sobota, 12 grudnia 2015

Pomysły na zdrowe słodkości dla dzieci. #cukiertonienagroda

Czy w diecie Waszych dzieci znajdują się dosładzane jogurciki, deserki, soczki, kremy i inne słodkości?
Czy przyglądaliście się kiedyś szczegółowo etykietom produktów spożywczych
Czy zastanawiacie się nad tym czy produkt, który wkładacie do swojego koszyka będzie dobrym wyborem dla Waszego dziecka?

Z myślą o Waszych dzieciach, wraz z dietetykiem Karoliną Gruszecką oraz trenerką Olą Żelazo przygotowałyśmy zdrowe zamienniki ulubionych słodkości.
Będzie to wymagało odrobiny poświęcenia w kuchni, ale czego się nie robi dla zdrowia swoich pociech! 

Oto przykładowe przepisy, którymi możecie się śmiało inspirować! Oczywiście biorąc pod uwagę upodobania swojego malucha. 
Gwarancją proponowanych przez nas posiłków jest bogactwo wartości odżywczych.
Naturalne składniki, witaminy oraz minerały wpłyną korzystnie nie tylko na samopoczucie, a także na odporność Twojego dziecka. Pełnia smaku bez sztucznych barwników, konserwantów czy syropu glukozowo-fruktozowego. 

Deserki z kaszy jaglanej
Jak przygotować?  Kaszę jaglaną najlepiej namoczyć w wodzie i zostawić na noc. Potem opłukać i gotować 20 minut, aż do wygotowania się wody. Można też zamiast moczenia kaszę podprażyć lub przelać wrzątkiem, a potem zimną wodą. Więcej o prawidłowym przygotowaniu kaszy przeczytacie w artykule Karoliny: "Dlaczego produkty 'pełnoziarniste' nie są tak zdrowe jakby się wydawało czyli słów kilka o KWASIE FITYNOWYM"
Kasza jaglana stanowi doskonałą podstawę zdrowego posiłku. Proponujemy spożywać ją w towarzystwie owoców (korzystajmy z sezonowych), bakalii, orzechów czy musu owocowego własnej roboty (wystarczy zblendować mrożone truskawki). Świetnie sprawdzi się również cynamon. Warto spróbować różnych wariantów i wybrać te, które najlepiej odpowiadają dziecku.


Kasza jaglana nie bez powodu jest nazywana królową kasz. Bardzo rzadko uczula, nie zawiera glutenu, jest lekkostrawna. Wykazuje właściwości zasadotwórcze (odkwasza organizm) oraz lecznicze. Polecana jest również przy przeziębieniu, zmniejsza stan zapalny błon śluzowych, pomaga w leczeniu kataru, wysusza nadmiar wydzieliny. Daj swojemu dziecku szansę pokochać ten przepyszny i zdrowy posiłek jakim jest jaglanka.

Sałatki owocowe
Posiłek kochany przez najmłodszych - sałatka owocowa. Jest to wspaniała okazja do spędzenia wspólnego czasu w kuchni (dzieci uwielbiają pomagać w przygotowywaniu sałatek!) oraz do przemycenia wielu składników mineralnych i witamin do diety malucha. 

Sałatki owocowe są naprawdę zdrowe, proste i bardzo szybkie do przygotowania! Małe urozmaicenie a cieszy. Taką przekąskę możecie zrobić RAZEM z dzieckiem. Już od 12 miesiąca życia dziecko chętnie będzie wrzucać poszczególne owoce do miseczki. Wystarczy pokroić ulubione owoce dziecka na drobne kawałki, pomieszać i gotowe. Warto korzystać z owoców sezonowych. Jednak nie bójmy się zimą owoców mrożonych! Aby posiłek był bardziej treściwy można dodać do niego łyżkę kaszy jaglanej. Ja mojej córci do sałatek dodaję świeżo zmielony cynamon. 


Czasem może się zdarzyć, że dziecko nie będzie lubiło owoców w formie sałatki. Można wtedy podawać owoce samodzielnie lub w formie najlepiej świeżo wyciskanego soku 
(największą wartość odżywczą zapewnią wyciskarki wolnoobrotowe). I to kolejny sposób by zachęcić dziecko do wspólnego przyrządzania pyszności. 

Pomysłów może być wiele i oto kilka propozycji soków w sezonie zimowym:


- jabłko, marchew
- jabłko, marchew,  pomarańcza
- jabłko, jarmuż
- pomarańcza, natka pietruszki
-jabłko, pomarańcza, natka pietruszki/jarmuż
- burak, marchew, jabłko 
- burak, jabłko, pomarańcza



Soki świeżo wyciskane mają to do siebie, że przybierają wszystkie kolory tęczy. Dziecko z radością spojrzy na zielony napój nazwany Shrek'iem, czy na niewymieszany jeszcze tęczowy sok z pomarańczy jabłka i marchwi. Gdy pozna i pokocha smak świeżych soków, sok z kartonu już mu nie posmakuje...Dodatkowo do soku możemy dodawać warzywa, nawet te których dziecko nie chciałoby spróbować, a w postaci soku smakują wyśmienicie np. buraki. 

Jeśli nie posiadamy wyciskarki do soku, możemy w podobny sposób stworzyć kolorowe koktajle blendując ulubione owoce i warzywa, odrobina wody i gotowe. 

Desery chia z owocami. 
Nasiona Chia dostarczają organizmowi mnóstwo składników odżywczych. Są bogate w kwasy tłuszczowe omega-3 i wiele innych składników mineralnych (wapń, magnez, cynk, białka). Pudding chia jest prosty i szybki w przygotowaniu. Wystarczy zalać nasiona mlekiem kokosowym, wstawiamy do lodówki na noc, dodajemy ulubione owoce i sami zobaczcie...

Naleśniki
Niemal każdy maluch lubi naleśniki. Niestety często robimy je w klasyczny sposób z mąki pszennej i z cukrem, co przy częstym spożywaniu nie przynosi korzyści dla zdrowia dziecka. Czy da się inaczej, lepiej? OCZYWIŚCIE! 
Niesamowicie ciekawa w smaku i najzdrowsza do naleśników jest mąka gryczana - nie zawiera glutenu więc jest lekkostrawna. Dostępna jest już w prawie każdy supermarkecie. Polecam również mąkę kokosową za jej niesamowite walory smakowe oraz jaglaną. Mąką kokosowa powoduje, że masa staje się bardzo gęsta dlatego zazwyczaj dodaję ją w połączeniu z drugą mąką.


Najprostszy przepis: 
Mąka + woda + jajko + słodki zamiennik cukru (stewia, od 3 roku życia ksylitol) + szczypta soli himalajskiej. Wszystko mieszamy i na rozgrzanej patelni smażymy i ozdabiamy wedle uznania.

Pieczone/gotowane jabłuszko z ryżem i rodzynkami
Kolejna propozycja prostego w przygotowaniu zdrowego deseru dla dziecka. Jabłko kroimy na połowę, usuwamy pestki, pieczemy w piekarniku około 15 minut w temperaturze 160st do miękkości. Zamiast w piekarniku możemy jabłko również gotować do miękkości. Ryż, podobnie jak kaszę jaglaną, przed ugotowaniem należy namoczyć przez noc. Zamiast ryżu możemy dodać rodzynki, orzechy.  Do smaku dodajemy ulubione przyprawy. Do tego zestawu znakomicie pasuje świeżo zmielony cynamon.



