poniedziałek, 19 stycznia 2015

Smutne społeczeństwo. O tym, jak z uśmiechem wkroczyć w nowy dzień!

Codziennie na ulicy mijamy setki ludzi. Spotykamy się w windzie, na zakupach, stojąc w kolejce, jadąc tramwajem. Każdy w swoim świecie z pochmurną miną w pochmurne dni. Mijając obcą osobę na ulicy rzadko kiedy przyjdzie nam do głowy, żeby spojrzeć na kogoś z uśmiechem na twarzy. A jeśli to się zdarza to być może zostaniemy wzięci za dziwaków? W windzie jedziemy w ciszy, patrzymy w sufit, bo co jeśli nasz wzrok się spotka? Ta cisza jest tak krępująca. Gdy winda się zatrzyma wybiegamy z niej jak najszybciej, zawsze w pośpiechu...

To spojrzenie na społeczeństwo zmienia się o 180 stopni. gdy to wszystko dzieje się z towarzyszącym nam dzieckiem u boku. Taki mały dwulatek, który swoją odwagą potrafi onieśmielać dorosłych potrafi zmieniać świat. Dziecko, nawet gdy szaro dookoła, widzi świat w kolorowych barwach. Dostrzegam to każdego dnia. Ten nieznikający uśmiech na twarzy, ta energia do działania. 

Gdy jedziemy windą zazwyczaj jedzie ktoś z nami. Czy to sąsiad czy ktoś całkiem obcy. Mija kilka sekund i moje dziecko już zadaje pytanie tajemniczemu nieznajomemu. Czasem drżę, co zaraz powie, ale póki co jest sympatycznie :) Czy to młody mężczyzna, czy młoda kobieta, czy naburmuszony starszy pan, czy nieśmiały chłopak. To nie ma znaczenia. Prawie zawsze pada pytanie: A jak się nazywa ten Pan/Pani? A co ma Pan/Pani? Mamusiu, spójrz na tego Pana, co on robi? :) Nie sposób wtedy nie odpowiedzieć. Wiecie, że 95% osób odpowiada na takie pytania i to z uśmiechem? Jaka jestem zszokowana za każdym razem gdy nagle z poważnej osoby, pojawia się ktoś kto obdarowuje nas wspaniałym uśmiechem od ucha do ucha. W ten sposób, poznałam już mnóstwo osób. Za każdym razem są oczarowane dzieckiem i jej odwagą. Ci ludzie nagle stają się tacy radośni! Rozmawiają, uśmiechają się, a gdy już mamy się rozstać z nieznajomymi to żegnamy się: papaaaaa, do widzenia ;) Dziecko ma niesamowity dar uszczęśliwiania ludzi. Choćby ta radość miała trwać kilka sekund to wiem, że może poprawić komuś nastrój choć na chwilę. Wszystko dzieje się tak spontanicznie!

Czy my dorośli mamy tyle odwagi co dziecko? Chyba nie, a szkoda! Czasem jeden zwrot 'miłego dnia' potrafi poprawić humor znudzonej w sklepie ekspedientce, czy wybierającemu się do pracy nieznajomemu. 

Za każdym razem gdy moje dziecko przemawia do obcych ludzi, z ciekawością ich obserwuję. Zaskakują mnie. Są sympatyczni, przedstawiają się i podejmują rozmowę. Nieliczni nie mówią nic albo zbywają dziecko...Dzielmy się uśmiechem z innymi, życzmy miłego dnia, powiedzmy - niech to będzie udany dzień! Może ktoś uwierzy w nasze słowa i radośnie wkroczy w nowy dzień? :) 

"Uśmiech to bodaj najkrótsza droga do drugiego człowieka" - Henry Saka


piątek, 16 stycznia 2015

Napady złości u dziecka. Jak reagować i jak zrozumieć emocje dziecka?


Zdecydowałam się poruszyć ten trudny temat na blogu, ponieważ często zadajecie mi pytanie: Co mam robić? Dziecko wpada w histerię, rzuca się po podłodze, uderza głową o ścianę bo czegoś mu zabraniam...

