środa, 2 listopada 2016

Wsparcie dla kobiety karmiącej i aktywnych Mam! + KONKURS!



Gdy pojawiła się na świecie moja córeczka, wiedziałam, że chcę ją karmić piersią. Jako młoda, świeżo upieczona wtedy mama nie miałam pojęcia ile niespodzianek karmienie piersią ze sobą niesie. Wszystko w tym temacie było dla mnie nowe. Po wsparcie dzwoniłam najczęściej do siostry, która pomogła mi wielokrotnie w kryzysowych sytuacjach. A najbardziej w tych trudnym momentach martwiło mnie to, że z jakiegoś powodu nie będę mogła nakarmić dziecka! 
W pierwszych miesiącach karmienia często miewałam problemy, szczególnie w połogu. Wysokie gorączki, zastoje i zapalenie piersi. Mimo to nigdy się nie poddałam i ponad dwa lata karmiłam córkę i jestem z tego dumna!

Co sprawiło, że się nie poddałam? Jakie czynniki decydują o tym czy będziesz karmić albo jak długo będziesz karmić? Pierwszym ważnym elementem jest Twoje nastawienie. Będąc w szpitalu po drugim porodzie w sali była ze mną mama po cesarskim cięciu. Miała duży problem z poruszaniem się po operacji. Bardzo potrzebowała wsparcia przy karmieniu. Nie wychodziło jej to na początku, twierdziła, że dziecko nie potrafi ssać, a ona była wyczerpana, ale BARDZO CHCIAŁA karmić. Ciągle to powtarzała i starała się jak mogła. Myślę, że to nastawienie u niej wygrało! Wieczorem w sali pojawiła się konsultantka laktacyjna, która pokierowała ją i udało się przystawić maleństwo i dalej było już coraz lepiej!

Początki karmienia bywają trudne i niezwykle ważna jest pomoc i wsparcie konsultantki laktacyjnej w szpitalu, a co za tym idzie prawidłowy sposób przystawiania dziecka do piersi, dobra technika, odpowiednie pozycje do karmienia - to wszystko ma wpływ na długość karmienia. 

Często problemy z karmieniem, ból, brak wsparcia przytłaczają kobietę, a niestety butelka z mieszanką okazuje się najprostszym rozwiązaniem problemu. Choć czasem wystarczy naprawdę niewielkie wsparcie doświadczonej osoby, by karmienie piersią się udało! Nie zapominajmy o niesamowitym wpływie mleka matki na zdrowie dziecka i to jakie korzyści niesie naturalne karmienie (o tym przeczytacie już wkrótce, w kolejnych artykułach na blogu).

Jeśli po wyjściu  ze szpitala czujesz, że karmienie jeszcze sprawia Ci trudność to pamiętaj, że odwiedzi Cię w domu położna środowiskowa, która również odpowie na Twoje pytania dotyczące karmienia piersią, pokaże jak prawidłowo przystawiać maluszka do piersi by efektywnie ssał, a karmienie nie sprawiało bólu.

Wielokrotnie słyszałam od wielu osób, dlaczego jeszcze karmię, po co tak długo, to na pewno za długo, a w piersiach to już tylko woda przecież i to słynne zdanie: "Ty jeszcze karmisz?!" myślę, że każda mama karmiąca dziecko powyżej pierwszego roku życia usłyszała to zdanie. Mówi się trudno. Całego świata nie zmienię, żeby ludzie zaakceptowali fakt, że mleko mamy to samo dobro, jednak cały czas możemy edukować ludzi i wspierać matki w karmieniu! Dlaczego mimo to karmiłam? Bo to był MÓJ WYBÓR i byłam pewna swoich decyzji w stu procentach. Miałam również wsparcie od partnera, który szanował moją decyzję i podobnie jak ja wie, że mleko matki dla dziecka jest najlepsze.

Gdy dwa miesiące temu pojawił się na świecie mój synek wiedziałam, że chcę i że będę karmić go piersią. Nie wyobrażałam sobie innej wersji wydarzeń.Gdy będąc jeszcze w szpitalu poczułam, że zbliża się nawał pokarmu, byłam lekko przerażona. Bałam się, że znów zaczną się zastoje, zapalenia i gorączka, a przecież teraz mam dwójkę dzieci i każde z nich potrzebuje mnie równie mocno! I choć zastoje znów się pojawiały, nadal szczęśliwie się karmimy i mamy zamiar jeszcze tak długo! :) Jak sobie poradziliśmy w tym czasie? Skąd wiadomo, że pojawił się zastój i co robić, by nie dopuścić do zapalenia piersi? Niebawem na blogu, po konsultacji z ekspertem odpowiem dla Was na te pytania.

Czy karmienie piersią to ograniczenie dla kobiety? To znów zależy od nastawienia i stylu życia. Wiem na pewno, że  na przykład wyjście z domu na dłużej jest możliwe i można sobie to ułatwić na wiele różnych sposobów :) W pierwszych tygodniach po porodzie nie miałam potrzeby wychodzić z domu bez dziecka, więc i karmienie odbywało się u nas zawsze bezpośrednio z piersi. Tak jest najwygodniej :) Jednak nadchodzą takie dni, kiedy jako aktywna mama będę wychodzić z domu na dłużej, poczynając od zwykłego wyjścia do fryzjera, a kończąc na spotkaniach i szkoleniach, aby dalej rozwijać się zawodowo.  Wtedy najważniejsza dla mnie jest pewność, że dziecko będzie nakarmione i przy tym spokojne

Z pomocą śpieszy mi laktator Medela Swing. Medela Swing jest lekki, baaardzo cichy i prosty w obsłudze. Szybciutko odciąga pokarm. Mogę regulować siłę ssania, więc odciąganie jest dla mnie bezbolesne. W zasadzie oprócz trzymania go przy piersi, nic więcej nie muszę robić. Po odciągnięciu pokarmu idzie z pomocą Calma. Gdy podaję pokarm z butelki, szczególnie ważne dla mnie jest to aby nie zakłócała ona naturalnego odruchu ssania dziecka i tak właśnie stworzona jest Calma.