Z własnego doświadczenia wiem, że przygotowanie zdrowych słodkości dla naszych maluchów nie jest tak czasochłonne jakby się mogło wydawać! Bałam się jednak, że dieta oparta na zdrowych produktach okaże się nadzwyczaj droga. Nic bardziej mylnego! Posiłki przygotowywane od podstaw smakują lepiej, dostarczają dużo więcej składników odżywczych i bynajmniej nie kosztują drożej niż kupne produkty! Do tego świetna zabawa gwarantowana! Wasz maluch z wielką chęcią weźmie udział we wspólnym przygotowywaniu posiłków. Wspólnie dajcie się ponieść wyobraźni! 
Za pomocą owoców czy warzyw można stworzyć na talerzu dowolne kombinacje kolorów. Zamiast decydować się na kupne produkty, postarajcie się za pomocą ulubionych warzyw i owoców odtworzyć podobizny postaci z bajek. Z pewnością będą to niezapomniane chwile dla Twojego dziecka. A wszystko w intencji zdrowego odżywiania! 
Przyszłość Twojego dziecka leży w Twoich rękach
Jeśli dziecko przyzwyczai się do regularnego spożywania cukrowych przysmaków to warzywa czy owoce nie będą dla niego zbyt atrakcyjnym wyborem. Nie chodzi też o to by dziecko nigdy nie poznało smaku czekolady. Ważne, aby słodycze nie zdominowały jego diety na tyle, że każdy inny posiłek będzie wiązał się z niechęcią i przymusem.
Chcesz aby Twoje dziecko zdrowo się odżywiało? Dawaj mu dobry przykład
Bardzo łatwo przyzwyczaić dziecko do słodkiego smaku. Odzwyczajenie bywa niestety bardzo trudne i wymaga czasu. Dlatego warto zadbać o wypracowanie zdrowych nawyków żywieniowych u całej rodziny! 
Jeśli Twoje dziecko już pokochało słodycze i masz wrażenie, że jakakolwiek zmiana jest mało realna, pamiętaj - wszystko jest możliwe! Potrzeba jedynie cierpliwości.
Małymi krokami i drobnymi zmianom możesz rozbudzić w dziecku miłość do zdrowego jedzenia. Może z naszą pomocą Ci się uda? 

Inspirujcie się naszymi pomysłami i podsyłajcie również swoje propozycje zdrowych i smacznych słodkości dla maluchów! Smacznego! 


wtorek, 8 grudnia 2015

5 powodów by nie włączać dziecku bajki...na dobranoc.


Znacie jakiegoś trzylatka, który nie miał w ręce tabletu czy telefonu? Pewnie nie, a jeśli znacie to pewnie będzie to nieliczne grono. A może znacie dzieci, które nie oglądają telewizji? Ja znam kilkoro i to tylko te dzieci, które nie mają w domu telewizora. Z drugiej jednak strony mają laptopy czy tablety.  

Jak to wygląda u nas? Okres oglądania bajek ma swoje przypływy i odpływy. Był czas, że Amelka codziennie oglądała Strażaka Sama, który niezwykle ją fascynował czy Świat Małego Ludwika. Był też czas kiedy bajki w ogóle jej nie interesowały i kilka tygodni nawet nie wspomniała o kreskówkach. 

Uświadamiam moje dziecko. Wiele rozmawiamy o tym co dobre i co złe. Pomyślicie pewnie 'jak trzylatek może rozumieć co to znaczy dobre, złe, zdrowe, niezdrowe'. Otóż, każde dziecko poznaje świat i to my jesteśmy uczestnikami tego poznawania. 
My uczymy dziecko czym jest dobro i czym zło. Chodzi o to, JAK do tego podchodzimy i jak przekazujemy dziecku tą wiedzę. Czy zakazem, czy nakazem? Wierzę, w magiczną moc rozmowy. Rozmowa jest u nas na pierwszym miejscu i pomaga nam bardzo często rozwiązać wiele konfliktów i problemów tu i teraz. 

Warto przyjrzeć się temu jak oglądanie bajek, szczególnie wieczorem, wpływa na mózg dziecka i na jego zachowanie. I tak oto z moich obserwacji wynika że za każdym razem gdy dziecko wieczorem ogląda bajkę, nawet z wolno zmieniającymi się obrazami, staje się pobudzone i ma trudności z zaśnięciem. Badania mówią więcej. Każda godzina oglądania telewizji przez dziecko zwiększa o 10% szansę, że w przyszłości (już w wieku 7 lat, a nawet wcześniej) będzie miało problemy z koncentracją uwagi. 

Wniosek z tego taki, że jeśli obserwujecie u waszej pociechy problemy z koncentracją to warto się zastanowić czy telewizja i częste oglądanie bajek nie ma na to wpływu. Jeżeli dziecko ogląda bajki kilka godzin dziennie prawdopodobieństwo zaburzeń koncentracji uwagi w okresie szkolnym wzrasta o 30%! 

Migające obrazy, szybko czy wolno zmieniające się, głośne dźwięki to wszystko powoduje nadmierne pobudzenie. Dziecko, które jest wystawiane na zbyt dużo bodźców w ciągu dnia będzie miało problem z wyciszeniem się. Może się to objawiać zmęczeniem, ogólnym rozdrażnieniem, problemem z zaśnięciem i niespokojnym snem. 

Bajki przynoszą korzyści. Bajkom nie mówimy nie, bo uczą, bawią i dają radość. Jednak co za dużo to nie zdrowo i bajkom w nadmiarze mówimy stanowczo i zdecydowanie NIE. Wybór zawsze stoi po stronie rodzica. Wiem, że bywają dni, gdy dziecko obejrzy więcej bajek niż zwykle, ale warto zadbać o to by nie stało się to codziennością. 

Telewizor włączony non stop. Jak to wpływa na nas i na dziecko? Z pewnością wpływa na koncentrację uwagi, bo jak dziecko może skupić się na zabawie gdy zza pleców rodzica widzi migające obrazy? Dźwięki telewizora mogą zakłócać rozwój głosu wewnętrznego dziecka, który jest niezwykle ważny w rozwoju i uczeniu się mowy. 

Na dobranoc zamiast migających kreskówek warto przeczytać wspólnie książkę, posłuchać relaksującej muzyki, kołysanki, wspólnie śpiewać, wyciszyć się masażami. Wtedy zaobserwujmy sen dziecka, czyż nie będzie spokojniejszy niż po nadmiarze wrażeń po kolorowej, migającej bajce? 

Przestymulowanie, nadmiar bodźców, problem z koncentracją, nadmierne pobudzenie, rozdrażnienie - to wszystko możecie zaobserwować u malucha, któremu zaserwowano za dużo telewizji. Warto przemyśleć temat. 

czwartek, 3 grudnia 2015

Logopedyczne rozterki. Czym jest rozwojowa niepłynność mowy?

Przedłużanie dźwięków, przeciąganie słów, sylab, powtarzanie ich, pauzy czyli ROZWOJOWA NIEPŁYNNOŚĆ MOWY. Rodzice często nazywają to jąkaniem, jednak łączenie tych dwóch zjawisk jest błędem. Dziś odpowiem Wam na kilka ważnych pytań dotyczących mowy dziecka. Czego należy unikać, gdy zauważymy, że nasze dziecko przeciąga sylaby lub ma problem z wypowiedzeniem się i przede wszystkim JAK REAGOWAĆ w takiej sytuacji. 

Przede wszystkim rozwojowa niepłynności mowy to nie to samo co jąkanie się. Często rodzice zauważając u dziecka niepłynność w wypowiedziach martwią się, że dzieje się coś złego. Najczęściej jest to jednak naturalne (niepłynność, choć martwienie się również)) i wynikające z szybkiego rozwoju dziecka. Możemy zaobserwować tą niepłynność u dziecka między 2, a 6 rokiem życia.  To okres kiedy mowa dziecka niezwykle szybko się rozwija, zwiększa się zasób słownictwa, a rozwój postępuje w niezwykle szybkim tempie. Dziecko buduje coraz dłuższe i trudniejsze zdania.

Z czego wynika rozwojowa niepłynność mówienia? 
Aparat oddechowy, fonacyjny i artykulacyjny nie są jeszcze na tyle sprawne, by wypowiedzieć to wszystko, o czym dziecko myśli. Istotą problemu jest brak wystarczającej koordynacji między elementami, które biorą udział w mowie. Potyczki językowe są w tym okresie życia normalne, lecz warto przyjrzeć się tematowi nieco bliżej. 

Od jakiegoś czasu zauważyłam, że gdy bardzo chce coś powiedzieć zatrzymuje się na danym słowie i coś blokuje ją by pójść dalej, by powiedzieć zdanie do końca. . Gdy chce mi dużo powiedzieć, czasem zaczyna od powtórzenie pierwszego słowa dwa lub więcej razy. Zainteresowałam się tym, choć podeszłam do tematu bardzo spokojnie, i każdemu rodzicowi tego życzę. Zapytałam logopedę co o tym sądzi i wtedy dowiedziałam się czym jest ROZWOJOWA NIEPŁYNNOŚĆ MOWY.