Bezradność, niepokój, złość, zażenowanie, zakłopotanie? Co czują rodzice? A co czuje dziecko? Nigdy nie zapominajmy o jego uczuciach. Nie zawsze jesteśmy w stanie zaakceptować ZACHOWANIE dziecka, ale zawsze powinniśmy akceptować jego UCZUCIA. Bo ta złość, którą dziecko pokazuje to jego emocje, jego sposób na wyrzucenie z siebie frustracji. 

Zbyt często widzimy złe zachowanie, zapominając przy tym o uczuciach, jakie towarzyszą dziecku gdy się złości i o tym skąd ta złość się bierze. Czy my dorośli obserwując 'bunt dziecka', nie zapominamy o tym, że my też się złościmy?

Zarówno dorosły jak i dziecko mogą złościć się w podobnych sytuacjach i podobne czynniki mogą wpływać na pojawianie się wybuchów złości. Doskonale obrazuje to powiedzenie: Człowiek głodny, człowiek zły. Dziecko gdy jest głodne płacze, marudzi - zanim nauczy się wyrażać wprost swoje potrzeby. Dorosły gdy zły, sami wiemy jak to wygląda. Zasadnicza różnica jest jednak w doświadczeniu. Doświadczenie uczy nas jak radzić sobie w trudnych sytuacjach. My dorośli, znamy już wiele sposobów na bezpieczne wyrzucenie z siebie złych emocji. Dziecku warto dawać jak najwięcej możliwości (np. poprzez zabawę, o której więcej możecie przeczytać TU) na wyładowanie negatywnych emocji. 

Małe dziecko w najszczerszy sposób wyraża emocje. Dziecko nie udaje, że wszystko jest w porządku, gdy nie jest. Stara się pokazać to jak się czuje. Problem w tym, że nie zawsze jest w stanie to wyrazić. Stąd ta frustracja może być tak silna. Co więcej, maluch nie potrafi jeszcze panować nad swoimi emocjami. I gdy złość weźmie górę, wtedy naprawdę trudno uspokoić dziecko.

Napiszę to proste zdanie, każde dziecko jest inne. To wielokrotnie powtarzane zdanie przez wielu specjalistów. Bo jest prawdziwe. Każde dziecko jest inne - ma inne predyspozycje genetyczne, inny temperament, w inny sposób jest wychowywane i ma inną sytuację w najbliższym otoczeniu, itd. Dlatego trudno jest odnieść się do jednego problemu, tak aby każde rozwiązanie było skuteczne. Inaczej będziemy reagować i zachowywać się wobec dziecka nadmiernie aktywnego, inaczej wobec spokojnego, a jeszcze inaczej u wrażliwego. Zawsze tak, jak najlepiej potrafimy, z miłością. 

Zawsze gdy mam do czynienia ze złością dziecka zastanawiam się - dlaczego? W jakiej sytuacji najczęściej się pojawia i co jest jej powodem? Czy mogłam temu zapobiec i jak? Dlaczego ta złość i frustracja jest tak silna. Jak zareagować? To podstawowe pytania, na które powinniśmy sobie odpowiedzieć, gdy dziecko miewa napady złości, które trudno opanować. Spróbuj znaleźć na nie odpowiedź, myśląc o swoim dziecku. Ty znasz je najlepiej, wiesz czego potrzebuje. Być może gdy zastanowisz się nad tym głębiej, będziesz w stanie sam/sama znaleźć odpowiedź na pytanie - co mam robić? 

JAK SOBIE RADZIĆ ZE ZŁOŚCIĄ DZIECKA I JAK NA NIĄ REAGOWAĆ?

Zanim dziecko zareaguje złością, możemy temu w odpowiednim momencie zapobiec. I nie mówię tu o tłumieniu emocji. Zastanówmy się nad tym skąd i dlaczego ta złość nagle się pojawia. Najczęściej dziecko się złości gdy jest zmęczone, głodne, rozdrażnione, zdezorientowane, nadmiernie pobudzone wówczas możemy przewidzieć, że nawet błahostka może spowodować 'katastrofę'. Wydaje się, że najtrudniej zareagować na złość dziecka w miejscu publicznym. Dookoła setki gapiów, a nasze dziecko leży na ziemi i krzyczy wniebogłosy. Co wtedy? Udawać, że to nie nasze dziecko? Krzyczeć? Ulec? Nie. Bardzo łatwo w takich sytuacjach jest ulec, tylko po to by to przedstawienie jak najszybciej się skończyło. Jednak pamiętajmy o konsekwencjach.

