wtorek, 9 maja 2017

Świadome rodzicielstwo to nie moda. To dobry kierunek myślenia.




Nie raz spotykam się z opinią, że "świadome rodzicielstwo" to tylko moda. Obecnie dużo się o tym mówi. Kiedyś to dzieci wychowywało się inaczej. Były krzyki, klapsy i bicie, a dzieci chodziły jak w zegarku i wyrosły na ludzi. Ludzi z bagażem doświadczeń, ludzi którzy pewnie w wielu sytuacjach życiowych sobie nie radzą, ale nie mówią o tym głośno. Ludzi, którzy w każdej nowej sytuacji boją się zrobić ten pierwszy krok, bo kiedyś każda nowa sytuacja była dla nich stresująca, a płacz był traktowany jako coś złego i niedopuszczalnego. Szybko trzeba było się pozbierać. A te emocje zostają potem w człowieku i się kumulują, a w dorosłości to wszystko wraca.  Teraz niestety nadal tak jest. Wielu rodziców nieświadomie popełnia błędy. Nie ma ludzi nieomylnych, jednak gdy popełniamy błąd to wyciągnijmy wniosek. Ja byłam wychowana tak, że nie dostawałam kar, szlabanów itp. dlatego może ta metoda jest dla mnie obca i daleka od moich przekonań. Szerzę ją bo wierzę, że jest dobra dla dzieci. Bez kar, bez zabierania autonomii, bo gdy teraz ją zabierzemy to dziecko o nią zawalczy w przyszłości. Będziemy się wtedy zastanawiać dlaczego, a po odpowiedź trzeba będzie sięgnąć o kilka, kilkanaście lat wstecz.

I to jak mówisz do swojego dziecka ma znaczenie nie tylko tu i teraz. To odzywać się w nim będzie jeszcze przez kolejne lata życia. W rodzicielstwie potrzebna jest CIĄGŁA PRACA, zmiana, szukanie, podążanie za dzieckiem, dążenie do dobrej relacji z dzieckiem, nawet gdy ciężko jest i wydaje nam się, że gdzieś popełniliśmy błąd, bo malec nie słucha nas tak byśmy chcieli, nie chce się z nami dogadać, robi na opak, a może po prostu dąży do autonomii? Może potrzebuje przestrzeni w relacji? Tak, małe dziecko również tego potrzebuje. 

Mam takie przemyślenia, że czasem czujemy się złymi rodzicami, bo znowu w kontakcie z dzieckiem coś zazgrzytało. Nie ma tej nici porozumienia i wybieramy nie tą drogę którą chcielibyśmy. Nie jesteśmy taką mamą, czy takim tatą jak byśmy chcieli, dziś. Bo jutro może się coś zmienić. Tylko trzeba chcieć. Bo łatwo wpaść w ten model bycia takim rodzicem, który powtarza do dziecka sto razy, a ono nic, który nie potrafi postawić granic, a dziecko "robi swoje", nie potrafi się dogadać z dzieckiem. W końcu puszczają nerwy i krzyczy, kara i cała lawina nieszczęść za tym idzie. A dziecko powinno móc "robić swoje" w granicach, które my możemy postawić. Ale do tego trzeba ŚWIADOMOŚCI, tego jak nasze komunikaty wpływają na dziecko, jak słowa, które do niego kierujemy każdego dnia budują jego poczucie własnej wartości.


Jak Twoja relacja z dzieckiem będzie wyglądała za kilka, kilkanaście lat? Czy teraz jesteś zadowolony z relacji z dzieckiem? Co chciałbyś/chciałabyś zmienić? Może coś poprawić i co by to było? 


Warto zadawać sobie takie pytania - każdego dnia. Nie bądź leniwy. Bycie rodzicem to trudna rola. To ciągle nowe sytuacje, to kształtowanie drugiego człowieka, to miłość bez granic, a często trudna. Nie dajmy się złapać w jeden model wychowania. W taki, który ogranicza, zabiera autonomię i nie daje przestrzeni dziecku. Mam tu na myśli zabranianie, przejmowanie kontroli, karanie itp. Dajmy małemu człowiekowi szansę decydować w tych sprawach, w których może, nawet najdrobniejszych. A w tych trudnych pokażmy dziecku jaką ma iść drogą...

cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz