środa, 12 lipca 2017

Nie dotykaj mojego dziecka.

Lubię gdy ludzie serdecznie odnoszą się do mojego dziecka. Sama też tak odnoszę się do ludzi. Niemowlaki potrafią wzbudzać w nawet najbardziej poważnych osobach ogrom pozytywnych emocji. Miło mi, gdy pani szeroko uśmiecha się do dziecka i powie dobre słowo. W niektórych miejscach dziecko noszone w chuście wzbudza sensację. Ale u większości ludzi, których spotkałam na swojej drodze, powoduje to jednak pozytywny odzew. Przypływ pozytywnych emocji sprawia, że granice się zacierają. Panie nielegalnie głaszczą dziecko po głowie, łapią za stopy itp. Generalnie przymykam oko na takie sytuacje, choć nie zawsze podoba mi się to gdy ktoś brudnymi rękami dotyka rączki mojego dziecka, które po sekundzie wkłada te brudne już ręce do buzi. Co więcej, gdy dziecko jest na przykład alergikiem, czego czasem nie widać na pierwszy rzut oka, to takie nawet małe drobnostki, jak dotknięcie brudną ręką, czy ręką, która akurat dotykała czegoś co powoduje alergię, może wywołać reakcję. I wydaje się, że pogłaskanie czy chwycenie za stopę to jest ok. Bez przesady pomyślisz, nie popadajmy w skrajności. Jakość dziecko musi się uodparniać...oczywiście!

Ja do pewnego momentu wszystko akceptuję, ale TYM RAZEM ZUPEŁNIE WYPROWADZIŁO MNIE TO Z RÓWNOWAGI...gdy pani na ryneczku, która sprzedaje warzywa... brudną, czarną z ziemi rękawiczką mizia moje dziecko po buzi to nie wytrzymuję i MÓWIĘ stop.

Pani tą brudną z ziemi i pieniędzy rękawiczką dotyka niemowlę po buzi?! ( a rękawiczka była czarna od brudu).

Mina pani była bezcenna. Nie powiedziała nic. A raczej głupio jej się zrobiło.  Myślę, że zapamiętała, żeby drugi raz nie zrobić takiej głupoty. Tak się składa, że moje dziecko miewa ranki na buzi, bo się zadrapie czy ma alergię. Czy ja mogę przejść obojętnie wobec takiego dotykania dziecka?! Nie. W ogóle gdy spotykam po raz pierwszy maluszka to staram się zachować odpowiednią odległość, czy to ze względów higienicznych, czy szczególnie emocjonalnych (to już chyba skrzywienie zawodowe) bo przecież skąd wiemy czy malec lubi obcych ludzi, a czy może na nasz widok nie wystraszy się?! Podchodźmy do dzieci z wyobraźnią!

Jak Wy reagujecie na tego typu sytuacje? Zwracacie uwagę, czy może z grzeczności nic nie odpowiadacie, a może Wam to nie przeszkadza? 



2 komentarze:

  1. Mnie najbardziej denerwuje kiedy ktoś mówi ze moje dziecko się go boi i ze to jest nienormalne. Chodzi tu o rodzinę. Mały nie płacze tylko się tuli do mnie kiedy widzi kogoś po dłuższej przerwie. Z innej beczki naraziła się trochę bo podają słodkie produkty CzEKOLADA bez mojej zgody ..brudnymi rękami skandal mojemu starszakowi

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem bardzo uczulona. Staram się pilnować żeby nikt nie dotykał moich dzieci. Przez nie których jest to dość dziwnie odbierane.

    OdpowiedzUsuń