piątek, 31 października 2014

Kochać najmocniej

Moja kruszyna niebawem skończy dwa latka. Każdy mówi, jaka ona już duża, jaka duża jak na dwa latka. To prawda, jest trochę wyższa od swoich rówieśników, pewnie będzie wysoka. Choć w oczach innych jest duża, dla mnie jest i długo pozostanie malutka, choć z każdym dniem coraz bardziej samodzielna, ciągle jest małą istotką. Niecałe dwa lata na świecie to nie jest długi staż, a przez ten czas nabrała tyle umiejętności. Jest grzeczna, kochana i mądra. Czasem pokazuje pazurki, ale to dobrze. Ma własne zdanie, testuje granice, taki typowy bunt dwulatka, tylko w niskim natężeniu. Odkąd się urodziła tak miałam, że potrafię się w nią wpatrywać i wpatrywać i wpatrywać i przestać nie mogę. Jest przesłodka. Mówi pięknie, opowiada niestworzone historie, śpiewa, krzyczy, liczy do piętnastu zmieniając co jakiś czas kolejność, z każdą liczbą mówiąc coraz głośniej. Czasem trudno mi uwierzyć w to ile ona potrafi, ile zna trudnych słów i jak wiele rozumie. Jestem z niej taka dumna!

Ostatnio pierwszy raz jadła lizaka, nie wiedziała za bardzo jak ma się za to zabrać... Ta jej nieporadność mnie rozbraja:) Szybko zrezygnowała, nie lubi słodkiego (na szczęście).
Raz przestraszyła się wilka w bajce. Poderwała się z miejsca, zawołała mnie drżącym głosem: "Mamusia tu przyjdzie", no tak, gdy byłam obok już mniej się bała. To uczucie, gdy widzisz, że dajesz dziecku poczucie bezpieczeństwa jest nieocenione. Lubię jak mnie woła w nasze ulubione miejsce gdzie czytamy i oglądamy bajki. Wybiera swoją ulubioną książeczkę i mówi: "Mamusia (p)oczyta!" i takie wtulone w siebie sobie czytamy. Raz ja jej, raz ona mi...opowiada :) Lubię jak się razem śmiejemy, żartujemy i się wygłupiamy. Dzisiaj przed spaniem powiedziałam jej, że bardzo ją kocham, na co Amelcia odpowiedziała: Dooobrze! ;) Miłość do swojego dziecka jest tak wielka, bezgraniczna, że aż trudna do opisania...sami wiecie, a jeśli jeszcze nie wiecie, to kiedyś sami się przekonacie!


Posty osobiste nie pojawiają się tu zbyt często, lecz czasem nachodzi mnie, żeby coś więcej napisać o nas. Więc dzisiaj dzielę się z Wami moim szczęściem, skoro tak dużo tu ostatnio o szczęściu było.



A jeśli mowa o szczęściu to wracając do tematu konkursu mam dla Was wyniki!!!!

Wasze wypowiedzi bardzo mnie wzruszyły. Były naprawdę piękne i pisane z sercem. Trudno mi było się zdecydować! Każda z Was powinna wygrać, ale zasady zasadami. Więc...

Zestaw 1 wygrywa: Ewelina Wieleba
Zestaw 2 wygrywa: Katarzyna Widziszewska (kasia13)

Gratuluję!!!! I czekam na Wasze maile z adresami!!! 

poniedziałek, 27 października 2014

Co sprawia, że Twoje dziecko jest szczęśliwe? Konkurs z okazji Targów Książki!

Witajcie!
Jeśli śledzicie FACEBOOKA to zapewne wiecie że, ostatni weekend spędziłam z rodziną na Targach Książki. O tym na jakie ciekawe książki trafiłam opowiem Wam później. Teraz chciałabym podzielić się z Wami nowymi zdobyczami. Dlatego właśnie po raz pierwszy na blogu jest dla Was konkurs! Temat konkursu dotyczy szczęścia oraz tego co sprawia, że nasze dzieci są szczęśliwe! 

Do wygrania są dwa zestawy.

Pierwszy zestaw zawiera:
Książkę pod tytułem: Najszczęśliwsze dziecko w okolicy wydawnictwa Mamania.
Może już o niej słyszeliście? To świetna książka dla rodziców dwulatków i dzieci w wieku przedszkolnym, ale nie tylko. Znajdziecie w niej mnóstwo porad na temat tego jak wzmacniać dobre zachowania dziecka oraz jak sobie radzić, z trudnymi zachowaniami maluchów.
Kolorowankę z naklejkami dla malucha, wydawnictwa Zielona Sowa
- gadżety: zawieszka na drzwi i zakładka do książki


Drugi zestaw zawiera: 
- Dwie książeczki z serii Kicia Kocia. Kicia Kocia na basenie oraz Kicia Kocia gotuje. To rewelacyjne tematyczne książeczki o przygodach małego kotka i jej rodziców. Piękne rysunki i ciekawe przygody kotka spodobają się Waszym maluchom, jestem pewna!
- Kolorowankę z naklejkami dla malucha wydawnictwa Zielona Sowa
- gadżety: zawieszka na drzwi i zakładka do książki 


Zasady uczestnictwa:
1. Polubić (jeśli jeszcze nie lubicie:)) profil MAMA DAJE RADĘ na facebooku: KLIK
2. Udostępnić na facebooku zdjęcie konkursowe
3. Napisać w kilku zdaniach w komentarzu na BLOGU:

"Co sprawia, że Twoje dziecko jest szczęśliwe." Napiszcie swój mail i który zestaw wybieracie!!!