I dziś dla ułatwienia Wam czasu, kiedy wychodzicie z domu, a Wasz maluszek zostaje pod opieką taty, cioci czy babci dzięki firmie Medela przygotowaliśmy dla Was KONKURS, a nim aż 3 wspaniałe nagrody!

1 nagroda: laktator HARMONY, Calma oraz zestaw gadżetów aktywnej Mamy. 
2  nagroda: Calma wraz z zestawem gadżetów. 
3 nagroda: Calma z zestawem gadżetów.  
 
Co trzeba zrobić aby wygrać? 
1. W kilku zdaniach napisz: "Co było dla Ciebie największym wsparciem podczas karmienia piersią" (w komentarzu napisz swój email do kontaktu)
2. Udostępnij post konkursowy. 
3. W komentarzu na FB pod postem oznacz 3 osoby, którym karmienie piersią jest/było bliskie lub które spodziewają się potomstwa i wiedza o karmieniu jest im potrzebna. 

Konkurs trwa od 02.11.2016 - 09.11.2016 (środa) 
10 listopada ogłoszę wyniki! :)

ZWYCIĘŻCZYNIE KONKURSU:
1 nagroda: Asia Wybraniec
2 nagroda: Ewelina Omilian
3 nagroda: Ewa Grzechnik

GRATULUJĘ!!!!! :) 

32 komentarze:

  1. Od kiedy tylko zapragnelam miec dziecko wiedzialam, ze karmienie piersia bedzie dla mnie rzecza pierwszorzedna. Poczatki bardzo trudne... Maluszek "wisial" na piersi godzinami... Skonczylo sie na poranionych brodawkach, ktore bolaly tak, ze za kazdym przystawieniem plakalam z bolu. Nie poddalam sie, bo postawilam sobie cel, ze moje dziecko nigdy nie dostanie mlekopodobnego szajsu z puszki! Najwiekszym wsparciem i radoscia byl fakt, ze moj maluszek przybral w 2 tygodnie 700g ! Omal nie poplakalam sie ze szczescia, ze jestem w stanie wykarmic malego glodomorka i dumy ze wytrwalam najgorsze chwile :) polecialam wtedy do domu jak na skrzydlach karmic z najwieksza radoscia mojego aniolka :) drogie mamy pamietajcie, ze karmienie piersia jest tylko kwestia glowy i staran i naprawde warto dac to plynne zloto swoim maluszkom, bo nigdy nie zasmakuja w zyciu nic lepszego, a zapach mamy i smak cieplego mleczka dla dziecka jest czyms czego zadna butla nie zastapi... Nie wspominajac juz o tym jaka to przyjemnosc dla mamy :) e- mail ewelinaeks@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Największym wsparciem w karmieniu piersią jest… Właśnie wsparcie.
    Karmienie nie jest łatwe, przekonała się o tym chyba każda świeża mama. Tak jak i ja – na początku moje dziecko było karmione mlekiem modyfikowanym bo w szpitalu powiedzieli że mam złe brodawki, dziecko nie złapie, za mało pokarmu… A jak miało być go dość skoro dziecko zaspokajało swój głód mieszanką? Zbawieniem było wyjście ze szpitala, w domu gdzie mogłam liczyć na pomoc i opiekę partnera, wspierał mnie i dopingował w każdej podjętej przeze mnie decyzji. Karmienie wciąż było niełatwe, korzystałam z nakładek bo przecież moje dziecko „nie będzie potrafiło jeść z tych piersi”. To był jeden z błędów, rozleniwiły one dziecko i odruch ssania był za słaby. W efekcie kiedy już udało nam się złapać pierś dziecko ssało leniwie i nie potrafiło się najeść. W dalszym ciągu wspierana przez partnera (a to niewyobrażalna pomoc bo tak babcie jak i ciocie twierdziły że dziecko się nie najada bo płacze, tylko że nikt nie chciał słuchać że to były kolki!) zaczęłam szukać alternatywy. Trafiłam na butelkę Medela Calma. To ona w dużej mierze uratowała nasze karmienie piersią – wymusiła na dziecku silniejsze ssanie i jednocześnie nauczyła tego odruchu w bardziej prawidłowy sposób. I tu także kłania się pomoc partnera – bo to on karmił małego moim odciągniętym mlekiem, na początku dziecko nie chciało załapać, płakało z głodu ale nie chciało, nie potrafiło ssać. Tak naprawdę to mój partner walczył o to by Mikołaj zaczął pić z butelki, a gdy mu się to udało, eureka! Dziecko nauczyło się pić z piersi! Istotne jest nie zostać w tym okresie samemu z problemami. W tej chwili Mikołaj ma 9 miesięcy, wciąż karmię piersią, nie używam już butelek bo nie są potrzebne, ale wiem że w razie czego mam w odwodzie Calmę.
    zaneta.charlie@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkim wsparciem były dla mnie polożne. Syn po urodzeniu nie umiał złapać brodawki i dobrze ssać. Jeszcze w szpitalu wisiał mi na piersi i płakał. Nie wiedziałam co robić. Polożne w szpitalu pomagały mi go przystawiać. Ja byłam zdesperowana żeby karmić piersią. Kiedy Mały się naświetlał pod lampami, bo miał taką żółtaczkę, ja co 2 godziny (w dzień i w nocy) chodziłam na elektryczny laktator i w ten sposób rozkreciłam laktacje. Po powrocie do domu ciągle miałam problem z przystawieniem. I tu pomocne okazały się nakładki i Położna że szkoły rodzenia która mnie w tym wspierala i powtarzała ze dam radę. Nakładki stosowalismy 3 miesiace. Wiele prób ich odstawienia kończyło sie kolkami i wzdęciami, ale w końcu się udało :-) karmiłam 16 miesięcy. Teraz spodziewamy się drugiego maluszka i wiem że zrobię wszystko żeby i tego karmić piersią bo wiem że to najlepsze co możemy dać swoim dzieciom. Dzieki pani Małgosi i polożnym ze szpitala wygrałam. I wszystkim mamom życze wytrwałości i takich położnych jak Pani Małgosia :-)
    Gaba81@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Największym wsparciem był dla mnie mój maz, który codziennie rano zawoził moje odciągnięte mleczko na odział intensywnej terapii, gdzie mój syn walczył o życie w inkubatorze przechodząc sepsę ... każda moja kropla była na wagę złota .

