz. Lubię ten stan, kiedy obie z Amelcią mamy dobre nastroje i sobie spędzamy razem czas. 

Wiecie, że pozytywny nastrój udziela się innym? Gdy widzę radosną Mamę czy Babcię z dzieckiem to mam ochotę rozpocząć z nimi rozmowę czy zachęcić Amelkę do wspólnej zabawy. Niestety większość Mam, które przypadkiem spotykam bardzo mało się uśmiecha, są raczej zamknięte na otoczenie i nawet nie mam odwagi do nich słowa powiedzieć. 

Widzę dwie osoby. Szalejące, śmiejące się dziecko i zamyśloną, z poważną miną Mamę. Od czasu do czasu lekko się uśmiechnie i znowu odpływa myślami gdzieś daleko. Czym tak się martwi ta Mama? Czemu jest taka smutna? Nie mam teraz na myśli jednej Mamy, a dziesiątki, które widziałam. Wydaje mi się, że bardzo łatwo nam kobietom, Mamom, które "siedzą z dzieckiem w domu" popaść w monotonię dnia codziennego. Dbając o dziecko łatwo zapomnieć o sobie i swoich potrzebach. Nie wiem czy ma tak każda Mama. Ale jest ich wiele, o wiele za dużo! 

No ale jak tu się cieszyć i mieć sporo energii, gdy noce nieprzespane, gdy obowiązków z dnia na dzień coraz więcej, gdy maluszek płacze i nic nie może ukoić płaczu, a nasze zmęczenie sięga zenitu?  

Tajemnica tkwi w szczególe. Czasem jedna mała zmiana, jedna mała rzecz potrafi zmienić nasze nastawienie i pozytywnie nas nastroić na cały dzień. Pomyśl co mogłoby poprawić Ci humor. Pomyśl przez chwilę o sobie i o swoich potrzebach. Nie jesteś w stanie się odprężyć, gdy widzisz stertę ubrań piętrzącą się już od kilku dni? Wyjdź z dzieckiem z domu na dłużej. Odetchniesz i nabierzesz dystansu. A może gdy otwierasz szafę, wściekasz się bo chciałabyś szybko wyjść, a nie masz się w co ubrać gdy maluch już czeka gotowy, a Ty i tak nie zdążysz włożyć ciucha, w którym będziesz wyglądać dobrze. I wychodzi taka Mama z domu, zabiegana, rozczochrana i w byle jakim stroju, bez śniadania i bez uśmiechu na twarzy! Czy ona może tryskać energią, kiedy nie ma tych kilku minut żeby coś ze sobą zrobić?  

To niestety bardzo częsty obrazek i ciągle powtarzająca się historia, której bieg trudno zmienić. Jednak warto się przyjrzeć temu co robimy każdego dnia. Jeśli są one monotonne i macierzyństwo nie jest takie wspaniałe jakie miało być, może warto zastanowić się, co można zmienić i poprawić, żeby było choć trochę lepiej? Może krok po kroku, uda się zorganizować swój czas, swój dom i swoje obowiązki tak, żeby nie waliło nam się wszystko na głowę.

Bywają dni kiedy monotonia i natłok obowiązków nas przytłacza. To normalne. Czasem każda Mama ma gorszy dzień i aż z tej okazji wypada się trochę posmucić! Jednak najważniejsze jest to żeby szarość dnia codziennego nie zdominowała Twojego życia. Bycie Mamą to nie tylko góra obowiązków, nieprzespanych nocy i zmartwień. To okres w życiu, który powinien dawać nam satysfakcję i dodawać skrzydeł. 
I tego Wam życzę, żebyście potrafiły odnaleźć w sobie pokłady energii i pozytywnie nastrajały się każdego dnia, który spędzacie z rodziną. Czasem nawet kilkuminutowa ulubiona piosenka jest w stanie poprawić humor na dłużej, nawet wtedy gdy nasz maluch jest delikatnie mówiąc w kiepskim nastroju, a męża nie ma w okolicy, żeby przytulił :) 

Szczęśliwa Mama = szczęśliwe dziecko. A co gdy Mama nie jest szczęśliwa?! Szukajcie szczęścia, w małych rzeczach, gestach, słowach. Czasem mała zmiana i zatroszczenie się nieco o swoje potrzeby daje więcej niż mogłoby się wydawać :)




To jak? Będzie trochę więcej tych uśmiechniętych Mam? Proszę! :) 


środa, 3 września 2014

Zabawa na trampolinie - bezpieczna czy nie?


Trampolina to rewelacyjna wielka zabawka dla dzieci małych i dużych, o i dorosły przy tym ma ubaw po pachy! Na ostatnim spotkaniu dla Mam w Krakowie fizjoterapeuta Paweł Zawitkowski polecał trampolinę dla dzieci. Napiszę Wam o plusach tego urządzenia, ale zastanawiam się, czy mam ją Wam polecać czy nie. Dlaczego? Wpisując w google "trampolina dla dzieci"  wyświetliło się mnóstwo stron z informacją głównie od Mam o tym, jakie niebezpieczeństwa niesie ze sobą zabawa na trampolinie. Strasznie, straszenie i straszenie! Dzieci, niestety bardzo często bawią się na trampolinie w niewłaściwy, mało bezpieczny sposób. Stąd tyle tych negatywnych opinii.  Nie chciałam tego wiedzieć i o tym myśleć. Dlatego szybko zamknęłam te wszystkie strony i kasuję je z pamięci. Po co się zniechęcać? 

Zazwyczaj unikam informacji, przez które potem mogłabym się niepotrzebnie zamartwiać. Bo po co szukać problemu, rozmyślać o nim, zamartwiać się na zaś. Niektórzy ludzie tak lubią. Ja, zdecydowanie nie. I nie polecam Wam tego typu zachowań. Jednak czasem ukradkiem coś mi się obije o uszy, albo przeczytam jedno zdanie, tak jak dzisiaj o trampolinie, że ile to złego dziecko może sobie na niej zrobić. Ale mówię STOP! 

Doświadczenia Amelki i moje z trampoliną są jak najbardziej przyjemne i nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłoby jej się na niej coś złego stać. Najlepiej wybrać taką, która jest najbardziej bezpieczna dla dziecka. Czyli taka z siatką od wewnątrz, aby nie uderzyć się o rurkę lub z niej nie po prostu spaść. Uważam, że jeśli używa się trampoliny tak jak należy nie powinno się dziecku nic złego stać!

Skoki, biegi, wywrotki, koziołki, wygibasy i inne zabawy na trampolinie to świetny sposób na spędzenie z dzieckiem aktywnie czasu. Uważam, że to doskonała forma ćwiczenia i rozwoju motoryki dużej oraz ćwiczenia równowagi.
Muszę powiedzieć, że ostatnio to jedna z naszych ulubionych zabaw gdy spędzamy czas na świeżym powietrzu. Od samego rana wskakujemy tam razem, śmiejemy się, biegamy, piszczymy. Mogę poczuć się znowu jak dziecko, a patrząc na moje uśmiechnięte i zbijające ze śmiechu boki dziecko, serce mi się raduje. 



Macie w swoim ogrodzie trampolinę?