niedziela, 11 stycznia 2015

Dwulatek zwiedza muzeum?!


Czy zwiedzanie muzeum z dwuletnim dzieckiem ma w ogóle sens i czy warto zabierać dziecko w takie miejsce? Opowiem Wam jak było u nas! 

Pojechaliśmy we trójkę na wycieczkę krajoznawczą do podkrakowskiego miasteczka. Tam wielki zamek królewski. Amelka zachwycona tym, że będą rycerze, że będzie król i inne podobne atrakcje. Było pięknie! W zamku było również muzeum, więc postanowiliśmy sprawdzić czy w ogóle jest sens tam wchodzić z małym dzieckiem. Bo dlaczego nie? Czy maluch faktycznie nic nie będzie z tego wiedział? 

Ostatnio moja córcia uwielbia czytać ze mną książeczkę "Życie w mieście", w której mała bohaterka Eliza wraz z mamą poznaje miasto i wszelkie miejskie atrakcje...Gdy Amelka usłyszała, że pójdziemy do muzeum tak jak Eliza była po prostu przeszczęśliwa ;) 

Przed wejściem wszyscy byliśmy bardzo podekscytowani...Moje zadowolenie trochę opadło gdy weszliśmy do środka. Przy kasie siedziała niezadowolona pani, która ze zdziwieniem patrzyła, czego my tu właściwie szukamy. Takie było moje odczucie. Ale nie poddawaliśmy się. Kupiliśmy bilety. Amelka gdy zobaczyła wielkie sale od razu pobiegła co sił w nogach - zwiedzać. Trudno było ją zatrzymać. Na co kolejna już pani powiedziała surowo: PROSZĘ TRZYMAĆ DZIECKO! 

Panie zamiast przyjąć z entuzjazmem, jak sądzę, najmłodszą zwiedzającą, wcale zadowolone nie były. Nie wiem co myślały, ale pewnie, że to co robimy jest bez sensu. Co wcale takim nie było. Gdyby mała nie była zainteresowana z pewnością zawrócilibyśmy i wyszli bo szybko dała by nam o tym do zrozumienia. Nie zrażałam się jednak, zwiedzałam z uśmiechem na twarzy. Ciężko mi zepsuć dobry humor.

Nie wiem czy to pierwsza tak mała zwiedzająca osoba w tym muzeum, czy coś innego, ale dało się odczuć wielkie zdziwienie i niepokój tych pań. Co mnie trochę dziwiło, bo oprócz nas i pracowników, nie było tam nikogo więcej. Dziecko choćby bardzo chciało to nic by tam nie zepsuło, bo każdy rodzic pilnuje dziecko w takich miejscach, prawda? 

Po kilku minutach, gdy panie zobaczyły, że ta mała dwulatka wcale taka niesforna i niegrzeczna nie jest, zaczęły lekko uśmiechać się pod nosem. Ze zdziwieniem patrzyły gdy Amelka pytała mnie: "Mamusiu a cio jest na tym obrazie? "Mamusiu, a jak ten obraz się nazywa"? :) 

Mimo tych podejrzliwych spojrzeń, wycieczkę do muzeum zaliczam do udanych, bo my bawiliśmy się całkiem dobrze i Amelka była zachwycona. 

Myślę, że każda pora na zwiedzanie muzeum z dzieckiem jest dobra, jeśli ono wyraża na to chęć. Czy to z dwulatkiem, czy z czterolatkiem. Warto urozmaicać dziecku dzień, tak aby miało możliwość odkrywania i poznawania coraz to nowych i ciekawych zakątków świata. Z pewnością będzie to dla Was wspaniała przygoda. Przy kolejnej wolnej okazji zamierzamy wybrać się na zwiedzanie krakowskich muzeów. Ciekawi mnie jak będzie tym razem i jak pracownicy tegoż miejsca będą reagować na małych zwiedzających. 

A Wy byliście kiedyś z dzieckiem w muzeum? Jak wspominacie takie wyjście? :) Warto czy nie? 












1 komentarz: