środa, 26 listopada 2014

Trudne pożegnanie. O odstawianiu dziecka od piersi.


Odstawianie - trudna sztuka, mówię Wam ja - matka odstawiająca dziecko od piersi. Bo zabieramy coś co zaspokajało głód, dawało spokój, przyjemność, rozładowywało napięcie, łagodziło ból, dawało poczucie bezpieczeństwa, poczucie bliskości. Coś co wspaniale wpływało na rozwój emocjonalny dziecka i tworzącą się więź mamy z dzieckiem. Nie wie tego ten, kto nie karmił piersią i nie odstawiał. Nie zrozumie tego ten kto nie karmił dłużej niż pół roku, rok, dwa...

Zrozumie ta kobieta, która karmiła. Karmiła na żądanie, często, w dzień i w nocy. Zrozumie mężczyzna, który kobietę karmiącą wspierał i wie co to znaczy karmić piersią, może nie z doświadczenia,ale z tak zwanej 'uczestniczącej obserwacji'. Karmienie stało się rytuałem, który kiedyś przychodzi nam zakończyć. A kiedy? Bo przecież w nieskończoność się nie da. A to co dobre kiedyś niestety musi mieć swój koniec. No właśnie, kiedy? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Może być wtedy gdy Mama zdecyduje, że już czas, sama, bez wpływu innych osób. Ta decyzja to Twoja i tylko Twoje decyzja. Albo kiedy dziecko 'samo się odstawi', bo takie sytuacje również się zdarzają. Albo wtedy gdy staje się to dla Was obojga obciążające w jakiejkolwiek sferze życia.

Nie napiszę Wam jak odstawić (chyba, że chcecie). Bo na to sposobów jest wiele. Znanych i mniej znanych. Każda z nas w końcu odnajdzie ten, który będzie skuteczny i bezpieczny. Zazwyczaj trwa to długo. Odstawianie to proces. Czasem jednak może zdarzyć się tak, że nagła sytuacja zmusza nas do odstawienia. Wtedy może okazać się to bardzo trudne, zarówno dla Mamy jak i Dziecka. 

Inaczej będzie z odstawianiem od piersi niemowlaka, roczniaka, a jeszcze inaczej z odstawieniem dwu, trzylatka. Tak naprawdę dla każdego wieku metoda odstawienia może być inna. Różnice wynikają zarówno z poziomu rozwoju emocjonalnego dziecka, etapu rozwoju w którym obecnie się znajduje, częstości karmień i wielu, wielu innych czynników i przyzwyczajeń.

Odstawienie to jeden z tych momentów, w trakcie których nasze dziecko staje się dojrzalsze. Jeśli odpowiednio przejdziemy przez ten etap, osiągniemy kolejny sukces. I my i dziecko. 

Znam Mamy, które mogą powiedzieć, że odstawiły z dnia na dzień, bez wielkich przeżyć. Lecz dziś piszę to dla tych Mam, którym odstawianie 'nie idzie', sprawdzone metody nie działają, wylewają morze łez i nie tylko one, bo i dziecku jest ciężko i mamie jest ciężko.

Frustracja, złość, gniew, smutek, rozżalenie, płacz, rozdrażnienie, rozczarowanie. To tylko niektóre z emocji, które towarzyszą Wam w procesie odstawiania (jak to piszę to aż mi się robi smutno) Ten wachlarz emocji będzie, lecz zawsze jest coś co może je złagodzić. O tym nieco niżej w tekście. Czasem przychodzi dzień sukcesu i radości, że tak łatwo się obeszło bez piersi, a potem znów jest gorzej i wracacie do punktu wyjścia.

Wiem, że płacz dziecka, proszenie o pierś może być bolesne dla Matki. Czasem bardzo, czasem mniej. Wydaje nam się wtedy, że robimy coś źle, że robimy dziecku krzywdę. Lecz to przechodzi. Krzywdy nie robimy. Idziemy do przodu, dojrzewamy, staramy się zrobić krok do przodu. Dziecko nas kocha, nawet gdy wydaje nam się, że w tej chwili gdy nie dajemy piersi jest inaczej. Ono zrozumie i zobaczy w nas znowu wspaniałą Mamę, za moment, za chwileczkę. 