Czasem zanim zabronimy dziecku i powiemy zdecydowanie NIE - nie ruszaj tego, nie możesz tam iść, nie bierz tej zabawki - przemyślmy, czy częste zabranianie jest konieczne. Z kolei gdy zabraniamy czegoś dziecku róbmy to zdecydowanie i trzymajmy się tego. Jeśli powiemy dziesięć razy nie to jedenasty też powinien brzmieć NIE.
Uleganie i nieuleganie na zmiany zdezorientuje dziecko i nasze 'nie' straci na wartości.

Jeśli chcemy czegoś zakazać na przykład gdy dziecko pisze kredką po podłodze zamiast powiedzieć 'co ty robisz, zabraniam Ci pisać po tej podłodze!' lepiej powiedzieć 'podłoga nie jest do pisania, możesz śmiało pisać po papierze' i wówczas podajemy dziecku kartkę ;)

SPOKÓJ - pomaga. Naszym zadaniem jest pomóc dziecku się uspokoić, towarzyszyć mu, by czuło nasze wsparcie i czuło się bezpiecznie. Podniesiony ton i nasze rozdrażnienie mogą spowodować jeszcze większą frustrację dziecka. W żadnym wypadku nie powinniśmy potrząsać dzieckiem, krzyczeć ani pod żadnym względem uderzać dziecko. Takie zachowanie jest niedopuszczalne. Nie podawajmy dziecku również żadnych syropków uspokajających dla dzieci (nie tędy droga).

Pamiętajmy, gdy dziecko często miewa napady złości, warto zorganizować dziecku dzień tak, by mogło rozładować napięcie np. poprzez aktywną zabawę - o czym pisałam już wcześniej.

Gdy dziecko złości się, krzyczy, kładzie na podłodze postarajmy się zabrać je z miejsca w którym ten napad złości się rozpoczął. Starajmy się opanować i podejść do dziecka ze spokojem. Jeśli jesteśmy w domu, wyjdźmy do innego pokoju z dzieckiem. Jeśli jesteśmy poza domem, najlepiej jest wyjść z dzieckiem w ciche miejsce, z daleka od gapiów, tak aby dać dziecku czas żeby się uspokoiło. Jeśli dziecko się wyrywa, należy bezpiecznie je wziąć na ręce, przenieść, ale nie ciągnąć na siłę za rękę. Gdy dziecko nas bije czy uderza, powiedzmy mu spokojnie, ale stanowczo: "Nie wolno mnie bić, to mnie boli". Wówczas gdy będziecie już w innym miejscu bądź przy dziecku ale staraj się nie reagować, poczekaj aż dziecko samo się uspokoi. Możesz je przytulić jeśli to może pomóc dziecku w uspokojeniu się. Jeśli bezpieczeństwo dziecka nie jest zagrożone, czekaj cierpliwie, aż maluch się uspokoi. Nic nie mów, tylko bądź i słuchaj.

Kiedyś przeczytałam żeby w trudnych (jak te napady złości chwilach) nie stać nad dzieckiem i nie patrzeć z wysokości. Lepiej przykucnąć i być z dzieckiem twarzą w twarz.

Gdy złość przejdzie i dziecko się uspokoi staraj się przez jakiś czas nie powracać do tematu, który był powodem frustracji. Dopiero gdy emocje już całkiem opadną możesz wówczas wrócić do sytuacji, jeśli była nią na przykład Twoja prośba o odłożenie jakieś rzeczy na miejsce, oddanie dziecku zabawki itp. Jeśli dziecko jest starsze warto jednak porozmawiać z nim o tym co zaszło. Po nieprzyjemnym dla Was epizodzie zajmijcie się czymś miłym i swoją uwagę skierujcie na coś co znów nie doprowadzi do histerii.

