czwartek, 16 października 2014

Sny karmiącej Mamy.

Gdy moja córka była jeszcze na tyle malutka, że jedynym jej pokarmem było mleko prosto z piersi często miewałam przedziwne sny. Moje mała nigdy nie piła mleka z butelki. Nie potrafiła i nie nauczyła się po wielu próbach i staraniach. Długo nie chciała jeść niczego nowego, tylko moje mleko ją interesowało. I zasnąć sobie lubiła przy piersi (trochę pracy kosztowało mnie odzwyczajenie małej od tego miłego rytuału). Pierś zawsze była lekiem na całe zło i na wszystkie niedogodności. Zawsze przynosiła ukojenie. Cała mleczna droga to fantastyczny okres w życiu Mamy i Dziecka! 

Czasem miewamy sny, chyba każdy tak ma, że chcemy przed czymś uciec, a jakaś siła trzyma nas tak mocno, że nie możemy się ruszyć. Albo coś nas spowalnia i nie możemy przed czymś uciec. Chcemy gdzieś dotrzeć, ale przeszkody po drodze nam nie pozwalają...

I tak, co jakiś czas, śniło mi się, że byłam daleko od domu. Pojechałam na wycieczkę, poszłam gdzieś i nie mogłam wrócić do płaczącego za piersią dziecka. Bo pociąg uciekł mi sprzed nosa, bo taksówka nie przyjechała, bo odjechał ostatni autobus. A że sny czasem lubią się spełniać...

Córka była wtedy kilka dni w szpitalu. Ja każdą noc spałam obok niej. Niestety nie było tam łóżek dla rodzica, tylko fotel(!). I tak na tym fotelu przez 6 nocy spałam. Amelka w nocy budziła się dość często na jedzenie, a pierś wtedy to była podstawa. Dlatego nie było innej opcji - musiałam tam spać. Jednak jednej nocy pojechałam na noc do domu taksówką, a Tata został z Amelką. Oczywiście mała się obudziła. Była 2 w nocy. Bez piersi nie zasnęła. Płakała. Musiałam wrócić. Od razu telefon po taksówkę. Dzwonię i co? Nie ma samochodu, dzwonię znowu, zajęte. W końcu się dodzwoniłam, miała być za 7 minut. Myślę sobie, jak długo! Czekam przed blokiem, nie ma jej i nie ma. Dzwonię tam i pytam, gdzie ta taksówka?! Sprawdzają. Dzwoni kobieta i mi mówi, że będzie za 5 minut. Te minuty to była wieczność. Chciałam już być na miejscu, a fizycznie nie miałam jak tam się znaleźć. I wtedy pokazał mi się przed oczami ten sen. Dokładnie ta sama sytuacja, tylko w rzeczywistości...W końcu taksówkarz przyjechał. Okazało się, że zasnął i stąd to opóźnienie ;) Wiecie, jak pech to pech. No i dojechałam na miejsce, było ok, bo Amelka już się uspokoiła. Ale cała sytuacja z tego snu to był dla mnie jakiś prawdziwy koszmar! 

Ach to karmienie piersią! Choć potrafi nam czasem płatać niezłe figle, to i tak jest najlepsze na świecie ! ;) 


4 komentarze:

  1. Hej:) Patrycja, karmisz jeszcze? Ja karmiłam 22 miesiące....synek zasypiał przy piersi, w nocy sie czesto budzil...ale i tak karmienie piersia polecam kazdemu, to cudowny czas....mimo zmeczenia warto zainwestować w zdrowie dziecka i tę niesamowita relację... pozdr. ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy na etapie odstawiania, tylko nocne karmienia nam zostały :)

      Usuń
  2. no to powodzenia w takim razie:) na pewno się przyda;) przespane noce po takim czasie nocnego wstawania i karmienia- bezcenne...:DDD ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak! Najlepsze!I jestem dumną mamą, która karmi wszędzie!
    Bardzo oburza mnie ostatnio dyskusja wokół tego! Uważam, że powinno być to normą,a nie tematem dyskusji!

    OdpowiedzUsuń