Macie czas do czwartku do godziny 23.59

Krótki regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu jestem ja, autorka bloga: Patrycja Filak 
2. Konkurs trwa od 27.10.2014 do 30.10.2014 do godziny 23.59
3. Nagrodami w konkursie są produkty przedstawione na zdjęciach.
4. Ogłoszenie wyników odbędzie się w piątek 31.10.2014
5. Wybór zwycięzców ustalam indywidualnie 
6. Po ogłoszeniu wyników, zwycięzcy mają 24 godziny na skontaktowanie się ze mną mailowo: mamadajeradeblog@gmail.com i podanie adresu do wysyłki. W przypadku nie zgłoszenia się w określonym czasie, wybiorę kolejnego zwycięzcę. 
7. Dane uczestników będą wykorzystane tylko i wyłącznie w konkursie. 
8. W konkursie mogą brać udział osoby pełnoletnie


ZAPRASZAM I ŻYCZĘ POWODZENIA ;)


PS. To nie jest wpis sponsorowany. Zestawy wybrałam i kupiłam sama z myślą o moich Czytelnikach ;)

poniedziałek, 20 października 2014

Pożegnanie z wózkiem

Amelka w listopadzie skończy 2 latka, a my już dawno nie wozimy się w wózku. I może się zdziwicie, ale bardzo mnie to cieszy! Zawsze myślałam, że dzieciaczki uwielbiają jeździć w wózeczku, do czasu aż moja córcia dała mi wyraźnie do zrozumienia, że się myliłam. Od zawsze nasze przygody wózkowe nie były u nas zbyt udane, początki były najtrudniejsze. Poczynając od gondoli. Może KILKA razy udało nam się wyjść na normalny, przyjemny, bezstresowy spacer w wózku. Pozostałe zaczynały i kończyły się płaczem i to takim, który ciężko było opanować. Próbowałam, starałam się, bardzo chciałam, ale nic z tego nie wychodziło. Za każdym razem się tylko denerwowałam i byłam bezradna. O tym jak sobie próbowałam ułatwić życie i o sposobach na przekonanie malucha żeby choć chwilę pospacerował w gondoli pisałam TUAle przecież nie na wózku świat się kończy. I wtedy właśnie, przyszła nam z pomocą wspaniała chusta. Chustonoszeniem(KLIK) szczególnie zainteresował się mój partner i to on najczęściej nosił Amelkę w chuście A ja byłam zachwycona za każdym razem jak ich razem widziałam. Jest to jeden z doskonałych sposobów na nawiązywanie bliskiej relacji Tata-Dziecko. Polecam spróbować każdemu Tatusiowi! Jak już Wam się uda z chustą to nie będziecie chcieli się z nią rozstać. Tak było u nas...




Chusta towarzyszyła nam znacznie częściej niż wózek. Bardzo często widuję taki obrazek: Mama wiezie pusty wózek, a Tata niesie malucha na rękach. Dlatego może czasem też wózeczek wcale nie jest nam do szczęścia potrzebny? Dla mnie często dużym utrudnieniem było to, że gdy mała płakała i chciała wyjść z wózka, to nic nie było w stanie jej przekonać, żeby zmieniła zdanie. Wtedy musiałam nieść ją na rękach lub szła sama, a ja pod opieką miałam jeszcze wózek. I za każdym razem po takich przygodach mówiłam sobie, nigdy więcej z wózkiem...

Najczęściej ruszałam z Amelką na spacer wózkiem gdy szłyśmy na krótki spacer lub na zakupy. Najczęściej Amelka musiała mieć w rączce coś do zabawy lub coś do jedzenia, żeby w ogóle chciała w tym wózeczku siedzieć! Miałyśmy dwa wózki. Jeden duży, drugi mniejszy. Lubiłam czasem powozić małą w wózku, jednak przyznam, że w chuście było mi najwygodniej i najprzyjemniej. Ostateczne pożegnanie z wózkiem nastąpiło u nas jakiś miesiąc temu. Amelka definitywnie zdecydowała, że w wózku już siedzieć nie chce. Zrobiła to na tyle głośno i wyraźnie, że zdecydowałam, że to jest dobry moment na zakończenie przygody z wózkiem. Teraz Amelka chodzi wszędzie sama. Mam ją cały czas na oku. Poznaje świat, idzie gdzie chce, biega, ucieka...to chyba dzieciaczki lubią najbardziej :) A gdy mała się zmęczy to mam niezły trening niosąc ją na rękach do domu.

