środa, 1 lipca 2015

Złość dziecka tu i teraz, ponad wszystko. Co dobrego możesz zrobić?


Histeria, płacz, złość. Uspokajanie rozdrażnionego, pełnego silnych emocji malucha, obserwowanie otoczenia oraz gonitwa za płaczącym dzieckiem w sklepie czy na ulicy na przykład. Czy każdemu rodzicowi jest to znane? Może zdarzyło się Wam przeżywać te wszystkie sytuacje i emocje im towarzyszące w domu, na placu zabaw, w sklepie? Mnie bieganie za dzieckiem zdarza się dość często, ostatnio prawie regularnie. Histerie to u nas rzadkość, choć miały miejsce. Dość często spotykam ostatnio dzieci leżące na chodniku, na trawie, płaczące, rozemocjonowane, czekające na coś, same nie wiedząc na co. I rodziców stojących wtedy z boku. 

Przeczytałam nie jedną książkę o dziecięcych emocjach, uczę się ich w teorii i w praktyce każdego dnia. Teraz wiem, a czasem zupełnie nie, czego nie robić, co nie działa i czego mówienie jest zupełnie nieskuteczne. A Ty? 

Wiem też, staram się i uczę jako matka i psycholog, jak reagować w sytuacjach trudnych, staram się podążać za emocjami dziecka. Może jutro doświadczę znów sytuacji, w której zachowanie mojego dziecka zupełnie mnie zaskoczy i znów będę się zastanawiać co zrobić, jak się zachować? Może zapyta o coś w sposób bardzo bezpośredni 'dlaczego pan jest gruby, a pani co ma na buzi?', a Ty będziesz musiał/a rodzicu wybrnąć z sytuacji? Odpowiedzieć tu i teraz, tak by nikogo nie urazić i zaspokoić ciekawość dziecka. Bo ono będzie pytać jeszcze więcej i więcej, bo ma do tego prawo, na przykład. Ale to już inna historia.

Jeśli znacie sytuacje, w których Wasze dziecko wpada w złość, ale taką, że wiecie, że emocje szybko nie miną to powiem Wam co moim zdaniem, możemy i nie możemy dobrego (i złego) wówczas zrobić.

No właśnie, co możemy zrobić by zachować spokój gdy dziecko błagalnym głosem, prawie krzykiem prosi nas o zakup zabawki, książeczki, czekoladki, której z takich czy innych powodów kupić mu nie możecie? Łzy jak grochy, płacz coraz głośniejszy, krzyk coraz głośniejszy...co robić?

Potrafisz zachować spokój i nie zwracać uwagi na obserwujących Cię ludzi? Ja już się nauczyłam. Może oni patrzą jak się zachowasz bo sami byli w takiej sytuacji i chcą zobaczyć co zrobisz, a może myślą lub mówią 'jaka matka z Ciebie', że pozwalasz dziecku na takie zachowanie, albo patrzą z myślą, że im nigdy by się coś takiego nie przytrafiło? Z pewnością są w błędzie. Jeśli mają dzieci to prędzej czy później Cię zrozumieją, a jeśli nie mają to nie mają pojęcia co możesz czuć Ty i dziecko. Po prostu w tym czasie wyłącz się na otoczenie. Spróbuj.

Skoncentruj się na rozwiązaniu problemu, na tym co czuje Twoje dziecko, co może poprawić zaistniałą sytuację (wyjście ze sklepu, przeczekanie, bliskość, uspokajanie, spokojne tłumaczenie, przytulanie). Znasz najlepiej swoje dziecko i wiesz co Wam może pomóc w trudnej chwili.
Jak radzić sobie z napadami złości u dzieci pisałam TU.

Zachowaj spokój. Pomyśl, że to trwa tylko chwilę i następnym razem już będziesz mądrzejsza o to doświadczenie. Z czasem zrozumiesz dlaczego dziecko mogło w ten sposób postępować. Bo ono jeszcze ma prawo by krzyczeć i nie wiedzieć jak wyrażać złość. Dopiero uczy się emocji i radzenia sobie z nimi. Spróbuj zrozumieć. Wszystko w Twoich rękach.

Pamiętaj, że krzykiem nic nie zdziałasz, a możesz tylko pogorszyć sytuację. Krzycząc na dziecko nie jesteś w stanie niczego mu przekazać. Dziecko słysząc krzyk, nie rozumie tego co do niego mówisz. Skoncentrowane jest wówczas tylko na strachu i myśli dlaczego krzyczysz. Prawdopodobnie nie byłoby w stanie powtórzyć ani jednego z Twoich wykrzyczanych słów, a nawet gdyby potrafiło, to przekazu, który chciałaś/eś zawrzeć - nigdy nie zrozumie. Krzykiem nic nie wytłumaczysz, tylko wyładujesz swoje negatywne emocje. A przecież istnieją inne, dobre, sposoby na radzenie sobie z własną złością i emocjami. 