Konsekwencja, zdecydowanie, pewność decyzji. To najważniejsze co powinno Ci towarzyszyć w pożegnaniu z karmieniem piersią. Jeśli jesteś PEWNA swojej decyzji, że to już koniec, to trzymaj się tego. Odstawianie, wracanie, znowu odstawianie mogą powodować w dziecku większy niepokój niż odstawienie raz a dobrze. Choć nie oceniajcie mylnie, że to raz dobrze zawsze jest najlepsze. Jeśli pożegnanie z piersią rozciągnięte jest w czasie i sama o tym zdecydowałaś wtedy może być Ci łatwiej pod wieloma względami. 

Często kobiety decydują się na odstawianie od piersi stopniowo. Najpierw w dzień, po jakimś czasie w nocy, aż po całkowite odstawienie. To dobry sprawdzony sposób. Lecz pamiętaj o konsekwencji. Jeśli nie ma piersi w dzień i dziecko się o nią nie upomina to nie daj się zwieść sentymentom. Wiem, że bywają chwile słabości i aż by się chciało nakarmić, nawet wtedy gdy już od dawna piersi nie było, ale nie, bo potem znów będzie trudniej. Bądź konsekwentna. 

Często wyobrażamy sobie, że nasze dziecko za nic w świecie nie będzie chciało pożegnać się z piersią. To są wyobrażania i albo do nich dążymy, albo okazuje się, że jest zupełnie inaczej niż sobie myślałyśmy. Dziecko nas zaskakuje, bo okazało się, że piersi wcale mu nie brakuje, nawet za nią nie płacze. Tak po prostu, a tego się nie spodziewałyśmy. Dopóki nie spróbujemy odstawić, niczego się nie dowiemy. Dlatego z tym wyobrażaniem sobie jak to źle może być - poczekajmy. 

Gdy odstawiasz, bądź! Nie wyjeżdżaj na długo, nie zmieniaj innych rzeczy w życiu (myślę tu o dalekich wyjazdach, przeprowadzkach itp.) Odstawianie od piersi to jeden wielki wystarczający chaos w życiu dziecka. Nie fundujmy mu dodatkowych wrażeń w tym okresie.

Dziecko się zmienia gdy musi pożegnać się z piersią. Może być złe, smutne, może tupać nogami, płakać, gniewać się, bo bardzo by chciało, pragnęło a nie może nic zrobić. Pierś, która kiedyś była samym dobrem, teraz staje się czymś co powoduje frustracje i ten etap przy odstawianiu jest normalny. Z czasem dziecko dojrzewa i rozumie, że to już koniec mlecznej drogi i nie jest z tego powodu nieszczęśliwe. Jeśli zdrowo podejdziecie do pożegnania z piersią, bez niej też będziecie szczęśliwi. Złe emocje mijają i znów pojawia się szczęście - bez piersi u boku również :) 

Odstawianie to temat rzeka, mogłabym pisać i pisać. Lecz na dzisiaj już kończę, bo emocje ogromne mam jak to wszystko dla Was piszę. Może to hormony, czy wyobrażenia, czy cokolwiek ale jeszcze wrócę do tego tematu.

Pamiętajcie! Ciepłe wspomnienia towarzyszące karmieniu zostaną w Was na długo. To najlepsza droga - mleczna droga jaką mogliście wybrać. Wiem to na pewno. 

POWODZENIA MAMUSIE! 



niedziela, 23 listopada 2014

Czy sobie poradzę?