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie największym wsparciem było wsparcie męża i rodziny
    Co nie było bez konkretnej przyczyny
    Bo oni kochają mnie i mojego maluszka i dbają o zdrowie jego brzuszka
    Byli szczęśliwi każdego dnia gdy smacznie spałam w nocy i każdego dnia
    Budzili mnie na moje jedzenie a dziecko za chwilę na karmienie
    Pomoc nie oceniona była ta gdy potrzebowałam jej w nocy i każdego dnia
    Duże znaczenie wiedza o karmieniu piersią ma, która wsparcie każdej mamie da
    Wymiana doświadczeń z innymi mamami też jest pomocą gdy jej szukamy
    A szukać można nie tylko w necie ale na warsztatach i położnej w gabinecie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przed chwilą wysłałam komentarz do konkursu wierszyk rymowany i nie podałam adresu e-mail. więc robię to teraz AnA_AP@interia.pl

    OdpowiedzUsuń


  7. Największym wsparciem podczas karmienia była moja upartosc i determinacja. Przez cały okres ciąży słyszałam tylko to, że będę bardzo krótko karmić piersią bo są bardzo małe. A przecież rozmiar nie jest w tym przypadku istotnymi. I tak rzeczywiściesie stalondo tej pory karmie mojego pięcio miesięcznego synka wyłącznie piersią bo tylko to woli. Niektórym aż szczenka opadła. Pokazałam innym, że karmienie piersią nie zależy od rozmiaru tylko chęci karmienia swojej Pociechy.

    justyna.oleszek@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie największym wsparciem w drodze do kp była....no właśnie nie mama, nie położne, ale Teściowa. Większość z kobiet nie cierpi teściowych za rady, za komentarze, za to, że zupa była za słona, a ja swojej Eli jestem wdzięczna za to, że była w tych pierwszych dniach przy nas. Poród miałam z komplikacjami, popękało co mogło, szycie odbyło się na operacyjnej w znieczuleniu lędźwiowym, potem leżenie plackiem. Syn dostawał butelkę, był dokarmiany czego nie wiedziałam jako niedoświadczona matka. Próby karmienia to porażka. Syn nie umiał ssać denerwował się albo zasypiał i nie mogłam go dobudzić. Popadałam w rozpacz, ale do czasu. Teściowa wpadła na pomysł osłonek na piersi, do tego dała w prezencie laktator właśnie medela, ale mini electric. To był strzał w 10. Ja nawet nie wiedziałam o istnieniu osłonek. Z pomocą osłonek syn lepiej chwytał brodawki, a laktator pomógł rozkręcić laktację. Po powrocie do domu karmilismy się na całego, syn mlekiem a ja widokiem jego przy mojej piersi. Niestety po jakimś miesiącu, synowi odpodobało się kp i nakładki, jęczał przy piersi, wiercił się, nie chciał jeść, więc wróciłam do laktatora, nie chciałam odpuścić swojego mleka. Laktator pomógł mi utrzymać laktację. Karmiłam oczywiście dołączoną do niego butelką i zakupiomymi smoczkami calma. Rewelacyjnie nam się karmiło do ponad roku, laktator medela mnie nie zawiódł. Teraz znów jestem w ciąży, w grudniu przyjdzie na świat córeczka niestety przez cc, co boję się utrudni mi trochę kp, już wiem, że nie pozwolę dokarmiać córki,będę się starać o kp. Medela jeszcze nie zakupiona, tamtą oddałam w prezencie potrzebującej mamie, której nie stać było na zakup laktatora. Trochę teraz mi szkoda, ale skoro mogłam pomóc... Mąż juz wie, że chcę medelę, więc jeśli wystąpi problem z brakiem pokarmu wie gdzie jechać i co kupić.
    Tak więc mogę tylko podsumować teściowa i medela to pomoc nieoceniona. A w tej chwili moja Ela ma dyżur przy moim dwulatku, a ja z córeczką pod sercem leżymy w łóżku i leczymy przeziębienie.
    Pozdrawiam wszystkie fanki medela
    grzechnik.ewa81@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje początki karmienia piersią były nie takie straszne jak je malowali, ponieważ od początku mąż, rodzina i położne mi pomagali. Skłamałabym gdybym napisałam, że bólu, lęku i zwątpienia nie doświadczałam. W czasie złych chwil miałam jedno w głowie, że daje swojemu dziecku samo zdrowie. Najważniejsze w tym wszystkim jest dobre nastawienie aby nie dopadło nas na długo zwątpienie. Pełna determinacja i czerpanie radości jak koło naszego serduszka taka ważna dla nas osoba gości.
    aga_marta_h@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. autor Agata Rzepka udostępniono i zaproszono 3 osoby pod postem na facebooku :)

