poniedziałek, 20 października 2014

Pożegnanie z wózkiem

Amelka w listopadzie skończy 2 latka, a my już dawno nie wozimy się w wózku. I może się zdziwicie, ale bardzo mnie to cieszy! Zawsze myślałam, że dzieciaczki uwielbiają jeździć w wózeczku, do czasu aż moja córcia dała mi wyraźnie do zrozumienia, że się myliłam. Od zawsze nasze przygody wózkowe nie były u nas zbyt udane, początki były najtrudniejsze. Poczynając od gondoli. Może KILKA razy udało nam się wyjść na normalny, przyjemny, bezstresowy spacer w wózku. Pozostałe zaczynały i kończyły się płaczem i to takim, który ciężko było opanować. Próbowałam, starałam się, bardzo chciałam, ale nic z tego nie wychodziło. Za każdym razem się tylko denerwowałam i byłam bezradna. O tym jak sobie próbowałam ułatwić życie i o sposobach na przekonanie malucha żeby choć chwilę pospacerował w gondoli pisałam TUAle przecież nie na wózku świat się kończy. I wtedy właśnie, przyszła nam z pomocą wspaniała chusta. Chustonoszeniem(KLIK) szczególnie zainteresował się mój partner i to on najczęściej nosił Amelkę w chuście A ja byłam zachwycona za każdym razem jak ich razem widziałam. Jest to jeden z doskonałych sposobów na nawiązywanie bliskiej relacji Tata-Dziecko. Polecam spróbować każdemu Tatusiowi! Jak już Wam się uda z chustą to nie będziecie chcieli się z nią rozstać. Tak było u nas...




Chusta towarzyszyła nam znacznie częściej niż wózek. Bardzo często widuję taki obrazek: Mama wiezie pusty wózek, a Tata niesie malucha na rękach. Dlatego może czasem też wózeczek wcale nie jest nam do szczęścia potrzebny? Dla mnie często dużym utrudnieniem było to, że gdy mała płakała i chciała wyjść z wózka, to nic nie było w stanie jej przekonać, żeby zmieniła zdanie. Wtedy musiałam nieść ją na rękach lub szła sama, a ja pod opieką miałam jeszcze wózek. I za każdym razem po takich przygodach mówiłam sobie, nigdy więcej z wózkiem...

Najczęściej ruszałam z Amelką na spacer wózkiem gdy szłyśmy na krótki spacer lub na zakupy. Najczęściej Amelka musiała mieć w rączce coś do zabawy lub coś do jedzenia, żeby w ogóle chciała w tym wózeczku siedzieć! Miałyśmy dwa wózki. Jeden duży, drugi mniejszy. Lubiłam czasem powozić małą w wózku, jednak przyznam, że w chuście było mi najwygodniej i najprzyjemniej. Ostateczne pożegnanie z wózkiem nastąpiło u nas jakiś miesiąc temu. Amelka definitywnie zdecydowała, że w wózku już siedzieć nie chce. Zrobiła to na tyle głośno i wyraźnie, że zdecydowałam, że to jest dobry moment na zakończenie przygody z wózkiem. Teraz Amelka chodzi wszędzie sama. Mam ją cały czas na oku. Poznaje świat, idzie gdzie chce, biega, ucieka...to chyba dzieciaczki lubią najbardziej :) A gdy mała się zmęczy to mam niezły trening niosąc ją na rękach do domu.

Na koniec kilka zdjęć z naszych wózkowych wypraw. Wiele tego nie znalazłam, bo tych spacerów wózkowych za wiele nie było....











A jak to jest/było u Was? Wasze dzieci lubią jeździć w wózku? Czy może chusta zdecydowanie wygrała u Was z wózkiem, tak jak to było u nas? 


5 komentarzy:

  1. My jesteśmy na etapie gondoli, jeszcze pewnie przez chwile:)
    Niestety próbowałam Antka nosić w chustkach, w takich specjalnych nosidelkach i średnio mu to odpowiada. Zresza co tu dużo kryć Antos nie lubi być noszony, bujny czy trzymany na rękach... Czasem uważam ze to dobre bo nie mam problemu z usypianiem, ale czasem chciałabym potrzymać go na rączkach, ale po kilku minutach już się wyrywa;)

    OdpowiedzUsuń
  2. my pożegnaliśmy gondolę gdy synek skończył 5 miesięcy. A chusty ..po prostu boję się. Wiązanie jej wydaje mi się być czarną magią. A jak jest naprawdę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jak już się załapie wiązanie chusty to później to już tylko przyjemność. Jest mnóstwo szkół chustonoszenia, gdzie można szybko nauczyć się różnych wiązań. Polecam! :)

      Usuń
  3. My również jeszcze jeździmy w gondoli - Idka ma dopiero 3 miesiące. Początki były baaardzo rudne, więcej ja nosiłam, niż jechała, a każde odłożenie do wózka kończyło się płaczem. Najczęściej odkładałam ją dopiero, jak zasnęła na rączkach. Ale teraz spaceruje nam się w wózku bardzo dobrze. Idka zasypia w ciągu 10 minut od wyjścia z domu i śpi do 3 godzin :)
    Mam pytanie odnośnie chustonoszenia :) Wspominałaś, że u Was bardzo dobrze sie sprawdzało przez cały rok. Ja również bardzo lubię nosić córeczkę w chuście, ale nie wiem, jak to ogarnąć w miesiącach zimowych? Ubrać sie w kurtki i szaliki i na to chusta? Czy chusta od kurtkę? Tylko jak wtedy zabezpieczyć sie przed zimnym wiatrem i mrozem?
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że pokonałyście trudności:) spacerki w gondolce, jeśli mijają spokojne to świetny relaks:) A jeśli chodzi o chustę to też się kiedyś zastanawiałam jak nosić chustę w zimowe dni :) Na kurtkę spokojnie można ubrać chustę i włożyć do niej malucha w kurtce. Najważniejsze to żeby rozsądnie wybierać ubrania i pamiętać, że chusta to dodatkowa warstwa, która także ogrzewa:) A w zimne dni dzięki noszeniu w chuście można się łatwo otulić i ochronić przez zimnem, także tym bardziej polecam noszenie nawet w zimie:) Pozdrawiam Mamę i córcię :)

      Usuń