niedziela, 24 maja 2015

8 sposobów, jak skutecznie zniechęcić dziecko do jedzenia.


Żywienie dziecka i kilka ważnych zasad, których lepiej nie stosować, by jedzenie i karmienie dziecka nie stało się przykrym obowiązkiem. Każdy popełnia błędy. Też je popełniłam, na szczęście dostrzegłam je dość szybko i jeszcze szybciej wyeliminowałam. Każdy z rodziców prędzej czy później doświadcza przejściowych jak i dłużej trwających problemów dotyczących żywienia malucha.
Nasze zachowanie względem karmienia, samego mówienia o jedzeniu do dziecka czy przy dziecku ma już ogromne znaczenie. Dzisiaj podzielę się z Wami tym co wiem z doświadczenia i obserwacji. 


Czego więc lepiej nie robić, żeby nie zniechęcić malucha do jedzenia?

Zmuszanie do jedzenia.

Każdemu dobrze znane, zjedz jeszcze kawałeczek, jeszcze mięsko, jeszcze ziemniaczki, jeszcze pomidorka spróbuj. I pewnie znana niektórym odpowiedź "NIE!" Ok, nie. Z pewnością to nie jest dobry moment by dalej drążyć temat, bo sytuacja odwróci się przeciwko nam i tak ziarnko do ziarnka na samo słowo pomidor dziecko już będzie wiedziało co mówić i robić, by nie zjeść. Zmuszanie może prowadzić nawet do zaburzeń odżywiania w przyszłości. Jesteśmy tego świadomi, a jednak próbujemy przekonać dziecko do jedzenia. Trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć STOP. 

Zamieszanie wokół jedzenia

Nic tak nie zainteresuje dziecka jak rozmowy o nim i jego niechęci do jedzenia przy nim. Jeśli niejedzenie wzbudzi w Tobie silne emocje, zainteresowanie to prawie na pewno ta niechęć malucha do jedzenia wzrośnie. Więc jeśli chcemy powiedzieć mężowi, że martwi nas niechęć malucha do jedzenia, że znów nie chciał jeść brokułów, czy mięsa to lepiej porozmawiać o tym na osobności. Zmartwienie jakie rysuje się na naszej twarzy gdy mówimy o niejadku daje dziecku sygnał, że coś z tym jedzeniem jest nie tak. A kto jak nie dziecko jest mistrzem rozpoznawania emocji rodzica?

"Jak zjesz barszczyk to dostaniesz żelka"

W ten sposób uczymy dziecko, że żelek jest lepszy od barszczu, ważniejszy od obiadu. Żelek jest pyszny to niech barszcz też będzie. Pokombinujmy ze smakiem tak, by obiady stały się równie pyszne jak żelki. 
Nie łączmy żelka z barszczykiem. Jeśli słodycze są ok to dlaczego obiad ma być 'be'? Barszczyk staje się nieprzyjemnym obowiązkiem i TRZEBA GO ZJEŚĆ żeby dostać żelka. Celem staje się nie zjedzenie obiadu, a szybkie pozbycie się go by dostać słodycze. Nie tędy droga. Oddzielmy obiad od słodyczy. Obiad też może być czymś, na co dziecko będzie czekać. 

"Jesteś niejadkiem" 

7 miesięczny maluch - niejadek. Bo od tygodnia nie zjadł słoiczka zupy tylko dwie łyżeczki. Ojj rośnie nam mały niejadek. Łatwo jest nazwać nasze dziecko niejadkiem, trudniej później zmienić etykietkę na 'jadka'. A przecież starsze dziecko szybko zrozumie co to znaczy być niejadkiem i jak go potem wyciągnąć z tej 'szufladki'? Spójrzmy na problem z innej strony. Być może 2 łyżeczki zjedzone dziś, jutro przyniosą 3 łyżeczki itd. A próby wciskania kilkunastu łyżeczek mogą poskutkować tym, że później dziecko na sam widok słoiczka odwróci głowę i wszelkie próby na nic się zdadzą. 

"Sam nie zjesz bo się pobrudzisz!"

Dziecko dąży do niezależności. Więc jeśli chce jeść samo, dlaczego mamy się na to nie zgodzić? Nie pozwalając maluchowi na samodzielne spożywanie posiłku możemy zniechęcić go do jedzenia. Zanim zabronimy dziecku chwycić za łyżkę i samodzielnie zjeść barszcz zastanówmy się co jest ważniejsze. Ubrudzona kuchnia i koszulka czy zjedzony do połowy barszczyk?

"Cały talerz ma być zjedzony"

Nie przekraczajmy możliwości naszego szkraba. Lepiej podać mniej i podać dokładkę niż podać za dużo.  Ilość może dziecko wystraszyć i zwyczajnie odechce mu się jeść. 

"Ostatni raz i tyle"

Jeśli obiecujesz dziecku, że dostanie ostatnią łyżeczkę to niech ona będzie ostatnia. Pięć ostatnich łyżeczek kilka razy i dziecko nauczy się, że kłamiesz. 

Nieodpowiedni moment i zakłócenia. 

Drążąc temat zmuszania. Nadchodzi moment obiadu. Gotowałyśmy z myślą o dziecku więc teraz na pewno zje. Tak się jednak zdarzyło, że dziecko jest na tyle zmęczone, że jedyne o czym marzy to drzemka. Co wybieramy? Drzemkę czy jeszcze obiadek, bo wystygnie? Karmienie zmęczonego, rozdrażnionego dziecka, w chwili gdy z pewnością nie ma na to ochoty nigdy nie jest dobrym pomysłem. Co więcej, nawet ulubiona potrwa podana w niesprzyjających warunkach może zniechęcić dziecko do jedzenia.

Wiem, że Mamy niejadków mają trudniej. Wiem, że czasem nie da się nie pójść z tym talerzem zupy bo inaczej nie zje. Pamiętajmy tylko, że atmosfera jaką tworzymy wokół jedzenia tworzy się już w okresie niemowlęctwa. Przyjrzyjmy się naszym postawom i zachowaniom. Być może nasza zmiana, może przyczynić się do stworzenia przyjemnej atmosfery, bo w takiej jedzenie powinno się odbywać. Grunt to zachować zdrowy rozsądek. Podążać za potrzebami dziecka zarówno potrzebą jedzenia jak i potrzebą niezależności i autonomii. 

1 komentarz:

  1. Hmmmmm, chyba nic z tych rzeczy nie robiłam....chociaż może trochę za bardzo nalegałam zawsze, by córka zjadła więcej :)

    OdpowiedzUsuń