      Usuń
  11. Rodziłam niestety przez cesarskie cięcie. miał problemy z karmieniem. córcia nie chciała sie przyssać do piersi. Płakała kiedy próbowałam ją przystawić. Byłam zmuszona już w szpitalu odciagać pokarm i podawac jej butelką. Trwało to około 3 tygodnie. Bardzo chciała karmic dziecko piwrsa i byłam tak zdeterminowana, ze codziennie po kilka razy przystawiała córeczkę. Pewnego dnia szybciutko złapała pierś i....nie wypuściła jej az do ponad dwóch lat. Największym wsparciem podczas karmienia była dla mnie pomoc męża, który za każdym razem mnie uspokajał, że to nie ważne, że nie karmie piersią tylko, że daje jej swoje mleko butelką. Dużo pomogła mi tez moja determinacja i cierpliwość. Obecnie spodziewam się drugiego dziecka i wiem, że nasza Mleczna Droga na początku może być kręta i wyboista ale dam z siebie wszystko, żeby popłynęła wartkim strumieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Największym wsparciem w karmieniu piersią była chęć dania małej to co jest najlepsze. Mimo iż rodziłam niespodziewanie przez cesarskie cięcie, a laktacja nie chciała się rozpędzić nie poddałam się. Położne owszem pomagały mi w nauce karmienia ale za nic mleko nie leciało ze łzami w oczach przystawiałam prawie non stop malutką. Oczywiście mała dużo płakała i chętnie by ją dokarmiali mlekiem modyfikowanym ale nie pozwoliłam na to i po parunastu godzinach laktacja zaczęła się normować.
    furyshe@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Na etapie, w którym obecnie się znajduję (termin porodu w Sylwestra), nie jestem w stanie odpowiedzieć, co było moim największym wsparciem, ponieważ to moja pierwsza ciąża, pierwszy dzidziuś. Natomiast z całą pewnością mogę napisać, że karmienie piersią jest czymś dla mnie oczywistym- przy dzisiejszej świadomości rodziców, jak wielkie znaczenie ma naturalne karmienie dziecka, dla jego rozwoju oraz ochrony- nie mam jakichkolwiek wątpliwości, że jest to jeden z najcenniejszych darów jakie matka może dać swojemu maluszkowi już od pierwszych chwil życia. Niestety zdaję sobie sprawę, że nie zawsze bywa różowo i sama chęć karmienia piersią nie wystarczy- czasem potrzeba wytrwałości, systematyczności, niekiedy wskazania natury medycznej nie pozwalają od razu na przystawienie dziecka do piersi. Uważam, że wtedy największym wsparciem dla kobiety jest właśnie dobrej jakości laktator. Pomijam już samą świadomość posiadania takiego sprzętu, te psychiczną ulgę, że w razie jakby coś potoczyło się nie po naszej myśli- jest jeszcze to rozwiązanie, które daje nam nauka i technologia. W przypadku kiedy laktacja rozwinie się prawidłowo i tak warto mieć laktator, na wypadek jakby dziecko trzeba było zostawić z tatusiem na kilka godzin :) Dlatego uważam, że nikt ani nic innego niż laktator, nie może być większym wsparciem dla mamy karmiącej, a już na pewno nie w znaczeniu czysto psychologicznym.
    dominika.kopij@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Na etapie, w którym obecnie się znajduję (termin porodu w Sylwestra), nie jestem w stanie odpowiedzieć, co było moim największym wsparciem, ponieważ to moja pierwsza ciąża, pierwszy dzidziuś. Natomiast z całą pewnością mogę napisać, że karmienie piersią jest czymś dla mnie oczywistym- przy dzisiejszej świadomości rodziców, jak wielkie znaczenie ma naturalne karmienie dziecka, dla jego rozwoju oraz ochrony- nie mam jakichkolwiek wątpliwości, że jest to jeden z najcenniejszych darów jakie matka może dać swojemu maluszkowi już od pierwszych chwil życia. Niestety zdaję sobie sprawę, że nie zawsze bywa różowo i sama chęć karmienia piersią nie wystarczy- czasem potrzeba wytrwałości, systematyczności, niekiedy wskazania natury medycznej nie pozwalają od razu na przystawienie dziecka do piersi. Uważam, że wtedy największym wsparciem dla kobiety jest właśnie dobrej jakości laktator. Pomijam już samą świadomość posiadania takiego sprzętu, te psychiczną ulgę, że w razie jakby coś potoczyło się nie po naszej myśli- jest jeszcze to rozwiązanie, które daje nam nauka i technologia. W przypadku kiedy laktacja rozwinie się prawidłowo i tak warto mieć laktator, na wypadek jakby dziecko trzeba było zostawić z tatusiem na kilka godzin :) Dlatego uważam, że nikt ani nic innego niż laktator, nie może być większym wsparciem dla mamy karmiącej, a już na pewno nie w znaczeniu czysto psychologicznym.
    dominika.kopij@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Przy pierwszej ciąży największym wsparciem podczas karmienia piersią było wsparcie męża zawsze mówił że początki są najgorsze później będzie tylko lepiej i tak było. Mimo ciężkich początków nauczyłam się tej trudnej sztuki karmienia piersią ♡ warto było♡ teraz spodziewam się bliźniaków i bardzo przydał by się lektor bo z jednym maleństwem sobie poradzilam ale boję się o to że przy dwójce mogę nie podołać wyzwaniu bardzo bym chciała je też karmić piersią wkoncu nie ma nic lepszego od mleka matki
    lenam20@interia.eu