Ty. Może przyszła Mama. Może obecna Mama. Kto jak nie ona najlepiej sobie z własnym maleństwem poradzi. Gdy przychodzi ten moment gdy uświadamiasz sobie, że właśnie zmieniło się całe Twoje życie, albo całe postrzeganie Twojego życia. Jesteś w ciąży. Spada to na Ciebie nagle, tu i teraz w tym momencie. Cieszysz się z jednej strony, z drugiej jednak czujesz niepokój, bo jak to wszystko teraz będzie. Jak sobie poradzę? Co mnie czeka? Czy będę dobrą Mamą? Czy poradzę sobie z taką malutką istotką i z byciem Mamą? I nawet nie wiesz kiedy, zmieniają się Twoje zainteresowania. Dostrzegasz rzeczy, które kiedyś w ogóle Cię nie interesowały. Ważne sprawy idą na dalszy plan i nic już nie jest tak ważne jak to, że nosisz pod sercem swoje maleństwo. 

Dookoła słyszysz co masz robić, jak się zachowywać, czego nie robić, czego unikać. A Ty wiesz swoje. Bo będziesz Mamą i wiesz co dla Ciebie dobre i dla Twojego dziecka. Człowiek często głuchy jest na rady innych, na doświadczenia innych ludzi, innych kobiet w ciąży i ich przeżycia. Bo z Tobą będzie inaczej. Wiem, że te wszystkie rady często bywają denerwujące dla kobiety, rodziców, szczególnie w okresie ciąży i po narodzinach dziecka również. Też tak miałam i mam do tej pory. Warto jednak niekiedy otworzyć się, usłyszeć tą radę/wskazówkę. Ktoś patrząc z zewnątrz może zobaczyć coś, czego Ty z bliska nie zobaczysz. Lecz z tym różnie to bywa. Bo ten wpływ z zewnątrz czasem może być niezwykle stresujący dla kobiety w ciąży, matki (która nie powinna unikać źródeł silnego stresu). W ciąży polegałam na swojej intuicji, odczuciach z ciała i przeczuciach, na które nigdy nie byłam obojętna. I to samo mówił mi mój lekarz, że gdy coś mi się wydaje, coś odczuwam inaczej niż zwykle, mam przeczucie - powiedz o tym, nie lekceważ.

Obawa przed tym co nowe, co nas czeka jest całkowicie zrozumiała. Bo przecież przyjdzie nam być rodzicem! Być od chwil poczęcia, aż po narodziny i nowe życie z naszym dzieckiem. Opiekować się, być odpowiedzialnym za nasze dziecko. I z czasem to wszystko staje się takie naturalne. Okazuje się, że wiemy więcej niż nam się wydawało. Tak, jesteś Mamą, rodzicem i wiesz jak postępować z dzieckiem. Uczysz się tego każdego dnia,stajesz się mądrym rodzicem, chcącym dla swojego dziecka tego co najlepsze. Darzysz je miłością i to jest najważniejsze. To Cię prowadzi. Tworzy się między Wami niepowtarzalna więź. Więź matki z dzieckiem, która opiera się na miłości. Miłość Was poprowadzi. A ta miłość jest ogromna i silna i taka wręcz nie do opisania. 

Myślę czasem o moich obawach z okresu ciąży. Było ich mnóstwo, poważnych i mniej poważnych. Lecz zawsze były uzasadnione. Pewnie kiedyś, w kolejnej ciąży znów będę je miała. Ten strach przed porodem, ten lęk o zdrowie dziecka, ta obawa, jak to będzie. Później choć cały czas się zastanawiasz, to działasz. Działasz tak, żeby było Wam jak najlepiej. Nie zawsze jest idealnie, ale kochasz, starasz się i to jest najważniejsze. Zapewniasz swojemu dziecku poczucie bezpieczeństwa, starasz się dać wszystko co najlepsze na początek nowego życia, które jest w Twoich rękach.


piątek, 14 listopada 2014

Słowa, które każdy rodzic powinien zapamiętać.


To Ty jesteś pierwszym nauczycielem dziecka. Zawsze miej na uwadze jego pragnienia. 

