środa, 21 marca 2018

Moja droga do realizacji celów.

Gdy stajesz się mamą, wiele rzeczy niemożliwych, staje się możliwe. Trudno to opisać słowami. Ktoś, kto nie ma dzieci nie zrozumie tego, że miłość wtedy nabiera innych barw. Strach nabiera innego znaczenia. Okazuje się, że bez snu da się przeżyć, a bez kawy nie przetrwasz;) Makijaż zrobisz w minutę, a jedną ręką jesteś w stanie ogarnąć niemal wszystko.

To tak pół żartem, pół serio. Dziś robię krótki bilans tego, co udało mi się osiągnąć, gdy w moim życiu pojawiły się dzieci. Kiedyś nie przypuszczałabym, że to dzięki nim będę się tak spełniać.

Najczęściej słyszymy, że gdy pojawia się dziecko, to świat staje do góry nogami. Jedni ogarniają tą sytuację bardziej, inni mniej. Bo do macierzyństwa trudno się przygotować. Na każdym etapie życia dziecka pojawiają się inne problemy, wyzwania, kryzysy. Uczymy się wtedy na bieżąco.

Mnie macierzyństwo nauczyło tego, że dziecko nie jest żadną przeszkodą w realizowaniu celów. Nigdy. Możemy tak założyć, że z dzieckiem się nie da, ale po co sobie utrudniać życie i siedzieć z założonymi rękami. Mnie macierzyństwo pochłonęło bez reszty, ale nie stało się żadną przeszkodą do realizacji wyznaczonego celu. Oczywiście, gdy chcemy osiągnąć sukces, z dzieckiem u boku, potrzebujemy więcej cierpliwości, kreatywności, sprytu i wytrwałości.

Poniżej przedstawiam mój krótki bilans. Pominęłam niektóre rzeczy z życia, bo nie sposób pisać o wszystkim. Trochę prywatności każdemu jest potrzebne ;) Jak szukałam drogi do celu?


  • Będąc mamą skończyłam studia psychologiczne, napisałam i obroniłam pracę magisterską. 




Kiedy pisałam magisterkę, to wyglądało to mniej więcej tak. A najciekawszy był koniec, gdy został tydzień do oddania pracy, a ja z córeczką wylądowałyśmy wtedy w szpitalu. I to był ciężki pobyt. 6 dni i nocy w fotelu, starym i niewygodnym. Komentarze odnośnie karmienia 10 miesięcznego wtedy dziecka. Dla niektórych był to szok, ale jak to, jeszcze karmisz? Że też wtedy nie wiedziałam tego, co teraz.😉Większa trauma została mi po szpitalu, niż po pisaniu tej pracy w takich warunkach.😉Życie mi pokazuje, że naprawdę najczęściej się da, jak się chce.




  • Stworzyłam tego bloga, który choć miał teraz 3 miesięczną przerwę, nadal odwiedza go miesięcznie ponad 30 tysięcy użytkowników. To kilkadziesiąt postów merytorycznych, psychologicznych i po prostu życiowych. Zrealizowałam ciekawe projekty i podjęłam współpracę z licznymi firmami, dzięki blogowaniu właśnie. I nadal tak jest. Dzięki blogowaniu dostałam propozycję napisania serii książeczek dla najmłodszych. Otrzymałam od czytelniczek setki maili, gdzie starłam się doradzić im i pomóc w miarę możliwości, jakie daje internet. 




  • Samodzielnie od A do Z stworzyłam rozwojowe warsztaty dla dzieci i rodziców, gdzie inspirowałam rodziców, jak można w ciekawy sposób bawić się z dzieckiem. Poznałam mnóstwo ciekawych ludzi, z którymi od wielu lat jestem w kontakcie, a dzieciaki do tej pory (już kilka lat) wspominają Dzieciaki Bystrzaki i zabawy z tego czasu. 





  • Zmieniłam podejście do diety i żywienia o 180 stopni. Po narodzinach synka (zdjęcie sprzed tego czasu:)), nauczyłam się tworzyć posiłki bez glutenu, bez mleka i bez jajek i da się z tym żyć ;) 





  • Zostałam zwolenniczką i specjalistką w praktyce od karmienia piersią ;) córkę karmiłam prawie 2,5 roku, a synka do tej pory (18 mc). Wierzę, że mleko matki to najlepszy pokarm, jaki możemy dać dziecku. Jest o co walczyć!!:) 






  • Zostałam narzeczoną, a partnera poznałam na studiach. Jesteśmy parą psychologów ;) Kiedy tylko mamy okazję, wychodzimy sami na randki. Nie jest to często, kilka razy do roku, ale doceniamy każdy taki moment. 











  • W 2017 roku napisałam książkę dla dzieci "Urodziny Lamy Lenki", a ten projekt dopiero się rozpoczyna (kolejne książki powstają: Lama Lenka wychodzi z domu, Lama Lenka przy stole. I kolejne, o których dowiecie się w niedalekiej przyszłości. Realizujemy projekty wspólnie z partnerem, który czuwa nad merytorycznym przygotowaniem treści. Co dwóch psychologów, to nie jeden ;)




W tym czasie (czyt.kilka lat) robiłam i robię wszystko to, co robi każda mama. Raczej nie da się wszystkiego opisać ;)  Tulę, całuję, czytam, karmię, kocham, opiekuję się, wychowuję, czasem tracę cierpliwość, czasem mam dość, wygłupiam się i śmieję i tego chcę jeszcze więcej! Przetrwałam kilkanaście przeziębień, chorób dzieci (lekkich i cięższych) pewnie jak każda matka - wiecie o czym mówię ;) Do tej pory walczymy z alergiami synka (a szukanie wiedzy o naturalnych sposobach leczenia jest bardzo czasochłonne) pracujemy, spełniamy się, podróżujemy - na ile tylko mamy możliwość.




W tym czasie nie byłam w spa, nie wyjechałam na wakacje bez dzieci, nie miałam niani, babcie tylko czasami mogły być na posterunku ;), nie miałam i nie mam cateringu. Załatwiłam setki spraw z dzieckiem u boku (urzędy, dotacja, szkolenia), staram się dbać o siebie, swoje zdrowie, wygląd, by czuć się pięknie jako kobieta i narzeczona. Co więcej, w życiu od zawsze uśmiech dominował na mojej twarzy i ciągle tak jest, oby tak zostało na zawsze! ;)

Tylko tyle i aż tyle. To nie zawsze była łatwa droga, nikt nie jest idealny, czasem brakowało cierpliwości, ale wytrwałości nigdy ;)




4 komentarze:

  1. Brawo! Gratuluję sukcesów i rodzinki. 😊 Miło się czyta Twój blog. Powodzenia Patrycjo ✊ . Brzozowianka 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. I za to tak wiele osób cię lubi a dzieciaki na bystrzakach uwielbiały Ciebie. Mój synek napewno.tak trzymaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bożena, dziękuję Ci bardzo, pozdrowienia dla Was :)

      Usuń