Amelka bardzo wcześnie zaczęła mówić. Już w wieku 13 miesięcy potrafiła sylabami nazywać przedmioty. Na pana mówiła 'pa' na panią 'pa' na paprykę 'pa' na buziaki 'bu'. Podążałam za jej umiejętnościami, powtarzałam po niej. Bardzo mnie cieszyła  i do tej pory cieszy, ta jej chęć do komunikowania się przez słowa. W wieku 19 miesięcy potrafiła już mówić krótkie wierszyki. Chłonęła wiedzę jak gąbka. Do tej pory tak jest. Obecnie jako trzylatka opowiada przepiękne historie i jest w stanie swoimi wypowiedziami zaskoczyć każdego,a nawet rozśmieszyć do łez :) 

Małe dziecko najczęściej nie zdaje sobie nawet sprawy że powtarza sylaby, słowa. Myśli pędzą, słowa nie nadążąją. Niepłynność pojawia się i znika. Warto zastanowić się nad przyczyną takiej niepłynności i ze spokojem obserwować dziecko. Niepłynność przeplata się z okresem lepszej wymowy i co jakiś czas wraca, potem znów znika, aż mowa całkowicie się stabilizuje. 

>>objawy niepłynności mówienia powinny z czasem  występować coraz rzadziej i w mniejszym nasileniu<<

Kilka bardzo ważnych ogólnych wskazówek, które pomogą nam lepiej wsłuchać się w to co dziecko ma do powiedzenia, nauczy nas cierpliwości i otwartości na to co dziecko chce do nas powiedzieć. Jeśli nie będziemy odpowiednio reagować i nieumiejętnie podejdziemy do tematu to zaburzenia płynności mogą zostać spotęgowane. 
Co możemy dobrego zrobić, gdy dziecko niepłynnie mówi: 

1. Okażmy dziecku uwagę gdy do nas mówi. Kiedy opowiada o czymś dla niego ważnym cierpliwie słuchajmy i starajmy się zrozumieć to co chce powiedzieć. 
2.Kontakt wzrokowy czy przykucnięcie przy dziecku, aby nasze twarze się spotkały będzie dla niego i dla Waszej relacji niezwykle cenne. 
3. Gdy dziecko ma trudność z wypowiedzeniem się starajmy się spokojnie poczekać, aż dokończy swoją wypowiedź, nie mówmy za nie i nie przerywajmy. 
4. Mówmy do dziecka wolniej i spokojniej, prostym językiem (szczególnie gdy zauważymy, że nasz maluch od jakiegoś czasu ma problem z wypowiedzeniem słów)
5. Miejmy na uwadze to aby dziecko nie było przeciążone nowościami, nadmiarem bodźców, czy nie jest zmęczone, przemęczone. 
6. Spokojna atmosfera w domu i możliwość swobodnego wypowiadania się na pewno ułatwi dziecku komunikację i wypowiadanie swoich myśli.

Czego nie robić i o czym należy pamiętać?
1. Przede wszystkim pamiętajmy, że niepłynność mowy to naturalne zjawisko, pojawia się i za jakiś czas znika, podejdziemy więc do tematu ze spokojem i obserwujmy dziecko. 
2. Kiedy dziecko coś nam opowiada, starajmy się nie przyśpieszać jego wypowiedzi, nie niecierpliwić się niepotrzebnie i nie zwracać mu uwagi np: "no powiedz to w końcu itp"
3. Starajmy się również nie wysyłać dziecku komunikatów typu: "powtórz", "czemu tak przeciągasz", 'powtórz" "nic nie rozumiem" - może to powodować niechęć dziecka do mówienia, lęk przed mówieniem.
4. Nie zwracaj dziecku uwagi na to że mówi niepłynnie. 


Twój spokój i cierpliwość to najlepsze reakcje. Niepłynność mowy pojawia się i znika. Jeśli podejdziemy do tematu racjonalnie i świadomie a przede wszystkim ze spokojem dziecko będzie czuło się zrozumiane i nawet nie zauważy 'problemu'. Jeśli ktoś zwróci dziecku uwagę, że się 'jąka' albo plącze warto wesprzeć wówczas dziecko słowem "każdemu się czasem zdarza pomylić słowo' itp. 

Kiedy do logopedy?
Jeśli dziecko ma nasilający się problem z wypowiadaniem słów, niepłynność występuje coraz częściej. Gdy zauważymy związek niepłynności z jakimś trudnym wydarzeniem z życia dziecka oraz jeśli niepłynność mówienia występuje równocześnie z tikami ruchowymi, widocznym napinaniem mięśni twarzy to też jest niepokojący sygnał i warto skonsultować temat z logopedą lub psychologiem. 

Jeśli zainteresował Was ten temat więcej informacji znajdziecie w tym linku: KLIK

Wpis powstał na podstawie własnych doświadczeń, konsultacji z doświadczoną w pracy z dziećmi logopedą oraz na podstawie książki "Rozwój psychiczny dziecka od 0 - 10 lat". 

wtorek, 3 listopada 2015

Niezwykłe i zwykłe książki dla trzylatka.



Moja córka jest molem książkowym. Gdy wyobrażam sobie ją za kilka lat to widzę ją z książką w ręce. Ogląda i czyta dla przyjemności. To jej odskocznia i ogromna radość. Codziennie znajduję czas na wspólne czytanie i uważam to za jedną z najlepszych chwil razem. Lubię ten moment wieczorem gdy razem się kładziemy, czytam, a ona spokojnie zasypia. 

Pokażę Wam nasze ostatnie zdobycze. Wspomnę też te tytuły, które mamy od dawna i są na tyle fantastyczne, że moje dziecko ogląda je z chęcią niemal codziennie.

Ćwiczymy spostrzegawczość na ULICY CZEREŚNIOWEJ. Książka niezwykła z przepięknymi obrazkami, sympatycznymi bohaterami bogata w szczegóły i...bez tekstu. Dziecko za każdym razem odkrywa w niej coś nowego. Może tworzyć historię. My możemy tworzyć historię bohaterów. Ćwiczymy wyobraźnię i cieszymy oko niesamowitymi ilustracjami. Póki co mamy LATO na Ulicy Czereśniowej. Z czasem na pewno zagoszczą u nas pozostałe pory roku oraz NOC na Ulicy Czereśniowej. Myślę, że książka idealna już od drugiego roku życia dziecka.




Jeśli szukamy niesamowitych wrażeń zmysłowych to zdecydowanie polecam książkę: 'ROZKŁADANKA 3D'. Piękne ilustracje, ciekawa treść. Realistyczne postacie i przedmioty. Niesamowita. Fajny pomysł na prezent. Polecam od trzeciego roku życia. Wcześniej dziecko z chęcią podrze, pogniecie wystające elementy, a byłaby to niemała szkoda. :)







Jeśli mowa o wrażeniach zmysłowych to pora na kolejną rewelacyjną książkę pobudzającą zmysły :)  To Bajka pachnąca truskawkami. Wciągająca historia Pani Butą, pana Królika, Ryłko i Farbotko oraz Ludwiki i truskawkowego potwora. Ciekawe ilustracje, zapach truskawek, który kojarzy się z latem. Jeśli Wasze dziecko lubi słuchać i już w wieku trzech lat chętnie wsłuchuje się w dłuższe opowieści to warto poznać tę przygodę.  




Książki do słuchania i odtwarzania dźwięków. Książeczka, która służy nam już ponad 2 lata. Francuskie - Les Instruments. Niesamowicie realistyczne dźwięki. Przepiękne ilustracje. Doskonali koordynację wzrokowo - ruchową. Najlepsza muzyczna książka z jaką do tej pory się spotkałam. Jeśli znacie podobne, podzielcie się tytułami.


Seria książek do słuchania. W naszym domu zagościł już Kopciuszek, Trzy Świnki i Złotowłosa. Dziecko jest w stanie samodzielnie włączać dźwięk. Lektor ma przyjemny głos, choć czyta trochę za szybko. Moja córka chce czytać z nim i choć zna tekst już na pamięć, nie zdąża z wypowiadaniem zdań. Poza tym, polecam! 



Już dawno powinnam była Wam napisać o tej pozycji. Ilustrowane bajki o zwierzętach. W środku 10 bajek autorstwa Braci Grimm i Ezopa. Książka z fantastycznymi ilustracjami. Każda przygoda zakończona mądrym morałem. Wracamy do niej bardzo często. Historie wciągające, trzymające w napięciu, z przekazem. Chce się czytać jeszcze i jeszcze. Moja córka uwielbia! :) Zdecydowanie polecam! 