Rozwój ma charakter indywidualny, dlatego nie porównuj swojego dziecka z dzieckiem koleżanki. 

Żadna zabawka nie jest w stanie zastąpić dziecku Twojej obecności.

Pomagaj dziecku w odkrywaniu swoich zainteresowań. Słuchaj go uważnie.

Nigdy nie zmuszaj dziecka do wykonywania jakichkolwiek czynności związanych z nauką - w ten sposób możesz go zniechęcić do wykonywania konkretnej czynności. 

Kilka mądrych, ważnych, skierowanych do rodziców wskazówek. Warto sobie wziąć je do serca. 
Tą listę znalazłam na tablicy informacyjnej w pewnym ośrodku dla dzieci. Nie znam autora, lecz myślę, że takie wiadomości należy przekazywać dalej, dlatego dzielę się z Wami...
Warto zapamiętać...


środa, 12 listopada 2014

Być Mamą Dwulatka. Troski i inne ciekawostki.

Dziś będzie więcej od psycholożki i trochę od Mamy. W tym poście znajdziecie dawkę wiedzy o tym jak sobie radzić w trudnych chwilach. Będzie też trochę dobrego, bo wiecie, że ja lubię szczęściem zarażać. Ale wiadomo, nie zawsze jest kolorowo z dwulatkiem, który akurat przechodzi bunt.

(Nie)łatwo jest być mamą dwulatka. Tak piszą, tak czytałam, tak mówią. Prawdziwy bunt dwulatka u każdego malucha pojawia się mniej więcej na tym samym etapie rozwoju. Jednak u jednych dzieciaków już w 18 miesiącu możemy mówić o pierwszych oznakach buntu, u innych kilka miesięcy po skończeniu drugiego roku życia. Bunt jest 'zjawiskiem' zupełnie naturalnym, a przede wszystkim jest warunkiem prawidłowego rozwoju dziecka.

Póki co wiedzę o buncie czerpię raczej z obserwacji innych dzieci czy z książek, niż z własnego doświadczenia... Drugi rok życia mojej córki przyniósł mi tyle niespodzianek i tyle emocji, że chyba w życiu ich tylu nie miałam w tak krótkim czasie. Dziecko w drugim roku życia zmienia się w szybkim tempie. Z miesiąca na miesiąc staje się inne, dojrzalsze, bardziej jak małe dziecko, mniej jak niemowlę.

W pierwszym roku życia mojego dziecka bazowałam głównie na domysłach i instynkcie macierzyńskim, który podpowiadał mi co robić. Trzymałam się tego, że jestem Mamą i wiem co dobre dla mojego maleństwa. Próbowałam odczytać czego moje dziecko potrzebuje, dlaczego płacze, dlaczego rzeczy dzieją się tak a nie inaczej. Podołałam. Teraz mnóstwo się zmieniło. Amelka niemal wszystko komunikuje mi słowami. I to nie byle jakimi. Mówi tak, że serce mi się raduje, albo śmieję się do łez, albo zupełnie nie wiem co w danej chwili recytuje. Bardzo często prowadzi długie monologi co dla dwulatków i trzylatków jest całkiem normalne. A dla mnie to czas na podziwianie i cieszenie się moim małym wielkim szczęściem!

Raz lepiej, raz gorzej

Jest łatwiej, bo jest grzeczna, ona rozumie co do niej mówię i odwrotnie, sama komunikuje o swoich potrzebach, nie raz delikatnie, nie raz z przytupem. Dogadujemy się. Nadajemy na tych samych falach i to mnie cieszy.

Poznaje świat w zastraszająco szybkim tempie. Chłonie wiedzę, a ja nie marnuję czasu. Poświęcam ten czas dla niej, bo wiem, że to najlepsze co można dać dziecku. Nic nie dzieje się samo. Dzieje się przy nas, z nami, obok nas. To jakie jest dziecko nie zależy przecież tylko od jego wrodzonych predyspozycji czy dobrych genów.

Trudniej się robi, gdy ona chce robić wszystko po swojemu, chce iść tam gdzie ona chce, dotknąć tego co ona chce, dostać to co ona chce, a ja wolałabym inaczej. Bo nie zawsze można mieć wszystko co by się chciało. Nie chcę zaburzać jej autonomii i testowania granic. Dziecko ma prawo poznawać, wybierać własną ścieżkę, mieć tą wolność wyboru i robić to na co ma ochotę, a nie ciągle to co rodzic każe i chce. Z drugiej jednak strony brakuje mi czasem cierpliwości, żeby trochę poczekać z upominaniem, ugryźć się w język, znaleźć złoty środek do rozwiązania problemu tu i teraz.

Sposób na ten trudny moment
Bo przecież powtarzanie kilkanaście razy czegoś, przekonywanie na siłę, uleganie dla świętego spokoju to zgubne metody, które do niczego dobrego nie prowadzą. Proste a często dla rodzica trudne do wykonania. Dlatego gdy czuję, że tracę cierpliwość to nie lekceważę tego. Mówię sobie STOP. Trzeba coś zmienić teraz. Nie dam się ponieść złym emocjom. Wtedy daje sobie chwilę, wychodzę albo biorę głęboki oddech. Pochylam się nad dzieckiem, tak żeby być na jej poziomie i żeby spojrzeć twarzą w twarz. Mówię spokojnie czego oczekuję. Nie działa? Odwracam jej uwagę, wymyślam coś na tyle interesującego żeby ją przekonać. Gdy nie chce iść mówię, że czeka na nas coś wspaniałego, coś co lubi, uwielbia, coś atrakcyjnego, albo proponuję bieg, podskoki, coś energicznego(zależy od nastroju) Wiecie, że to działa?

Trudniej jest też się przyznać przed sobą, że nie wszystko robimy dobrze, popełniamy błędy. Dziecko wiele uczy się od nas i to my mamy na to wpływ czego się od nas nauczy. Jak sobie będzie radzić w trudnych sytuacjach i trudnymi emocjami? Na jakie zachowania przystaniemy, a na jakie machniemy ręką każde spotkają się z pewnymi konsekwencjami w przyszłości. To jest tak jak z pierwszą czekoladką, potem drugą, trzecią. Dasz dziecku, posmakuje, poczuje słodki smak, a potem bez słodyczy nie będzie mogło się obejść. I wtedy pojawia się problem. Czasem lepiej zapobiegać i wcześniej pomyśleć. Słodycze są tylko przykładem. Tutaj można wymieniać mnóstwo zachowań dzieci z którymi rodzice sobie nie radzą, często z powodu niekonsekwencji i ulegania.

Staram się nie ulegać. Szukam rozwiązań, które są dobre dla dziecka i dla mnie również. Dzięki temu rzadko lub wcale nie spotykają mnie sytuacje, gdy dziecko wymusza płaczem, krzyczy, wrzeszczy bo coś chce. Wiem, że dzieci na wiele innych gorszych sposobów potrafią wymuszać.

Nikt nie jest jednak doskonały. Każdy z nas będąc rodzicem, przy nawet najszczerszych chęciach, popełnia błędy. Warto się jednak przyglądnąć sobie i znaleźć swoje metody działania w tych trudniejszych chwilach. Zadać pytanie czy dobrze postępujemy, czy chcemy aby było tak jak jest, czy może warto coś zmienić w zachowaniu naszym i naszego dziecka. Po to żeby żyło się lepiej.

Bo tych trudności może być mniej, gdy się znajdzie swój złoty środek. Dobry dla dziecka i dla nas. Ja go znalazłam i Wam też tego życzę :)









poniedziałek, 10 listopada 2014

Mama Daje Radę MA ROK!

Szykowałam się na rocznicę mojego bloga zupełnie nieświadoma że to już...po rocznicy. Właśnie spojrzałam na datę pierwszego posta i okazało się, że 2 dni temu minął rok blogowania choć byłam pewna, że to dopiero za 2 tygodnie!!! 

