sobota, 21 lutego 2015

"Ma dla latka, dwa i pół...' czyli co ludzie wiedzą o dwulatkach?


Moje dziecko ma dwa latka. Dwulatek. Jaka jest pierwsza myśl, która przychodzi Wam do głowy gdy słyszycie 'dziecko ma dwa latka'? Większości z pewnością automatycznie pojawia się w głowie myśl o... BUNCIE DWULATKA! Ostatnio zasłyszałam i przeczytałam kilka zdań o tym właśnie słynnym buncie dwulatka. O domysłach i wyobrażeniach o tym 'buncie', który istnieje, tak! Myślę jednak, że to słowo nie do końca odzwierciedla prawdziwość tego niezwykle ważnego w rozwoju dziecka okresu. Dziecko staje się świadome swojej odrębności i dąży do autonomii, choć na tej drodze dążenia spotyka liczne trudności, które powodują frustrację. To nasze ograniczenia, nasze zakazy, z którymi często mamy problem. Mamy problem, aby odnaleźć się w nowej sytuacji. Zmiany jakie nastąpiły w zachowaniu naszego dziecka zaskakują i niekiedy przytłaczają nas. Często, choć chcielibyśmy dobrze, wybieramy drogę, która tylko pogłębia naszą i dziecka frustrację. Czy tak musi być?

Dla niektórych rodziców 'bunt dwulatka' to niezwykle trudny moment kiedy 'nie mogą sobie dać rady z własnym dzieckiem', dla innych tylko momenty bywają trudne. Zmiana jaka następuje w zachowaniu dziecka bywa dla rodziców zaskakująca, niekiedy przytłaczająca i niezrozumiała. Wówczas przychodzi nam na myśl to własnie uproszczenie 'buntu dwulatka'. Ludzie mówią: 'przejdzie mu', 'każdy dwulatek to ma'.

Z tego znane są dwulatki. Przynajmniej tak się przyjęło. Niekiedy jednak, ten okres silnych zmian następuje wcześniej około 18 miesiąca życia lub później - około 2,5 roku życia. Mówi się nawet, że dwa lata, to okres równowagi i czas kiedy dziecko jest po prostu... 'grzeczne'. Czasem mam wrażenie, że ludzie nie mający styczności z małymi dziećmi, potrafią tylko tyle powiedzieć o dwulatku. Buntuje się. Spójrzmy jednak trochę szerzej na rozwój dziecka. Jego dążenie do autonomii, liczne frustracje, reagowanie negacją na prośby i próby przekonań, to wszystko jest rozwojowe. 

Ważne jest jednak to, aby rodzice zdobywali lub przynajmniej próbowali zdobyć wiedzę z zakresu rozwoju dziecka w drugim i trzecim roku życia. Po to by rozjaśnić sytuację, by zrozumieć zachowanie dziecka, by zrozumieć uczucia i emocje im towarzyszące w tym okresie. 

Zaczynałam pisać ten post z myślą, że napiszę o dwulatkach - wspaniałych małych istotach, jakimi są. O ich ciekawych zachowaniach i cechach. Nie miałam w planie pisać o buncie, ale wyszło jak wyszło :) Nie mówię o dwulatkach jak o 'zbuntowanych, niesfornych dzieciach', o których ludzie mają w zwyczaju mówić. A o przesympatycznych, kochających i wrażliwych osobach jakimi są te małe istoty. 

Nawet gdy zdarzają się te trudne momenty, to wierzę, że jednak przez większość czasu dwulatki potrafią rodzicom upiększać i umilać życie. Ja tak mam każdego dnia. Moje dziecko dwuletnie (26 miesięcy dokładnie) mówi mi 'Kocham Cię Mamusiu', "Jesteś Kochana'. Mówi do mnie pieszczotliwie, wymyśla mi śmieszne przezwiska, przytula się, całuje. Okazuje bezgraniczną miłość. Potrafi rozbroić mnie swoimi mądrymi wypowiedziami. Zaczepia ludzi, mówi o nich. Czasem wstrzymuję oddech, gdy mówi w sklepie na cały głos co myśli o Pani, która obok niej stoi. Choć woli się bawić robiąc wszystko sama, sama, sama, to jestem jej towarzyszką zabaw i zabieram ją w świat wspaniałej zabawy. Czas, który razem spędzamy jest najlepszy jaki mógł mi się trafić.  Dziecko z miesiąca na miesiąc zmienia się niesamowicie. To czas wielkich zmian w rozwoju, które powinniśmy starać się zrozumieć jak najlepiej potrafimy. 

A jakie są Wasze dwulatki? Może uda nam się powalczyć trochę z tym silnym stereotypem niesfornego dwulatka?

3 komentarze:

  1. Jak słyszę "bunt dwulatka", "bunt trzylatka" to nóż mi się w kieszeni otwiera :( Każde dziecko w różnym wieku przechodzi różne etapy, próbuje różnych rzeczy. Jakby tak miało się mysleć to bunt dziecka trwa do okresu dojrzałości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja niespełna dwuletnia córka jest kochaną istotą ....choć czasem brakuje mi do niej sił. Faktycznie mogę zauważyć że w ostatnim czasie pojawiło się u niej coś co możnaby nazwać "buntem" : złości się, nie chce wykonywać kierowanych do niej poleceń, a słowo "nie" działa na nią jak płachta na byka - kładzie się wtedy na ziemi i płacze...ciężko mi to zrozumieć bo poświęcam jej bardzo dużo czasu i uwagi, a takie jej zachowanie podnosi mi ciśnienie....najprościej wtedy powiedzieć że to bunt dwulatka a czy faktycznie tak jest to się okaże jak minie :)
    Chciałam jeszcze zapytać o jedną kwestię - mianowicie o mowę dziecka. Wiem, ze nie powinno się porównywac dziecka z innymi dziećmi ale martwi mnie że moja córka niechętnie mówi. Są słowa mama, tatuś, dziadzia, baba...zwierzęta nazywa dźwiękonasladowczo a pozatym nie chce powtarzać po mnie. Nie naciskam na nią bo nie chce żeby się zraziła. Co moge zrobić aby jej jakoś to ułatwic i ja zachęcić...dodam że czytamy dużo książeczek, opowiadamy wierszyki i spiewamy piosenki.
    P.S. trafiłam tu przez przypadek ale juz wiem ze zostane tu na dłużej :) Pozdrawiam - Paula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam :) O wspieraniu mowy dziecka mogłabym tutaj napisać naprawdę długi komentarz, w przyszłości z pewnością poruszę ten temat na blogu. Teraz co mogę polecić to ten ciekawy artykuł - http://dziecisawazne.pl/wspomaganie-rozwoju-mowy-dziecka/ Przede wszystkim dajmy dziecku czas, z pewnością jesteście na dobrej drodze :)

      Usuń