Rozumiem jeśli czytając ten tekst pojawią się Wam w głowach kolejne pytania, jak, dlaczego, po co?Jeśli trudno Wam poradzić sobie z własną złością i napadami złości u dziecka zachęcam do sięgnięcia po literaturę dla rodziców lub skonsultowania się z psychologiem dziecięcym. 

Ten post napisałam na podstawie swoich obserwacji i doświadczeń, a także w oparciu o kilka ciekawych książek m. in: "Wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci", "Drugi i trzeci rok życia dziecka". Szczególnie jednak oparłam się na własnych przemyśleniach i doświadczeniach w kontakcie z własnym jak i innymi dziećmi. 

niedziela, 11 stycznia 2015

Dwulatek zwiedza muzeum?!


Czy zwiedzanie muzeum z dwuletnim dzieckiem ma w ogóle sens i czy warto zabierać dziecko w takie miejsce? Opowiem Wam jak było u nas! 

Pojechaliśmy we trójkę na wycieczkę krajoznawczą do podkrakowskiego miasteczka. Tam wielki zamek królewski. Amelka zachwycona tym, że będą rycerze, że będzie król i inne podobne atrakcje. Było pięknie! W zamku było również muzeum, więc postanowiliśmy sprawdzić czy w ogóle jest sens tam wchodzić z małym dzieckiem. Bo dlaczego nie? Czy maluch faktycznie nic nie będzie z tego wiedział? 

Ostatnio moja córcia uwielbia czytać ze mną książeczkę "Życie w mieście", w której mała bohaterka Eliza wraz z mamą poznaje miasto i wszelkie miejskie atrakcje...Gdy Amelka usłyszała, że pójdziemy do muzeum tak jak Eliza była po prostu przeszczęśliwa ;) 

Przed wejściem wszyscy byliśmy bardzo podekscytowani...Moje zadowolenie trochę opadło gdy weszliśmy do środka. Przy kasie siedziała niezadowolona pani, która ze zdziwieniem patrzyła, czego my tu właściwie szukamy. Takie było moje odczucie. Ale nie poddawaliśmy się. Kupiliśmy bilety. Amelka gdy zobaczyła wielkie sale od razu pobiegła co sił w nogach - zwiedzać. Trudno było ją zatrzymać. Na co kolejna już pani powiedziała surowo: PROSZĘ TRZYMAĆ DZIECKO! 

Panie zamiast przyjąć z entuzjazmem, jak sądzę, najmłodszą zwiedzającą, wcale zadowolone nie były. Nie wiem co myślały, ale pewnie, że to co robimy jest bez sensu. Co wcale takim nie było. Gdyby mała nie była zainteresowana z pewnością zawrócilibyśmy i wyszli bo szybko dała by nam o tym do zrozumienia. Nie zrażałam się jednak, zwiedzałam z uśmiechem na twarzy. Ciężko mi zepsuć dobry humor.

Nie wiem czy to pierwsza tak mała zwiedzająca osoba w tym muzeum, czy coś innego, ale dało się odczuć wielkie zdziwienie i niepokój tych pań. Co mnie trochę dziwiło, bo oprócz nas i pracowników, nie było tam nikogo więcej. Dziecko choćby bardzo chciało to nic by tam nie zepsuło, bo każdy rodzic pilnuje dziecko w takich miejscach, prawda? 

Po kilku minutach, gdy panie zobaczyły, że ta mała dwulatka wcale taka niesforna i niegrzeczna nie jest, zaczęły lekko uśmiechać się pod nosem. Ze zdziwieniem patrzyły gdy Amelka pytała mnie: "Mamusiu a cio jest na tym obrazie? "Mamusiu, a jak ten obraz się nazywa"? :) 

Mimo tych podejrzliwych spojrzeń, wycieczkę do muzeum zaliczam do udanych, bo my bawiliśmy się całkiem dobrze i Amelka była zachwycona. 

Myślę, że każda pora na zwiedzanie muzeum z dzieckiem jest dobra, jeśli ono wyraża na to chęć. Czy to z dwulatkiem, czy z czterolatkiem. Warto urozmaicać dziecku dzień, tak aby miało możliwość odkrywania i poznawania coraz to nowych i ciekawych zakątków świata. Z pewnością będzie to dla Was wspaniała przygoda. Przy kolejnej wolnej okazji zamierzamy wybrać się na zwiedzanie krakowskich muzeów. Ciekawi mnie jak będzie tym razem i jak pracownicy tegoż miejsca będą reagować na małych zwiedzających. 

A Wy byliście kiedyś z dzieckiem w muzeum? Jak wspominacie takie wyjście? :) Warto czy nie? 












piątek, 9 stycznia 2015

Pieczątki - zabawka uwielbiania przez dzieci.


Mam dla Was kolejny pomysł na zabawę z dzieckiem. Tym razem będą to pieczątki. Pomysł na zabawę z pieczątkami podpowiedziała mi moja przyjaciółka - logopeda, która pracując z dziećmi doskonale wie, co je zainteresuje i czym naprawdę lubią się bawić. No i tak właśnie u nas zaczęła się przygoda z pieczątkami.

Jak widzicie nasze pieczątki mają motyw świąteczny, ale na rynku jest ogromny ich wybór z przeróżnymi wzorami. Nasze są drewniane. Dla dwulatka mogą się okazać trudne w obsłudze. U nas na początku tak było. Ale z czasem dziecko się nauczy przyciskać pieczątkę do tuszu, a potem na papier. To zabawa na długi czas. Dla dzieci od drugiego roku życia i tak przez długie lata :) Do zabawy pieczątkami z dwulatkiem warto wyznaczyć odpowiednie do tego celu miejsce, tak aby ściany i podłoga nie służyły do obijana pieczątek. Myślę jednak, że dwulatkowi spokojnie można wytłumaczyć gdzie bawimy się pieczątkami i do czego służą. Z pewnością zrozumie! 

Pieczątki możecie w prosty sposób zrobić również w domu używając ziemniaka. Wówczas możecie tworzyć wzory jakie tylko sobie maluch wymarzy. To jedna z moich ulubionych zabaw z dzieciństwa. Udanej zabawy! :) 








piątek, 2 stycznia 2015

Mamo, Tato pobaw się ze mną! Pomysły na relaksujące zabawy z dzieckiem.


Każdy rodzic jest na swój sposób kreatywny. Są tacy, którzy mają setki nowych pomysłów na zabawę z dzieckiem i z każdego przedmiotu są w stanie wymyślić zabawkę. Są też tacy którym z trudem przychodzi wymyślanie nowych zabaw dla malucha. Dlatego właśnie tu, regularnie możecie znaleźć ciekawe pomysły na zabawę z dzieckiem. Czasem kreatywną, czasem rozwojową, czasem całkiem zwariowaną. Nie każda zabawa musi być rozwojowa. Najważniejsze żeby sprawiała radość dziecku, żeby była spontaniczna. 

Dzisiaj przyszedł czas na zabawy relaksacyjne zarówno dla dziecka jak i dla rodzica. Niektóre z nich są Wam z pewnością dobrze znane. Czasem nie jesteśmy świadomi, że podczas zabawy z dzieckiem możemy się zrelaksować, a niektóre zajęcia mają działanie terapeutyczne i odprężające. Czasem najzwyczajniej w świecie rodzic jest zmęczony po ciężkim dniu w pracy. To zrozumiałe, że chce odpocząć. I może to zrobić wraz z dzieckiem, nawet tym najbardziej aktywnym, ruchliwym dwulatkiem - to jest do zrobienia :) 

Oto zestaw rewelacyjnych zabaw, które pozwolą Wam w sposób kreatywny i twórczy spędzić czas z dzieckiem. To zabawy, dzięki którym możecie się wspólnie zrelaksować i odprężyć. Odpoczynek i zabawa w jednym. 

