piątek, 9 października 2015

Adaptacja przed przedszkolem. Co powinniśmy wiedzieć zanim dziecko pójdzie do przedszkola?





Przyglądnijmy się dziś ważnym kwestiom związanym z adaptacją dziecka w przedszkolu oraz tym jak i kiedy zacząć przygotowywać dziecko do przedszkola. Można zacząć dużo wcześniej. 


Gotowość do przedszkola i do rozstania z mamą. 
Trzy lata to czas kiedy dziecko może (nie mylić z musi) wykazywać chęci i gotowość zarówno emocjonalną jak i społeczną do pójścia do przedszkola.
Wiąże się to z szeregiem zmian jakie zachodzą w życiu i rozwoju dziecka w trzecim roku życia. Będąc w fazie budowania, poznawania własnego "ja" dziecko w fazie egocentryzmu, wkracza w grupę i naturalnym zjawiskiem jest problem z zaakceptowaniem tego, że zamiast "ja" jesteśmy "my" jako grupa.
Dlatego też potrzebuje czasu by nauczyć się reguł i funkcjonowania wśród innych. Jakość kontaktów nawiązywanych w przedszkolu ma wpływ na dalszy rozwój i socjalizację dziecka.

Trzyletnie dziecko jest w fazie poznawania swojego "ja" i kształtowania obrazu własnej osoby. Staje się coraz bardziej samodzielne, chce poznawać, uczyć się, bawić coraz więcej. Co najważniejsze i o czym powinniśmy pamiętać. Dziecko tylko wtedy gdy ma poczucie bezpieczeństwa jest w stanie prawidłowo funkcjonować, swobodnie wyrażać swoje emocje, uczucia, pokazywać swoje zdolności poznawcze i rozwijać się.

Dziecko w trzecim roku życia jest na tyle dojrzałe, by nauczyć się chwilowej i coraz dłużej rozłąki z mamą. Choć w szeregu zmian nie zawsze przychodzi to tak, że dziecko daje buziaka i idzie. Często to długi proces, choć również mamy na niego wpływ. 

Oto zmiany jakie czekają na dziecko, w sferze społecznej, emocjonalnej, psychomotorycznej oraz cielesnej, z którymi dzieci najczęściej miewają problemy:
Rozstanie z rodzicem, przebywanie w dużej grupie przedszkolnej, nowe osoby, opiekunki, ciocie, funkcjonowanie w grupie bez rodzica, jedzenie w nowym miejscu w nowym otoczeniu, pokonywanie swojej nieśmiałości, samodzielne korzystanie z toalety, leżakowanie i pozostałe zmiany jakie czekają na dziecko są dla niego niezwykle stresujące. 

Pierwsze dni adaptacji. 
Niezwykle ważne dla rozwoju dziecka jak i dla rodziców jest adaptacja i pierwsze chwile rozłąki. Nowe miejsce, silne emocje, stres, rozstanie z rodzicem to tylko część zmian w życiu dziecka jakie niesie ze sobą żłobek czy przedszkole.
To jak przejdzie adaptacja ma wpływ nie tylko na funkcjonowanie dziecka ale również na przyszłe życie. Bardzo trafnie napisała o tym psycholog Maria Bielecka:

"Wzorce zachowań z wczesnego dzieciństwa są bardzo trwałe i wywierają duży wpływ na funkcjonowanie człowieka. Jeśli nie dostanie on należytego wsparcia w okresie adaptacji, wtedy w każdej nowej sytuacji najpierw dziecko, potem dorosły będzie zamknięty w sobie, nieufny, spięty i czujny. Ten wcześnie „zapisany” w mózgu uraz będzie wracał i blokował sytuacje prowadzące człowieka do rozwoju. Będzie wpływał na przyszłość, dezorganizując szeroko pojęte funkcjonowanie społeczne jednostki. W praktyce oznacza to, że człowiek w obawie przed przeżywaniem przykrych uczuć (lęku, zagubienia, niepewności, zawstydzenia) nie uczy się nowych umiejętności, nie podejmuje ryzyka zmiany, która byłaby dla niego korzystna. Tkwi w bezpiecznych, bo sprawdzonych schematach. Boi się na przykład wszelkich spotkań grupowych, a jeśli już musi tam być – czuje napięcie i unika spontanicznych zachowań, ujawniania swoich potrzeb i uczuć"

Jeśli rodzic szuka alternatywy, aby jego dziecko łagodniej weszło w świat przedszkola, to klub malucha (o jego funkcjonowaniu i jak to wygląda od kuchni napiszę niebawem) to dobre miejsce. Wiem, że nie każdy rodzic ze względu na prace jest w stanie sobie pozwolić na tą formę opieki nad dzieckiem, ale jestem zdania, że adaptacja i okres przygotowania dziecka jest kluczowy w tym przełomowym okresie w życiu społecznym małego człowieka. 

Umiejętności zdobyte w małej grupie, ułatwią dziecku przyszłościowe funkcjonowanie i odnalezienie się w większej grupie w przedszkolu. Rozstanie z mamą wówczas nie będzie dla Was obojgu tak szokujące. Dziecko wkraczając na ścieżkę przedszkolną ma przed sobą szereg zmian i nowości znacznie różniących się od dotychczasowego życia w domu, dlatego należycie wcześnie można go do tego przygotować małymi krokami. 

Prowadząc warsztaty dla dzieci, wiem, że taka forma sprzyja dziecku w adaptowaniu się w grupie. Uczy się ono bycia wśród dzieci, współpracy, obserwuje inne dzieci ich zachowania. Staje się śmielsze, chętne do kontaktu. 

