poniedziałek, 15 grudnia 2014

Mama i jej super siła!


Pewna Mama napisała do mnie ostatnio z prośbą o poradę dotyczącą karmienia piersią. Początkowo wahałam się przed odpowiedzią, bo przecież konsultantką laktacyjną nie jestem. Napisałam kilka zdań i kiedy przeczytałam je ponownie zdałam sobie sprawę ile te dwa lata mlecznej drogi mnie nauczyły. Bo choć mleka było pod dostatkiem to ta droga nie była usłana różami. Kilka razy zapalenia piersi, potworny ból i pytania co dalej, jak sobie radzić? Często musiałam szukać informacji o karmieniu, które niekiedy wydawały mi się sprzeczne. Pamiętam ten czas jak dziś, kiedy miałam 40 stopni gorączki z powodu zapalenia i zadawałam sobie pytanie czy mogę nakarmić dziecko czy nie mogę. Dzwoniłam do lekarzy. Jeden mówił, że mogę, drugi mówił, że nie mogę. Większość mówiła, że nie mogę. Mleko modyfikowane wtedy dla mnie w ogóle nie istniało. Więc nie wyobrażałam sobie co będzie dalej. To był czas kiedy dowiedziałam się o karmieniu piersią najwięcej. Okazało się (dla ścisłości), że przy tak wysokiej gorączce również MOŻNA karmić piersią. I tak z niedoświadczonej wcześniej Mamy stałam się własną doradczynią i konsultantką laktacyjną. Wiem o karmieniu dużo, bardzo dużo i z radością dzielę się tą wiedzą z innymi. 

Zawsze wiedziałam, że nie będę pielęgniarką. Na sam widok igły robiło mi się słabo, nie mówiąc już o widoku krwi. Będąc w ciąży comiesięczne pobieraniee krwi było dla mnie strasznym przeżyciem. Z czasem jednak wszystko się zmieniło. Wystarczy zostać Mamą i taki 'mały' strach idzie w niepamięć. Bo kto jak nie Mama wspiera dziecko przy pobieraniu krwi czy przy szczepieniu? Niepoważne byłoby z mojej strony gdybym drżała na widok igły trzymając w objęciach przestraszoną córcię, ale..wystarczy już o tym strachu ;)

Pierwsze przeziębienie, pierwsza choroba i pierwsza wizyta w szpitalu z dzieckiem. To wszystko sprawia, że ze zwykłej młodej kobiety, niedoświadczonej w dziedzinie chorób, nagle stajesz się silną kobietą, mądrą matką, która jest w stanie w ekspresowym tempie dowiedzieć się wszystkiego o danej chorobie, o tym jak przetrwać i zwalczyć przeziębienie i jak przeżyć pobyt w szpitalu by dziecko nie miało traumy (bo wierzcie o to nie trudno). 

Psychologiem jestem i jestem szczęśliwa, że los zaprowadził mnie właśnie w tym kierunku. Kiedyś wkuwając psychologię rozwojową i krok po kroku poznając teorię o rozwoju dziecka miesiąc po miesiącu było to dla mnie nie do przejścia. Bo jak zapamiętać każdą małą umiejętność, którą dziecko powinno umieć w danym miesiącu? 5 lat studiowania nie nauczyło mnie tyle o rozwoju dziecka, jak moje własne dziecko i bycie Mamą. 

To tylko kilka przykładów tego ile i jakich specjalności każdego dnia uczy nas macierzyństwo...
Bycia Mamą uczymy się każdego dnia. Ta nauka nigdy się nie kończy. Zawsze mamy do niej motywację i chcemy wiedzieć więcej i więcej. Tak powinno być. Bo jak tu nie mieć motywacji jeśli chodzi o własne dziecko, to najukochańsze, najlepsze. Dla niego zawsze pragniemy dobra i dla niego dowiemy się wszystkiego, żeby było szczęśliwe. Bo szczęśliwe dziecko to szczęśliwa Mama i odwrotnie...

1 komentarz:

  1. Z latami pewnie będziemy specjalistkami rozpoznawania liści, śpiewu ptaków, leczenia złamanych serc, tłumaczenia czym jest miłość.... z wszystkiego będziemy specjalistkami! Bo matka to musi mieć kilka głów:)

    OdpowiedzUsuń