Na koniec kilka zdjęć z naszych wózkowych wypraw. Wiele tego nie znalazłam, bo tych spacerów wózkowych za wiele nie było....











A jak to jest/było u Was? Wasze dzieci lubią jeździć w wózku? Czy może chusta zdecydowanie wygrała u Was z wózkiem, tak jak to było u nas? 


sobota, 18 października 2014

Nieśmiałe, strachliwe, a może wstydliwe?


Strach przed obcymi, a nawet poznanymi wcześniej ludźmi
Łatwo powiedzieć o dziecku, że jest nieśmiałe, że się boi, że to taki wiek. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że im częściej powtarzamy przy dziecku, że jest nieśmiałe, tym bardziej nieśmiałe się ono staje. Dosłownie. Gdyby prawie codziennie ktoś powtarzał Ci, lub mówił do kogoś o Tobie, przy Tobie, że jesteś nieśmiały/nieśmiała, z czasem pewnie byś w to uwierzył. Przyglądałbyś się bacznie swoim zachowaniom i podpinał je pod cechy nieśmiałości. I tak pogłębiałoby się to, aż w końcu przybrałbyś miano nieśmiałego człowieka. Dlatego z tym i wieloma innymi określeniami, które kierujemy z stronę naszego dziecka powinniśmy uważać, zastanowić się co mówimy i pamiętać, że dziecko nas słyszy. Jeśli dziecko wykazuje cechy nieśmiałości, odczuwa strach szczególnie w towarzystwie nowych osób, możesz znaleźć sposób, aby maluchowi było łatwiej odnaleźć się w nowych sytuacjach. 

O strachu przed obcymi pisałam już TUTAJ. Wówczas było to w odniesieniu głównie do niemowląt. Jednak sporo informacji tam zawartych może się odnieść także do starszych dzieci. 

Ludzie często widząc po raz pierwszy nasze dziecko, czy to niemowlę, czy małe dziecko mają tendencję do zbyt dużej otwartości wobec niego. Na widok malucha krzyczą z radości, najchętniej od razu dali by dziecku buziaczki, przytulili je, wzięli na rączki. Czyli robią wszystko, czego dzieci mniej odważnie nie lubią. 
  • Co możesz zrobić w takiej sytuacji? Uprzedź swoich znajomych, żeby zbliżali się do malucha powoli. Wtedy ono czuje się bezpieczniej. Wcale nie musisz mówić, że się boi. Powiedz, po       prostu żeby dali dziecku trochę więcej czasu na przyzwyczajenie się do nowej osoby. Wiecie co jeszcze działa? Gdy nowa osoba ma jakiś atrakcyjny gadżet czy nawet najmniejszy prezent dla dziecka. Wówczas staje się ono śmielsze ;)
Dzieci często reagują strachem przed nowymi osobami, szczególnie wtedy gdyś ktoś pojawia się z zaskoczenia. Nagle coś lub ktoś odrywa je od zabawy, a mama każe przywitać się z kimś kogo dziecko zupełnie się nie spodziewało,
  • Co możesz zrobić w takiej sytuacji? Uprzedź malucha, że ktoś Was odwiedzi. Opowiedz dziecku o tej osobie. Powiedz jak się nazywa. Mów optymistycznie i z entuzjazmem. Możesz pokazać maluchowi zdjęcia tej osoby. 

Pora ma znaczenie. Gdy maluch jest śpiący, głodny, rozdrażniony to możesz mieć prawie stu procentową pewność, że dziecko nie zareaguje przychylnie na nową osobę. 
  • W takich sytuacjach, lepiej poczekać z wizytą gości, na moment bardziej dogodny dla dziecka. Unikniesz  w ten sposób nieprzyjemnych sytuacji i nie będziesz musiała się nikomu tłumaczyć. A dziecku oszczędzić dodatkowego stresu.
Im częściej dziecko spędza czas w towarzystwie szerszym niż Mama i Tata, tym lepiej będzie znosić spotkania z nowymi osobami. Dlatego:
  • Stwarzaj sobie i dziecku wiele okazji, do tego by spotykać się ze znajomymi i z nowymi osobami. Dobrym ku temu sposobem jest udział w spotkaniach dla Mam, warsztatach dla Mam z dziećmi. Restauracje dla rodziców z dziećmi, wizyty u znajomych w domu, wspólne wyjścia, wyjazdy, udział w zajęciach w Klubie Malucha - to wszystko sprzyja rozwojowi socjalizacji Twojego dziecka. Będzie to okazja nie tylko dla dziecka, ale również dla Ciebie, aby poczuć się lepiej i oderwać od codziennych obowiązków. 
  • Gdy dziecko się boi, weź je na rączki lub trzymaj za rękę, aby czuło się bezpiecznie i aby miało pewność, że nigdzie się nie wybierasz, a nowa osoba nie ma zamiaru go nigdzie zabrać. Nie zmuszaj dziecka do kontaktu jeśli sobie tego nie życzy. Bardziej skoncentruj się na tym co odczuwa Twoje dziecko, niż na tym co pomyśli znajomy.
Gdy dziecko jest przestraszone podczas spotkań z nowymi osobami, okaż mu wsparcie fizyczne i emocjonalne. Obserwuj dziecko i podążaj za nim, bo może nie za każdym razem będzie potrzebować Twojego wsparcia. Może się odważy i zapomni na chwilę o strachu. Być może z czasem będzie reagować mniej lękowo. Na pewno im więcej będzie miało styczności z innymi ludźmi, z czasem będzie czuło się swobodniej i bezpiecznie, nawet gdy nie będzie cię na wyciągnięcie ręki. 