Dziecko zafascynowane mapami na pewno nie przejdzie obojętnie obok tego atlasu. Ilustrowany w twardej oprawie, wygodny w oglądaniu, z wieloma ciekawostkami o świecie. Słownictwo i niektóre nazwy własne są dość wyszukane. Pomijam je czytając córce ciekawostki lub wprowadzam  je stopniowo, po jednej wyszukanej nazwie na dzień. Moja córka jest obecnie bardzo zainteresowana światem na mapie, chętnie szuka miejsc, prosi o wskazywanie miast, dlatego też w tym momencie taki atlas wpasował nam się idealnie.


Niezmiennie już długo z nami i cały czas na topie Kicia Kocia. Niezwykłe historie Kici Koci wspaniale się czyta. Prosty i zrozumiały język szybko zapada w pamięć i dziecko po kilku razach już z pamięci 'czyta' te książeczki. Potrafi wczuć się w przygody małej Kici Koci i przeżywać je razem z nią :)



Jeśli chcecie przypomnieć sobie wiersze z dzieciństwa to sięgnijcie śmiało po tę książkę. "Paweł i Gaweł", "Jesienią, jesienią", "Małpa w kąpieli" i wiele, wiele innych wspaniałych wierszy.


  • Ruchome ilustracje. Paryż . Piżamorama. Książka z ciekawą techniką animacji 'ombro cinema' opartą na iluzji optycznej. Niesamowite wrażenia. Za każdym razem zaskakuje. Co jakiś czas przenosimy się do magicznego Paryża, pełnego magii i światła :) Jak to wygląda zobaczycie w filmiku. 






Jak to wygląda w praktyce? :)


video


I na koniec książka, której jeszcze nie mamy, ale na pewno zagości w biblioteczce mojej córki:
Rok w lesie, miesiąc po miesiącu w obrazkach. Bardzo dużo dobrego słyszałam o tej książce. Wygląda niezwykle ciekawie! 


Jakie są Wasze propozycje dla trzyletnich szkrabów? :) Podzielcie się! 

piątek, 9 października 2015

Adaptacja przed przedszkolem. Co powinniśmy wiedzieć zanim dziecko pójdzie do przedszkola?





Przyglądnijmy się dziś ważnym kwestiom związanym z adaptacją dziecka w przedszkolu oraz tym jak i kiedy zacząć przygotowywać dziecko do przedszkola. Można zacząć dużo wcześniej. 


Gotowość do przedszkola i do rozstania z mamą. 
Trzy lata to czas kiedy dziecko może (nie mylić z musi) wykazywać chęci i gotowość zarówno emocjonalną jak i społeczną do pójścia do przedszkola.
Wiąże się to z szeregiem zmian jakie zachodzą w życiu i rozwoju dziecka w trzecim roku życia. Będąc w fazie budowania, poznawania własnego "ja" dziecko w fazie egocentryzmu, wkracza w grupę i naturalnym zjawiskiem jest problem z zaakceptowaniem tego, że zamiast "ja" jesteśmy "my" jako grupa.
Dlatego też potrzebuje czasu by nauczyć się reguł i funkcjonowania wśród innych. Jakość kontaktów nawiązywanych w przedszkolu ma wpływ na dalszy rozwój i socjalizację dziecka.

Trzyletnie dziecko jest w fazie poznawania swojego "ja" i kształtowania obrazu własnej osoby. Staje się coraz bardziej samodzielne, chce poznawać, uczyć się, bawić coraz więcej. Co najważniejsze i o czym powinniśmy pamiętać. Dziecko tylko wtedy gdy ma poczucie bezpieczeństwa jest w stanie prawidłowo funkcjonować, swobodnie wyrażać swoje emocje, uczucia, pokazywać swoje zdolności poznawcze i rozwijać się.

Dziecko w trzecim roku życia jest na tyle dojrzałe, by nauczyć się chwilowej i coraz dłużej rozłąki z mamą. Choć w szeregu zmian nie zawsze przychodzi to tak, że dziecko daje buziaka i idzie. Często to długi proces, choć również mamy na niego wpływ. 

Oto zmiany jakie czekają na dziecko, w sferze społecznej, emocjonalnej, psychomotorycznej oraz cielesnej, z którymi dzieci najczęściej miewają problemy:
Rozstanie z rodzicem, przebywanie w dużej grupie przedszkolnej, nowe osoby, opiekunki, ciocie, funkcjonowanie w grupie bez rodzica, jedzenie w nowym miejscu w nowym otoczeniu, pokonywanie swojej nieśmiałości, samodzielne korzystanie z toalety, leżakowanie i pozostałe zmiany jakie czekają na dziecko są dla niego niezwykle stresujące. 

Pierwsze dni adaptacji. 
Niezwykle ważne dla rozwoju dziecka jak i dla rodziców jest adaptacja i pierwsze chwile rozłąki. Nowe miejsce, silne emocje, stres, rozstanie z rodzicem to tylko część zmian w życiu dziecka jakie niesie ze sobą żłobek czy przedszkole.
To jak przejdzie adaptacja ma wpływ nie tylko na funkcjonowanie dziecka ale również na przyszłe życie. Bardzo trafnie napisała o tym psycholog Maria Bielecka:

"Wzorce zachowań z wczesnego dzieciństwa są bardzo trwałe i wywierają duży wpływ na funkcjonowanie człowieka. Jeśli nie dostanie on należytego wsparcia w okresie adaptacji, wtedy w każdej nowej sytuacji najpierw dziecko, potem dorosły będzie zamknięty w sobie, nieufny, spięty i czujny. Ten wcześnie „zapisany” w mózgu uraz będzie wracał i blokował sytuacje prowadzące człowieka do rozwoju. Będzie wpływał na przyszłość, dezorganizując szeroko pojęte funkcjonowanie społeczne jednostki. W praktyce oznacza to, że człowiek w obawie przed przeżywaniem przykrych uczuć (lęku, zagubienia, niepewności, zawstydzenia) nie uczy się nowych umiejętności, nie podejmuje ryzyka zmiany, która byłaby dla niego korzystna. Tkwi w bezpiecznych, bo sprawdzonych schematach. Boi się na przykład wszelkich spotkań grupowych, a jeśli już musi tam być – czuje napięcie i unika spontanicznych zachowań, ujawniania swoich potrzeb i uczuć"

Jeśli rodzic szuka alternatywy, aby jego dziecko łagodniej weszło w świat przedszkola, to klub malucha (o jego funkcjonowaniu i jak to wygląda od kuchni napiszę niebawem) to dobre miejsce. Wiem, że nie każdy rodzic ze względu na prace jest w stanie sobie pozwolić na tą formę opieki nad dzieckiem, ale jestem zdania, że adaptacja i okres przygotowania dziecka jest kluczowy w tym przełomowym okresie w życiu społecznym małego człowieka. 

Umiejętności zdobyte w małej grupie, ułatwią dziecku przyszłościowe funkcjonowanie i odnalezienie się w większej grupie w przedszkolu. Rozstanie z mamą wówczas nie będzie dla Was obojgu tak szokujące. Dziecko wkraczając na ścieżkę przedszkolną ma przed sobą szereg zmian i nowości znacznie różniących się od dotychczasowego życia w domu, dlatego należycie wcześnie można go do tego przygotować małymi krokami. 

Prowadząc warsztaty dla dzieci, wiem, że taka forma sprzyja dziecku w adaptowaniu się w grupie. Uczy się ono bycia wśród dzieci, współpracy, obserwuje inne dzieci ich zachowania. Staje się śmielsze, chętne do kontaktu. 

Temat przedszkola i adaptacji to temat rzeka. Poruszyć należałoby mnóstwo sfer i każdej przyglądnąć się z bliska. Dziś odsyłam jeszcze do artykułu napisanego przez psychologa z jednej z warszawskich poradni pedagogiczno-psychologicznej. Tekst który wiele mi rozjaśnił, otworzył oczy na wiele spraw i jeśli szukacie wsparcia i pytań dotyczących przedszkola, adaptacji to zachęcam do przeczytania: http://www.ppp12.waw.pl/artykuly/142-psychologiczne-aspekty-adaptacji-dziecka-do-przedszkola

Pytanie do tych, którzy dobrnęli do końca tekstu :) Jak u Was przebiegła adaptacja? A może dopiero przymierzacie się do wyboru placówki i do adaptacji?