    OdpowiedzUsuń
  16. Największym wsparciem okazała się siostra mojego męża. Kiedy Jana styczniu urodziłam swoją córkę, jej córka miała 9 miesięcy i sama jeszcze była karmiona piersią. Kiedy urodziłam, okazało się, że moja córka potrzebuje być przy piersi przez cała dobę-nawet do toalety chodziłyśmy razem, a do tego upatrzyła sobie tylko jedna pierś, drugiej nie chciala nawet tknąć. Dokradać laktacyjna wytłumaczyła, że tak jej uroda, ale ja w kółko od wielki osób słyszałam, że to jest nie tak, ze mam słaby pokarm itp. Aż pewnego dnia, ostra zima, zamarzła nam woda w rurach i musieliśmy się przeprowadzić na pare dni do właśnie siostry mojego męża. Jak ona się mną zaopiekowała. Nie musiałam kompletnie nic robić. Śniadanie-jest, obiad-jest, starsza córka ubrana i odwieziona do przedszkola-jest. I stał się cud. Moja malutka córka, przestała potrzebować wisieć na mnie. Jadła, najadala się, zasypiała-to była dla mnie nowość. Okazało się ze jednak mój pokarm jest ok, a ja mogę poczuć się pełnowartościową mamą. Dzięki siostrze mojego męża przekonałam się, że karmienie może dawać wiele satysfakcji a powiedzenie szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko to coś więcej niż tylko powiedzenie. Mój adres e-mail: maryanneskowron@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że dla mnie największym wsparciem przy karmieniu był luz, mąż i medela
    Gdy pięć lat temu zaszłam w pierwszą ciążę, czytałam bardzo dużo poradników dotyczących wychowania dziecka, wszystko dokładnie zaplanowałam: moje dziecko będzie jadło tylko z piersi, nigdy nie dostanie smoczka no i oczywiście w przyszłości nigdy nie zrobi mi awantury w sklepie, bo będę umiała je wychować, nie to co inne mamy (do dziś śmieję się ze swoich planów, po smoczka mąż jechał zanim zdążyłam wstać po porodzie a do niektórych sklepów do dziś głupio mi wchodzić).
    Mały urodził się miesiąc przed terminem. Mimo, że kilka dni spędził w inkubatorze, udało mi się podawać mu swoje mleko, choć w większości jednak był karmiony MM przez położne. Gdy wyszliśmy do domu, wciąż miałam w głowie, że tylko KP jest słuszne i poprawne. I karmiłam małego, a on zaraz ulewał niemal wszystko, co zjadał. Więc znów był głodny. Więc płakał. No to karmiłam małego, a on znów zaraz ulewał niemal wszystko co zjadał. Tak wyglądały moje dwa miesiące. On płakał z głodu, ja ze zmęczenia. W końcu mój mądry mąż, kupił MM, podał małemu. Mały zasnął w końcu najedzony, a ja szczęśliwa, że on nie płacze. Przez miesiąc mały był karmiony pół na pół, potem mi laktacja zanikła. Zostało MM i moje wyrzuty sumienia, że co ze mnie za matka, że własnego dziecka cycem wykarmić nie może? Ale z czasem wyrzuty sumienia mijały, wiem, że dałam mu ile mogłam, więcej po prostu nie dałam rady. Dziś Krzyś jest zdrowym, mądrym czterolatkiem. I wierzcie mi- nie ma na czole etykiety: Moja mama nie umiała mnie karmić piersią, jestem ofiarą MM.
    Dlatego gdy zaszłam w ciąże z córką, sprawa karmienia KP nie była już dla mnie taka oczywista. Gdy ktoś mnie pytał, czy będę karmić piersią- odpowiadałam: Nie wiem. Chcę karmić, ale czy mi się uda- zobaczymy. Nic na siłę. Przestałam przejmować się presją otoczenia, że muszę karmić piersią. Agatka urodziła się w terminie, przez CC (źle się ułożyła), na szczęście miałam pokarm, mała od razu się przyssała i zaczęła pięknie jeść. Oczywiście było ciężko, zabiłabym każdego kto ośmieliłby się dotknąć moich piersi. Tyłek (a dokładniej brodawki) uratował mi Purelan (który powiniem zdecydowanie znaleźć się na liście leków ratujących życie!), który zaczęłam stosować kilka dni po porodzie. Cieszyła mnie zadowolona minka najedzonej Agatki oraz przyrosty jej wagi.
    Wczoraj Agatka skończyła dwa miesiące, cały czas jest tylko na piersi. Karmię ją bo chcę. Bo sprawia nam to przyjemność , a nie dlatego, że muszę. Teraz jest bajkowo, mała nie ma na nic uczulenia, więc ja mogę jeść prawie wszystko. Chciałabym karmić jak najdłużej, ale nie wiem jak to będzie. Być może któregoś dnia ja będę miała dość, a może jej się znudzi. Nic na siłę. Szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. Nie róbmy z siebie matek cierpiących. Macierzyństwo ma być pięknym doświadczeniem, a potem wspomnieniem a nie czasem wyrzeczeń, płaczów i bólu. Bo w imię czego, pytam się?
    basia.kucharek@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Wierzycie w anioły? Nie mogę mieć pewności co do istnienia skrzydlatych istot w białych togach, ale jestem całkiem pewna, że między nami - zwykłymi ludźmi - krążą anioły! Moim aniołem była kobieta, która przez przypadek pojawiła się na szpitalnej sali kilka godzin po tym jak pierwszy raz zobaczyłam i dotknęłam swoją córeczkę. Pierwsze dziecko. Byłam przerażona. Przecież nic nie umiałam, nic nie wiedziałam i bałam się zrobić cokolwiek ;) Próbowałam właśnie karmić piersią, kiedy weszła do mojej sali. Rozejrzała się, zarumieniła i stwierdziła, że to nie sala jakiej szukała. Już miała wyjść, gdy... cofnęła się! Zapytała czy może pomóc. Poprawiła mi poduszkę i pokazała jak prawidłowo chwycić maleństwo, jak dobrze podać mu pierś i na co zwrócić uwagę! Okazało się, że jest położna, ale z innego szpitala. Przyjechała odwiedzić córkę, która miała wyjść tego dnia ze swoim maleństwem do domu. Nic więcej o niej nie wiem, nie pamiętam rysów twarzy. Zniknęła. Zostawiła mi jednak wskazówki i sporą motywacje do karmienia piersią!!! Sprawiła, że podaje te informacje dalej i zachęcam do karmienia koleżanki, które przechodzą trudności i chwile zwątpienia. ag.olinska@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Napiszę krótko ale na temat. Największym wsparciem przy karmieniu była dla mnie mama, która do szpitala przyszła do mnie z laktatorem, słysząc mój ból przez zastój pokarmu. Przeżyłam 2 straszne dni w szpitalu, myślałam że nie mam pokarmu, a jednak miałam go całe mnóstwo tylko się zablokował! Ściągałam laktatorem ręcznympokarm i tak zostało, mija już 3 miesiąc a ja nadal go ściągam - co 2 godziny. Niestety mój maluch w żaden sposób nie potrafi poradzić sobie z ssaniem piersi. Ale jestem zadowolona że daję radę i karmię go własnym mlekiem. Laktator elektryczny byłby dla mnie zbawieniem... sze2@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Zapewne będę banalna, ale dla mnie największym wsparciem podczas karmienia był mój mąż. Nie mam rodziny, która mogłaby mi pomóc po porodzie, moja teściowa mnie nienawidzi, a mój mąż jest. Jest cudowny, wspaniały i mnie wspierał od dnia porodu do dzisiaj ( a spodziewamy się drugiej córeczki :) ) . Mój mąż jest cudownym facetem, który mimo tego, że do pracy wstaje o 5:30 wstawał wraz ze mną w nocy do naszej córeczki, nie karmiłam strikte piersią, ponieważ mam wklęsłe brodawki i mała sobie nie radziła. Dlatego zdecydowałam, że będę ściągała pokarm i podawała do małej w butelce, jak bardzo jest to wykańczające w nocy wiedzą tylko mamy, które też to przeszły. A ten mój kochany mąż wstawał ze mną i kiedy ja ściągałam pokarm, on karmił naszą córcię aby wszystko poszło szybciej i sprawniej. Kiedy wracał wymordowany po pracy, brał naszą córeczkę na spacer, abym mogła się pprzespać, gotował mi obiadki i ogólnie mnie rozpieszczał. Mam taką cichą nadzieje, że tym razem będzie identycznie :) Za to wszystko co dla mnie zrobił kocham go jeszcze bardziej niż myslałam, że umiem :) mój adres e-mail: moje-macierzynstwo@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam problemy z karmieniem , mam spory biust i córeczka nie chciała łapać piersi... był płacz z obu stron, aż w końcu kupiłam najzwyklejszy laktator i pompowałam 6 miesięcy co 2,5 godziny dzień i w nocy. Moim wsparciem aby karmić swoim mlekiem moją córeczkę był właśnie laktator i dlatego napisałam dla niego ODĘ ! :)
    Oda do Laktatora