Cieszę się ogromnie, że zdecydowałam się na pisanie tegoż bloga. Dziękuję Wam, że jesteście, czytacie, komentujecie!!! Jestem przeszczęśliwa że pisząc i dzieląc się z Wami swoją matczyną i psychologiczną wiedzą mogę Wam w jakiś sposób pomóc i Was wesprzeć :) 

Dziękuję za Wasze miłe słowa, za wszystkie wiadomości jakie od Was dostaję. Z każdym dniem jest Was coraz więcej. Okazuje się, że największym zainteresowaniem cieszą się posty eksperckie oraz te osobiste Cieszę się, bo właśnie w tą stronę zmierza ten blog. Liczę na to, że w przyszłości będzie to miejsce, gdzie znajdziecie najwięcej odpowiedzi na nurtujące Was pytania z życia Mamy, Dziecka i Rodziny. Blog się stale rozwija i ja się rozwijam dzięki niemu :) 

Po tym krótkim podsumowaniu mam do Was pytanie. Choć znam statystyki bloga to mimo wszystko chciałabym dowiedzieć się od Was: Jaka tematyka postów najbardziej Was interesuje? O czym chcielibyście czytać więcej, a o czym mniej? Czy jest coś czego Wam brakuje na blogu? Podzielcie się Waszą opinią!


Pozdrawiam! Patrycja 



sobota, 8 listopada 2014

Dlaczego dziecko nie chce zasnąć?

To pytanie z pewnością prędzej czy później zadaje sobie każdy rodzic. Przychodzi pora snu. Maluch miał tyle wrażeń, mnóstwo zabawy, krótką drzemkę w dzień i ciągle z jakiegoś powodu nie chce wejść do łóżeczka/łóżka i zasnąć. Dlaczego?

Pójście spać dziecku nie zawsze kojarzy się tylko z przyjemnością, a może być dla malucha wręcz stresujące. Małe dziecko wspaniale bawi się w ciągu dnia, dookoła jest tyle atrakcji, rodzice obok, co jakiś czas pojawiają się niepoznane dotąd zabawy, zabawki, nowe przygody. Dziecko zafascynowane jest poznawaniem świata. Naprawdę trudno może mu być pożegnać się z tym wszystkim i udać się do krainy snu. Bo jak można tak po prostu pójść spać gdy dookoła czeka tyle atrakcji?

CO NAJLEPIEJ POMOŻE DZIECKU W ZASYPIANIU?
najlepszym sposobem na to, aby nasz maluch spokojnie zasypiał wieczorem są rytuały. Wszystkie czynności, które powtarzamy zawsze lub prawie zawsze przed snem. Kąpiel, ubieranie piżamek, kolacja, bajka na dobranoc, butelka, jeśli karmimy piersią to przed spaniem to nieodłączny rytuał maluchów. Są to czynności, które odbywają się zawsze przed pójściem spać. Jest to dla dziecka znak, że zbliża się pora spania. Wówczas jest duża szansa, że będzie spokojnie zasypiać. 
Ulubiony przedmiot np.pluszowy miś, kocyk, pieluszka, smoczek czy mamina pierś( z tymi ostatnimi lepiej uważać) lub czynność np. czytanie do snu pozwalają dziecku poczuć się bezpiecznie. Ulubiona zabawka czy czynność, która zawsze pojawia się przed snem ułatwi dziecku przejście od fazy aktywności do fazy zasypiania. Jednak zdarzają się sytuacje, które utrudniają dziecku zaśnięcie, nawet gdy wykonujemy codzienne rytuały.

KILKA POWÓD KTÓRE MOGĄ UTRUDNIĆ ZASYPIANIE.
Przyjrzyjmy się drzemce w ciągu dnia. Wydaje się, że najlepsza dla dziecka (i rodziców) będzie ta wczesnym popołudniem. Wówczas dziecko będzie miało jeszcze sporo czasu na dzienne aktywności, żeby wieczorem poczuć zmęczenie i chęć do spania. 