Źródło cytatu: http://www.ppp12.waw.pl/artykuly/142-psychologiczne-aspekty-adaptacji-dziecka-do-przedszkola





wtorek, 6 października 2015

Z perspektywy dziecka. O czym najczęściej zapominamy?



Często gdy mówię, że moje dziecko ma prawo decydować, że respektuję jego granice, słyszę, że to rodzic ma być autorytetem i to ja mam stawiać warunki i decydować o wszystkim. Bo inaczej...dziecko wejdzie mi na głowę, będę musiała robić wszystko tak jak dziecko chce. 

NIC BARDZIEJ MYLNEGO. Wiem, że im częściej angażuję moje dziecko do decydowania o tym co chce robić w danej chwili, tym łatwiej nam się porozumieć, łatwiej zrobić coś co musimy w danej chwili, łatwiej przekonać do czegoś malucha, bo ma... poczucie autonomii. Gdy dziecko nie ma szansy choć trochę decydować, to na wszystkie sposoby próbuje to poczucie autonomii odzyskać. Dlatego też niezwykle ważne jest by dawać mu szansę do samodzielnego podejmowanie decyzji od najmłodszych lat. 

Kiedy dziecko będzie wiedzieć, że to co mówię jest ważne? Kiedy będziemy mniej mówić i więcej słuchać i gdy będzie wiedzieć, że współuczestniczy w planowaniu, w decydowaniu.
Przede wszystkim respektujmy zdanie i granice dziecka.
Jeśli ono nie chce czegoś robić w danej chwili to uciekam się do jednego z rozwiązań:

Zadaję pytania i nadstawiam uszu, na przykład. 'Dlaczego?' Dlaczego nie chcesz wyjść, nie chcesz zjeść, nie chcesz się bawić z koleżanką'? Być może dziecko odpowie zdawkowe: 'bo nie', ale może za każdym kolejnym razem będzie otwierać się przed nami i powie nam dlaczego czegoś nie chce. Może nie z błahego powodu nie chce?  Wtedy będzie nam łatwiej przyjąć perspektywę dziecka, zrozumieć jego uczucia, dlaczego tak, a nie inaczej postępuje.

Jak często Twoja pociecha ma szansę decydować przy wyborze czynności, zadań, zabaw, które mu proponujesz? Jak udaje Ci się przekonać swoje dziecko do zrobienia 'czegoś' w danej chwili? 
Czy zazwyczaj chcesz by twoje dziecko tu i teraz robiło to czego oczekujesz, a może dajesz mu czas i pozwalasz decydować?

Autonomia jest kluczowa. My rodzice pokazujemy dziecku ścieżkę, którą ono ma iść. Mamy względem niego oczekiwania, które często przysłaniają nam inne ważne kwestie. Z góry za nie planujemy, bo to trochę jest tak, że ono ma się dostosować, w końcu ma dopiero dwa, trzy lata. 
Dajemy dziecku ochronę, wsparcie, poczucie bezpieczeństwa, bezgraniczną miłość. Pamiętajmy, że
naturalną potrzebą człowieka jest również potrzeba autonomii i kontroli nad sobą oraz samodecydowania. Jak pisałam wcześniej, gdy odbieramy dziecku autonomię to ono... zaczyna się buntować, pojawia się bezsilność, złość. Tak samo my dorośli. 

Wyobraź sobie sytuację, wracasz wcześniej niż zwykle do domu. Myślisz sobie, mam trochę czasu - posprzątam, ogarnę, poodkurzam. Już prawie zabierasz się do pracy, nagle ktoś Ci mówi: o jesteś wcześniej, może byś posprzątała, ogarnęła trochę, poodkurzała? 
Jak się czujesz? Czujesz, że w jednej chwili chęci opadły? To właśnie teoria reaktancji psychologicznej(teoria oporu psychologicznego).  Nawet jeśli masz ochotę coś zrobić ale ktoś Ci każe to automatycznie tę ochotę tracisz. Odebranie swobody działania to właśnie powoduje. 

Pod każdym zachowaniem kryją się emocje. Jeśli dziecko czegoś nie chce i pokazuje Ci to na milion różnych sposobów to... nie lekceważ tego. Zanim je do czegoś (niestety) zmusimy warto zadać sobie pytanie: czego potrzebuje moje dziecko, co czuje? I co mogę zrobić by podążać za jego potrzebami? 

Zamiast uciekać się do radykalnych rozwiązań czyt. branie dziecka na siłę, rozkazy typu musisz iść, idziemy i koniec, nie mam teraz czasu na twoje marudzenie, możesz poświęcić dłuższą chwilę na ROZMOWĘ z dzieckiem, która z pewnością zajmie Ci więcej czasu, będzie wymagać od Ciebie sporej dawki cierpliwości i konsekwencji, ale efekty będą zaskakujące i długotrwałe. Każda kolejna rozmowa jest łatwiejsza, aż dojdziesz do momentu, że dziecko Ci zaufa. 

Tekst powstał na podstawie własnych doświadczeń oraz na podstawie przemyśleń po lekturze "Wychowanie bez kar i nagród' - Alfie Kohn 

czwartek, 3 września 2015

Najlepsze i najgorsze chwile karmienia piersią oraz o tym jak odstawiłam dziecko od piersi.


Odstawienie dziecka od piersi to dla matek karmiących i długokarmiących nie lada wyzwanie. Najczęściej obraz odstawiania kojarzy nam się z czymś trudnym i dramatycznym. Szczególnie mam na myśli tutaj odstawienie dzieci, które albo nie za nic w świecie nie chcą pić z butelki (czytaj TU), albo o tych, które już na tyle pokochały pierś mamy, że nie wyobrażają sobie bez niej dnia i...nocy rzecz jasna! 

Jak odstawić dziecko? Jak odstawiłam? 
Moja mleczna droga (prawie dwuipółletnia) już się zakończyła...happyendem. Tak się bałam, tyle razy próbowałam - na nic! Aż pewnego dnia przyszedł ten moment. Powiedziałam koniec i sobie i córce. Oczywiście zanim definitywny koniec nastąpił minęły długie miesiące! A samo odstawienie zajęło mi...dzień! Ale...Tygodniami opowiadałam córce (która słuchać opowieści moich uwielbia), że już niebawem pożegnamy się z 'karmieniem piersią'. 

Z doświadczeń innym Mam wiedziałam, że bez płaczu, histerii się nie obejdzie. Godzinami rozkminiałam w głowie jak to zrobić, żeby tak źle nie było. Wydawało mi się to raczej nierealne. Dziecko tak przyzwyczajone do karmienia (szczególnie na dobranoc i w nocy) - jak zabrać ten rytuał i wstawić nowy? Czy ja na pewno tego chce? Jak dziecko to zniesie? 

Rozmawiałam i tłumaczyłam jej, że jest już dużą dziewczynką i pożegnamy się z 'cycusiem'. Że zawsze przychodzi w końcu taki moment, że żegnamy się z 'piersią'. Powtarzałam ile się dało, mówiłam o tym w sposób stanowczy ale zawsze z nutą optymizmu. Przygotowałam córkę na ten dzień. Nie zrobiłam żadnych drastycznych kroków (czyt. zniknęłam, zabrałam bez słowa itp.) Wiedziała, że już nie będzie karmienia...tylko co w zamian?

Przyszło z zaskoczenia. Wstałam rano, poczułam że to jest ten moment, powiedziałam córce, że dzisiaj idziemy po nowego 'cycusia'. Zrobiłyśmy wielką wyprawę do sklepu po kubeczek zwany nowym cycusiem. Sama go wybrała, nie mogła się doczekać aż go weźmie do domu. Ten kubeczek był tylko symbolem, czymś co zastąpi pierś. Towarzyszył córce w ciągu dnia, co jakiś czas popijała z niego wodę, w nocy na niego patrzeć nie chciała! I przyszła noc, obudziła się na karmienie...byłam obok, a ona już wiedziała, choć zaspana to wiedziała, że karmienia nie będzie. Wierciła się, szukała sposobu, a ja szeptałam coś na uspokojenie, tak by jej nie rozwścieczyć i zasnęła. Spała aż do rana. Kolejne noce były już bez pobudek. Następne dni przemijały bez słowa o karmieniu. A po kilku dniach moje dziecko zapomniało co to karmienie piersią. Tak jakby to kiedyś nie istniało. Choć wiem, że karmienie piersią niesie i dla dziecka i dla matki korzyści zdrowotne nie tylko na tu i teraz, ale na całe życie. 