    Laktator cierpliwy jest

    nie zazdrości obfitości biustu

    nie unosi się pychą lecz mlekiem

    bezwstydnie obłapia Twe piersi

    nie chce nic w zamian

    nie gniewa się za Twe humory

    nie wypomni Ci spóźnienia

    wszystko znosi, wierzy w Ciebie

    wszystkie Twe furie przetrzyma

    w pracy nigdy nie ustaje

    mleko Twe dziecku bez żalu oddaje

    poczucie wolności gwarantuje

    dyskretnie swą robotę wykonuje

    pomruczy Ci do uszka

    gdy go tulisz do serduszka

    A Ty mój Bobasku nie słuchaj tych oklasków

    bo choć laktator wypasiony, Ty jesteś niezastąpiony,

    lecz matce on potrzebny gdy spijać z piersi nie chcesz,

    lub matka Twa musi oddalić się na chwilę w dal i dać swe mleko Ci.



    Teraz czekam na drugie maleństwo w moim brzuszku, przeczuwam że historia się powtórzy, tamten laktator w kiepskim stanie przydałby się nowy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Najbardziej pomaga i motywuje widok zadowolonego dzieciątka 😊 uwielbiam patrzeć jak zajada. Pierwszego synka karmiłam rok i 4 miesiące. Mąż wspierał nas w karmieniu i tak nam miesiące mijały. Dzieki karmieniu odporność miał wzorową, a ja polubiłam herbatkę z kopru włoskiego która wspomagała laktacje. Teraz z drugim jest troszkę ciężej bo ma wrażliwy brzuszek i alergie na białko, ale czego się nie robi żeby karmić 😊 z pomocą przyszły produkty sojowe, bo olaboga kawa bez mleka?! Drugą rzeczą jest nasza niezawodna maść na pogryzione brodawki (m.....) bez niej nie wyobrażam sobie przeżycia karmienia. Najlepszym wsparciem jest jednak najblizsza osoba, zadowolony bejbuszek i optymistyczne nastawienie, żeby mleczka nie zabrakło <3

    E-mail ewelina.szwaracka@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  23. Największym wsparciem podczas karmienia piersią był uśmiech maluszka,
    zwłaszcza wtedy, kilka chwil po porodzie, gdy dopiero co wyszedł z brzuszka:)
    To starania męża, który dawał mi siłę, wspierał duchowo i tulił ładnie,
    to wiedza na temat tego, jak ważne jest mleko mamy-że maluszek aż je kradnie!