Późna drzemka popołudniowa lub dwie drzemki w ciągu dnia.
Dziecko, które wstaje z drzemki około godziny 17 będzie potrzebować jeszcze sporo czasu żeby zasnąć na dobranoc. Chyba dla nikogo nie będzie zdziwieniem gdy ta pora nadejdzie dopiero o 23. A gdzie wtedy czas dla siebie i dla związku? Sporo jednak zależy od przyzwyczajeń dziecka. Jeśli drzemki późnym popołudniem lub dwie drzemki w ciągu dnia to u Was norma, a po nich dziecko i tak zasypia o względnej porze, tylko mogę pozazdrościć. Większość dzieciaków, które wyśpi się do 17 -18 zaśnie prawdopodobnie po około 5 godzinach zabawy.

Ty jesteś zmęczona, dziecko nie. Często możemy mylnie stwierdzić, że dziecko jest śpiące. Myślimy o spaniu, chcemy się chwilę zresetować, przydałaby się chwila dla siebie - a to położę malucha spać. Może się uda? Usypianie dziecka gdy nie jest zmęczone jest wykańczające zarówno dla dziecka jak i dla rodzica. Jeśli w trakcie godziny dziecko nie zasypia znaczy, że dłużej lepiej nie próbować, jeśli nie chcemy całkowicie stracić cierpliwości.

Coś jest inaczej niż zwykle. Gdy dziecko zauważy zmianę w otoczeniu, zmianę tego co działo się zawsze przed spaniem. Czy będzie to coś nowego czyli na przykład inne niż zwykle miejsce zasypiania, nie ta kołysanka co trzeba, goście w domu, choroba dziecka, nieobecność Mamy, Taty, opiekuna, zbyt wiele wrażeń. To wszystko może utrudnić dziecku spokoje zasypianie. Jest jeszcze wiele innych powodów. 

Niespełnione potrzeby. Zarówno fizyczne jak i emocjonalne. Gdy dziecko jest głodne, chce mu się pić, jest mu za gorąco, za zimno, chce skorzystać z nocniczka - to wszystko może opóźnić zasypianie lub spowodować, że w ciągu dnia dziecko wcale nie zaśnie, bo ominiemy "ten" moment kiedy czuło się senne. Niespełnione potrzeby emocjonalne, na przykład: brak Mamy gdy zawsze była obok podczas zasypiania, brak ulubionej zabawki, dzięki której dziecko czuje się bezpiecznie. 

Wiem, że usypianie malucha bywa czasem mozolne i wydaje się, że sen dziecka nigdy nie nadejdzie. Często możemy tracić cierpliwość, gdy z minuty na minutę dziecko zamiast zasypiać coraz bardziej się rozbudza. Warto mieć na uwadze powyższe wskazówki, być może dzięki nim zasypianie stanie się przyjemniejsze niż zwykle? 

niedziela, 2 listopada 2014

Za miastem

W Krakowie powietrze jest tak zanieczyszczone, że czasem lepiej wcale nie wychodzić z domu. I tak odkąd smog(!) przekracza granice wszelkiej normy, nie wychodzimy z domu. Gdy się da wyjeżdżamy za miasto zaczerpnąć świeżego powietrza, nacieszyć się naturą i ciepłym listopadem.

Było magicznie :) 












sobota, 1 listopada 2014

Jak mówić dziecku o śmierci. Dzień zadumy.


"Mamo, czy Ty kiedyś umrzesz?

Nie kochanie, nie umrę.

A czy ja kiedyś umrę? Nie?"

Nie kłam. Mów prawdę!

"Mamo, czy Ty kiedyś umrzesz?

(...)Wszyscy kiedyś umrzemy. Ale będę robić wszystko żeby to się stało jak najpóźniej. Będziemy o siebie dbać, będziemy robić badania profilaktyczne, będziemy się zdrowo odżywiać, uprawiać razem sport..."