Stale pojawiające się pytanie 'Dlaczego tak długo?' Pytali najczęściej moi znajomi. Już Wam mówię...
Zawsze był jakiś dobry powód by nie odstawiać. A dlaczego w zasadzie miałam odstawiać po pół roku czy roku skoro miałam mnóstwo pokarmu? Lubiłam karmienie, moje dziecko też. Mleko matki to naturalny najlepszy pokarm dla dziecka w składzie ze wszystkim czego potrzebuje. I nie, po roku mleko matki nie jest jak zwykła woda. Cały czas jest mlekiem z ogromną ilością cudowności dla zdrowia dziecka! Pierś była lekiem na całe zło. Na ząbkowanie, na zły humor, na choroby, na ukojenie, na spanie. Karmienie piersią wspominam jako coś niesamowitego, magicznego i nie żałuję ani jednego dnia karmienia! Bywało ciężko, bardzo ciężko. Kilka zapaleń piersi, godziny zmagań, walki z gorączką, dreszczami, nawałami pokarmu, wizyty konsultantek laktacyjnych. 

Każda mleczna droga ma inny bieg, każde dziecko inaczej reaguje na zmiany. Jestem pewna, że wy znajdziecie swój złoty środek. Jeśli teraz jest ci ciężko odstawić(z różnych powodów) i wiele cię to kosztuje to poczekaj jeszcze. Przyjdzie ten moment, że zdecydujecie, że to już teraz i nic Was nie powstrzyma. Przyjdą nowe pokłady cierpliwości, znajdziecie siłę i poradzicie sobie. A dziecko będzie nadal szczęśliwe. Może się zdarzyć, że kilka dni, nocy emocje wezmę górę. Pamiętajmy jednak, że po tych trudnych emocjach, zawsze przychodzą pozytywne. 

Powodzenia! 

wtorek, 25 sierpnia 2015

Zrozumieć dziecięcą złość.

Trudna sztuka zrozumieć złość. Całą gamę emocji i zachowań jej towarzyszących. Dziecko codziennie się złości, tak samo jak my dorośli. Czasem wydaje nam się, że to z błahego powodu. A może ta mała rzecz, która spowodowała lawinę silnych emocji wcale nie była błahostką? 
Już dłuższy czas mam w głowie scenę, której byłam świadkiem. 

Dziecko - myślę, że ponad roczne pisało kredą po tablicy. Za dzieckiem nieco dalej na kanapie siedziała mama. Dziecko w skupieniu malowało kredą. Bez reszty pochłonięte było zabawą. Nagle, mama mówiąc do kogoś obok powiedziała 'idziemy' podeszła do dziecka, które nawet jej nie zauważyło, wyrwała kredę z ręki i wzięła malucha na ręce. Czar prysł w sekundę. I potem było już tylko słychać płacz i krzyk. Przed kolejne 5, 10 minut, aż do ich wyjścia ze sklepu. Obserwowałam z uwagą. Obserwować może każdy i wyciągać wnioski. 

Dziecko płaczliwe? Buntownicze? Niegrzeczne? Ale zaraz, kto tym razem zawinił? Dla tego dziecka ta chwila pisania była niezwykle ważna. Całym sobą było zaangażowane w zabawę. Nagle, ktoś brutalnie to przerwał. 

Wyobraź sobie, że piszesz bardzo ważną wiadomość, chcesz szybko odpisać bo to ważne. Z zaangażowaniem wklepujesz kolejne słowa w telefonie. Piszesz już dobre 5 minut. Nagle, ktoś podchodzi i wyrywa ci telefon z ręki i nie ma zamiaru go oddać. Wyrzuca go i cię zabiera, bez słów wyjaśnienia. 

A gdyby tak każdej z tych sytuacji dać szansę na jej dokończenie? Podejść, zobaczyć, że to co się dzieje to dla tej osoby ważne. Poczekać chwilę, przyglądnąć się. Nie mamy czasu? Ten czas to czasem kilka sekund, czy dwie minuty, które mogą całkowicie zmienić bieg wydarzeń. 

Dziecku wystarczy naprawdę niewiele, by spokojnie dokończyło jedną zabawę. My w tym czasie już możemy mu zaproponować coś co zainteresuje go równie mocno jak przykładowe pisanie kredą. I pewnie 'chodźmy już' 'ja chcę już iść' 'chodź bo brat chce już iść' 'chodź bo Jaś zaraz zacznie płakać' na nic się zdadzą. Ale 'chodź, w domu czeka na Ciebie 'ulubiona zabawa' 'coś pysznego' 'ulubiona bajka' brzmi już zupełnie inaczej. Pokazuje dziecku, że za chwilę też spotka go coś fantastycznego. Wsłuchując się w nasze komunikaty kierowane do dziecka jesteśmy w stanie cokolwiek zmienić. Bo powtarzając w kółko codziennie te same zdania, możemy dziecko zdemotywować i w końcu przestanie słyszeć to co do niego mówimy. Bądźmy świadomymi rodzicami. Obserwujmy, słuchajmy i próbujmy zrozumieć. Szukajmy rozwiązań wspólnie z dzieckiem. 

środa, 5 sierpnia 2015

Początek przygody z chustonoszeniem - co powinniśmy wiedzieć. Rozmowa z doradcą chustonoszenia.

O zaletach cudownego wynalazku jakim jest chusta pisałam dawno temu, jednak z przyjemnością wracam myślami do tego okresu, gdy nosiłam córkę w chuście. O tym jak to wyglądało z mojej perspektywy możecie przeczytać TU Chusta pomogła nam wielokrotnie, gdy moja córka była niemowlakiem. Przy ząbkowaniu czy innych niedogodnościach chusta miała wręcz magiczne działanie. Wyciszała i uspokajała moje dziecko zadziwiająco szybko. Wraz z partnerem odkryliśmy mnóstwo zalet noszenia dziecka w chuście. Dziś mam dla Was garść porad od profesjonalistki w noszeniu w chuście.


Poznajcie Martę. Mamę dwójki dzieci, doradcę chustonoszenia, blogerkę. Marta prowadzi konsultacje z chustonoszenia, niesie pomoc rodzicom zaczynającym przygodę z noszeniem w chuście oraz tworzy bloga zamotani.pl, gdzie znajdziecie masę cennej wiedzy z zakresu chustonoszenia i rodzicielstwa. Zadałam Marcie kilka ważnych pytań, na które niegdyś szukałam odpowiedzi. Myślę, że to niezbędna wiedza dla rodziców chcących nosić swoją pociechę w chuście.
Kilka ważnych pytań o chustonoszenie:

Od jakiego wieku możemy nosić dziecko w chuście?

Idea chusty polega na tym, że dziecko jest znów blisko rodzica. Słyszy bicie jego serca, jest niesione tym samym rytmem, jak w okresie ciąży. Dlatego najlogiczniej jest nosić dziecko od urodzenia, przedłużając jakby ten stan w którym jeszcze przed chwilą znajdowało się dziecko. Często o chustonoszeniu noworodka mówię po prostu, że jest to IV trymestr. Możemy nosić dziecko od urodzenia, wybierając wiązanie dostosowane do noworodka.

Czy wiązanie chusty jest łatwe? 

Myślę, że to umiejętność jak każda inna, którą musimy się nauczyć. Dla jednych to będzie łatwizna, inny w ogóle do tematu nie podejdzie. Na konsultacji potrzebuję zazwyczaj 2 godzin, by w spokoju opanować jedno wiązanie. Nie zostawiam rodzica z poczuciem, że samemu mu się nie uda. Przekazuję odpowiednią wiedzę, technikę i wsparcie. 

Jaką chustę wybrać na początek? 