    Karmienie piersią od zawsze miało dla mnie ogromne znaczenie,
    karmić tak dziecko, tworzyć z nim więć-od wieków moje marzenie!
    To coś więcej niż zapełnianie jego brzuszka, to rola największa na świecie,
    to zdrowie, ochrona, to siła i chęć dzielenia się tym co dobre, w każdej kobiecie!
    W karmieniu piersią największym wsparciem okazał się mąż który pielęgnował,
    który w każdej chwili był na zawołanie, który moje zdrowie także szanował !

    Jednak największym wsparciem była ta zadowolona mina dziecka, taka szczera i uśmiechnięta,
    która dodawała mi ochoty, siły- nawet wtedy gdy byłam już naprawdę padnięta!
    To właśnie dziecko, te wpatrzone we mnie oczka sprawiały, że karmienie było czymś więcej!
    Podczas karmienia widziałam, jak dziecku smakuje, jak się uśmiecha i jak łaknie!
    Dziś? Jestem w kolejnej ciąży! Także planuje karmić naturalnie!
    Tutaj wsparciem nadal okaże się mąż, synek i widok córeczki która niedługo pojawi się na świecie:)
    Pozdrawiam,mama,edka767@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Mleczny uśmiech mojego dzieciatka to najwieksza motywacja do karmienia piersią! Ten widok, gdy synek radośnie pomrukuje w czasie karmienia, a zaraz po oderwaniu od cycusia... uśmiechnięte usteczka ociekajace mleczkiem to widok, ktory sprawia, że serce rośnie.
    Wszystko to pozwala nam przetrwać teraz ten trudny czas, gdy zmagam sie w szpitalu z zapaleniem piersi i gorączka bliską 40'C...
    Karmienie w tym czasie nie jest łatwe, ale ten widok dodaje energii i pozwala przetrwać ten trudny czas!

    annapiskorska89@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja przez pierwsze trzy miesiące "karmiłam" szpitalny laktator (nie wiem czy mu smakowalo), i wtedy najbardziej wspierały mnie inne mamy, które razem ze mną walczyły o każdą krople mleka by ratować swe przedwcześnie urodzone maleństwa. A kiedy już wróciliśmy do domu i wreszcie mogłam Kajde przystawić, najbardziej motywowaładnie i motywuje mnie jej widok gdy pije mleko z piersi. Ma wymalowany wtedy na buzi wewnetrzny spokój, miłość, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa i pełne zaangażowanie. Nie ma dugiej sytuacji takiej jak ta, w której na jej twarzy malowałaby się taka szczególna mieszanka emocji.

    ania_w87@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  26. Termin porodu zbliża się wielkimi krokami, a moje piersi napawają mnie wielkimi obawami. Marzę o karmieniu piersią, wiem, że to jest dla maluszka ważne, ale moje sutki nie są wyraźne. Czytam wiele porad o karmieniu i dużo pisze się o wyćwiczeniu - laktator byłby dla mnie wymarzony, bym w szpitalu mogła wykonać trik już sprawdzony. Mogłabym pobudzić piersi ręcznie do działania, a moje dziecko nie miałoby problemu ze ssaniem :) Największym wsparciem jest w tej chwili dla mnie siostra, doświadczona i dobrą radą zawsze pomocna. Powtarza mi, że karmienie zaczyna się od myślenia, wielkość piersi nic o tego nie ma. Bardzo jej za to jestem wdzięczna i mam nadzieję, że ta taktyka okaże się skuteczna. Zaopatrzyłam się już w specjalne muszle do stymulacji brodawek, nie wiem, czy podziałają, ale przynajmniej zmniejszyły moje obawy :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jeśli mówić mam o wsparciu,
    Muszę wspomnieć o... fotelu,
    Który służył mi oparciem
    Podczas wspólnych godzin wielu.

    Serio, już nie tak przekornie,
    Bardzo wspierał mnie małżonek,
    Troszcząc się na co dzień o mnie
    I zajmując naszym domem.

    Wsparły mnie też inne mamy,
    (Przede wszystkim - moja własna!),
    Mogłam, wsparta ich radami,
    Zaznać macierzyństwa blasków.

    Wsparła szczodrze mnie natura,
    Dając macierzyński instynkt;
    Prasa i literatura,
    Gdzie sprawdzałam swe domysły.

    Wsparło mnie też - aż dziw przyznać! -
    Państwo - rocznym "rodzicielskim"
    (Pewnie zadziałała wizja
    Czyhającej na ZUS klęski ;-)

    Musztrujemy się przysłowiem
    "Umiesz liczyć? Licz na siebie!".
    Zostawiona sama sobie
    Czy bym dała radę? Nie wiem...

    (justusica@gmail.com)

    OdpowiedzUsuń
  28. Karmienie piersią było dla mnie priorytetowym zadsniem, jednak nie wszystko szło po mojej myśli. Kilka dni euforii zamieniło sie w trudne chwile, gdy moja córeczka z piersi zrobiła sobie smoczek. Była przy piersi 24h na dobe a gdy tylko ją odjełam był płacz. I wówczas z pomocą przybył smoczek uspokajający. Był dla mnie ogromnym wsparciem ponieważ gdy córeczka skończyla ssać spokojnie mogłam ją odłożyć do łóżeczka, spokojnie wypić herbatkę na laktację, która również okazała się dobrym wsparciem na etapie laktacji. Ważne było również wsparcie bliskich i przyjazna atmosfera, którą mi tworzyli.