czwartek, 16 października 2014

Sny karmiącej Mamy.

Gdy moja córka była jeszcze na tyle malutka, że jedynym jej pokarmem było mleko prosto z piersi często miewałam przedziwne sny. Moje mała nigdy nie piła mleka z butelki. Nie potrafiła i nie nauczyła się po wielu próbach i staraniach. Długo nie chciała jeść niczego nowego, tylko moje mleko ją interesowało. I zasnąć sobie lubiła przy piersi (trochę pracy kosztowało mnie odzwyczajenie małej od tego miłego rytuału). Pierś zawsze była lekiem na całe zło i na wszystkie niedogodności. Zawsze przynosiła ukojenie. Cała mleczna droga to fantastyczny okres w życiu Mamy i Dziecka! 

Czasem miewamy sny, chyba każdy tak ma, że chcemy przed czymś uciec, a jakaś siła trzyma nas tak mocno, że nie możemy się ruszyć. Albo coś nas spowalnia i nie możemy przed czymś uciec. Chcemy gdzieś dotrzeć, ale przeszkody po drodze nam nie pozwalają...

I tak, co jakiś czas, śniło mi się, że byłam daleko od domu. Pojechałam na wycieczkę, poszłam gdzieś i nie mogłam wrócić do płaczącego za piersią dziecka. Bo pociąg uciekł mi sprzed nosa, bo taksówka nie przyjechała, bo odjechał ostatni autobus. A że sny czasem lubią się spełniać...

Córka była wtedy kilka dni w szpitalu. Ja każdą noc spałam obok niej. Niestety nie było tam łóżek dla rodzica, tylko fotel(!). I tak na tym fotelu przez 6 nocy spałam. Amelka w nocy budziła się dość często na jedzenie, a pierś wtedy to była podstawa. Dlatego nie było innej opcji - musiałam tam spać. Jednak jednej nocy pojechałam na noc do domu taksówką, a Tata został z Amelką. Oczywiście mała się obudziła. Była 2 w nocy. Bez piersi nie zasnęła. Płakała. Musiałam wrócić. Od razu telefon po taksówkę. Dzwonię i co? Nie ma samochodu, dzwonię znowu, zajęte. W końcu się dodzwoniłam, miała być za 7 minut. Myślę sobie, jak długo! Czekam przed blokiem, nie ma jej i nie ma. Dzwonię tam i pytam, gdzie ta taksówka?! Sprawdzają. Dzwoni kobieta i mi mówi, że będzie za 5 minut. Te minuty to była wieczność. Chciałam już być na miejscu, a fizycznie nie miałam jak tam się znaleźć. I wtedy pokazał mi się przed oczami ten sen. Dokładnie ta sama sytuacja, tylko w rzeczywistości...W końcu taksówkarz przyjechał. Okazało się, że zasnął i stąd to opóźnienie ;) Wiecie, jak pech to pech. No i dojechałam na miejsce, było ok, bo Amelka już się uspokoiła. Ale cała sytuacja z tego snu to był dla mnie jakiś prawdziwy koszmar! 

Ach to karmienie piersią! Choć potrafi nam czasem płatać niezłe figle, to i tak jest najlepsze na świecie ! ;) 


środa, 15 października 2014

Bajkowy świat!

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić tym, jakie bajki ogląda moje dziecko i jednocześnie polecić je Wam. Nie mamy w domu telewizora, więc Amelka nie ogląda tego co akurat leci na MiniMini czy innym bajkowym kanale. Mam tą możliwość, że wybieram dziecku bajki. Obecnie połowa, jak nie więcej bajek, które są emitowane w TV nic dobrego nie wnoszą. Z resztą sami wiecie. Wystarczy włączyć na chwilę TV żeby wiedzieć o czym mówię. Oglądanie bajek może być korzystne dla rozwoju dziecka ale trzeba spełnić kilka podstawowych warunków aby tak było. Przede wszystkim będzie dobrze, jeśli są odpowiednio dawkowane, czyli gdy macie ustalone  z dzieckiem jakieś ograniczenia czasowe na oglądanie. Gdy dziecko każdą wolną chwilę poświęca na patrzenie w telewizor, co więcej nie na bajki, tylko na wszystkie programy, reklamy itp, to nic dobrego ani rozwojowego mu to nie przynosi, tylko szkodzi i trzeba o tym mówić otwarcie.