Na początek polecam chustę bawełnianą skośno-krzyżową. Najlepiej jakby była w miarę cienka. Łatwiej się taką wiążę na noworodku. Można też szukać chust używanych, są one już złamane, mięciutkie, dobrze się na nich dociąga. Rynek chust jest w tej chwili ogromny, jest bardzo dużo nowych firm. Jest w czym wybierać, ale początkującej osobie może być ciężko w natłoku tych wszystkich propozycji wybrać jedną właściwą. Dlatego na konsultacji też poruszam ten temat i znając potrzeby rodzica wybieramy najlepszą chustę. Z kolei rozmiar chusty zależy od wiązania jakiego się uczymy i trochę od gabarytów rodzica. Trudno wskazać jedną uniwersalną chustę, która będzie dobra dla każdego. Ja osobiście pracuję na różnych chustach, różnych firm.

Co jeśli dziecko płacze w chuście? Rezygnujemy od razu, czy cierpliwie czekamy na pierwszy sukces?

Bardzo często jest tak, że dzieci marudzą podczas wiązania. Uspokajają się dopiero jak już chusta jest zawiązana, ale też nie zawsze. Chusta musi dobrze przylegać do rodzica i dziecka, powinno mieć wrażenie, że znów te dwie ważne dla siebie istoty, są jednym ciałem. Jeśli chusta nie jest dobrze dociągnięta, są widoczne lub wyczuwalne luzy, dziecko może nie czuć się bezpiecznie. Pozycja dziecka w chuście też nie jest bez znaczenia. Maluszek powinien być w pozycji kucznej, z podwiniętą miednicą, nóżki niezbyt szeroko odwiedzone. Jeśli nogi dziecka zwisają za bardzo, ale wręcz przeciwnie są mocno odwiedzione na boki, co sprawia, że dziecko siedzi w szpagacie, może protestować. 

Czasem dzieciom jest też za gorąco. Do chusty zawsze ubieramy lżej, ponieważ dziecko grzeje się od nas i od chusty. Jeśli jednak wszystkie podstawowe warunki są dobrze spełnione, a dziecko dalej marudzi, może nie jest to ten moment, może podczas wiązania potrzebuje on ruchu, a mama skupia się za bardzo na chuście i stoi nieruchomo. Czasem wystarczy przerwać i się przespacerować chwilę, by móc dokończyć wiązanie. Bardzo niespokojne dzieci potrzebują mocniejszych bodźców, by móc się wyciszyć.

Kiedy nie powinniśmy nosić dziecka w chuście?

Jeśli chodzi o zdrowe dzieci - nie ma żadnych przeciwwskazań. Trudno jednoznacznie powiedzieć coś o dzieciach, które mają problemy z odpowiednim napięciem, asymetrią, bioderkami lub innymi rzeczami. Wszystko zależy od konkretnego przypadku, trzeba do sprawy podejść indywidualnie. Jednak nawet dzieci z problemami i tak nosimy na rękach. Wybór odpowiedniego wiązania i chusty powinien wspierać i pomagać dziecku, a nie powodować lub nasilać problemy.

Marta Klewińska - doradca chustonoszenia,
mama dwójki dzieci, blogerka z Warszawy.
Jeśli jeszcze nie przekonaliście się do chusty to ja szczerze polecam. Warto spróbować nawet jeśli wiązanie chusty wydaje wam się 'nie do ogranięcia' i nie dla Was to wiem, że doradca chustonoszenia może zmienić wasze podejście i szybko pokochacie ten sposób noszenia dziecka.

Jeśli macie pytania czy wątpliwości związane z chustonoszeniem teraz macie okazję je rozwiać :)
Pytania do Marty zostawcie w komentarzu. Sporą dawkę wiedzy znajdziecie również na blogu Marty www.zamotani.pl

środa, 1 lipca 2015

Złość dziecka tu i teraz, ponad wszystko. Co dobrego możesz zrobić?


Histeria, płacz, złość. Uspokajanie rozdrażnionego, pełnego silnych emocji malucha, obserwowanie otoczenia oraz gonitwa za płaczącym dzieckiem w sklepie czy na ulicy na przykład. Czy każdemu rodzicowi jest to znane? Może zdarzyło się Wam przeżywać te wszystkie sytuacje i emocje im towarzyszące w domu, na placu zabaw, w sklepie? Mnie bieganie za dzieckiem zdarza się dość często, ostatnio prawie regularnie. Histerie to u nas rzadkość, choć miały miejsce. Dość często spotykam ostatnio dzieci leżące na chodniku, na trawie, płaczące, rozemocjonowane, czekające na coś, same nie wiedząc na co. I rodziców stojących wtedy z boku. 

Przeczytałam nie jedną książkę o dziecięcych emocjach, uczę się ich w teorii i w praktyce każdego dnia. Teraz wiem, a czasem zupełnie nie, czego nie robić, co nie działa i czego mówienie jest zupełnie nieskuteczne. A Ty? 

Wiem też, staram się i uczę jako matka i psycholog, jak reagować w sytuacjach trudnych, staram się podążać za emocjami dziecka. Może jutro doświadczę znów sytuacji, w której zachowanie mojego dziecka zupełnie mnie zaskoczy i znów będę się zastanawiać co zrobić, jak się zachować? Może zapyta o coś w sposób bardzo bezpośredni 'dlaczego pan jest gruby, a pani co ma na buzi?', a Ty będziesz musiał/a rodzicu wybrnąć z sytuacji? Odpowiedzieć tu i teraz, tak by nikogo nie urazić i zaspokoić ciekawość dziecka. Bo ono będzie pytać jeszcze więcej i więcej, bo ma do tego prawo, na przykład. Ale to już inna historia.

Jeśli znacie sytuacje, w których Wasze dziecko wpada w złość, ale taką, że wiecie, że emocje szybko nie miną to powiem Wam co moim zdaniem, możemy i nie możemy dobrego (i złego) wówczas zrobić.

No właśnie, co możemy zrobić by zachować spokój gdy dziecko błagalnym głosem, prawie krzykiem prosi nas o zakup zabawki, książeczki, czekoladki, której z takich czy innych powodów kupić mu nie możecie? Łzy jak grochy, płacz coraz głośniejszy, krzyk coraz głośniejszy...co robić?

Potrafisz zachować spokój i nie zwracać uwagi na obserwujących Cię ludzi? Ja już się nauczyłam. Może oni patrzą jak się zachowasz bo sami byli w takiej sytuacji i chcą zobaczyć co zrobisz, a może myślą lub mówią 'jaka matka z Ciebie', że pozwalasz dziecku na takie zachowanie, albo patrzą z myślą, że im nigdy by się coś takiego nie przytrafiło? Z pewnością są w błędzie. Jeśli mają dzieci to prędzej czy później Cię zrozumieją, a jeśli nie mają to nie mają pojęcia co możesz czuć Ty i dziecko. Po prostu w tym czasie wyłącz się na otoczenie. Spróbuj.

Skoncentruj się na rozwiązaniu problemu, na tym co czuje Twoje dziecko, co może poprawić zaistniałą sytuację (wyjście ze sklepu, przeczekanie, bliskość, uspokajanie, spokojne tłumaczenie, przytulanie). Znasz najlepiej swoje dziecko i wiesz co Wam może pomóc w trudnej chwili.
Jak radzić sobie z napadami złości u dzieci pisałam TU.

Zachowaj spokój. Pomyśl, że to trwa tylko chwilę i następnym razem już będziesz mądrzejsza o to doświadczenie. Z czasem zrozumiesz dlaczego dziecko mogło w ten sposób postępować. Bo ono jeszcze ma prawo by krzyczeć i nie wiedzieć jak wyrażać złość. Dopiero uczy się emocji i radzenia sobie z nimi. Spróbuj zrozumieć. Wszystko w Twoich rękach.

Pamiętaj, że krzykiem nic nie zdziałasz, a możesz tylko pogorszyć sytuację. Krzycząc na dziecko nie jesteś w stanie niczego mu przekazać. Dziecko słysząc krzyk, nie rozumie tego co do niego mówisz. Skoncentrowane jest wówczas tylko na strachu i myśli dlaczego krzyczysz. Prawdopodobnie nie byłoby w stanie powtórzyć ani jednego z Twoich wykrzyczanych słów, a nawet gdyby potrafiło, to przekazu, który chciałaś/eś zawrzeć - nigdy nie zrozumie. Krzykiem nic nie wytłumaczysz, tylko wyładujesz swoje negatywne emocje. A przecież istnieją inne, dobre, sposoby na radzenie sobie z własną złością i emocjami. 

