czwartek, 3 września 2015

Najlepsze i najgorsze chwile karmienia piersią oraz o tym jak odstawiłam dziecko od piersi.


Odstawienie dziecka od piersi to dla matek karmiących i długokarmiących nie lada wyzwanie. Najczęściej obraz odstawiania kojarzy nam się z czymś trudnym i dramatycznym. Szczególnie mam na myśli tutaj odstawienie dzieci, które albo nie za nic w świecie nie chcą pić z butelki (czytaj TU), albo o tych, które już na tyle pokochały pierś mamy, że nie wyobrażają sobie bez niej dnia i...nocy rzecz jasna! 

Jak odstawić dziecko? Jak odstawiłam? 
Moja mleczna droga (prawie dwuipółletnia) już się zakończyła...happyendem. Tak się bałam, tyle razy próbowałam - na nic! Aż pewnego dnia przyszedł ten moment. Powiedziałam koniec i sobie i córce. Oczywiście zanim definitywny koniec nastąpił minęły długie miesiące! A samo odstawienie zajęło mi...dzień! Ale...Tygodniami opowiadałam córce (która słuchać opowieści moich uwielbia), że już niebawem pożegnamy się z 'karmieniem piersią'. 

Z doświadczeń innym Mam wiedziałam, że bez płaczu, histerii się nie obejdzie. Godzinami rozkminiałam w głowie jak to zrobić, żeby tak źle nie było. Wydawało mi się to raczej nierealne. Dziecko tak przyzwyczajone do karmienia (szczególnie na dobranoc i w nocy) - jak zabrać ten rytuał i wstawić nowy? Czy ja na pewno tego chce? Jak dziecko to zniesie? 

Rozmawiałam i tłumaczyłam jej, że jest już dużą dziewczynką i pożegnamy się z 'cycusiem'. Że zawsze przychodzi w końcu taki moment, że żegnamy się z 'piersią'. Powtarzałam ile się dało, mówiłam o tym w sposób stanowczy ale zawsze z nutą optymizmu. Przygotowałam córkę na ten dzień. Nie zrobiłam żadnych drastycznych kroków (czyt. zniknęłam, zabrałam bez słowa itp.) Wiedziała, że już nie będzie karmienia...tylko co w zamian?

Przyszło z zaskoczenia. Wstałam rano, poczułam że to jest ten moment, powiedziałam córce, że dzisiaj idziemy po nowego 'cycusia'. Zrobiłyśmy wielką wyprawę do sklepu po kubeczek zwany nowym cycusiem. Sama go wybrała, nie mogła się doczekać aż go weźmie do domu. Ten kubeczek był tylko symbolem, czymś co zastąpi pierś. Towarzyszył córce w ciągu dnia, co jakiś czas popijała z niego wodę, w nocy na niego patrzeć nie chciała! I przyszła noc, obudziła się na karmienie...byłam obok, a ona już wiedziała, choć zaspana to wiedziała, że karmienia nie będzie. Wierciła się, szukała sposobu, a ja szeptałam coś na uspokojenie, tak by jej nie rozwścieczyć i zasnęła. Spała aż do rana. Kolejne noce były już bez pobudek. Następne dni przemijały bez słowa o karmieniu. A po kilku dniach moje dziecko zapomniało co to karmienie piersią. Tak jakby to kiedyś nie istniało. Choć wiem, że karmienie piersią niesie i dla dziecka i dla matki korzyści zdrowotne nie tylko na tu i teraz, ale na całe życie. 

Stale pojawiające się pytanie 'Dlaczego tak długo?' Pytali najczęściej moi znajomi. Już Wam mówię...
Zawsze był jakiś dobry powód by nie odstawiać. A dlaczego w zasadzie miałam odstawiać po pół roku czy roku skoro miałam mnóstwo pokarmu? Lubiłam karmienie, moje dziecko też. Mleko matki to naturalny najlepszy pokarm dla dziecka w składzie ze wszystkim czego potrzebuje. I nie, po roku mleko matki nie jest jak zwykła woda. Cały czas jest mlekiem z ogromną ilością cudowności dla zdrowia dziecka! Pierś była lekiem na całe zło. Na ząbkowanie, na zły humor, na choroby, na ukojenie, na spanie. Karmienie piersią wspominam jako coś niesamowitego, magicznego i nie żałuję ani jednego dnia karmienia! Bywało ciężko, bardzo ciężko. Kilka zapaleń piersi, godziny zmagań, walki z gorączką, dreszczami, nawałami pokarmu, wizyty konsultantek laktacyjnych. 

Każda mleczna droga ma inny bieg, każde dziecko inaczej reaguje na zmiany. Jestem pewna, że wy znajdziecie swój złoty środek. Jeśli teraz jest ci ciężko odstawić(z różnych powodów) i wiele cię to kosztuje to poczekaj jeszcze. Przyjdzie ten moment, że zdecydujecie, że to już teraz i nic Was nie powstrzyma. Przyjdą nowe pokłady cierpliwości, znajdziecie siłę i poradzicie sobie. A dziecko będzie nadal szczęśliwe. Może się zdarzyć, że kilka dni, nocy emocje wezmę górę. Pamiętajmy jednak, że po tych trudnych emocjach, zawsze przychodzą pozytywne. 

Powodzenia!