Bajki, które dziecku puszczamy, powinny być oglądane także przez nas, po to, aby wiedzieć co się w nich dzieje. Obecnie dużo bajek jest nasyconych agresją, strachami, potworami lub stworami, które dosłownie mają otępiający wpływ na dziecko. Oczywiście mowa tu o wybranych bajkach, wiadomo, nie każdy stwór jest zły! Co więcej, to nasze dziecko tak naprawdę decyduje o tym na jaką bajkę ma ochotę, dlatego to co zobaczy i mu się spodoba powinno być najpierw przez nas obadane. Jasne, że są bajki, które są popularne na tyle, że niewiedza o nich jest niedopuszczalna. Dziecko potem idzie do przedszkola, wszystkie dzieci mówią o znanej, wspaniałej postaci z bajki, o której nasze dziecko nie ma pojęcia...Wiecie, że tak naprawdę do drugiego roku życia, dziecko nie powinno oglądać telewizji wcale? Jednak wiadomo, że w obecnych czasach jest to prawie niemożliwe. Nie popadajmy w skrajności. Pamiętajmy jednak, żeby dawkować dziecku telewizję i mieć nad tym kontrolę, bo to uzależnia i spowalnia rozwój! Jednak nie o szkodliwym wpływie telewizji na rozwój dziecka dziś chciałam pisać. Przedstawię Wam bajki, które są godne uwagi, nie ma w nich agresji, są przyjemne w odbiorze, uczą i bawią! 

Oto nasza magiczna lista bajek (bez podziału dla dziewczynek i  dla chłopców), które oglądamy i na których warto zawiesić oko:

Strażak Sam. Chyba prawie każdy z rodziców pamięta tą bajkę. Kiedyś postacie w tej bajce wyglądały jak plastelinowe stworki, lecz przyciągały uwagę maluchów. Ta kultowa bajka, obecnie jest na bardzo wysokim poziomie. Zarówno pod względem treści jak i jakości. To ulubiona bajka mojej córki. Włączyłam ją zupełnie przypadkiem. Pierwszy odcinek skradł jej serce i tak zostało do dziś. Fabuła jest na tyle ciekawa, że ja z chęcią ją oglądam wraz z córką. Bohaterowie to przesympatyczni mieszkańcu miasteczka Pontypandy, w którym nie jedno dziecko chciałoby zamieszkać ;) Dziecko oglądając tę bajkę może nauczyć się wszystkiego co związanego ze strażą pożarną. Uczy się wyszukanych słów, rozumie, jakie zachowania są pożądane, a jakie nie. Może zobaczyć, jakie skutki przynoszą niektóre czyny. Moje dziecko po obejrzeniu kilku odcinków, używa już słów, które ja nie tak dawno poznałam, np. flara. Wiecie co to jest? :D Akcja tej bajki wciąga niesamowicie. Postacie aż chciałoby się poznać osobiście, gdyby była taka możliwość. Muzyka jest świetna, piosenki i ich teksty powalają na kolana ;) Śpiewamy je w domu :D Polecam, zobaczcie, może i Waszemu maluchowi się spodoba. 


Świnka Peppa. O nie! Pewnie pomyślicie, że to już oklepana bajka, a wcale taka nadzwyczajna nie jest. Otóż, moim zdaniem jest to świetna bajka dla maluchów. Odcinki trwają zaledwie 5 minut, a ich fabuła odwołuje się do codzienności i sytuacji i czynów, do których często trudno przekonać nasze dzieci. Peppa to świnka dzięki której możemy malucha do czegoś przekonać. Skoro świnka Peppa tak dzielnie sobie poradziła i niczego się nie bała, to nasz maluch też nie musi się bać ;) Peppa to taki dodatek do tego, aby przekonać malucha, że na przykład u okulisty, czy dentysty może być fajnie! 




Charlie i Lola. Jest to dość dziwna bajka. Moja córka gdy zobaczyła ją po raz pierwszy była zachwycona. Sama wejściówka już bardzo zachęca. Moje pierwsze wrażenie było trochę sceptyczne. Owszem bohaterowie są sympatyczni, intrygujący i przyciągają uwagę swoim dziwacznym wyglądem. Ich życie upływa na ciekawych zajęciach, uczą się, bawią, grają w gry. To co mnie razi w tej bajce, to to że nie ma w nich rodziców małych dzieciaków Charliego i Loli. Są gdzieś z boku, mówi się o nich, lecz ich nie widać. To straszy brat Charlie opiekuje się siostrą Lolą, która jest uparta i trzeba jej ustępować na prawie każdym kroku. Ale spokojnie. Treść jest przyjemna, uczy i bawi. Sami zobaczcie i zdecydujecie, czy puścilibyście dziecku. Jestem ciekawa! Po polsku jest zaledwie kilka odcinków. 