Nie bij dziecka. Bicie, nawet 'zwykły' klaps to agresja fizyczna, która widoczna jest nie tylko na ciele dziecka ale odbija się również na jego psychice. Nigdy nie wiąż miłości z agresją. 

Staraj się rozwiązać sytuację tu i teraz. Gdy dziecko się uspokoi możesz z nim porozmawiać o tym co zaszło.Ukoić, powiedzieć, że może na Ciebie liczyć. Że jesteś blisko, że może się przytulić. Empatia to zdolność do podzielenia emocji drugiej osoby. To nić porozumienia emocjonalnego rodzica z dzieckiem. Postarać się zrozumieć emocje dziecka i powiedzieć o tym jak Ty się czułaś/eś

Złość zawsze z czegoś wynika. Często gdy dziecko się złości zakładamy, że jest po prostu 'niegrzeczne'. Nie dostrzegamy jednak, że złość mogła być spowodowana na przykład rozdrażnieniem dziecka, może chęcią zwrócenia na siebie uwagi, czy niespełnieniem oczekiwań, wyobrażeń czy potrzeb dziecka. Może coś obiecaliśmy maluchowi i o tym zapomnieliśmy, a on czeka i zaczyna być coraz bardziej niespokojny, bo nie może wyrazić swoich oczekiwań słowami? Tylko wtedy, kiedy zdamy sobie sprawę, że złość wynika z czegoś konkretnego, a nie znikąd wówczas będziemy w stanie zrozumieć i rozwiązać problem dziecka. 
Znajdź swój złoty środek na wyładowanie swoich negatywnych emocji. Nie wyładowuj swojej złości na dziecku. Ono na to nie zasługuje. Jestem pewna, że znajdziesz najlepszy dla siebie sposób. Niebawem na blogu więcej o sposobach na radzenie sobie z własną złością.


sobota, 27 czerwca 2015

Co o rozwoju ruchowym dziecka w pierwszym roku życia, każdy rodzic wiedzieć powinien. Rozmowa z fizjoterapeutą.


W jakiej pozycji najlepiej czuje się i rozwija niemowlę w pierwszych miesiącach życia? Czy sadzanie dziecka i obkładanie poduszkami by nauczyć je samodzielnego siedzenia jest dobre dla jego rozwoju? Czy chodzenie w chodziku jest zdrowe? Czy prowadzenie dziecka z rączkami w górze korzystnie wpływa na rozwój malucha? O rozwoju motorycznym dziecka, od urodzenia do 'pierwszych kroków' rozmawiałam z  Aleksandrą Łanoszką, doświadczoną fizjoterapeutką od lat pracującą z dziećmi w każdym wieku.

Każdy rodzic czeka na pierwsze sukcesy swojego dziecka. Pisząc sukces mam na myśli, osiągnięcie przez dziecko kolejnego etapu w rozwoju, który świadczy o tym, że nasza pociecha rozwija się prawidłowo. Rozmowy świeżo upieczonych rodziców często nasiąknięte są niepokojem związanym z rozwojem ruchowym dziecka. W pierwszym roku życia dziecka oczekujemy na tak ważne 'kamienie milowe' w rozwoju dziecka. Czy już trzyma główkę, czy potrafi się obracać z plecków na brzuch i odwrotnie, czy już samodzielnie siedzi, dlaczego jeszcze nie chodzi. Każde dziecko rozwija się w swoim tempie. Wiemy, że tak jest i zapominamy o tym. Oczekujemy, że nasze dziecko tak samo jak dziecko kuzynki czy sąsiadki będzie samodzielnie siedzieć w szóstym miesiącu życia, a zacznie chodzić w dniu pierwszych urodzin. Przychodzi ósmy miesiąc a dziecko nadal nie siedzi? Dlaczego? Przecież dziecko koleżanki już dawno...

1. Dlaczego tak ważne jest dla rozwoju dziecka, by w pierwszych miesiącach życia najwięcej czasu spędzało w pozycji leżącej. Dlaczego pozycja pionowa nie jest korzystna dla maluszka?

Niestety nie jest to tak oczywiste. Dziecko powinno przebywać w pozycji leżącej. Jednak bardzo istotne jest to, aby pozycje zmieniać (brzuch, plecy, boczki) W ten sposób dziecko uczy się siebie, kształtuje się świadomość ciała czyli czucie głębokie. Jest to podstawa naszego funkcjonowania we wszystkich aspektach życia, nie tylko ruchu. Korzystna jest również tak zwana pozycja 'do odbicia' , która powoduje że dziecko zaczyna kontrolować główkę w pozycji pionowej. W trzecim miesiącu powinna pojawić się pozycja noszenia tyłem do rodzica, aby dziecko mogło ukończyć kształtowanie samokontroli głowy. 

2. Co sądzisz o sadzaniu dziecka jeśli jeszcze samodzielnie nie potrafi siedzieć? Czy jest wskazane, czy nie i dlaczego?

Sadzanie także jest kwestią sporną, dlatego że dziecko w swoim rozwoju najpierw siedzi a dopiero potem samodzielnie siada. Nieprawdą jest, że dopóki dziecko nie usiądzie samo nie powinno się go sadzać, bo w ten sposób ograniczamy jego rozwój. Dziecko siedzi około 7 miesiąca życia a siada z leżenia dopiero pod koniec 9-tego. Trzeba dziecku pokazać pozycję siedzącą, aby wiedziało do czego ma dążyć. Istotne jest również, aby nie było to zbyt wcześnie. Obserwujmy dziecko i jego możliwości. Możemy sadzać dziecko, na chwilkę na kolanach u mamy, na moment u taty, na chwilę na ziemi itp.

3. Dlaczego stawianie dziecka na nóżkach czy 'nauka' chodzenia z rączkami na górze nie jest wskazana szczególnie jeśli dziecko samodzielnie nie jest w stanie jeszcze wstać i stać na nóżkach? I powiązane pytanie w temacie chodzenia: chodziki i pchacze - tak czy nie?

Stawianie dziecka jest niekorzystne, bo jest to najtrudniejsza pozycja i wymaga bardzo dużych umiejętności i stabilizacji stawowej oraz dobrego napięcia posturalnego. Jeśli dziecko wstaje samo to nie zabraniamy, jeśli nie wstaje ale czworakuje to znaczy, że nie jest jeszcze gotowe. Jeśli nie czworakuje i nie chodzi do 12- tego miesiąca życia to powinno być rehabilitowane. 

Nigdy nie chodzimy z dzieckiem z rękami do góry. Dziecko żeby  dostać do naszego poziomu będzie chodzić na palcach, a to jest bardzo niekorzystne. Dlatego też nie używamy szelek do nauki chodzenia, bo niestety zdarza się często, że rodzice nie potrafią ich używać tak, aby dziecko stało na nogach. W przeważającej większości przypadków wisi w powietrzu. Chodziki zdecydowanie odradzam - nie uczą chodzić tylko biernie wisieć w pasach i nie uczą niczego, a jeszcze mogą bardzo zaszkodzić. Pchacze - tak, ale można je trochę obciążyć. Funkcja pchania z oporem generuje napięcie posturalne czyli napięcie mięśni głębokich brzucha, od których zależy tak naprawdę wszystko co robimy.

To co najważniejsze w rozwoju psycho-ruchowym dziecka i co chciałabym przekazać wszystkim rodzicom to to, że prawidłowy rozwój jest jak budowanie muru, Potrzebne są dobre fundamenty czyli czucie głębokie (czucie własnego ciała i ustawienia ciała w przestrzeni) i napięcie mięśniowe. Na tym fundamencie dopiero zaczynamy budować, przechodząc przez wszystkie etapy rozwojowe, nie pomijając żadnego. Nie powstanie dobry mur jeśli na jakimś etapie zabraknie cegiełki, albo ustawiona zostanie w poprzek.


Rozmowę przeprowadziłam z Aleksandrą Łanoszką - Fizjoterapeuta, certyfikowany terapeuta NDT-Bobath, PNF, Kinesiotaping, NDT-Bobath Baby. Ukończyła Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie na kierunku Fizjoterapia. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi w każdym wieku. Pracuje w Gabinecie Terapeutycznym AGAJA w Krakowie. 

Jeśli macie pytania, które chcielibyście zadać fizjoterapeucie, to pytanie zostawcie w komentarzu. Odpowiedzi udzielimy wraz z Panią Olą w kolejnym poście.