Malowanie farbami. Malowanie pędzelkiem jest rewelacyjne, ale malowanie palcami i całymi dłońmi to jest dopiero zabawa, wierzcie lub nie, ma działanie terapeutyczne. Pozwala się rozluźnić, a z każdym kolejnym śladem pozostawionym na papierze pozytywnych emocji przybywa. Przysparza śmiechu i 100% dobrego humoru. Co więcej dla dziecka jest to świetny sposób na ćwiczenie i rozwijanie motoryki małej. Wystarczy wielki arkusz papieru i specjalnie wyznaczone miejsce do tej zabawy (tak aby cały dom nie był w farbie) oraz oczywiście farby (warto sprawdzić skład, najlepsze będą polskie czyt. nie chińskie).

Zabawy papierkowe. Rwanie papieru i robienie kulek, wyrywanki, wycinanki, tworzenie kształtów, przyklejanie na arkusz i tworzenie obrazków. To niezwykle zajmująca zabawa. Możemy do niej wykorzystać wszystkie możliwe papiery czy to pakunkowe czy ozdobne. Wszystko co macie pod ręką się przyda.
Świetny sposób na spędzenie czasu gdy jesteśmy zniecierpliwieni, gdy czujemy się poddenerwowani. Gdy dziecko jest pobudzone wystarczy wziąć stare papiery, albo po prostu wielki arkusz cienkiego papieru i pokazać dziecku jak można go rwać, zgniatać i tworzyć z nich kuleczki czy inne kształty.




Lepienie z plasteliny, ciastoliny, modeliny. Małe rączki potrafią stworzyć 'cuda' z plasteliny. Możemy tworzyć postaci z bajek, układać historyjki z ulepionych przedmiotów i postaci. To zabawa niezwykle odprężająca. Dziecko wówczas jest w stanie się wyciszyć, usiąść na chwilę i skoncentrować na ruchu paluszków i dłoni. Dzieci uwielbiają zabawę plasteliną (wybierając plastelinę dla dziecka zwróćcie uwagę na jej producenta i skład)


Ruch i ćwiczenia z dzieckiem. Taniec, naśladowanie ruchów, wygłupy. Wystarczy podkręcić trochę radio lub ulubioną płytę i zacząć ruszać się w rytm muzyki. Nawet się nie obejrzycie, a maluch będzie próbował zrobić taki sam ruch jak Wy i będzie zachwycony każdym kolejnym nowym ruchem. Dostarczy Wam to mnóstwo śmiechu. Nie dość, że poćwiczycie to również dziecko będzie miało zaspokojoną potrzebę ruchu. Ruch doskonale wpływa na rozładowanie napięcia, pozbycie się nagromadzonych negatywnych emocji, rozluźnienie się. A uśmiech towarzyszący dziecku i rodzicowi napawa zawsze pozytywną energią. 

Masaż, pisanie palcem po plecach. Dzieci uwielbiają masaże. Masażyki mają działanie kojące i relaksujące. Sprawdzą się gdy maluch potrzebuje się wyciszyć przed snem. Masaże mogą stać się rytuałem - na dobranoc czy na dzień dobry. 

Czytanie bajek i ich magiczne, terapeutyczne działanie. Zawsze gdy jestem zmęczona, proponuję córce czytanie bajek pod kocykiem na leżąco. Polubiła to na tyle, że sama kilka razy dziennie proponuje mi czytanie książek :) (spróbujcie czasem poczytać dziecku szeptem, wyciszy się wówczas, zainteresuje i skoncentruje). Odpoczywamy wtedy, relaksujemy się...a o zaletach czytania dzieciom chyba nie trzeba Wam przypominać? ;)

Nie wszystkie z tych zabaw nadają się dla dziecka w każdym wieku. Z rocznym maluchem nie będziemy ciąć i kleić papieru, ale z dwu, dwu i pół, trzylatkiem już tak. Sami zdecydujcie kiedy jest odpowiedni czas, aby zachęcić dziecko do tego typu zabaw. Masaże i czytanie bajek to czynności, w które możecie się bawić z dzieckiem od pierwszych dni życia :) 

Co dopisalibyście jeszcze do tej listy? Jakie są Wasze relaksacyjne zabawy z maluchami? :)