Muminki. Czy naprawdę muszę Was przekonywać? Większość bajek z czasów naszej młodości jest rewelacyjna i naprawdę trudno teraz o taką bajki jakie były dawno temu (Bolek i Lolek, Reksio, Smerfy, Kubuś Puchatek). Co prawda, niektórzy bohaterowie w Muminkach potrafią być straszni i mroczni, taka Buka na przykład. Jednak w krainie Muminków jest coś magicznego i chce się oglądać przygody tych małych stworków.



Bob budowniczy. Ta bajka ma w sobie coś wciągającego. Mnie nie zachwyca, mojej córki też nie za bardzo. Dlaczego ją tu wymieniam? Jest miła w odbiorze, ma wyszukane słownictwo, dzięki któremu dziecko może nauczyć się nowych pojęć i poznaje nowe pojazdy. Smutne przygody zawsze kończą się happy endem, a przeszkody na które natrafiają pojazdy, szybko pokonują. Dają radę!



Klub przyjaciół Myszki Miki. Ja jestem na nie, dziecko na tak i ogląda czasami. Niestety, ta bajka zupełnie mnie nie przekonuje. To dużo gorsza wersja Myszki Miki jaką zapamiętaliśmy z dzieciństwa. Klub Przyjaciół to bajka edukacyjna, lecz słownictwo jakiego się tam używa, określenia niektórych sprzętów np. Cosiek, jakoś do mnie nie przemawiają. Być może lepiej sprawdza się dla starszych dzieci? Dzieci reagują na tą bajkę entuzjastycznie i chętnie ją oglądają. Dorośli w większości mają trochę bardziej krytyczne podejście. Tekst piosenek i muzyka w niektórych odcinkach pozostawia wiele do życzenia...Może odczarujecie mi jakoś tą bajkę? ;) 



Być może ta lista wyda Wam się zbyt krótka, a tytuły mało wyszukane. Ja jednak jestem dumna z tych wyborów i w sumie cieszę się, że jest ich mało. Widocznie nie przekroczyłam limitu jeśli chodzi o dawkowanie mojej córci bajek. Bo co jak co, ale najlepsze bajki to bajki te do poczytania... Zgadzacie się? :) A jaki Wy macie repertuar bajek? Podzielcie się, chętnie poznam nowe tytuły! :) 


środa, 8 października 2014

Chłonny umysł dziecka.

Od urodzenia do około 6 roku życia dziecko jest w stanie umysłu, który nazywa się CHŁONNYM UMYSŁEM. Pojęcie to stworzyła niegdyś Maria Montessori. Chłonny umysł to okres, w którym dziecko wprost 'chłonie wiedzę'. Uczy się bardzo szybko, skutecznie i przychodzi mu to z łatwością. Zapamiętuje dużo, zaskakująco dużo. Po tym okresie nabywanie wiedzy już nie przychodzi nam z taką łatwością jak do szóstego roku życia. Warto, aby dziecku dać szansę owocnie wykorzystać ten czas, oczywiście w większości poprzez zabawę. 

Jeśli mowa o chłonnym umyśle to pomyślałam, że połączę ten temat z zabawką edukacyjną, która jest u nas obecnie numerem jeden. Z pewnością długo pozostanie na pierwszym miejscu wśród odkrytych do tej pory zabawek edukacyjnych. 
I tak od niedawna w naszym domu (po wizycie wujka i cioci:)) zagościła nowa zabawka, taka która nigdy się nie nudzi. Codziennie, kilka razy dziennie dziecko się nią bawi, a ja razem z dzieckiem. 

Laboratorium edukacyjne. Dla dzieci w wieku od 3-6 roku życia, choć uważam, że dla dwulatków też jest doskonała! Składa się z trzech części.


Gąsienica. Dla małych dzieci oraz dla starszych, które już znają literki. Młodsze dzieci układając puzzle w odpowiednich miejscach doskonale ćwiczą motorykę małą. Co więcej układanka może posłużyć do ćwiczenia pamięci, do nauki nowych słów oraz literek.


Motylek. Podobnie jak w poprzednim elemencie dziecko bawiąc się układanką ćwiczy precyzję ruchów i motorykę małą. Uczy się rozpoznawania kształtów i kolorów oraz przyswaja nowe słowa.



Stonoga, nazwana przez Amelkę ciuchcią. Jak widzicie, to zabawa, dzięki której dziecko może nauczyć się nazw zwierząt oraz cyferek.



Lubimy edukacyjne zabawki, a Wasze dzieci? Lubią tego typu zabawę? Jakie zabawki edukacyjne znacie i polecacie? Podzielcie się! :)

piątek, 3 października 2014

Na poprawę nastroju...