Wczoraj wieczorem włączyłam Radio. Program pierwszy. Niesamowitą rozmowę z Dorotą Zawadzką słyszałam. Było życiowo o śmierci.

W chwilach, gdy dziecko pyta o śmierć i umieranie warto powiedzieć mu prawdę. Przytul je mocno, daj mu poczucie bezpieczeństwa. Powiedz mu prawdę. Nie mów ja umrę, ty, czy on, ale powiedz my wszyscy, kiedyś, ale zanim to nastąpi...czeka nas jeszcze mnóstwo wspaniałych wspólnych chwil.

Dorota Zawadzka mówiła o tym jak powiedzieć dziecku o śmierci najbliższej osoby oraz o tym jak sobie radzą dzieci i ich opiekunowie ze śmiercią najbliższych. Niezwykle trafne było jej stanowisko w tej sprawie, z którym się zgadzam. Podzielę się z Wami tym co udało mi się zapamiętać oraz dodam także swoje przemyślenia na temat temat.

Kiedyś udział dzieci w pogrzebie bliskiej osoby był czymś zupełnie normalnym, odbywały się pożegnania ze zmarłym, rodzina mogła po raz ostatni zobaczyć zmarłą osobę w trumnie. Obecnie śmierć jest traktowana nieco inaczej. Temat śmierci wzbudza więcej lęku. Boimy się rozmawiać o śmierci, myśleć o niej. Lecz niestety umieranie jest częścią życia i gdy śmierć zabiera nam bliską osobę, należy powiedzieć o tym dziecku. Wydaje się to nie do przejścia. Bo jak małemu dziecku powiedzieć o śmierci najbliższej mu osoby? 

Dzień Wszystkich Świętych skłania mnie do refleksji nad tematem umierania i śmierci. Jako psycholog i psycholog dziecięcy z rozmowami o utracie najbliższych również przyjdzie mi się zmierzyć. Warto szukać pomocy i wsparcia u osób najbliższych, znaleźć swoją bratnią duszę. Warto także skorzystać z pomocy specjalistów psychologów, którzy pomogą dziecku i opiekunom przejść przez ten niezwykle trudny dla nich czas. 
Dorota Zawadzka bardzo ciekawie mówiła o tym, jak zachowywać się, a jakich zachowań unikać w chwilach utraty najbliższych dziecku osób, jak pomóc dziecku, jak z nim rozmawiać. Podała wówczas taki przykład: Matka po śmierci męża i ojca jej synów, schowała po nim wszystkie pamiątki, zdjęcia, nie zabierała dzieci na cmentarz. Sama nie radziła sobie ze stratą, a jej Synowie nie chcąc sprawiać jej jeszcze większego bólu nie mieli odwagi tego zmienić i samo bardzo cierpieli...To było całkowite odcięcie się. Czy warto? Czy to pomoże nam przetrwać trudny czas? Warto po śmierci bliskiej i ważnej dla dziecka osoby rozmawiać o niej z dzieckiem. Warto mieć zdjęcia utraconej osoby, wspominać ją. Przypominać sobie te wspólne momenty. Mówić otwarcie o tym jaka ta osoba była. Warto także pamiętać, że mówiąc dziecku o zmarłej, bliskiej mu osobie mówić i o tych dobrych i o złych rzeczach. Nie idealizować zmarłej osoby w oczach dziecka, tylko mówić otwarcie jaka była naprawdę, wspominać to co dobre, ale nie milczeć o tym co było też złe. Temat jest niezwykle rozległy, niezwykle ważny, lecz póki co pozostawię Was z takim krótkim tekstem. Jeśli macie pytania czy przemyślenia, które Was nurtują, podzielcie się nimi w komentarzu. Pomyślmy dzisiaj o naszych bliskich, których nie ma już wśród nas. Niech to będzie dzień zadumy.