    OdpowiedzUsuń
  29. Każde dziecko od poczęcia zasługuje na wszystko co najlepsze. Ja jako matka - również zamierzałam mojej małej kruszynce dać wszystko co zdrowe i zamierzałam karmić mlekiem matki jak najdłużej. Nie zawsze jednak idzie wszystko po naszej myśli. Już od samych narodzin u nas pojawiły się straszne problemy. Córeczka nie potrafiła załapać piersi, strasznie mnie "pogryzła" co sprawiło ogromny ból, o osłonkach nawet nie było mowy - córka ich nie tolerowała. Co na to ja? Ze łzami w oczach zaciskałam żeby i karmiłam nadal, jednak i tu pojawił się problem. Córeczka okazała się strasznym głodomorkiem a ja jako matka czułam, że mój pokarm w drugiej dobie po narodzinach jej nie wystarcza. Myślałam, że zaniosę malutką na dokarmienie ale i tam spotkała mnie krytyka ze strony personelu szpitala. Byłam na skraju załamania. Wreszcie 3 doba okazała się wybawieniem. Wyszliśmy do domu a tam czekała na nas nieograniczona pomoc. Pomoc w postaci męża i mamy 😃 dlatego wtedy zrozumiałam jak ważne jest wsparcie rodziny. Mama pomagała mi przy dostawianiu córeczki, pokazywała różne triki, mąż wtedy masował mi stopy, podnosił na duchu mawiając, że będzie coraz lepiej a ja poczułam, że karmienie córeczki wreszcie staje się przyjemniejsze. A co najbardziej mnie zadowalało? Widok szczęśliwej, najedzonej córeczki i te - zrób "gie".
    Chciałabym także wspomnieć, iż wielkim wsparciem w karmieniu piersią okazało się także zrozumienie ze strony otoczenia. To rodzina, przyjaciele dali mi do zrozumienia, że nie ma czego się wstydzić, że nie muszę wychodzić do pokoju obok by nakarmić córeczkę. A ja dzięki temu przełamałam wstyd.
    Zatem drogie przyszłe mamy!!
    Często wyobrażamy sobie, że karmienie piersią to droga usłana różami. Kiedy pojawiają się trudności, załamujemy się i nieraz pod wpływem emocji odstawiamy dziecko od piersi. Nie tędy droga. Czasem wystarczy kilka rad by wrócić na właściwy tor.

    Piszę jako Ewelina Paszenda
    Mail e.paszenda@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  30. Drogie Mamy, każda z Was jest cichą bohaterką, bo zdecydowałyście się podjąć tego trudu, jakim jest wykarmienie swoich pociech. O tym, że nie jest to wcale łatwe zadanie przekonała się już niejedna młoda, świeżo upieczona Mama...
    Czytając z ciekawości posty konkursowe wzruszyłam się... bo z opisanych historii płynie niesamowita siła kobiet i ich ogromna determinacja. Wiele z Was musiało zmierzyć się z fizjologią i zawalczyć o laktację... tak też było w moim przypadku i niestety nadal walczę :(
    Pokarm zaczął mi zanikać około 3 miesiąca po porodzie i boję się, że nie dam rady karmić naturalnie mojego Maluszka przez conajmniej rok... tak jak sobie zakładałam. Bardzo bym chciała żeby mi się udało bo wiem, że to najlepsze co mogę zaoferować mojemu Maleństwu. To nie tylko mleko, to także uczucie miłości i bliskości. Dzięki karmieniu piersią buduje się niesamowita więź i przy okazji buduje się odporność dziecka, co potem owocuje przez całe życie.
    Muszę się cichutko przyznać, że poniekąd zazdroszczę Wam Mamy, że macie tak ogromne wsparcie jak piszecie :)
    Z jednej strony to bardzo cieszy, ale z drugiej napawa mnie troszkę wewnętrznym smutkiem, że ja w chwilach kryzysowych nie mam takiej osoby do której mogłabym się zwrócić w tej kwestii. Od razu mówię, że nie mam tu żalu do nikogo... po prostu taka sytuacja życiowa. Miałam też jeden laktator manualny, ale niestety nie zdał egzaminu. Mam wrażenie, że materiał, z którego wykonana była przyssawka stracił swoją elastyczność. Inna sprawa, że ręczne odsysanie było bardzo uciążliwe.
    Waszym wsparciem drogie Mamy zwykle jest mąż, siostra, własna mama lub teściowa, bratowa, koleżanka czy położna...
    A ja dziękuję Tobie Mamo Daję Radę, bo to czytając Twój wpis dostałam zastrzyk pozytywnych słów, które na nowo utwierdzają mnie w tym, że warto się nie poddawać.
    I nawet dzięki temu, że zorganizowałaś ten konkurs, uświadomiłaś mi, że takich mam jak ja jest więcej. Że popłakując w nocy w poduszkę w tym czasie inne mamy też walczą. Że nie tylko ja się martwię tym problemem i że wcale nie jestem gorszą mamą jeśli mam z tym problem...
    Tak więc świadomie, bądź nieświadomie to Ty Mamo Daję Radę stałaś się moim WSPARCIEM! I za to dziękuję! Mocno trzymam kciuki za wszystkie :)

    [M] - jak Mama, która kocha najbardziej!
    [E] - jak Emocje, które towarzyszą każdej kobiecie od momentu, gdy stała się Mamą!
    [D] - jak Dziecko, które jest Darem i Dom, który byłby pusty bez niego!
    [E] - jak Ekonomia, bo karmienie piersią się opłaca!
    [L] - jak Laktacja i Laktator, który jest przyjacielem mamy i dziecka!
    [A] - jak atmosfera miłości, czułości i bliskości, która towarzyszy karmieniu!


    aniatsu@gmail.com

    OdpowiedzUsuń