W takie dni jak dziś, gdy jest szaro, humor nie dopisuje, dziecię marudzi i nawet kawa nie smakuje, szukam czegoś co przynosi mi ulgę. Biorę więc jedną z moich ulubionych książek. Zaczynam czytać i czuję się o niebo lepiej. Nie wiem jak autorka - Jennifer L. Scott to zrobiła, ale jej książka jest po prostu magiczna i zawsze działa na mnie motywująco!

"Lekcje Madame Chic"
Polecam każdej kobiecie, mamie, gospodyni! Inspiruje, dodaje motywacji, poprawia humor...<3

Polecam Wam też bloga tej pani KLIK w języku angielskim (trochę wysiłku nie zaszkodzi, a język można podszlifować zawsze) ;)


A jakie są Wasze sposoby na szybką poprawę nastroju? 

czwartek, 2 października 2014

Jak nauczyć dziecko korzystać z nocnika. Część 2 - Gotowość, próby, nauka oraz pierwsze sukcesy.

Pora na dalszą część nauki naszych maluchów korzystania z nocniczka (pierwszą o przygotowaniach, o tym kiedy zacząć i o gotowości dziecka znajdziesz TUTAJ) Jeśli już zaczęliście tą przygodę to w tym poście możecie znaleźć informację o tym: jak uczyć dziecko samodzielnego korzystania z nocniczka, o pierwszych sukcesach, za które należy się nagroda, o spokoju i opanowaniu rodzica i jego roli w treningu czystości.

Znasz swoje dziecko najlepiej. Obserwujesz je. Znasz jego potrzeby. Znasz jego rytuały i plan dnia. Z jego zachowania jesteś w stanie wyczytać czy to już czas na pożegnanie z pieluszką. 

Dziecko jest gotowe, nocnik już czeka, majteczki kupione, a maluch wie do czego nocnik służy. Teraz pora na rodziców. Rozpoczynając naukę korzystania z nocnika weźmy pod uwagę to, że to my z początku jesteśmy odpowiedzialni za całe przedsięwzięcie. To my sadzamy maluszka na nocnik, pilnujemy aby zawsze był na wyciągnięcie ręki - bo dziecko gdy chce siku, robi to od razu, a nie czeka aż zobaczy nocniczek. To do nas należy kontrolowanie czasu i obserwowanie dziecka, kiedy i o jakich porach najczęściej się wypróżnia (z czasem można to zauważyć). Gdy maluch biega bez pieluszki, czy to na golasa (jeśli są odpowiednie ku temu warunki) czy w majteczkach to powinniśmy być obok i obserwować jego zachowanie. 

Kilka praktycznych wskazówek, które ułatwiają cały proces:

Kolorowe majteczki, sztuk 10 i więcej :) Najwygodniej i najbezpieczniej najpierw zacząć od biegania bez pieluszki w domu. Zamiast pieluszki, ubieraj dziecku majteczki, lecz nigdy go do tego nie zmuszaj. Jeśli nie chce, poczekaj. Może, gdy maluch będzie miał lepszy humor to wtedy się przekona. Majteczek miej wystarczająco dużo, aby po każdym zmoczeniu (a będzie ich nie mało) mieć nowe na zmianę. Możesz zastąpić je od czasu do czasu jednorazowymi majteczkami czy pieluszkami.

Maluszek pije do woli, a Ty co jakiś czas zachęcaj go do skorzystania z nocniczka. I tak na okrągło, do czasu, aż dziecko samo będzie dawać Ci znać, że chce siku. Aby to nastąpiło może minąć naprawdę dużo czasu, lecz nie zniechęcaj się. Nie robisz tego na wyścigi. Dziecko w swoim czasie opanuje tą umiejętność. Pamiętaj, że nawet gdy nie zdążysz przybiec z nocnikiem, to nawet gdy dziecko zmoczy majteczki, zachęć je do skorzystania z nocniczka by doprowadzić cały rytuał do końca. Wówczas dziecko będzie stopniowo uczyć się powiązania między wypróżnianiem a nocnikiem.

Kiedy pozwalasz dziecku biegać bez pieluszki (dzieci z reguły to lubią), obserwuj malca i jego zamiary. Kiedy daje Ci sygnały, że prawdopodobnie będzie chciał siku, zachęć go do nocniczka.  Za każdym razem pytaj maluszka czy "chce siku", "czy idziecie na nocniczek". Jeśli takie komunikaty nie działają, spróbuj innych, bardziej zachęcających. Zaprowadź go, niech usiądzie, możesz mu w tym czasie wręczyć bajeczkę do czytania czy opowiedzieć coś zajmującego. Przypomnij dziecku jak uczyliście lalę sadzać na nocniczku. 

