wtorek, 6 października 2015

Z perspektywy dziecka. O czym najczęściej zapominamy?



Często gdy mówię, że moje dziecko ma prawo decydować, że respektuję jego granice, słyszę, że to rodzic ma być autorytetem i to ja mam stawiać warunki i decydować o wszystkim. Bo inaczej...dziecko wejdzie mi na głowę, będę musiała robić wszystko tak jak dziecko chce. 

NIC BARDZIEJ MYLNEGO. Wiem, że im częściej angażuję moje dziecko do decydowania o tym, co chce robić w danej chwili, tym łatwiej nam się porozumieć, łatwiej zrobić coś co musimy w danej chwili, łatwiej zachęcić do czegoś malucha, bo ma... poczucie autonomii. Gdy dziecko nie ma szansy choć trochę decydować, to na wszystkie sposoby próbuje to poczucie autonomii odzyskać. Dlatego też niezwykle ważne jest by dawać mu szansę do samodzielnego podejmowanie decyzji od najmłodszych lat. 

Kiedy dziecko będzie wiedzieć, że to co mówię jest ważne? Kiedy będziemy mniej mówić i więcej słuchać i gdy będzie wiedzieć, że współuczestniczy w planowaniu, w decydowaniu.
Przede wszystkim respektujmy zdanie i granice dziecka, przyglądajmy się jego potrzebom. 

Jak często Twoja pociecha ma szansę decydować przy wyborze czynności, zadań, zabaw, które mu proponujesz? Jak udaje Ci się przekonać swoje dziecko do zrobienia 'czegoś' w danej chwili? 
Czy zazwyczaj chcesz by twoje dziecko tu i teraz robiło to czego oczekujesz, a może dajesz mu czas i pozwalasz decydować?

Autonomia jest kluczowa. My rodzice pokazujemy dziecku ścieżkę, którą ono ma iść. Mamy względem niego oczekiwania, które często przysłaniają nam inne ważne kwestie. Z góry za nie planujemy, bo to trochę jest tak, że ono ma się dostosować, w końcu ma dopiero dwa, trzy lata. 
Dajemy dziecku ochronę, wsparcie, poczucie bezpieczeństwa, bezgraniczną miłość. Pamiętajmy, że
naturalną potrzebą człowieka jest również potrzeba autonomii i kontroli nad sobą oraz samodecydowania. Jak pisałam wcześniej, gdy odbieramy dziecku autonomię to ono... zaczyna się buntować, pojawia się bezsilność, złość. Tak samo my dorośli. 

Wyobraź sobie sytuację, wracasz wcześniej niż zwykle do domu. Myślisz sobie, mam trochę czasu - posprzątam, ogarnę, poodkurzam. Już prawie zabierasz się do pracy, nagle ktoś Ci mówi: o jesteś wcześniej, może byś posprzątała, ogarnęła trochę, poodkurzała? 
Jak się czujesz? Czujesz, że w jednej chwili chęci opadły? To właśnie teoria reaktancji psychologicznej(teoria oporu psychologicznego).  Nawet jeśli masz ochotę coś zrobić ale ktoś Ci każe to automatycznie tę ochotę tracisz. Odebranie swobody działania to właśnie powoduje. 

Pod każdym zachowaniem kryją się emocje. Jeśli dziecko czegoś nie chce i pokazuje Ci to na wiele różnych sposobów to... nie lekceważ tego. 

Zamiast uciekać się do radykalnych rozwiązań czyt. branie dziecka na siłę, rozkazy typu musisz iść, idziemy i koniec, nie mam teraz czasu na twoje marudzenie, możesz poświęcić dłuższą chwilę na ROZMOWĘ z dzieckiem, która z pewnością zajmie Ci więcej czasu, będzie wymagać od Ciebie  więcej cierpliwości i konsekwencji, ale efekty będą zaskakujące i długotrwałe. Każda kolejna rozmowa jest łatwiejsza, aż dojdziesz do momentu, że dziecko Ci zaufa. 

Tekst powstał na podstawie własnych doświadczeń oraz na podstawie przemyśleń po lekturze "Wychowanie bez kar i nagród' - Alfie Kohn 

2 komentarze:

  1. Autonomia dziecka... Hmmm... Niedawno okazało się, że mój 3-letni synek musi nosić okularki, kiedy pozwoliliśmy mu z mężem samodzielnie wybrać oprawki, pani w sklepie niemal upadła z wrażenia :) Witek bierze czynny udział w naszych decyzjach, chociaż czasem celowo ograniczam to decydowanie do alternatywy: "wolisz to czy to", bo zbyt złożone sytuacje są jeszcze za trudne. Albo może wymagałyby więcej czasu. Myślę, że te alternatywy są dobrym rozwiązaniem, żeby wprowadzać dziecko w decydowanie.
    Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twój blog. Rzadko spotykam się z uwagami innych, "doświadczonych" rodziców o uważnym obserwowaniu dziecka, internetowe "mądrości" nie biorą pod uwagę, że ich recepta może nie działać na każde dziecko w ten sam sposób, a Ty podkreślasz, że to naturalne, że coś może wyjść inaczej niż w scenariuszu i nie jest to "wina" ani rodzica, ani dziecka. Tak trzymaj :) Z przyjemnością będę tu zaglądać :)
    Anita - mama 3letniego Witka

    OdpowiedzUsuń
  2. O fajnie, że znalazłam tego bloga, przypadkiem, szukając róznych rad. wprawdzie jestem pedagogiem i mamą 4 dzieci, ale często potrzebuję poczytać rady np.... i mamy...i psychologa. Fajnie... Poczytam więcej. Ale teraz wracam do budowania z klocków :-)

    OdpowiedzUsuń