sobota, 7 stycznia 2017

Nad morzem z dwójką dzieci - podróże małe i duże.

Jak to jest podróżować z dwójką dzieci (z niemowlakiem i z czterolatką). Czym podróżować i w czym zabrać malucha na spacer w trudnych warunkach pogodowych? Jak to w ogóle jest z dwójką dzieci? 
Przed narodzinami Doriana, wielokrotnie słyszałam, że z dwójką dzieci generalnie JEST CIĘŻKO. Tyle pracy, nie wiadomo w co ręce włożyć. Jak do te pory mamy się dobrze. Nie jest tak ciężko jak mówili. W pierwszych tygodniach po narodzinach synka, z racji tego że Dorian przez większość czasu spał, miałam czas żeby odpocząć i bawić się z córką, która mojej uwagi bardzo potrzebowała. A słyszałam, że w tych pierwszych tygodniach to nawet śniadania człowiek nie ma czasu sobie zrobić..według mnie to przesada! Wszystko można, trzeba chcieć.

Owszem ciężko bywa, to są chwile...ale czy ktoś obiecywał, że z dwójką dzieci będziesz mieć całe dnie dla siebie? Może i tak, to zależy jaki mamy system wartości (co jest dla nas ważne i najważniejsze). Priorytety się zmieniają, gdy w życiu pojawiają się dzieci...
Ciężko jest wtedy, gdy dwójka maluchów choruje albo... na przykład dla mnie wyjście z domu zimą to wielkie przedsięwzięcie...Czasem zanim wyjedziemy na wycieczkę szykowanie i ubieranie się zajmuje nam od 15-30 minut! Z chwilą wyjścia z domu wszystko wraca do normy. Myślę, że z tym podejściem do bycia mamą dwójki różnie bywa, po prostu. To zależy od wielu czynników. Od tego jak przebiegł poród i jak mama się czuje po porodzie i w połogu. Zależy to również od samopoczucia dziecka. Czy jest spokojne, czy dokuczają mu bóle brzuszka itp. Wiele zależy od naszego NASTAWIENIA, otrzymywanego wsparcia, przygotowania drugiego dziecka na przyjście na świat rodzeństwa, itp,itd.

Czy mając dwójkę dzieci pozostaje Ci tylko zamknąć się w czterech ścianach i czekać aż podrosną? To zależy od CIEBIE!
Z dwójką dzieci nie jest na tyle ciężko, żeby nie można było pozwolić sobie na wspólne wyprawy, które uskrzydlają! I tak... na pierwsze wycieczki - do 50 km od domu wybraliśmy się we czwórkę, gdy Dorianek skończył 6 tygodni.

WÓZEK, chusta, fotelik, a może...rączki?
W czym zabrać niemowlę na spacer w trudnych warunkach pogodowych? Często zabieraliśmy ze sobą chustę, która na spacerach bardzo dobrze się sprawdzała. Nad morzem wg większości Mam sprawdza się wózek - choć ciągle nie przekonuje mnie wiezienie wózka po piasku, to bywa niewykonalne! Jednak dla dziecka w pierwszych miesiącach życia fizjologią jest pozycja leżąca, więc jeśli planujecie długie spacery to wózek się sprawdzi. Przy wietrznej pogodzie zimą, trudno spakować maluszka w chustę. Bywają dni, że jest bezwietrznie, a temperatura odczuwalna jest podobna do zimnego dnia latem, wtedy chusta sprawdzi się świetnie! ;) Jeśli spacer nad morzem trwał krótko to w zimowy dzień fotelik również spełniał swoją funkcję. Pamiętajmy jednak, aby dziecko nie spędzało zbyt dużo czasu w pozycji jaką funduje fotelik. Głównie ze względu na kręgosłup dziecka i ograniczenia ruchowe...dziecko najlepiej czuje się w pozycji leżącej na pleckach, brzuszku i w ramionach mamy czy taty... :)




Morze...
Przyszła zima, a z nią okrutne zanieczyszczenie powietrza w naszym mieście. Uciekając od krakowskiego smogu lądujemy najczęściej nad polskim morzem. Wyjechaliśmy w grudniu, wracamy w styczniu. To była nasza pierwsza daleka podróż z dwójką maluchów. Przywitaliśmy tutaj Nowy Rok. Uwielbiam morze zimą. Ma swój niezastąpiony klimat, widoki są niesamowite.




Na miejscu odwiedzamy wiele plaż. Najchętniej jednak te dzikie i oddalone od domów. Aż trudno w to uwierzyć ale na samej plaży, blisko domów czuć dym i zanieczyszczone powietrze! W dzień wyjazdu pożegnaliśmy morze. W ten dzień był ogromny sztorm. Morze zabrało plażę. Gdy wrócimy latem, znów wszystko będzie na swoim miejscu...
Podróżowaliśmy pociągiem. Moje czteroletnia Amelka podróżowała pociągiem już kilkadziesiąt razy. Te wspólne, długie podróże zawsze zaliczamy do udanych. Z reguły jeździmy w nocy więc w trakcie podróży śpimy. Wg mnie jeśli decydować się na daleką podróż pociągiem to najlepiej w nocy. Nasz trzymiesięczny wtedy synek świetnie poradził sobie w podróży i całą noc przespał. Jechaliśmy w przedziale sypialnym - szczerze polecam na przejazd rodzinny. Podróż powrotna trwała prawie 15 godzin ze względu na srogą zimę.



Po kilku krótkich wycieczkach i tej długiej podróży wiem, że razem podróżuje się cudownie, wystarczy trochę odwagi i dobra organizacja. I wcale nie musi to być podróż na kraniec świata, żeby poczuć magię podróżowania :)






1 komentarz:

  1. Brawo Ty! widzę, że jesteś podobnym typem do mnie, to od Ciebie zalezy jak ciężkie zadanie przed Tobą stoi :)

    OdpowiedzUsuń