Bądź gotowa/y na to, że gdy dziecko chce siku - powinnaś przerwać wszystkie działania i zaprowadzić dziecko do nocniczka. Z początku pomóc mu usiąść czy ściągnąć majteczki. Jak najczęściej pozwalaj dziecku samodzielnie siadać na nocnik, bez dodatkowej pomocy - bądź blisko, lecz nie rób wszystkiego za nie. Pokaż mu jak ściągnąć majteczki i zachęć malucha, aby sam zdejmował i sam ubierał majteczki. Pierwsze próby malucha w samodzielnym ubieraniu są zarówno dla niego jak i dla rodziców mogą być bardzo przyjemne i zabawne :) Ważne jest to, aby ubranka były wystarczająco luźne i wygodne do ściągania. Jeśli będą zbyt wąskie to dziecko może się zniechęcić i nie będzie się wysilać aby je zdjąć czy ubrać.

Podczas nauki korzystania z nocniczka, bądź spokojna/y, wysyłaj mu zrozumiałe dla niego sygnały i polecenia, żeby wiedziało czego od niego oczekujesz. Mów o nocniczku, siusianiu, kupkach pozytywnie i ze spokojem. Staraj się nie używać słów, które mogłyby zniechęcić dziecka do korzystania z nocnika (brzydki, okropny, straszny, itp.) Wykaż się cierpliwością, konsekwencją
, zrozumieniem i opanowaniem. Krzyk, złość, nerwy to coś co tylko utrudni i zaszkodzi dziecku w nauce korzystania z nocniczka.

Obserwacja i nauka przez zabawę.
Dzieci często widząc siusiającego do nocniczka rówieśnika też bardzo chętnie chciałyby usiąść i robić to samo! Jeśli jednak nie ma takiej możliwości, lalka czy inna zabawka może posłużyć do korzystania nocniczka na zmianę. Najpierw lala, później maluch. Nauka przez zabawę bywa bardzo skuteczna.

Kontrola pęcherza to trudne zadanie dla dziecka. Zanim nauczy się kontrolować sygnały z organizmu minie dużo czasu. Okaż dziecku zrozumienie. Jeśli po raz kolejny z rzędu zmoczy majteczki nie obwiniaj go za to, lecz wytłumacz, że siku robimy do nocniczka i zachęć je go skorzystania z niego. Każdy, nawet najmniejszy sukces poczyniony w nauce korzystania z nocniczka powinien być zauważony i doceniony. Pochwały, będą dla dziecka motywacją. Kary nie przyniosą zupełnie nic, mogą jedynie zaszkodzić w całym procesie. Nigdy nie karaj dziecka, że zrobiło siku czy kupkę i nie zawołało, bo nie zdążyło na czas. Może to wywołać w dziecku lęk związany z wypróżnianiem się.

Nagradzaj sukcesy!
Chwal dziecko za każdym razem gdy odniesie 'sukces'! To zmotywuje je do dalszego działania i powielania tych czynności. Brawa, ogólna radość i pochwały to coś bez czego trening czystości się nie obejdzie!!! :) Sposób w jaki pochwalisz dziecko zależy od Ciebie. Możesz dawać dziecku małą nagrodę za każdy poczyniony 'sukces', ale nie musisz. Dla dziecka nagrodą może być już sama Twoja entuzjastyczna pochwała. Załatwianie swoich potrzeb fizjologicznych w odpowiednim do tego celu miejscu to naturalna rzecz. Pojawienie się nagrody, a później jej stopniowe odsuwanie, w tym przypadku nie będzie stanowić problemu. Gdy dziecko opanuje już umiejętność korzystania z nocnika, a później z toalety stanie się to zupełnie naturalne i nagrody nie będą potrzebne.

Z czasem, gdy korzystanie z nocnika będzie szło łatwiej, a potem stanie się czymś normalnym, możecie stopniowo zachęcać dziecko do korzystania z toalety 'tak jak dorośli'. Zawsze możecie zrobić to wcześniej lub nawet zacząć od nakładki. Dzieci w trakcie treningu czystości chętnie zechciałyby korzystać z toalety tak jak Mama czy Tata. Posiadając specjalną nakładkę dziecko będzie spokojnie załatwiać swoje potrzeby tak jak inni. 

Temat treningu czystości jest tak rozległy, że trudno w jednym tekście opisać najważniejsze aspekty. Z czasem będą pojawiać się kolejne ciekawostki na ten temat. Oprócz wiedzy książkowej dzielę się z Wami własnym doświadczeniem i spostrzeżeniami. Gdy przejdę do kolejnego etapu treningu czystości z moją córcią, czyli odpieluchowanie poza domem to coś w tym temacie na pewno pojawi się na blogu. Coś o czym na pewno będę chciała napisać w najbliższym czasie to 'najczęstsze błędy i czynności, zachowania, których powinno się unikać podczas uczenia maluszka korzystania z nocnika'.

A jak u Was wygląda sytuacja? Jesteście w trakcie nauki Waszych maluszków, czy może już po? Podzielcie się swoim doświadczeniem. Przyda się innym rodzicom na pewno!