Temat przedszkola i adaptacji to temat rzeka. Poruszyć należałoby mnóstwo sfer i każdej przyglądnąć się z bliska. Dziś odsyłam jeszcze do artykułu napisanego przez psychologa z jednej z warszawskich poradni pedagogiczno-psychologicznej. Tekst który wiele mi rozjaśnił, otworzył oczy na wiele spraw i jeśli szukacie wsparcia i pytań dotyczących przedszkola, adaptacji to zachęcam do przeczytania: http://www.ppp12.waw.pl/artykuly/142-psychologiczne-aspekty-adaptacji-dziecka-do-przedszkola

Pytanie do tych, którzy dobrnęli do końca tekstu :) Jak u Was przebiegła adaptacja? A może dopiero przymierzacie się do wyboru placówki i do adaptacji?


Źródło cytatu: http://www.ppp12.waw.pl/artykuly/142-psychologiczne-aspekty-adaptacji-dziecka-do-przedszkola





wtorek, 6 października 2015

Z perspektywy dziecka. O czym najczęściej zapominamy?



Często gdy mówię, że moje dziecko ma prawo decydować, że respektuję jego granice, słyszę, że to rodzic ma być autorytetem i to ja mam stawiać warunki i decydować o wszystkim. Bo inaczej...dziecko wejdzie mi na głowę, będę musiała robić wszystko tak jak dziecko chce. 

NIC BARDZIEJ MYLNEGO. Wiem, że im częściej angażuję moje dziecko do decydowania o tym co chce robić w danej chwili, tym łatwiej nam się porozumieć, łatwiej zrobić coś co musimy w danej chwili, łatwiej przekonać do czegoś malucha, bo ma... poczucie autonomii. Gdy dziecko nie ma szansy choć trochę decydować, to na wszystkie sposoby próbuje to poczucie autonomii odzyskać. Dlatego też niezwykle ważne jest by dawać mu szansę do samodzielnego podejmowanie decyzji od najmłodszych lat. 

Kiedy dziecko będzie wiedzieć, że to co mówię jest ważne? Kiedy będziemy mniej mówić i więcej słuchać i gdy będzie wiedzieć, że współuczestniczy w planowaniu, w decydowaniu.
Przede wszystkim respektujmy zdanie i granice dziecka.
Jeśli ono nie chce czegoś robić w danej chwili to uciekam się do jednego z rozwiązań:

Zadaję pytania i nadstawiam uszu, na przykład. 'Dlaczego?' Dlaczego nie chcesz wyjść, nie chcesz zjeść, nie chcesz się bawić z koleżanką'? Być może dziecko odpowie zdawkowe: 'bo nie', ale może za każdym kolejnym razem będzie otwierać się przed nami i powie nam dlaczego czegoś nie chce. Może nie z błahego powodu nie chce?  Wtedy będzie nam łatwiej przyjąć perspektywę dziecka, zrozumieć jego uczucia, dlaczego tak, a nie inaczej postępuje.

Jak często Twoja pociecha ma szansę decydować przy wyborze czynności, zadań, zabaw, które mu proponujesz? Jak udaje Ci się przekonać swoje dziecko do zrobienia 'czegoś' w danej chwili? 
Czy zazwyczaj chcesz by twoje dziecko tu i teraz robiło to czego oczekujesz, a może dajesz mu czas i pozwalasz decydować?

Autonomia jest kluczowa. My rodzice pokazujemy dziecku ścieżkę, którą ono ma iść. Mamy względem niego oczekiwania, które często przysłaniają nam inne ważne kwestie. Z góry za nie planujemy, bo to trochę jest tak, że ono ma się dostosować, w końcu ma dopiero dwa, trzy lata. 
Dajemy dziecku ochronę, wsparcie, poczucie bezpieczeństwa, bezgraniczną miłość. Pamiętajmy, że
naturalną potrzebą człowieka jest również potrzeba autonomii i kontroli nad sobą oraz samodecydowania. Jak pisałam wcześniej, gdy odbieramy dziecku autonomię to ono... zaczyna się buntować, pojawia się bezsilność, złość. Tak samo my dorośli. 

Wyobraź sobie sytuację, wracasz wcześniej niż zwykle do domu. Myślisz sobie, mam trochę czasu - posprzątam, ogarnę, poodkurzam. Już prawie zabierasz się do pracy, nagle ktoś Ci mówi: o jesteś wcześniej, może byś posprzątała, ogarnęła trochę, poodkurzała? 
Jak się czujesz? Czujesz, że w jednej chwili chęci opadły? To właśnie teoria reaktancji psychologicznej(teoria oporu psychologicznego).  Nawet jeśli masz ochotę coś zrobić ale ktoś Ci każe to automatycznie tę ochotę tracisz. Odebranie swobody działania to właśnie powoduje. 

Pod każdym zachowaniem kryją się emocje. Jeśli dziecko czegoś nie chce i pokazuje Ci to na milion różnych sposobów to... nie lekceważ tego. Zanim je do czegoś (niestety) zmusimy warto zadać sobie pytanie: czego potrzebuje moje dziecko, co czuje? I co mogę zrobić by podążać za jego potrzebami? 

Zamiast uciekać się do radykalnych rozwiązań czyt. branie dziecka na siłę, rozkazy typu musisz iść, idziemy i koniec, nie mam teraz czasu na twoje marudzenie, możesz poświęcić dłuższą chwilę na ROZMOWĘ z dzieckiem, która z pewnością zajmie Ci więcej czasu, będzie wymagać od Ciebie sporej dawki cierpliwości i konsekwencji, ale efekty będą zaskakujące i długotrwałe. Każda kolejna rozmowa jest łatwiejsza, aż dojdziesz do momentu, że dziecko Ci zaufa. 

Tekst powstał na podstawie własnych doświadczeń oraz na podstawie przemyśleń po lekturze "Wychowanie bez kar i nagród' - Alfie Kohn