Nie bij dziecka. Bicie, nawet 'zwykły' klaps to agresja fizyczna, która widoczna jest nie tylko na ciele dziecka ale odbija się również na jego psychice. Nigdy nie wiąż miłości z agresją. 

Staraj się rozwiązać sytuację tu i teraz. Gdy dziecko się uspokoi możesz z nim porozmawiać o tym co zaszło.Ukoić, powiedzieć, że może na Ciebie liczyć. Że jesteś blisko, że może się przytulić. Empatia to zdolność do podzielenia emocji drugiej osoby. To nić porozumienia emocjonalnego rodzica z dzieckiem. Postarać się zrozumieć emocje dziecka i powiedzieć o tym jak Ty się czułaś/eś

Złość zawsze z czegoś wynika. Często gdy dziecko się złości zakładamy, że jest po prostu 'niegrzeczne'. Nie dostrzegamy jednak, że złość mogła być spowodowana na przykład rozdrażnieniem dziecka, może chęcią zwrócenia na siebie uwagi, czy niespełnieniem oczekiwań, wyobrażeń czy potrzeb dziecka. Może coś obiecaliśmy maluchowi i o tym zapomnieliśmy, a on czeka i zaczyna być coraz bardziej niespokojny, bo nie może wyrazić swoich oczekiwań słowami? Tylko wtedy, kiedy zdamy sobie sprawę, że złość wynika z czegoś konkretnego, a nie znikąd wówczas będziemy w stanie zrozumieć i rozwiązać problem dziecka. 
Znajdź swój złoty środek na wyładowanie swoich negatywnych emocji. Nie wyładowuj swojej złości na dziecku. Ono na to nie zasługuje. Jestem pewna, że znajdziesz najlepszy dla siebie sposób. Niebawem na blogu więcej o sposobach na radzenie sobie z własną złością.


6 komentarzy:

  1. A co Ty konkretnie robisz jak dziecko wpada w złość?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest pytanie na które trudno się odpowiada, bo żeby opisać każdą sytuację, co konkretnie robię musiałabym napisać naprawdę duuuużo. W większości w poście bazuję na swoim doświadczeniu.
      Zależy o jakiej złości mówimy, bo jeśli to jest złość spowodowana ogólnym rozdrażnieniem (głód, ból, zmęczenie, gorszy dzień) to tłumaczę, rozmawiam, pytam, jak mogę pomóc. Z reguły do sklepu czy w miejsca które mogą nas jeszcze bardziej zdenerwować wtedy nie wchodzę. Jeśli córka wszystkiego odmawia, to wówczas jeśli jesteśmy w domu jestem w pobliżu i czekamy aż złość po prostu minie, zawsze daje jej czas i zaraz po tym idziemy na spacer, robimy razem coś przyjemnego itp, robimy coś co pozwoli nam znów poczuć się dobrze. Najczęściej też po prostu pozwalam córce się wypłakać, wyżalić, jeśli widzę, że jest rozdrażniona i zupełnie nie wie czego by chciała. Nazywam emocje. Staram się podążać jak mogę za potrzebami córki, nie zakazuje gdy nie jest to konieczne, bo czasem histerie mogą być spowodowane tym, że my rodzice nie dbamy o to co chce dziecko w danej chwili. Często obserwuję jak rodzice odrywają dziecko do zabawy, bo 'idziemy i już' i wtedy jest płacz, mnóstwo złości, a wystarczyłoby po prostu powiedzieć, że powoli kończymy tą zabawę, zrobimy 'to, to i to' pójdziemy 'tam tam i tam' pokazując dziecku korzyści i dając mu w zamian coś co równie dobrze może je zainteresować. Myślę, że każdy z nas może znaleźć swój złoty środek. A Ty jak sobie radzisz?

      Usuń
  2. każda sytuacja jest inna i każda wymaga często innej reakcji....u mnie najgorzej jest przed jakimkolwiek wyjazdem czy imprezą...córka jest wtedy...jakby to ująć ? Nie do zniesienia.... nie wiem co z tym zrobić, próbuję lekceważyć bo wiem, że tak reaguje na emocje, które na nie czekają, ale mogę lekceważyć wszelkie zachowanie w takim dniu do momentu aż mnie np uderzy....wtedy muszę reagować

    OdpowiedzUsuń
  3. Z doświadczenia wiem, że tylko spokój może nas uratować. Zdarzało mi się krzyknąć nie powiem, ale to nie pomaga...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas póki co takie napady złości nie występują... Ale post warty zapamiętania.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja mam problem z 7 latką, która krzyczy na mnie, że jestem głupia matka w sytuacji, gdy coś jest nie po jej myśli.
    Złości się, krzyczy, nie sposób jej opanować. Macha rękami i nogami, jest w stanie uderzyć. Wychodzę i zostawiam ją samą na chwilę, bo nie da się ani przytulić, ani porozmawiać.
    Sytuacja powtarza się niestety wielokrotnie. Zastanawiam się, czy nie iść do jakiegoś specjalisty, żeby jej pomóc panować nad złością. Co Pani radzi?

    OdpowiedzUsuń